27.06.12, 16:07

Wczoraj czy dwa dni temu (jakoś tak) odstawiłam antydepa. Brałam go na noc, bo wtedy łatwiej mi było rano wstawać (odwieczny problem z sennością). I od kilku dni miałam problemy z zaśnięciem i spaniem w ogóle i chyba ciut nakręcona byłam też. Powód nakręcenia co prawda jest świetnie znany - waży 15kg i wabi się Benji. No ale skoro tak świetnie spełnia swoją rolę, to już nie ma potrzeby się oddepresowywać.

Nie zarzekam się, że już nigdy więcej i że rozdział pt. depresja zamknięty, ale na razie bardzo dobrze mi robi, że mam nowe obowiązki, zapłatą za które jest merdanie ogonem i wielka, dzika radość jak pojawiam się po 30 sekundach niebytu.

No i spacery też są świetne, nawet ten poranny i w deszczu. Sporo czasu spędzamy na dworze - wreszcie nie siedzę w swoim zamku.

Do Lolinki: nie, to nie jest substytut dziecka, o którym kiedyś tu pisałam, tylko Tigerka, którego niestety musiałam uśpić. I byłam bliska obłędu patrząc w okno i wypatrując, czy wrócił i siedzi na parapecie. Decyzja o Benjim była dość nagła i, tak jak teraz na to patrzę kompletnie nie przemyślana, ale z perspektywy 9 dni spędzonych razem uważam, że to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Dla siebie samej nigdy nie chciało mi się nic robić, ani sprzątać, gotowac jako tako - chyba tylko dlatego, że na kanapkach z białym serem kilogramy zapierdzielają jak oszalałe, a że głodu nie znoszę, więc zaczęłam dbać o dietę. Teraz dodatkowo dbam o jego dietę. Wcinamy kleiki, bo po wielkim zamieszaniu dietetycznym (do tej pory o psach wiedziałam, że mają 4 łapy, ogon i szczekają) Benji ma, że tak powiem problemy gastryczne, ale chyba jesteśmy na prostej.

Gdy przyszedł do mnie bał się właściwie wszystkiego oprócz miski, a teraz naprawdę boi się tylko psów i mężczyzn - choć nie wszystkich. No i na wszystkie rzeczy robione po raz pierwszy musimy poświęcić minutkę, bo jakoś tak trochę nieufnie do nowości podchodzi. Przed nami pierwsza podróż autobusem - obyśmy trafili na wyrozumiałego kierowcę, który da nam chwilę, żebyśmy wsiedli, a potem wysiedli.
Obserwuj wątek
    • dzedlajga Re: chciałam się pochwalić 27.06.12, 16:08
      miało być: chciałam się pochwalić, ale coś gazeta świruje i w końcu źle się wysłało
      • ergo_pl Re: chciałam się pochwalić 27.06.12, 17:19
        dzedlajga napisała:

        > miało być: chciałam się pochwalić, ale coś gazeta świruje i w końcu źle się wys
        > łało

        A ja byłam pewna, że chodzi o coś innego https://emotikona.pl/emotikony/pic/03icon_blee.gif

        Super, że masz Benji'ego big_grin
        Bo wiem, co czułaś, gdy zabrakło Tigerka...
        Dwa razy to przeżyłam, od dawna boję się, jak przejdę to następny raz...
        Dla mnie to jest namiastka dziecka, tak.
        I choć zabrzmi to patetycznie, ale też przykład bezinteresownej miłości, wierności, których jest się pewnym w 100%, szczególnego odczuwania (tak, kiedyś, kilka lat temu, położył się na podłodze, między mną a tabletkami...), jakiego nie odnajdzie się w relacjach z ludźmi...

        Trzymajcie się, pozdrawiamysmile
        • liberica1 Re: chciałam się pochwalić 27.06.12, 18:11
          No i bardzo fajnie smile Wszystkiego dobrego dla psiska kiss
        • dzedlajga Re: chciałam się pochwalić 27.06.12, 18:50
          Strasznie pokręcona ta nasza relacja - jak wyje z tęsknoty, to serce pęka, ale dziś.. Poprosiłam znajome dziecko o pomoc i poszliśmy razem do sklepu. W pewnym momencie oddałam mu smycz i sama pobiegłam po zakupy. A ten gówniarz nawet nie zauważył, że zniknęłam. Nawet mu pokazał blizny na brzuchu. A jak wróciłam to co prawda się ucieszył, ale szaleństwa nie było. Fakt, że nie widział mnie może 15 minut, więc nie miał czasu się stęsknić (choć gdy zostaje sam, to wystarcza 5 sekund, ale to raczej rozpacz niż tęsknota) a z opieką czuł się bezpiecznie. Tym razem to ja bardziej się cieszyłam na jego widok niż on - martwiłam się jak matka, która zostawiła dziecko z opiekunką. No ale następnym razem będę musiała pohamować swoją zaborczość, bo mi się jeszcze nauczy, że rozstawać się jest źle - a zupełnie nie o to mi chodzi. W końcu za 9 dni wizyta u lekarza i około 3-godzinne rozstanie. Chyba jednak na pierwszy raz znów kogoś poproszę o opiekę. Bo to jednak trochę za długo.
          • ergo_pl Re: chciałam się pochwalić 27.06.12, 19:09
            smile
    • tlenoterapia Re: ch 27.06.12, 22:35
      Ale zbieg okoliczności ,tez od niedawna mam nowość psią i tez humorek w gore od razu poszedł. Z ta różnicą, ze jest po przejściach i boi się wszystkiego, a zwłaszcza miski sad

      Dyskusja czego pies jest substytutem jest dla mnie irracjonalna, to tak jak by spytać czego dziecko jest substytutem, albo kochanek czy czy przyjaciółka.

      Jak planujesz jazdę autobusem to jeśli mogę ci poradzić żeby ta jazda niebyła pamiętna na cale życie, weź pod uwagę, ze pieski maja często chorobę lokomocyjna ....Dla mnie taka jazda z poprzednim psem była horrorem...moje wielkie psisko rzygało po całym autobusie przez kaganiec i waliło nim o nogi. Gdy przy najbliższym przystanku ociekłam z autobusu przed chcącym mnie zabić tłumem - postanowiłam wracać 10 km brzegiem morza w tedy wytarzał się w cuchnących zielonych glonach smile
    • majagor Re: ch 27.06.12, 22:40
      O to prawie w równym terminie stałyśmy się szczęśliwymi posiadaczkami, tyle że ja kotów.
      Pia i Josef są z nami od 10 dni i już sobie nie wyobrażamy naszego domu bez nich!
      Ja dla nich codziennie nawet wstaję o 30-40 min wcześniej - choć jestem wielkim śpiochem i mam niedostatki snu. Ale zabawa, przytulanie o 5.30 powodują, że dzień jakiś ładniejszy jest smile

      Miłych wspólnych chwil życzę!
      • czubata Re: ch 03.07.12, 11:10
        Ja mam małego kociaka. Stary kot zginął w wypadku.Straciłam ostatnio dwoje pupili, i jakoś tak ciężko. Młody kociak dużo animuszu dodaje domowi,prowokuje śmiech. Zwierzęta są wspaniałe.
        Kota sobie sprawiłam ze względu na sprawy "myszowe", co i tak oznacza że wszyscy są oszalali na jego punkcie,chuchamy, dmuchamy. Ale kolejnego psa w zamian za zmarłą Tosię nie chcę, bo ewentualne rozstania są zbyt trudne,a i tak mam odczucie że żaden pies nie będzie taki jak Tosia. Po śmierci jednego a potem drugiego zwierzaka poleciałam naturalnie w depreche.
        • dzedlajga Re: ch 03.07.12, 13:53
          Na tej samej zasadzie, nie chciałam następnego kota. Psa nijak się do kota porównać nie da, więc łatwiej. Nie chodzi o to, że któreś lepsze ale po prostu zupełnie inne. Chociaż teraz sobie myślę, że jeśli różne sprawy mi się dobrze poukładają, to sprawię małemu jeszcze rudego kociego przyjaciela. I będzie rodzinka ruda cała wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka