09.04.10, 08:43
Ja wiem, że dla kogoś mój problem może wydać się błahy..ale.. jakoś
mi to zwisa.

Tak się przejęłam kłopotami byłego męża (zaburzenia
schizoafektywne), że dziś padam, męczę się z bólem głowy noc całą od
wczoraj, bleeee. Do rzeczy: były potrzebny był do podpisu pod
wnioskiem na nowy dowód osobisty dla Duczki. Ok. Podpisał. Za
przyjazd mu zwróciłam i wysłuchać musiałam litanii, jaki to biedny
jest... Że nie jadł od 3 dni (zapakowałam mu pół mojej lodówki), że
wieszał się znowu i kolega wezwał policję, że komornik siadł mu na
rentę.. Myślałam, że jakoś dam sobie z tym radę. Ale gdzież! Dodam,
że cała sytuacja miała miejsce wczoraj rano, a ja duszę się z tym
już prawie 24 godziny. Wyrzuty sumienia pojawiły się natychmiast:
jak to on nie ma co jeść, a ja kupuję sobie kosmetyki, biżuterią,
etc.
Matko.. jak sobie z tym mam poradzić? Jak? Teoretycznie wszystko
wiem: jest dorosły, brał kredyty to tak ma, swoim życiem doprowadził
do swojej samotności, etc, itd, ale czemu wciąż tak źle się czuję?
Jak uodpornić się na biadolenia jego? Jak zasłonić się murem i nie
słuchać jego marudzeń?


Przepraszam - jeśli groch z kapustą mi powstał (zupełnie rozbita
jestem, w nocy nie spałam), że wypisuję bzdety, mimo że inni mają
gorzej.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Problem 09.04.10, 08:52
      ojjj nie wiem co ci poradzić

      twarda skóra na dupie - to na pewno smile ale jak masz to osiągnąć przy
      swojej konstrukcji, nie wiem.

      Ja bym mu nie tyle lodówkę przepakowała co zawiozła do wariatkowa,
      ale to ja - bydlę nieczułe mówię.

      Myślę że trochę czas obluzowuje, trochę pamięć o nieszczęściach
      doznanych od danej osoby (i niekoniecznie musisz z pieczołowitością
      rachunki prowadzić, nieprzepracowane akcje wracają samoistnie). U
      mnie wyjaśnienie logiczne: co ja jestem winna temu że ktoś sobie w
      życiors kupkę robi sam? jest pomocne. A jeśli NIE jestem winna, a ten
      ktoś dawał dowody nielojalności wobec mnie, to NIE mam obowiązku
      robić za caritas.

      Ostatnio sobie tłumaczyłam w ten sposób jak mi matka wykład
      strzelała, dlaczego powinnam dawać im pieniądze i czemu najchętniej
      wszystkie ze sprzedanej ziemi smile
    • agao_72 Re: Problem 09.04.10, 09:10
      Madziu niech Dawid spada na szczaw. btw szczaw niedługo będzie.

      on Cię i Duczkę wykorzystywał, żerował na Twojej dobroci, wykańczał Cię
      nerwowo, tak samo dziecko. sam się ładował w kredyty itp. niech zacznie
      dbać o siebie. rączki mu do dupy nie przyrosły o ile wiem.

      tak. jestem niemiła i w ogóle nie mam zrozumienia dla chorych
      pasożytów. nie mam.
    • skaka_anka Re: Problem 09.04.10, 09:18
      Nie potrafił docenić tego co miał to teraz żałuje. Ale teraz jest już za późno.
      Twoja odpowiedzialność za niego już się skończyła.
      • majagor Re: Problem 09.04.10, 09:31
        Człowiek dorosły. Człowiek, który jak się domyślam narobił wiele złego w Twoim życiu, życiu Twego dziecka.. więc wybacz, ale trzeba gruboskórnym być.. bo gdy on wyczuje, że Ty tak to przeżywasz, tak się tym zamartwiasz.. to wykorzysta to.. i będzie na tym żerował do końca życia..

        Nie ma co jeść? Niech idzie do pomocy społecznej, do caritasu, czy gdzie tam jeszcze. Jest wiele instytucji, które pomagają ludziom w potrzebie. Ty nie jesteś za niego odpowiedzialna, Ty nie masz obowiązku dbać o niego.
        Szkoda nerwów, zdrowia.

        U mnie jest taka mała zasada.. Pomagam - BARDZO CHĘTNIE - tym, którzy mi także by pomogli. Ale takim, którzy mi przysłowiowego bagna w życiu narobili.. sorry.. nie i koniec. Nie jestem matką Teresą, co by chciała zbawić cały świat. Mam swoje problemy, swoje życie i tym się zajmuję - i Ty też tak pomyśl. Masz swoje życie, masz swoje problemy... A życie tego pana.. niech za bardzo już Ciebie interesuje. Jak to ktoś mówił: Twardym trzeba być nie "miętkim"
    • dr.zabba Re: Problem 09.04.10, 09:23
      Jesteś wrażliwa bardzo...
      Myślę, że tak mniej więcej mam pojęcie, co czujesz...
      Nie mam recepty, słuchaj dziewczyn.
      Tulę mocno.
    • drugikoniecswiata Re: Problem 09.04.10, 10:05
      Zamień poczucie winy na złość, smutek i bezsilność w odpowiednich proporcjach -
      będzie bardziej adekwatnie. I przeżyj te uczucia po kolei, daj sobie prawo, bo
      one są właściwe i na miejscu. I nie oczekuj od siebie, że spotkanie z ex nie
      będzie Cię rozwalać, bo to nierealne. Będzie. Następnym razem spróbuj to
      przewidzieć i umawiać się tak, żeby potem mieć czas na odreagowanie, np. w weekend.

      A w kwestii czynów to wszyscy wiemy co. Matką miłosierdzia byłaś przez ileś lat,
      wczoraj pomogłaś doraźnie. Możesz doradzić, gdzie szukać pomocy. Ja też bym
      chciała mieć moc zbawiania świata, ale nie mam. To jest cholernie smutne.

      BTW jaki jest jego kontakt z Duczką, jeśli to nie jest zbyt osobiste pytanie? (a
      jeśli jest, to nie odpowiadaj)
    • skwr2 Re: Problem 09.04.10, 13:03
      Wygląda mi na to, że ciagle jesteś uzależniona od osoby ex. Traktuje
      Cię manipulacją i szantażem emocjonalnym, a Ty reagujesz dokładnie
      tak, jak on sobie tego życzy. Przyjął postawę ofiary, na Ciebie
      przerzuca czy narzuca Ci poczucie winy za rozpad związku z
      konsekwencjami dla niego osobiście.
      W Twojej psychice tkwią haczyki, pozwalające mu się na nich
      zawieszać. Należy je odszukać i się ich pozbyć. Nie wiem, na ile
      jest Ci bliska tematyka przemocy psychicznej. Warto trochę wiedzieć
      o strategiach postępowania emocjonalnych szantażystów. Na pewno
      pomocna byłaby też terapia dla ofiar przemocy, ale nie wiem, czy
      chciałabyś się nią obciążyć.
      W każdym razie od Ciebie samej zależy, czy pozwolisz na dalsze
      wywieranie na Ciebie szkodliwego wpływu. Zdaję sobie sprawę, że
      brzmi to dość dziwnie.
      Problem wcale nie jest bagatelny. Jeśli się z nim nie uporasz,
      zatruje Ci życie. Jedno jest pewne - czas jest Twoim
      sprzymierzeńcem.
    • 36.a Re: Problem 09.04.10, 13:50
      Jeju, co Ty wyprawiasz...
      Począwszy od zwrotu za bilet. Duczka jest jego dzieckiem...
      Oapdły mi ręce.
    • poetkam Re: Problem 09.04.10, 14:25
      Dziękuję Wam bardzo, dziewczyny. Wiele mi uświadomiłyście. Naprawdę.
      Czuję się manipulowana, fakt. Ofiarą przemocy ficzycznej i
      psychicznej byłam przez lat wiele -sprawcą był D., fakt. Zaczynałam
      terapię dla kobiet dotkniętych przemocą - zrezygnowałam, nie
      podołałam... nie mogłam (nie chciałam ? ) słuchać "głupich" kobiet,
      które mimo dręczenia są nadal z wrednymi mężami. Może powinnam? Nie
      wiem.
      W każdym razie COŚ zrobię. Kiedy przyjedzie do Duczki nie będę z nim
      rozmawiać. Już tak raz zrobiłam. Po prostu nie miałam ochoty i nie
      rozmawiałam. Wyszło mi to na zdrowie. Obiecuję poprawę.
      Bardzo Wam dziękuję.
      • 36.a Re: Problem 09.04.10, 14:43
        Śmieję się. Do Ciebie, nie: z. Wyzwaniem jest rozmawiać i z
        pobłażliwością i lekkim uśmiechem słuchać jego wynurzeń. WYŁĄCZNIE
        słuchać. I roześmiać się, gdy sobie pójdzie. Do siebie, że dałaś radę. Że nie uległaś.

        Nie mądraluję, też ciągle się uczę asertywności. Jakie to TRUDNE!
      • skwr2 Re: Problem 09.04.10, 18:17
        poetkam napisała:

        > Zaczynałam
        > terapię dla kobiet dotkniętych przemocą - zrezygnowałam, nie
        > podołałam...
        Próbuj wgryźć się w literaturę przedmiotu, to także może wiele pomóc.
    • dzedlajga Re: Problem 09.04.10, 19:20
      on jest bardzo sprytny, dokładnie wie jak Cię wpędzić w poczucie winy a Ty
      pięknie w to wpadasz

      tak jak już ktoś napisał, trzeba wysłuchać spokojnie i nic nie robić. Ja bym
      jeszcze strzeliła wykład nt że każdy sam odpowiada za swoje życie - zdrowy czy
      chory. Zresztą Ty też jesteś chora i jakoś umiesz się pozbierać tak, że na tę
      biżuterię Cię stać i Twoja sprawa na co wydajesz zarobione przez siebie
      pieniądze. Jak ktoś lubi być ofiarą i całe życie tylko biadolić, to jego sprawa,
      jego wybór. Nie rozumiem dlaczego ktoś inny (Ty) powinnaś czuć się z tego powodu
      winna.
    • bonus1985 Re: Problem 09.04.10, 19:27
      Przepraszam - jeśli groch z kapustą mi powstał (zupełnie rozbita
      jestem, w nocy nie spałam), że wypisuję bzdety, mimo że inni mają
      gorzej.

      -----------------------------------------------------------------------

      Nie stresuj się, nie przepraszaj, żaden groch... po prostu życie.
      Bzdety też nie. Szczerze współczuje, problem wcale nie błahy.
      Nie wiem co doradzić, ale cieszy oko fakt, że na pewne rzeczy mówisz: "Mi to
      zwisa", nawet po nieprzespanej nocy - znak, że jesteś silna.
      Mitowisizm i zdrowy egoizm to dobry sposób pokonywania trudności moim zdaniem.


      P.S. Spałem w nocy, a to mi wyszedł groch z kapustą. wink
      • drugikoniecswiata Re: Problem 10.04.10, 02:27
        a to święta racja, "mi to zwisa" w wydaniu poetki jest bardzo optymistycznym
        akcentem, tak trzymać wink
        • dr.zabba Re: Problem 10.04.10, 09:51
          Ja to nazywam "świętą obojętnością". smile Pożyteczna rzecz.
          • poetkam Re: Problem 12.04.10, 08:35
            Jesteście bardzo mili, dziękuję smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka