18.01.12, 22:19
Wróciłam z terapii. Moja terapeutka od marca wraca do Gd. Samo wyszło, nie spodziewała się tego. Jestem załamana. Boję się. Pierwsza myśl - nie dam rady, nie poradzę sobie. Od dwóch tygodni czuję się gorzej. Coś zaczyna się dziać, a teraz jeszcze to... Wyglądam jak 7 nieszczęść - spuchnięta od płaczu, zupełnie bez sił. Ma mi dać kilka numerów i nazwisk, bez terapii mnie nie zostawi - tak to nazwała. Jestem zła, boję się. Nie wiem, co mam robić... Co?
Przeżyję? Nie chcę kogoś nowego... Powiedzcie, że będzie dobrze.
Nie będzie... sad
Chcę się zaszyć, uciec.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: KONIEC 18.01.12, 22:21
      ja w takiej sytuacji (acz dowiedziałam się wcześniej) po prostu zaczęłam spotykać się na sesjach z moim terapeutą "w połowie drogi" między jego aktualnym miejscem zamieszkania, a moim.
      • kamyczek_02 Re: KONIEC 18.01.12, 22:26
        nie dam rady, nie ma takiej opcji. Nie wiem czy będzie ktoś inny. Czuję się jakbym kogoś straciła, kogoś bardzo bliskiego. Boli mnie...w środku mnie boli i to bardzo.
        • kamyczek_02 Re: KONIEC 18.01.12, 22:27
          a on tego nie rozumie.
          • avi_co Re: KONIEC 19.01.12, 14:05
            Rozumie, rozumie... Dość się naczytał o sytuacji rozstania z klientemsmile
        • lolinka2 Re: KONIEC 18.01.12, 22:49
          domyślam się, jak się możesz czuć...
          • kamyczek_02 Re: KONIEC 19.01.12, 09:08
            Czuję się jakbym straciła bliską osobę. Normalne? Na dodatek jak już wspomniałam czuję się chadowo gorzej, a od poniedziałku przez miesiąc będą uwiązana (opieka nad dzieckiem - nie moim).
            • lolinka2 Re: KONIEC 20.01.12, 23:00
              w 100% normalne.
              wykorzystaj to do przemyśleń nad tym kogo jeszcze lub co jeszcze straciłaś, zapamiętaj to uczucie, ponazywaj wszystko... i pożytek ze zdarzenia trwały pozostanie.
    • kamyczek_02 Re: KONIEC 19.01.12, 13:28
      Teraz pojawiają się myśli, że to przeze mnie. Głupie, pewnie nieuzasadnione myślenie, ale nic nie poradzę. Przede wszystkim boję się, że sama nie dam sobie z tym wszystkim rady. Po drugie boję się, że nie znajdę nikogo na jej miejsce - małe miasto. Najbliższe,w którym na pewno znalazłby się ktoś to Gd., odpada. Dojazd 110km w jedną stronę. Obiecała, że poszuka kogoś a najbliższej okolicy. Powiedziała mi o tym na końcu sesji. Widzimy się dopiero za dwa tygodnie. Po 16 dzwonię do psychiatry, może ona podsunie kogoś. Po trzecie nawet jeżeli znajdzie się ktoś to znowu zaczynam od początku w sensie przedstawienia moich relacji z różnymi osobami. Nie wiem czy znajdę siły. Czy terapeutka "przekazując" mnie przedstawia mój przypadek innemu terapeucie? Dla mnie byłoby łatwiej.
      • avi_co Re: KONIEC 19.01.12, 14:07
        A gdybyś stanęła na własnych nogach? Twoje życie, Twoja choroba, Twoje rozwiązania.
        • kamyczek_02 Re: KONIEC 19.01.12, 14:30
          Wiesz, odkąd zaczęłam terapię mój chad się ustabilizował. Moja psychiatra widzi różnicę. Moje rozwiązania są nieprawidłowe. Mam na myśli relacje z innymi ludźmi, podejście do sytuacji. Zmieniam je powoli, ale zmieniam. Już widzę pewne mechanizmy, rozróżniam je. Potrafię przetłumaczyć swojej głowie co nie co. Widzę postępy, ale to jednak za mało. Moje rozwiązania mnie niszczą od środka,a to przekłada się na chad. W wielkim stopniu to nie wina substancji w moim chorym mózgu, ale moich zachowań. Nie wiem czy dobrze to ujęłam. Psychiatra zaleciła terapię uważając, że ona jest w stanie więcej zdziałać dobrego niż leki. Przed żonglowałam dawkami leków, wszystko chciałam nimi poustawiać. Teraz w większości przypadków potrafię popracować głową.
          A takiej sytuacji jak ta jestem po raz pierwszy i jestem zdezorientowana. Nie wiem co robić. Nigdy tego nie doświadczyłam.
          • kamyczek_02 Re: KONIEC 19.01.12, 14:33
            Dużo pracy przede mną, ale jak chcę pracować dlatego potrzebują terapeuty jak powietrza.
            • avi_co Re: KONIEC 20.01.12, 16:28
              Jeśli czujesz, że masz jeszcze wiele do przepracowania, naturalnie szukaj pomocy.
    • avi_co Re: KONIEC 19.01.12, 14:03
      Czy to pierwsza osoba, z którą rozstajesz się w życiu?
      • kamyczek_02 Re: KONIEC 19.01.12, 14:21
        Tak.
        Nie jestem gotowa do tego żeby zakończyć terapię tak na dobre, jestem w niej kilka miesięcy (nie minął rok). Może byłoby łatwiej gdyby to był facet. Wszystkie moje relacje z kobietami są pokrzywione, służalcze z mojej strony. Dopiero od niedawna tak naprawdę zaczęła się praca, stanęłam w miejscu, ale nareszcie idę do przodu. Piszę o tym bo odbieram to osobiście, a wiem że nie powinnam... Jeszcze 3 sesje. Byłoby ok gdybym wiedziała, że będzie ktoś po niej. Zawsze wiedziałam, że się z nią spotkam (piszę z "nią", ale chodzi o terapeutę jako terapeutę-pokręcone), że obgadamy to i tamto. To była jedyna osoba przed którą nie udawałam. Wentyl bezpieczeństwa. A teraz jestem znowu sama i ta pustka, ta niepewność, co dalej mnie przeraża. Nie dopuszczam opcji, że w ogóle nie będzie terapii. Nie dopuszczam. Musi się ktoś znaleźć, musi szczególnie teraz w tym momencie życia, na tym etapie.
    • kamyczek_02 Re: KONIEC 19.01.12, 14:36
      Chciałabym żeby ona to wszystko przeczytała, dowiedziała się co czuję. Następna wizyta za dwa tygodnie...aż za dwa. Do tego momentu emocje opadną i nie będę potrafiła powiedzieć jak się czułam. Chciałabym żeby tu weszła i przeczytała to, wiem że to nierealne.
      • kamyczek_02 Re: KONIEC 19.01.12, 14:39
        Czuję się bardzo źle. Moich oczu już nawet nie widać. Gorączkuje chyba ze stresu bo nic innego mi nie dolega, nic mnie fizycznie nie boli. Chciałabym nic nie czuć, znieczulić się. Boję się tych myśli.
    • kamyczek_02 Re: KONIEC 19.01.12, 16:38
      Rozmawiałam z psychiatrą. Od marca podpisuje umowę z certyfikowaną terapeutką, która mnie przejmie od obecnej i będzie dostępna w tygodniu u mnie w mieście. Oczywiście sesje prywatne bo na nfz kolejka kilometrowa. Pisałam już o tym, że moja psychiatra i terapeutka znają się (są po tej samej szkole), a nowa zna je obie. Czyli cała trójca zna się dobrze. Psychiatra jak mnie usłyszała to powiedziała, że nie ma opcji pozostawienia mnie bez opieki terapeutycznej.
      Mam pytanie. Czy "stary" terapeuta może przekazać "nowemu" info o mnie żeby nie zaczynać od początku? Wiem, że psychiatra kontaktowała się z terapeutką pytając o mnie - prosiłam ją o to. Czy w związku z tym psychoterapeuci też mogą w przypadku przekazania pacjenta?
      • czubata Re: KONIEC 19.01.12, 18:32
        Nie bardzo zrozumiałam dlaczego terapeuta rezygnuje. Czy to ma związek z bałaganem jaki ostatnio powstał? Bo ja głupia jestem. Ale jeżeli ma to związek z tym sajgonem, to w tej stracie zapewne nie jesteś sama. Terapeuci na NFZ teraz wyznaczają tak odległe terminy, że terapia własciwie nie ma sensu. A ja z inną osobą działamy, publikujemy artykuły, które nie tylko terapii ale i psychiatrów się tyczy. Staramy się nagłaśniać sprawę porzuconych pacjentów. Terapia zerwana z nagła, jest bardzo szkodliwym krokiem. Mam nadzieję że nie posypiesz się całkowicie.
        • kamyczek_02 Re: KONIEC 19.01.12, 20:30
          Nie, ona przyjmowała tylko prywatnie. Wyjeżdża bo tak nagle wyszło u niej zawodowo, nie planowała tego o ile wiem. Moja psychiatra prawdopodobnie (o ile wypali tfu, tfu) będzie przyjmowała do swojej poradni terapeutkę. Do tej pory byli psychiatrzy tylko. Ja miałabym przejść do tej nowej terapeutki, którą planują przyjąć. Moja jeszcze obecna terapeutka, moja psychiatra i ta nowa znają się dobrze. Z tym, że do tej nowej chodziłabym też prywatnie. Plusem byłoby to, że przekazałaby mnie (zarówno jeszcze obecna terapeutka jak i psychiatra) w dobre, znane ręce i na miejscu u mnie. Mam nadzieję, że to wypali. Nie mniej jednak sypię się. Moja mama wpadła do mnie z siostrą. Ponoć wyglądam fatalnie, "chora jesteś?! okropnie wyglądasz". uncertain Wiem, mam lustro sad
          • eydur8791 Re: KONIEC 20.01.12, 06:39
            Hejsmile napiszę tylko, że uda Ci się znaleźć nowego dobrego/dobrą terapeut(k)ę.
            Pozdrowieniasmile
    • eydur8791 Re: KONIEC 20.01.12, 06:40
      A przynajmniej mam taką nadziejęwink
    • drugikoniecswiata Re: KONIEC 20.01.12, 19:54
      Jeśli chcesz, odezwij się tel. Przeżyłam rozstanie, rozumiem panikę i złość, teraz jestem w terapii u innej osoby, jest ok, choć było bardzo ciężko. Pisać o tym nie chcę.
      • kamyczek_02 Re: KONIEC 20.01.12, 21:13
        wysłałam ci zaproszenie na FB (ponowne). Wywaliło mi sporo kontaktów swego czasu uncertain Nie mam cię, a miałam.
        • kamyczek_02 Re: drugikońcu 22.01.12, 13:05
          Dziękuję. Zaglądam do mejla po raz któryś z kolei.
    • xsenia Re: KONIEC 21.01.12, 17:09
      fakt, że ta pani nie przygotowała cię na zmianę tylko zaskoczyła informacją, wprowadzając w taki stan świadczy o niej, jej kompetencjach i odpowiedzialności jak najgorzej.
      • kamyczek_02 Re: KONIEC 22.01.12, 13:03
        Czasami w życiu "wyskakują" różne sytuacje. Nie wierzę, że ot tak wiedziała szybciej. Dla mnie i tak będzie specjalnie przyjeżdżała do końca lutego (110km w jedną stronę) więc mi się wydaje, że i tak dużo z jej strony. Nie mnie oceniać, nie chcę czuć złości i dowalać jej żeby sobie ulżyć tym samym raniąc.
        • kamyczek_02 Re: KONIEC 01.02.12, 21:55
          Wróciłam z przedostatniej sesji. Ciężko... Całe spotkanie skubałam, co popadło (szal, rękaw), uciekałam oczami byle nie patrzeć na nią. Nie dałam rady wykrzyczeć z siebie wszystkiego, co czuję. Nie wiem czy pojechać na następne, ostatnie spotkanie. Nie lubię pożegnań. Najprawdopodobniej ucieknę i nie pojadę - stan na dzisiaj, na teraz. I znowu po dzisiejszym będę zbierał się kolejne dwa dni. Niech to szlag...

          P.S. Chciałabym, bardzo bym chciała wyjechać na łikend gdziekolwiek byle daleko, byle na odludzie, byle odciąć się od świata i zostać z myślami sam na sam. Kompan byłby mile widziany, może nawet kompani.
          Nie myślałyście nigdy o wypadzie gdzie nasze chore mózgi i ciała mogłyby się spotkać, posiedzieć przy kominku, poryczeć się, pośmiać i... grzecznie pójść spać przed świtem?
          Bo ja teraz marzyłabym o tym, żeby posiedzieć z kimś z "nas", z kimś kto rozumie co czuję, kto wie jak to jest.

    • kamyczek_02 Re: KONIEC 08.02.12, 10:49
      Za tydzień w środę mam ostatnią sesję. Ponawiam pytanie: odwołać czy jechać? Pierwsze wyjście dziecinne, ale poważnie nie mam siły na przeżywanie tego po raz kolejny. Przez następne kilka dni będę rozbita, a muszę funkcjonować bez zarzutu jeszcze przez 1.5 miesiąca. Wyślę smsa, że nie przyjadę bo zbyt wiele mnie to kosztuje. Drugie - wiem, że odchoruję, ale zakończę ładnie żegnając się żeby czuć się dobrze przed nią, bo sama przed sobą będę i tak źle się czuła. Co zrobić?
      • avi_co Re: KONIEC 08.02.12, 11:56
        Dobrnij do końca. Będziesz miała poczucie, że drzwi zostały ostatecznie zamknięte oraz zadowolenie, że podołałaś sytuacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka