dr.zabba
03.03.12, 19:00
Byłam w środę u mojego doktora. Przyznałam się, że nie czuję się ostatnio całkiem dobrze i że drinkuję często. Dr powiedział, że w naszej chorobie nie można pić. Że są tego poważne konsekwencje. Kilka razy podkreślał, że chad i alkohol wykluczają się wzajemnie.
Mam przestać pić, a wówczas mój nastrój niebawem się poprawi.
Ino ja nie z powodu nastroju piję.
Dr podkreślił, że będzie zdecydowanie to we mnie zwalczał. Że jest zagorzałym wrogiem picia. Mówiąc to do mnie nawet okulary zdjął, co się nigdy dotąd nie zdarzyło.
A ja natychmiast wyobraziłam sobie, że jeśli nie przestanę pić, to on mnie opuści.
Powie, że nie będzie mnie już leczył. Zabroni przychodzić do siebie.
Jak ojciec odrzucający dziecko za przewinienie.