ives1983
06.12.09, 18:25
Witam, jestem nowa na tym forum..
Dwa dni temu koniec hipomanii, - na szczęście w porę zatrzymana! nie doszło do kolejnego epizodu maniakalnego! potem płacz, drażliwość, pustka..ect. dziś stan poniżej normy!!! nie mogę znaleźć sobie miejsca, dlatego też postanowiłam odwiedzić forum i napisać coś, cokolwiek, coby mi ulżyło!
dziś nie chce mi się żyć, ale wiem że mam takie nastroje jak w kalejdoskopie. płaczę, drżą mi dłonie, nie mogę przestać myśleć o trudnych dla mnie przeżyciach. Wolałabym nie mieć pewnych doświadczeń, które mam, a które to w pewien znaczący sposób przyczyniają się do mojej choroby, a już napewno nie ułatwiają mi powrotu do zdrowia- tak będzie jaśniej!
Dwa dni temu dostałam trzeci lek, aby zahamować rozwój manii, i czuję że działa - dosłownie, bo blokuje tą rozpacz którą mam w duszy. Nie pozwala jej ujść w sposób kolejnego "ataku manii". Ale czuję w zamian straszliwe "duszenie" w sobie negatywnych emocji, które nie mogą w naturalny sposób ujść z mojego ciała i umysłu.
Jeszcze ten weekend w trakcie którego nic się nie dzieje, pustka, samotność - też ta dosłowna.. bolące rany, od lat nie przerobione trudności.. beznadzieja....!
W tygodniu wybieram się do psychoterapeuty, do którego rok temu uczęszczałąm na terapię grupową - wówczas pomogło mi stanąć na nogi po wykańczającym epizodzie psychotycznym!
dziś czuję że czas w końcu zabrać się za siebie w postaci indywidualnej terapii długoterminowej, bo same leki, hamują tylko nagatywne skutki choroby, ale nie leczą złamanej, rozczłonowanej chorującej duszy..
ehh ciężko, wierzę że mnie rozumiecie..