38takatam
04.10.10, 09:16
Byłam na rozmowie kwalifikacyjnej...Sklep mięsny.Z 30 pań wybrano 5,z 5 ,3 zatrudnią..Weszłam w skład tej 5-tki.Choć najstarsza.Pomyślałam kurcze jestem świeżo po terapii,mam dobrze ustawione leki,los chyba chce się zrehabilitować za przeszłość.Wzięłam byka za rogi.Nie pojechałam na komisje o kolejny zasiłek rehab.Chciałam wrócić do "żywych"...Wzięli naszą piątkę postawili za ladę i obsługuj.Nie znam asortymentu,takiej kasy,nie znam krajalnicy.Ale staram się,improwizuję.W tyle głowy mam-praca na miejscu,parę złotych więcej niż na rehabilitacyjnym i skączy się depresyjne siedzenie w domu...Gubię się. Wyraźnie odstaję... Przegrywam...Bardzo boleśnie.
I co teraz? Chcę jutro jechać do dok. po zaświadczenie,że nie byłam w stanie przyjechać na komisje,chcę prosić zus o ponowną komisję.Mam nadziej,że tak można.Ale nawet jeśli tak...ostatnio na termin komisji czekałam miesiąc i tydzień.Potem maja dwa tyg.na wydanie decyzji,a potem miesiąc na spłatę.Wiec wychodzi na grudzień.I jak mamy żyć?Było ciężko już teraz (cały czas spłacamy moje maniakalne długi).
Skoro nie mogę pracować w swoim zawodzie i wyląduję pewnie w jakimś zakł.pracy chronionej to niech choć rentę mi płacą.Przecież muszę utrzymać rodzinę!
Jedyna moja radość to to, że zaczęłam uczęszczać do liceum zaocznego.Nie liczę na maturę,ale choć tu nie odstaję.
Tak miałam potrzebę wyżalenia się...