Wróciłam z terapii. Moja terapeutka od marca wraca do Gd. Samo wyszło, nie spodziewała się tego. Jestem załamana. Boję się. Pierwsza myśl - nie dam rady, nie poradzę sobie. Od dwóch tygodni czuję się gorzej. Coś zaczyna się dziać, a teraz jeszcze to... Wyglądam jak 7 nieszczęść - spuchnięta od płaczu, zupełnie bez sił. Ma mi dać kilka numerów i nazwisk, bez terapii mnie nie zostawi - tak to nazwała. Jestem zła, boję się. Nie wiem, co mam robić... Co?
Przeżyję? Nie chcę kogoś nowego... Powiedzcie, że będzie dobrze.
Nie będzie...

Chcę się zaszyć, uciec.