Dodaj do ulubionych

Odludek...

17.04.10, 16:48
Wilk stepowy, samotnik. Cela, izolacja, samotność. Depresja. Tylko dlaczego tak mi dobrze, gdy jestem z ludźmi. Dziś krótko, bo teraz praca. Herbata z dwojgiem znajomych ludzi, w ich domu pełnym książek, obrazów. Cudnie.
Ostatnio na siłę wyprowadzam się co dzień z domu, jakbym była psem. Nienawidzę tego, co robię z własnym życiem, izolacji na siłę, nienawidzę... Tak trudno jest zmienić własne bardzo stare nawyki. Ekstrawertyczna nie będę nigdy, chcę znormalnieć. Izolacja daje depresję.
Obserwuj wątek
    • drugikoniecswiata Re: Odludek... 17.04.10, 16:54
      mhmmmmm.........
    • dr.zabba Re: Odludek... 17.04.10, 17:18
      Kupiłam jakieś trzy(?) miesiące temu książkę "Introwertyzm to
      zaleta". Wydawało mi się, że to pozycja dla mnie. Do dziś do niej nie
      zajrzałam, dosłownie: nie zajrzałam.
      Dobrze czuję się sama (jeśli czasem zdarza się cud i jestem sama
      big_grin)Nie mówię dużo, nie umiem. Trudno mi znaleźć osoby, które nadają
      na tych samych fajach.
      Jest coś z czego się śmieję w duszy:
      Miałam na studiach bliską koleżankę, jakoś tak rozmawiało mi się z
      nią dobrze jak z nikim innym. Studia się skończyły, ona wróciła do
      swojego miasta. Po jakimś półtorej roku, zwolniła się z dnia na dzień
      z pracy, wzięła kredyt, narobiła głupot... Okazało się, że ma chad
      big_grin.
      • dr.zabba Re: Odludek... 17.04.10, 17:20
        ...tych samych falach big_grin
      • skwr2 Re: Odludek... 17.04.10, 17:59
        dr.zabba napisała:

        > Dobrze czuję się sama (jeśli czasem zdarza się cud i jestem sama
        > big_grin)
        Wtedy po prostu odpoczywasz od nadmiaru towarzystwa.smile

        > Trudno mi znaleźć osoby, które nadają
        > na tych samych fajach.
        Wielce ostrożnie wypowiem pogląd, że to przypadłość wszystkich
        chadowców, a przyczyna tkwi w ich inności.

        > Jest coś z czego się śmieję w duszy:
        > Miałam na studiach bliską koleżankę, jakoś tak rozmawiało mi się z
        > nią dobrze jak z nikim innym. Studia się skończyły, ona wróciła do
        > swojego miasta. Po jakimś półtorej roku, zwolniła się z dnia na
        dzień
        > z pracy, wzięła kredyt, narobiła głupot... Okazało się, że ma chad
        > big_grin.
        No proszę, swój swego zawsze znajdzie, a przynajmniej powinnien.smile
    • majagor Re: Odludek... 17.04.10, 17:45
      36.a napisała:
      > Izolacja daje depresję.

      Bardzo trafne spostrzeżenie. Jeśli patrząc na moją osobę to nawet bardzo trafne.
      Pracowałam kiedyś z 1,5 roku jako tłumacz w domu. Początkowo miałam z tego
      frajdę, ale po 5-6 miesiącach.. wariowałam. Tak strasznie tęskniłam za ludźmi,
      za rozmowami, za życiem poza domem..
      Gdy zmieniłam pracę na normalną, poza domem.. odżyłam, w końcu poczułam się jak
      ryba w wodzie.

      Teraz także jestem w domu. Z mamą. Staram się oczywiście spotykać ze znajomymi,
      przyjaciółmi.. ale wciąż mi mało..
      Znowu tęsknię za tym, co jest poza domem..
      Jestem osobą która kocha ludzi, kocha kontakty z nimi, która tego zwyczajnie do
      życia potrzebuje.. I jak siedzę taka zamknięta we własnym domu.. to czuję się
      jak ptaszek, którego nagle ktoś złapał i uwięził w klatce..

      Nic nie doradziłam. Ale chyba nie potrafię.. bo troszkę Twojej sytuacji, Twojej
      natury nie rozumiem.. Ale to pewnie dlatego, że jestem zupełnie inna..
      • skwr2 Re: Odludek... 17.04.10, 18:03
        Wyobrażasz sobie emerytowanego chadowca, żyjącego w izolacji?sad(
      • lolinka2 Re: Odludek... 18.04.10, 20:20
        ja cię bardzo proszę, maja, nie nazywaj mojej pracy nienormalną big_grin
        • majagor Re: Odludek... 19.04.10, 09:31
          lolinka2 napisała:

          > ja cię bardzo proszę, maja, nie nazywaj mojej pracy nienormalną big_grin

          Ja byłam troszkę innym tłumaczem niż Ty.
          Zajmowałam się tylko tłumaczeniem tekstów. Wciąż w domu. Wciąż przy swoim laptopie i ze stertą papierów.
          Twoja praca z tego co się orientuję jest zupełnie inna - więc takowej nie nazwałabym "nienormalną" smile

          A moja praca tłumacza była nudna i aspołeczna.
          Po niej wpoiłam sobie jedną zasadę: NIGDY WIĘCEJ PRACY ZDALNEJ [z domu]!
    • skwr2 Re: Odludek... 17.04.10, 17:52
      36.a napisała:

      > Izolacja daje depresję.
      Naskórkowe kontakty - kaca.
      • 36.a Re: Odludek... 17.04.10, 18:39
        hahahah, tak!

        ale mi się dziś z nimi tak cudnie rozmawiało. oboje są inteligentni, on bardziej, ja-takich-ludzi-potrzebuje-w-swoim-zyciu.

        I...to nie jest afiliatywność. Nie potrzebuję ludzi dla ludzi. Tylko otwierających głowę rozmów. O! Tego właśnie. I to nie była poważna rozmowa, żałoba narodowa została np. nazwana cyrkiem i bardzo mnie to ubawiło. Rozmawialiśmy o Powązkach, o tym jak się identyfikuje zwłoki, dużo czarnego humoru.

        Umieram, gdy mam produkować small-talkies...

        Przepraszam, jeśli jestem niezrozumiała w tym wątku. Czegoś sobie i dla siebie szukam.
        • dr.zabba Re: Odludek... 17.04.10, 18:57
          ale dziś ciężko o intelektualistów...
          nie pracując od trzech lat (z przerwami), miałam dość czasu, aby
          zastanawiać się, dlaczego było mi tam tak trudno
          między innymi: to ciągłe sprowadzanie rozmów do poziomu podłogi,
          aluzje seksualne do każdego niemal wypowiedzianego słowa, wrażenie,
          że drugiej stronie zależy głównie o to, żeby cię udupić...

          tak, identyfikacja zwłok - mniam smile
          • skwr2 Re: Odludek... 17.04.10, 19:26
            dr.zabba napisała:

            > ciągłe sprowadzanie rozmów do poziomu podłogi,
            > aluzje seksualne do każdego niemal wypowiedzianego słowa,
            wrażenie,
            Uparte powtarzanie niezweryfikowanych banałów na temat wszystkiego,
            kurczowe trzymanie się warstwy zdarzeń, bez żadnej próby refleksji
            czy uogólnienia, ...
            • skwr2 Re: Odludek... 17.04.10, 19:28
              Wesołkowatość w miejsce wesołości
          • 36.a Re: Odludek... 18.04.10, 12:33
            Ciężko. O intelektualistów. On nie jest w dodatku Polakiem, a dla mnie to smaczek dodatkowy. I żeby było smieszniej, po dwóch fakultetach sprzedaje warzywa. Wyszłam z kolorową siatką bananów, papryk, kapust, pomarańczy i czerwonych grapejfrutów. Bloguje tak, bo dalo mi to wszystko, caly ten dzien radosc.
            Jest czlowiekiem "osobnym" (przyswoiłam za prof. Sulimą), dużo własnego kształtowania, lektur, przemysleń etc. Jak ja to lubię. A, właśnie, kazał mi przeczytać jedną rzecz, zaraz będę szukać w sieci e-booka.
            Musze se (sobie) więcej takich ludzi znaleźć. Będę z nimi pić wódeczkę albo zieloną herbatę. (Zieloną w kilku gat., białą, czerwoną można dostać u mnie, tylko musiałabym zapomnieć o My home is my castle)
        • skwr2 Re: Odludek... 17.04.10, 19:02
          36.a napisała:

          > Przepraszam, jeśli jestem niezrozumiała w tym wątku. Czegoś sobie
          i dla siebie
          > szukam.
          Jeśli ktoś Ciebie nie rozumie, to w zasadzie jego problem i zawsze
          ma możliwość dopytać, gdy temat go interesuje. Wspominam o tym, bo
          jako szczególna rasa miewamy różne zahamowania w kontaktach
          interpersonalnych.
          Nie przepraszaj!smile
    • kebli Re: Odludek... 17.04.10, 21:20
      No ja mam spory kłopot z ustosunkowaniem się. Właściwie to ma podobnie, tyle, ze
      u mnie to zależy od fazy. Czasem jak mam depresję to nie mam ochoty z nikim
      gadać. Ale najczęściej jest tak, ze ciągnę do ludzi.
      Do ludzi takich jak opisałaś - mądrych, zabawnych, inteligentnych (bo mądrość z
      inteligencją w parze nie zawsze idą smile) Staram się spotykać jak najwięcej moimi
      sprawdzonymi przyjaciółmi. A jeśli znajdę oazę, np. szkole to chcę tam bywać jak
      najwięcej i jak najdłużej, żeby uciec od smutnej rzeczywistości, żeby coś
      odwracało uwagę.
      Moja przyjaciółka ostatnio stwierdziła, ze ja chyba nigdy nie przestanę chodzić
      na studia (różne) i na kursy (jak będzie kasa). I ma rację! Bo izolacja to
      najgorsze rozwiązanie jakie kiedykolwiek mogłam wybrać. A wybrałam. I tak jak wy
      dopiero jak wyszłam do ludzi to odżyłam. I teraz bardzo, bardzo się staram, żeby
      znowu nie poddać się depresji i nie uciec.

      Wiem, nie pomogłam.
      • skwr2 Re: Odludek... 17.04.10, 22:27
        kebli napisała:

        > izolacja to
        > najgorsze rozwiązanie jakie kiedykolwiek mogłam wybrać. A
        wybrałam. I tak jak w
        > y
        > dopiero jak wyszłam do ludzi to odżyłam. I teraz bardzo, bardzo
        się staram, żeb
        > y
        > znowu nie poddać się depresji i nie uciec.
        >
        > Wiem, nie pomogłam.
        Wprost przeciwniesmile))
    • kisunob Re: Odludek... 18.04.10, 12:17
      Jeszcze w Piśmie Świętym pisali, że "Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam" .
      Prawda stara jak świat wink
      • kara.mija Re: Odludek... 18.04.10, 20:14
        a mi często brakuje samotności takiego mojego azylu i często nie mam
        gdzie się schować w rodzinnym domu żeby znaleźć tylko chwilę dla
        siebie chociażby żeby pomyśleć ... a o ironio najbardziej samotna
        czuję się czasami właśnie z rodziną ... z drugiej strony bardzo
        pragnę ludzi, kontaktów z nimi, jakiegoś porozumienia .... i tu
        wychodzi ta moja dwoistość w każdym aspekcie życia ..... Teraz
        jestem w zamknięciu ale powoli wychylam się ze skorupy, tzn. próbuję
        i raz na kilka - kilkanaście podejść mi się udaje wtedy zazwyczaj
        jestem zadowolona bo jeszcze nie szczęśliwa .... a może szczęśliwa
        już nigdy nie będę bo mam wrażenie, że odkąd biorę stablizatory to
        antydepresanty już mnie wyżej nie pociągną w górę
        • skwr2 Re: Odludek... 18.04.10, 20:47
          kara.mija napisał:

          > a mi często brakuje samotności takiego mojego azylu i często nie
          mam
          > gdzie się schować w rodzinnym domu żeby znaleźć tylko chwilę dla
          > siebie chociażby żeby pomyśleć ... a o ironio najbardziej samotna
          > czuję się czasami właśnie z rodziną ...
          Podzieliłabym się z Tobą moją samotnością i byłoby dla każdej w sam
          raz. Dwa oblicza tego samego.smile

          > może szczęśliwa
          > już nigdy nie będę bo mam wrażenie, że odkąd biorę stablizatory to
          > antydepresanty już mnie wyżej nie pociągną w górę
          Poruszasz stary i powszechny problem wśród chadowców - tęsknotę do
          stanów euforycznych. Przy nich wypada blado to, co na ogół uznawane
          jest za szczęście. Mniej euforii oznacza więcej zdrowia, a odczucie,
          co zasługuje na miano szczęścia z czasem obniży Ci się ku poprzeczce
          normalsów.
          • kara.mija Re: Odludek... 19.04.10, 09:37
            to straszne co piszesz skwr2 ... da się z tym żyć?
            • skwr2 Re: Odludek... 19.04.10, 09:55
              Klikambig_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka