Dodaj do ulubionych

atak szalu

08.05.04, 13:25
nie panuje juz nad soba..sad mala klotnia wytracila mnie z rownowagi... jak
przez mgle pamietam ze walilam dlonmi po scianach wokol, nie wiem jak
wyladowalam na ziemi ale przypomina mi o tym potluczony nos.. na szczescie
nie zlamany... musieli mi zatkac usta i chwycic rece... poraz drugi w sumie
poraz pierwszy tak bardzo... zaczelam sie bac... co jesli odstawie cos
takiego w miejscu pracy??
Obserwuj wątek
    • greta_30 Re: atak szalu 09.05.04, 03:48
      weź zwolnienie. nie kuś losu. No i współczuję.
      trzym się
      greta
    • vinja Re: atak szalu 20.05.04, 20:42
      domeniks napisała:

      > nie panuje juz nad soba..sad mala klotnia wytracila mnie z rownowagi... jak
      > przez mgle pamietam ze walilam dlonmi po scianach wokol, nie wiem jak
      > wyladowalam na ziemi ale przypomina mi o tym potluczony nos.. na szczescie
      > nie zlamany... musieli mi zatkac usta i chwycic rece... poraz drugi w sumie
      > poraz pierwszy tak bardzo... zaczelam sie bac... co jesli odstawie cos
      > takiego w miejscu pracy??


      Jak się teraz czujesz Domeniksie ?, czy tegretol bierzesz już regularnie ?
      • domeniks Re: atak szalu 20.05.04, 21:02
        nie jem go...sad jestem na etapie godzenia sei z mysla o terapi
        elektrowstrzasami...
        • vinja Re: atak szalu 21.05.04, 00:30
          O cholera...
          Wiem , że źle robisz...
          Miałam też taki moment buntu , kiedy nie wierzyłam w leki , zbrzydły
          mi ,odrzuciłam wszystkie .
          Straciłam nadzieję , tzn jej resztki.

          Ale zrobiło się tak koszmarnie , dostałam takich lęków , że bałam się każdego
          kolejnego oddechu ( że nie dam rady powietrza nabrać i się uduszę ), bałam się
          WSZYSTKIEGO .
          Nawet jazdy do szpitala.
          Przypłaciłam to dużo większą dawką leków i okropnym przeżyciem.

          Nie liczyłabym na Twoim miejscu na zbawienną moc elektrowstrząsów .

          Ale rozumiem co czujesz

          Trzymaj się
          vinja
          • domeniks Re: atak szalu 21.05.04, 22:27
            raczej przyplace to smiercia... a nie przezyciem.. to juz jest krawedz nie
            kraweznik
            • kaczorek3333 Re: atak szalu 21.05.04, 23:10
              domeniks ..... jestem z Tobą ....
            • vinja Re: atak szalu 21.05.04, 23:39
              domeniks napisała:

              > raczej przyplace to smiercia... a nie przezyciem.. to juz jest krawedz nie
              > kraweznik

              Nie możesz tak myśleć , to absurd !
              CHAD to choroba , jak setki innych chorób .
              A choroby się leczy .
              Po to są leki i po to jest terapia pomagająca zwalczyć chorobę.
              Gdyby ludzie myśleli tak jak Ty teraz , nie mogliby normalnie żyć , pracować ,
              tworzyć.
              Wybacz mój ostry ton , ale wiem co mówię.
              Pisałam Ci , że miałam momenty zwątpienia , ale na szczęście kończyły się
              dobrze . Wierzę , że Twoje zwątpienie jest chwilowe i wyjdziesz na prostą.

              I co z tego , że musisz brać leki ?
              Niemal każdy człowiek MUSI coś robić , co mu się może nie podoba i nie trzeba
              chyba pisać , że są to sprawy nieporównywalnie gorsze od zażywania kilku
              pigułek dziennie.

              Nie wiem co Ci jeszcze napisać Domeniksie , żebyś się "opamiętała" i zaczęła
              słuchać lekarza i brać leki.
              Może zmień lekarza na innego , może to kwestia zaufania ?

              Liczysz na elektrowstrząsy , a nie chcesz lekarstw.
              Przy CHAD elektrowstrząsy nie są alternatywą dla leczenia farmakologicznego ,
              jedynie mogą je uzupełniać , gdy jest mało skuteczne.
              Tyle wiem od lekarza.

              Domeniksie , nie bój się krawężników , przypomnij sobie jak w dzieciństwie
              chodziłaś po krawężnikach i nie spadłaś wink

              I bierz się za tegretol!

              vinja ( nie taka znowu zła jaką udaje )

              • domeniks Re: atak szalu 22.05.04, 09:10
                vinja napisała:

                > Nie możesz tak myśleć , to absurd !
                > CHAD to choroba , jak setki innych chorób .
                > A choroby się leczy .

                tak wiem o tym ale je lekow jesc nie bede... przez lit wypadaja mi wlosy i byc
                moze napiszesz ze z stosunku do powagi choroby ma to male znaczenie ja jednak
                pisze od razu- dla mnie ma duze, tak samo jak przybranie na wadze i cala masa
                innych objawow ubocznych.. Nie moge tez byc spiaca nawet przez chwile a moj
                umysl nie moze byc jak centru sterowania farmakolowigcznego

                > Po to są leki i po to jest terapia pomagająca zwalczyć chorobę.
                > Gdyby ludzie myśleli tak jak Ty teraz , nie mogliby normalnie żyć ,
                pracować ,
                > tworzyć.

                hmmm a myslisz ze tabletki daja Ci do konca normalne zycie- nie mowie o sensie
                istnienia w spoleczenstwie a o funkcjonowaniu Twojego organizmu. Mnie to
                przytlacza i naprawde WOLE UMRZEC niz brac te leki. Zreszta jestem w takim
                stanie ze zycie dla mnie naprawde nie ma znaczenia i bez wzgledu na to co
                mowisz i co mowi reszta swiata. Wiesz, czasem mysle ze wszyscy chca mnie tu
                zatrzymac wbrew mojej woli ... czy to nie egoizm?? Mozna by bylo naciagnac to
                pojecie...

                > Wybacz mój ostry ton , ale wiem co mówię.

                Zdaje sobie sprawe z tego... ale nie kazdy ma tyle sily a ja Prawda jest taka
                ze nie chce zyc... wstja rano tylko po to by znow zasnac... zaczelam miec
                koszmary... mam urojenia przesladowcze w zwiazku z samolotami.. i zupelnie nie
                wierze w leczenie.. moze jestem czyms bardzo niedefiniowalnym na ktorego nic
                nie dziala... kto wie..

                > Pisałam Ci , że miałam momenty zwątpienia , ale na szczęście kończyły się
                > dobrze . Wierzę , że Twoje zwątpienie jest chwilowe i wyjdziesz na prostą.
                >
                > I co z tego , że musisz brać leki ?
                > Niemal każdy człowiek MUSI coś robić , co mu się może nie podoba i nie trzeba
                > chyba pisać , że są to sprawy nieporównywalnie gorsze od zażywania kilku
                > pigułek dziennie.
                >

                Kilka pigulek dziennie to nie jest zaden problem o ile nie jest to lit depakine
                albo tegretol

                > Nie wiem co Ci jeszcze napisać Domeniksie , żebyś się "opamiętała" i zaczęła
                > słuchać lekarza i brać leki.
                > Może zmień lekarza na innego , może to kwestia zaufania ?

                Hmmm juz lepszego nie moge miec... ufam mu i uwazam go za jednego z
                najinteligentniejszych ludzi jakich spotkalam w zyciu...gdybym nie byla chora
                zyczylabym sobie spotkac go na swojej drodze w hjakikolwiek sposob..ale to jest
                we mnien ie w nim... kwestia zaufania nie ma tu nic do rzeczy bo musialabym
                zaufac przede wszystkim sobie i przejsc nad objawami ubocznymi tabletek. Wszycy
                maja racje oczywiscie... jako scislowiec jestem w stanie sie z tym zgodzic..
                MAcie logiczne niepodwazalne dowody, gdyby ktos z mojej rodizny chorowal
                stanelabym na uszach zebyu jadl te kleki ale NIE JA... wykluczam siebie ze
                zbioru przypadkow ktore potwierdzaja cala ta regule

                >
                > Liczysz na elektrowstrząsy , a nie chcesz lekarstw.
                > Przy CHAD elektrowstrząsy nie są alternatywą dla leczenia farmakologicznego ,
                > jedynie mogą je uzupełniać , gdy jest mało skuteczne.
                > Tyle wiem od lekarza.
                >
                Niekoniecznie moj powiedzial ze zawsze pozostaja elektrowstrzasy... ironicznie
                moglabym powiedziec lepszy rydz niz nic...

                > Domeniksie , nie bój się krawężników , przypomnij sobie jak w dzieciństwie
                > chodziłaś po krawężnikach i nie spadłaś wink
                >
                > I bierz się za tegretol!
                >
                > vinja ( nie taka znowu zła jaką udaje )

                naprawde doceniam to co mowisz i to jaka jsestes osoba.. WIerze w Ciebie tak
                jak we wszystkich tu na tym forum ale powtarzam choc wylowienie martwej ryby
                sposrod tysiaca zywych jest statystycznie niemozliwym przypadkiem to nikt nie
                moze zagwarantowac ze sie nie zdarza...
                >
                • jagoda16 Do Domeniki 22.05.04, 13:01
                  Droga Domeniks,
                  wiem cos o tym jak nieprzyjemne są objawy uboczne litu. NAPRAWDE. I też nie
                  lubię tego leku. Ale czy odrożniasz objawy uboczne od objawow samej choroby, w
                  tym momencie depresji? W depresji WSZYSTKO staje się trudniejsze i doznania
                  dzialan ubocznych tez. Ale wszystko jest względne, gdy wraca dobry nastroj
                  okazuje sie, ze wcale tak nie utylas, wlosy wypadaja mniej więcej tak jak
                  zwykle itp. itd. Czy nie pamietasz tego? Lit niestety trzeba brac ok. roku by
                  powiedziec cos o jego skutecznosci. I nie dobrze jest gdy zaczyna się go brać w
                  dole. Mi osobiscie np. tegretol czy depakine zupelnie ( no, prawie) nie
                  dokuczaly. jest jeszcze nowy, rzadko jeszcze u nas stosowany preparat z grupy
                  anytypadaczkowych lamotrigina (lamictal), zapytaj o niego swojego mądrego
                  lekarza. I poczytaj o nim na psychiatria.pl. Mi nie daje przynajmniej efektow
                  ubocznych. Na skuteczność.... czekam. Po odstawieniu litu mi waga momentalnie
                  spadla o jakies 2-3 kg, bylo to raczej zatrzymanie wody w organiźmie i ogólne
                  rozdęcie niż przybytek tłuszczyku. A poza tym też czuje się podle w tej chwili
                  jakbyś nie wiedziała, tylko uważam, żeby się nie napędzać jeszcze w głąb, bo
                  zawsze można pogorszyć swój stan takimi myślami, a polepszyć już trudniej. Take
                  care.
                  • domeniks Re: Do Domeniki 22.05.04, 13:50
                    jagoda16 napisała:

                    > Droga Domeniks,
                    > wiem cos o tym jak nieprzyjemne są objawy uboczne litu. NAPRAWDE. I też nie
                    > lubię tego leku. Ale czy odrożniasz objawy uboczne od objawow samej choroby,
                    w
                    >
                    > tym momencie depresji?

                    Tak dokładnie je odrozniam i fakt ze powoduja takie skutki poteguje fakt ze
                    jest jesdzcze gorzej... dzialaja na mnie jak plachta na byka... mam wrazenie ze
                    nie ja panuje nad umyslem a jestem w zakresie kierownictwa chemicznego.. nie
                    pogodze sie ztym i pewnie swaidomie z wlasnym niekontrolowanym umyslem popelnie
                    samobojstwa...

                    W depresji WSZYSTKO staje się trudniejsze i doznania
                    > dzialan ubocznych tez. Ale wszystko jest względne, gdy wraca dobry nastroj
                    > okazuje sie, ze wcale tak nie utylas, wlosy wypadaja mniej więcej tak jak
                    > zwykle itp. itd. Czy nie pamietasz tego? Lit niestety trzeba brac ok. roku
                    by
                    > powiedziec cos o jego skutecznosci. I nie dobrze jest gdy zaczyna się go brać
                    w
                    >
                    > dole. Mi osobiscie np. tegretol czy depakine zupelnie ( no, prawie) nie
                    > dokuczaly. jest jeszcze nowy, rzadko jeszcze u nas stosowany preparat z grupy
                    > anytypadaczkowych lamotrigina (lamictal), zapytaj o niego swojego mądrego
                    > lekarza.

                    Otoz probowalam... i nawet zakomunikowalam ze nie bede zazywac zadnych
                    powodujacych te objawy wspomniane przeze mnie a on powiedzal ze musze skreslic
                    99% lkekow a pozostale w 1% w moim przypadku nie dadza efektu... dostalam
                    skierowanie do kliniki, ale nie wybieram sie gdyz metoda leczenia odpowiada tej
                    ktorej nie akceptuje w warunkach domowych... oczywiscie ja wpisze mi w karte ze
                    jestem zagrozeniem dla siebei to juz nie bede miala nic do powiedzenia.. zdaje
                    sobie sprawe... ale obawiam sie ze wtedy dopiero bedzie mi wszysko jedno

                    >I poczytaj o nim na psychiatria.pl. Mi nie daje przynajmniej efektow
                    > ubocznych. Na skuteczność.... czekam. Po odstawieniu litu mi waga momentalnie
                    > spadla o jakies 2-3 kg, bylo to raczej zatrzymanie wody w organiźmie i ogólne
                    > rozdęcie niż przybytek tłuszczyku. A poza tym też czuje się podle w tej
                    chwili
                    > jakbyś nie wiedziała,

                    zakladam to z gory gdyz uwazam ze wiekszoac ludzi ktora tu sie wypowiada jest
                    albo w depresji albo na etapie leczenia... w manii czowiek gna za bardzo do
                    przodu i chce odczuwac dotykac mowic... ja przynajmniej nie wpadlabym na to w
                    tym stanie... wolalabym znalezc wolnego sluchacza... ale mofge sie oczywoscie
                    mylic..
                    tylko uważam, żeby się nie napędzać jeszcze w głąb, bo
                    > zawsze można pogorszyć swój stan takimi myślami, a polepszyć już trudniej.
                    Take
                    >
                    > care.
                • vinja Re: atak szalu 22.05.04, 13:37

                  >
                  > tak wiem o tym ale je lekow jesc nie bede... przez lit wypadaja mi wlosy i
                  byc
                  > moze napiszesz ze z stosunku do powagi choroby ma to male znaczenie ja jednak
                  > pisze od razu- dla mnie ma duze, tak samo jak przybranie na wadze i cala masa
                  > innych objawow ubocznych.. Nie moge tez byc spiaca nawet przez chwile a moj
                  > umysl nie moze byc jak centru sterowania farmakolowigcznego
                  >
                  > > Po to są leki i po to jest terapia pomagająca zwalczyć chorobę.
                  > > Gdyby ludzie myśleli tak jak Ty teraz , nie mogliby normalnie żyć ,
                  > pracować ,
                  > > tworzyć.
                  >
                  > hmmm a myslisz ze tabletki daja Ci do konca normalne zycie- nie mowie o
                  sensie
                  > istnienia w spoleczenstwie a o funkcjonowaniu Twojego organizmu. Mnie to
                  > przytlacza i naprawde WOLE UMRZEC niz brac te leki. Zreszta jestem w takim
                  > stanie ze zycie dla mnie naprawde nie ma znaczenia i bez wzgledu na to co
                  > mowisz i co mowi reszta swiata. Wiesz, czasem mysle ze wszyscy chca mnie tu
                  > zatrzymac wbrew mojej woli ... czy to nie egoizm?? Mozna by bylo naciagnac to
                  > pojecie...

                  To co piszesz - to jest dopiero EGOIZM !
                  I autodestrukcja .
                  Bezsensowna.









                  > > Wybacz mój ostry ton , ale wiem co mówię.
                  >
                  > Zdaje sobie sprawe z tego... ale nie kazdy ma tyle sily a ja Prawda jest taka
                  > ze nie chce zyc... wstja rano tylko po to by znow zasnac... zaczelam miec
                  > koszmary... mam urojenia przesladowcze w zwiazku z samolotami.. i zupelnie
                  nie
                  >
                  > wierze w leczenie.. moze jestem czyms bardzo niedefiniowalnym na ktorego nic
                  > nie dziala... kto wie..


                  Po raz kolejny z uporem maniaka piszę Ci , że przeżywałam koszmary , urojenia ,
                  o których wstyd mi nawet pisać Wam -rozumiejącym chorobę , bo były tak dołujące
                  i upodlające.
                  Ale TO mija , przychodzi okres NORMALNEGO , DOBREGO życia !



                  >
                  > > Pisałam Ci , że miałam momenty zwątpienia , ale na szczęście kończyły się
                  > > dobrze . Wierzę , że Twoje zwątpienie jest chwilowe i wyjdziesz na prostą.
                  > >
                  > > I co z tego , że musisz brać leki ?
                  > > Niemal każdy człowiek MUSI coś robić , co mu się może nie podoba i nie trz
                  > eba
                  > > chyba pisać , że są to sprawy nieporównywalnie gorsze od zażywania kilku
                  > > pigułek dziennie.
                  > >
                  >
                  > Kilka pigulek dziennie to nie jest zaden problem o ile nie jest to lit
                  depakine
                  >
                  > albo tegretol


                  Oprócz tych dwóch leków jest jeszcze masa innych , coraz nowszych
                  stabilizatorów .


                  >
                  > > Nie wiem co Ci jeszcze napisać Domeniksie , żebyś się "opamiętała" i zaczę
                  > ła
                  > > słuchać lekarza i brać leki.
                  > > Może zmień lekarza na innego , może to kwestia zaufania ?



                  >
                  > Hmmm juz lepszego nie moge miec... ufam mu i uwazam go za jednego z
                  > najinteligentniejszych ludzi jakich spotkalam w zyciu...gdybym nie byla chora
                  > zyczylabym sobie spotkac go na swojej drodze w hjakikolwiek sposob..ale to
                  jest
                  >
                  > we mnien ie w nim... kwestia zaufania nie ma tu nic do rzeczy bo musialabym
                  > zaufac przede wszystkim sobie i przejsc nad objawami ubocznymi tabletek.
                  Wszycy
                  >
                  > maja racje oczywiscie... jako scislowiec jestem w stanie sie z tym zgodzic..
                  > MAcie logiczne niepodwazalne dowody, gdyby ktos z mojej rodizny chorowal
                  > stanelabym na uszach zebyu jadl te kleki ale NIE JA... wykluczam siebie ze
                  > zbioru przypadkow ktore potwierdzaja cala ta regule


                  ...pieprzenie...



                  >
                  > >
                  > > Liczysz na elektrowstrząsy , a nie chcesz lekarstw.
                  > > Przy CHAD elektrowstrząsy nie są alternatywą dla leczenia farmakologiczneg
                  > o ,
                  > > jedynie mogą je uzupełniać , gdy jest mało skuteczne.
                  > > Tyle wiem od lekarza.
                  > >
                  > Niekoniecznie moj powiedzial ze zawsze pozostaja elektrowstrzasy...
                  ironicznie
                  > moglabym powiedziec lepszy rydz niz nic...
                  >
                  > > Domeniksie , nie bój się krawężników , przypomnij sobie jak w dzieciństwi
                  > e
                  > > chodziłaś po krawężnikach i nie spadłaś wink
                  > >
                  > > I bierz się za tegretol!
                  > >
                  > > vinja ( nie taka znowu zła jaką udaje )
                  >
                  > naprawde doceniam to co mowisz i to jaka jsestes osoba.. WIerze w Ciebie tak
                  > jak we wszystkich tu na tym forum ale powtarzam choc wylowienie martwej ryby
                  > sposrod tysiaca zywych jest statystycznie niemozliwym przypadkiem to nikt nie
                  > moze zagwarantowac ze sie nie zdarza...
                  > >

                  Ty - martwą rybą ...???
                  Przecież Ty jesteś żywa , jak wijący się piskorz w Swoim uporze niechęci do
                  leczenia !


                  • domeniks Re: atak szalu 22.05.04, 13:58
                    Doskonale rozumiem Twoj upor... ale to nie zmienia faktu... jesli nie podoba Ci
                    sie martwa ryba to moge uzyc zbioru dorszow posrod ktorych plywa karp (albo
                    takie gatunki jakie chcesz zeby nie bylo ze dorsz ma jakies konkretne cechy a
                    karp inne)- statystycznei to samo, chodizlo o prawdopodobienstwo w ktorym
                    zawsze zdazaja sie wyjatki... ze Ty sie uratowalas i 1000 innych rybek nie
                    znaczy ze ja bede tego potwierdzeniem...a to co nazwalas pieprzeniem- jest
                    tylko moja teoria i uparcie bede sie tego trzymac... tak jestem egoistka chce
                    umrzec bez wzgledu na konsekwencje ...
                    • jagoda16 Re: atak szalu 22.05.04, 15:46
                      Wiem ze teraz zadne slowa Cię nie przekonają,ale
                      TO MIJA
                      TO MIJA
                      TO MIJA
                      Nie wiem kiedy, ale minie.
                      CO DO LECZENIA TO WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE. Każdy może decydować o sobie i każdy
                      może i popełnia błędy, a potem zazwyczaj czuje ich konsekwencje na wlasnej
                      skórze.
                      Co do samobójstwa: mieszkałam kiedyś b. wysoko, w wysokim blokowcu. Moje myśli
                      samobojcze zawsze ( nawet wczesniej ) krążyły wokół wyskoczenia z okna. Nie
                      wiem czemu ale właśnie tak. Pewnie jakoś symbolicznie - wyskoczyć, uwolnić sie
                      od tego wszystkiego. I wielkokrotnie o tym myślałam mieszkając w tym bloku.
                      Jednego dnia w sąsiedniej klatce wyskoczyla z okna mlodziutka dziewczyna - moze
                      15-17 lat. Był maj, wszystko kwitło, cieplutko. Wychodzilam wlaśnie z domu, jej
                      blado - sine ciało, zbiegowisko, ogromny krwawy zaciek na ścianie. Zobaczylam
                      to z drugiej strony... Ten wielki krwawy ślad byl tam jeszcze długo, nie dawał
                      się zmyć ( wylądowała na takim dachu nad wejściem do klatki). W końcu go
                      zamalowano, ale też widać, że to bylo zamalowane. Dla mnie to bylo i jest
                      MEMENTO. Od tego czasu ZAWSZE gdy przechodzilam kolo tego miejsca, a
                      przechodzilam parę razy dziennie w różnej formie psychicznej myślałam o niej i
                      o tym czego ja bym nie przeżyla, gdybym tak zrobila. Ile razy od tego czasu
                      czulam się koszmarnie, ile dobrze, ile świetnie, ile przydarzylo mi się miłych,
                      dobrych rzeczy, chwil dla których WARTO ŻYĆ. Dla niej wszystko się skończyło.
                      Ja swój pierwszy epizod mialam w jej wieku i pierwsze myśli o skakaniu przez
                      okno. Zyję, mam rodzinę, dwójkę dzieci, pracę. I choc jest mi często bardzo
                      ciężko, to mam satysfakcję, że jakoś sobie z tym radzę, że jednak jestem silna
                      w tej chorobie. Ze się nie poddalam.
                      Może czasem, żeby się nie poddać trzeba jednak na trochę iść do szpitala?
                • planasana o egoizmie 23.05.04, 11:14
                  >> Wiesz, czasem mysle ze wszyscy chca mnie tu zatrzymac wbrew mojej woli ...
                  czy to nie egoizm?? >>

                  Poniekad tak.

                  Wspolodczuwam z Toba,
                  czuje sie podobnie jak Ty,
                  nic dodac

                  planasa
    • awanturka Domeniks! 22.05.04, 15:17
      Domeniks!

      Domeniks!

      Właśnie czytam jak Vinja i Jagoda dzielnie walcza z Twoja rozpacza. Nie będę używac żadnych racjonalnych argumentów, bo w stanie w jakim się znalazłaś jesteś na nie odporna. Przemyśl tylko jedno. Rozstanie z życiem to poważna decyzja i nie powinno sie jej podejmowac w stanie takiej niestabilności emocjonalnej. Przecież ta możliwośc "ostatecznego rozwiazania" istnieje zawsze. Wiesz jak w tej chorobie zmienia się sposób widzenia siebie i swojej sytuacji oraz wszystkiego co Cię otacza. Nie działaj pod wpływem emocji...Zaczekaj...Daj sobie szansę... Proszę Cię o to! - awanturka
      • domeniks Re: Domeniks! 22.05.04, 17:22
        wiesz... w tej kwestii nie mam rozsadnych argumentow... spalaja sie w momencie
        wypowiedzeniea : 'chcie sie zabic'... juz nawet nie musi byc ciagu dalszego.....
        czy walczylabys o cos co nie ma zadnej wartosci poswiecajac tak duzo?
        i jeszcze jedna rzecz- nie bede walczyc z calym forum i przekonywac co jest
        sluszne a co nie jako ze ja zawsze bede miala nielogiczne kontrargumenty..
        zdaje sobie sprawe z tego..
        poza tymo od 'chce' a 'zrobie' jezcz edaleka droga..nie stoje w oknie
        odliczajac sekundy ... ja na razie walcze z myslami
        i nie wierze w szczescie na neurotrpoach...
        • vinja Re: Domeniks! 22.05.04, 22:38
          Cytuję post człowieka , którego najbliższa osoba popełniła samobójstwo :

          Czy zastanawialiscie sie kiedys czym są ludzie którzy świadomie odbieraja sobie
          życie? Czy uciekają przed problemami? Czy nie umieją stawic temu czoło?
          Samobójstwo jest jednym z ważnych problemów społecznych, o którym rzadko się
          wspomina, wręcz traktuje się go jako temat tabu. Moze na poczatku warto by bylo
          sie zastanowic nad główna przyczyną tego czynu. ciągłe poniżenie i cierpienie
          pcha ludzi do aktów samobójczych. Kazdy czlowiek ma problem. Kazdy w zyciu
          cierpi, przechodzi okres próby i zalamania. Gdyby kazdy czlowiek ktory ma
          problem i czuje sie "zniszczony" popelnial samobojstwo swiat by sie zniszczył.
          A tak ma nie byc. Musimy walczyc ze sobą. Pokonywac swoje trudnosci, problemy i
          kłopoty. Szukac ludzi ktorzy by nas wysluchali, zaufali i pomogli. Znałem wielu
          ludzi, którzy chcieli się zabić. Niktorzy z nich anwet to zrobili. Szkoda ze
          nie widzieli jaki bol przyniesi tym czynem rodzinie, znajomym a anwet
          obcym. "Samobójstwo nie jest kwestią wyboru, następuje, gdy cierpienie
          przekracza siły do walki z nim" . Otóż to. Nie jesteś złym człowiekiem,
          szaleńcem, czy osobą niepełnowartościową ponieważ masz nastrój samobójczy. To
          nawet nie oznacza, że chcesz umrzeć - to tylko mówi, że Twoje cierpienie jest
          tak silne, że nie możesz go opanować. Jeżeli zacząłbym wieszać Ci na ramionach
          ciężarki i tak w którymś momencie musiałbyś upaść.. niezależnie od tego jak
          bardzo chciałbyś stać dalej. (To właśnie dlatego bez sensu jest pocieszać Cię
          teraz słowami "głowa do góry, nie trać ducha" - oczywiście, że nie traciłbys
          ducha, gdybyś tylko mógł.)
          Nie zgadzaj się, jeżeli ktoś mówi Ci: "Twój problem jest zbyt mały, aby myśleć
          o samobójstwie". Są różne rodzaje cierpienia, które mogą prowadzić do
          samobóstwa. U każdego człowieka ten sam problem znaczy co innego. To, co jest
          do zniesienia dla innego, może być nie do zniesienia dla Ciebie. Punkt
          krytyczny, za którym cierpienie staje się nie do zniesienia, zależy od Twojej
          siły do zwalczania go. W tym też ludzie różnią się znacznie międy sobą.

          Kiedy cierpienie przekracza Twoje siły pojawia się myśl o samobójstwie.
          Samobójstwo nie jest ani dobre, ani złe, nie jest wadą charakteru, jest
          moralnie neutralne. Jest po prostu efektem stanu nierównowagi pomiędzy
          cierpieniem, a siłami obrony przed nim. Mysli samobojcze powracają .... chyba
          kazdy młody czlowiek rozważając drogi zyciowe zastanawia sie nad tą decyzją.
          Lecz samobojstwo nie jest naszym celem zycia! Mamy jedno zycie i musimy
          doczekac starosci i umrzec śmiercia naturalną. NIe poddawajmy sie .... smierc
          nie jest nowym zyciem .....smierc jest ucieczka, oznaką naszych słabości,
          zahamowan, prolemow i kłopotow! Jesli sam/a nie poradzisz sobie z tym
          problemem .... zglos sie do psychologa. Wielu ludzi myśli, że jeżeli popełniają
          samobójstwo przenoszą się z jednego obszaru egzystencji do innego. Kiedy twoje
          ciało umiera ty wciąż żyjesz. Kiedy umierasz fizycznie, nie przestajesz
          istnieć - tylko opuszczasz swoje ciało i idziesz do dwóch miejsc - zależnie od
          tego, jaki typ życia masz w sobie.
          • domeniks Re: Domeniks! 23.05.04, 10:07
            w takim razie juz nie musze odpowiadac na pytanie: dlaczego?...
            • kamikadzeewe Re: Domeniks! 23.05.04, 13:19
              domeniks napisała:

              > w takim razie juz nie musze odpowiadac na pytanie: dlaczego?...

              ale pamietaj ze to nie jest usprawidliweinie i przyzwolenie...
              tylko wytumaczenie faktu dokonanego
              • awanturka Re: Domeniks! 23.05.04, 13:39
                Własnie! - awanturka
                • domeniks Re: Domeniks! 23.05.04, 13:40
                  a ja jednak patrze na to inaczej...
                  • awanturka Re: Domeniks! 23.05.04, 14:59
                    domeniks napisała:

                    > a ja jednak patrze na to inaczej...

                    To Twoje depresyjne prawo. Patrz inaczej, tylko zostan z nami, nie odchodź...
                  • vinja Re: Domeniks! 23.05.04, 20:45
                    domeniks napisała:

                    > a ja jednak patrze na to inaczej...

                    Pozostaje tylko dać Ci kopa w tyłek...

                    • vinja Re: Domeniks! 23.05.04, 20:48
                      Wybacz , nie uznaję przemocy ,więc kopa Ci nie dam ...

                      Ale postaraj się "zmienić płytę" i znaleźć jakąś wartość , a nie kombinować o
                      żywota zakończeniu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka