
Tak, na początek uśmiech

Od dawna nie sądziłam, że może mnie coś pozytywnie zaskoczyć, a tymczasem...
W niedzielę znienacka pojechałam na konferencję do Rumunii

Wróciłam w
poniedziałek i było zajebiście

Poznałam super ludzi i mam szanse mieć
kolejnego przyjaciela (oby się udało)

Oprawiłam pracę licencjacką (oczywiście w ostatniej chwili) i wszystko było
na takich wariackich papierach, ze pozostaje mi się tylko modlić, aby było
dobrze, bo klamka już zapadła.
Ze smutniejszych rzeczy - zorientowałam się, że zakochałam się w znajomym

Nieosiągalnym znajomym, bo ma rodzinę

Przez wakacje pozostaje mi leczyć
duszę i mieć nadzieję, że jeszcze długo, albo wcale już go nie zobaczę.
Jeszcze jeden mail, aby wywiązać się ze zobowiązań i koniec, nie chce go
zobaczyć już nigdy w życiu, bo wiem, ze jego widok zafunduje mi zbyt dużo
bólu. Serce nie sługa, ale rozum musi wygrać. Jeśli chodzi o niego - nie on
nic nie zrobił, po prostu był w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze.
Myślę, ze nawet nie przeczuwa co do niego czuję i oby tak zostało.
Stan - leciutka popowrotowa depresja - bo trza wracać do rzeczywistości ech
Ale ogólnie jest nieźle
pozdrawiam was cieplutko i mam nadzieję, że jakoś ciągnięcie