zarażanie

26.03.13, 20:32
hej, jestem tu nowa. ostatnio na stronie ,,tacyjakja" przeczytałam, że mówienie o myślach samobójczych czy okaleczeniach, niejako zaraża inne osoby w otoczeniu i zwiększa prawdopodobieństwo, że oni tez kiedys o tym pomyślą. Była dorzucona informacja, że choroba z tej odpowiedzialności nie zwalnia i trzeba szukać leczenia ale innych tym nie obarczać. Widzę w tym jakis sens a z drugiej strony to przerażające, żeby o najtrudniejszych i najbardziej bolesnych sprawać gadać tylko z ,,panem doktorem". Ukrywanie takich rzeczy chyba musi oddalać przyjaciół od siebie...? co o tym myślicie? dużo ciepłych myśli na nadchodzącą (wolno) wiosnę
    • learning-to-fly Re: zarażanie 26.03.13, 20:55
      switanie21 tamten artykuł był poprzedzony całą dyskusją na forum. Sam w sobie jest trochę wyrwany z kontekstu. Chodziło głównie o to, że parę osób miało zwyczaj epatować opisami tego, co sobie za chwilę zrobią i że sobie zrobią. I nie wiadomo było, co robić, dzwonić na policję, czekać czy co? Nie sądzę, żeby rzeczowa dyskusja o tym co się czuje była szkodliwa. Ale trzeba się też liczyć z uczuciami drugiej strony i unikać szantażu emocjonalnego.
      • switanie21 Re: zarażanie 26.03.13, 23:27
        Dzięki, w takim wypadku zgadzam się. Co prawda CHAD to spory ciężar na barkach, ale nie daje prawa do zwalania na innych odpowiedzialności za to czy będzie się żyć czy nie.
        A dwubiegunowi nie mają całego monopolu na cierpienie, myślenie o otoczeniu i o tym jak się na nie wpływa jest ważne.mimo tego że czasem tak ciężko o tym pamiętać.
        • awanturka Re: zarażanie 27.03.13, 20:13
          To prawda. Ale czasem dla bliskich chorego też jest lepiej jak są w kontakcie z chorym i wiedzą co jest grane niż mają się każdego dnia od nowa domyslać "ma te myśli samobójcze czy nie?", "można go samego w domu zostawić?", " zrobił (to czy tamto) czy to oznacza, że coś planuje?".
          Mój mąż woli wiedzieć niż nie wiedzieć.
          • switanie21 Re: zarażanie 27.03.13, 22:09
            Właśnie była u mnie przyjaciółka i powiedziała to samo co ty.
            Że ,,wiedzieć niewiedzieć'" to znacznie bardziej trudne i przykre. I jest się bardziej bezradnym
    • awanturka Re: zarażanie 27.03.13, 12:16
      myślę, że to wszystko zależy od przypadku.

      Jeżeli środowisko chorego jest w miarę zdrowe zdrowe i zachowało siły psychiczne to i jednej i drugiej stronie wyjdzie na dobre rozmowa o tym. W najlepszym poradniku dla ludzi w depresji i bliskich jest napisane, żeby mówić na ten temat i to ze szczegółami (dla mnie w pierwszej chwili szok!). Tłumaczą, że to "odmitologizowuje samobójstwo" odziera z aury tajemniczości, grozy, nieprzewidywalności - cytuję "stępia myślom samobójczym zęby".

      W artykule było raczej o tym, żeby nie zastępować leczenia wynurzeniami o własnych stanach psychicznych i myslach samobójczych. To być może przyniesie krótkotrwałą ulgę, ale w dluższej perspektywie prowadzi do nikąd.



      • adrianna46 Re: zarażanie 27.03.13, 13:06
        Nikt kto nie przeżył natrętnych myśli samobójczych nie zrozumie,co to za potworna męka.Jeśli taka osoba znajdzie siły,żeby napisać o tym,tzn.że szuka pomocy tu i teraz,a nie wtedy gfy jej lekarz będzie mógł ją wysłuchać.Samotność w takich chwilach popycha do dramatycznego szukania drugiego czł. który mógłby choć wysłuchać,wesprzeć,być.Może właśnie to wsparcie choć na chwilę uśmierzy ból i da trochę wsparcia,a potem siłę na dalsze leczenir i komunikowanie się ze specjalistą.Zdrowi Ludzie w bardziej bzdurnych sprawach szukają wspatcia i zrozumienia dla swoich kłopotów.Chory na Chad nie jest ze stali,a choroba nir hartuje go w znoszeniu jej trudów,dlatego nie lekceważmy takiego wołania o pomoc,nawet wówczas,gdy nam się wydaje,że to szantaz. Zarówno sam chory jak i zdrowi wokół noego mogą mir
        • switanie21 Re: zarażanie 27.03.13, 14:31
          dla mnie to bardzo złożony i trudny temat.
          Chciałabym wierzyć i brzmi to politycznie poprawnie, że w tak dramatycznej sytuacji jak myślenie o samobójstwie, powinni się znaleźć ludzie którzy wysłuchają i wesprą, ale smutna prawda jest taka, że to większość przerasta, nie są w stanie zrozumieć tego jak bardzo realna to pokusa, jak realne cierpienie. Do tego czują się bezradni bo wiedzą, że cokolwiek powiedzą osoba w silnej depresji obrzuci go wzgardliwym spojrzeniem. Nic nie pociesza, nic nie pomaga. To co mają robić- dzwonić do szpitala? tego taż się nie chce dla bliskiej osoby. dlatego ja nadal nie mam dobrej strategii na te chwile. Ale jakąś trzeba mieć, bo raz udało mi się przekonać przychodnię, że nie trzeba mnie odsyłać na Sobieskiego, ale nie wiem czy uda się za drugim. A przecież telefon ze szpitala do zaskoczonej rodziny to przecież też nic fajnego.
          • adrianna46 Re: zarażanie 28.03.13, 09:27
            Znam odczucia zarówno osoby bliskiej chorego-bo przez wiele lat żyłam z chorym na chad,jak i osoby chorej,bo dziś sama nią jestem.Moim zdaniem nic nie gwarantuje pewności,że chory nie będzie chciał spełnić swoich zamierzeń.Mój teść po dwóch nieudanych próbach samob.trafił do szpiyala,gzie miał być bezpieczny i tak skończyło się śmiercią.Ta choroba w nieeidoczny sposób yrawi jak rak,tyle,że bliscy chorych na raka widzą ich potworne cierpienie i czasem rozumieją dedperacką chęć śmierci,która jest końcem tych męk.Widziałam jak na raka umietała moja mama,a potem opiekowałam się teściową.Człowiek chciałby pomóc,ale w pewnym momencie już nic nie może zrobić i jedynym wybawieniem jest....,z tym jakoś rodziny muszą sobie rafzić,.Ale co
            • adrianna46 Re: zarażanie 28.03.13, 10:06
              Ale co do zrozumienia chorych na chad nie tak łatwo bliskim zrozumieć ,bo tego ogromu cierpienia nie widać i wydaje się,że tak niewiele trzeba,żeby chory wrócił "do świata",bo przecież nie trawi go nieuleczalny rak.Wydaje mi się,że tak jak w każdej chorobie jesteśmy sami,bo nikt nie jest w stanie wejść w duszę czy umysł chorego,żeby poczuć to co on.Słowo współczucie,straciło na znaczeniu,bo nie jest wespół odczuwaniem,ale litością i doskonale rozumieją to chorzy,dlatego tak trudno im przyjąć pomoc od bliskich,którzy po omacku próbują znaleźć najlepszą w danej chwili metodę.Gdyby takowa istniała to 30%chorych nie kończyłoby śm. samobójczą.Tak jak chorzy na raka mają remisję,tak i my wiemy,że można na nią liczyć,ale wszyscy powinni zrozumieć,że to od wielu czynników zależy czy ona się pojawi.
              • adrianna46 Re: zarażanie 28.03.13, 10:36
                Poza tym blislim jest ciężko rozmawiać o problemach z chorym,bo tak naprawdę co można powiedzieć?,łatwiej w środowisku znaleść zrozumienie ,gdy się ma w domu ciężko chorego na raka niż osobę chorą psychicznie.Dlatego nie ma się co dziwić,że nasi bliscy,podobnie jak my-chorzy zostają z tym problemem sami,często bezradni i wyczerpani.Po za tym łatwiej opiekować się chorym na raka niż np.chadowcem w manii.Kto zdrowy na umyśle zrozumie,że zachowania naszego blisiego to choroba,jak o tym mówić w środowisku.Gdy się ma chorego na aka to
                • adrianna46 Re: zarażanie 28.03.13, 10:57
                  ..raka,to środowisko jest w stanie pomóc,wspierać nasze rodziny,bo o tym potrafimy już rozmawiać i wszystkim jest łatwiej przeżyć trudne chwile.
                  Dlatego uważam,źe rodziny chad-owców,powinny się wspierać w grupach prowadzonych przez specjalistów,podobnie jak AA.Wiem,że taka grupa jest w W-wie.Ale to kropla w morzu potrzeb,bo gdy w domu jest chory,tak naprawdę pomocą powinna być objeta cała rodzina.Dzieci nie rozumieją zachow. rodziców,gdy choruje dziecko-rodzice przeżywają koszmar.Bez talirj fachowej pomocy b.trudno radzić sobie z codziennością zarówno jednej jak i drugiej stronie.
                  • switanie21 Re: zarażanie 28.03.13, 12:55
                    Zgadzam się z tym, że powinno być więcej grup wsparcia dla osób z CHADem. ja chodziłam do przychodni Kuncewicz&Piotrowicz ale grupa się rozwiązała, bo był okres jesienno/zimowy i większości osób ciężko było się zmotywować do przychodzenia. Bardzo żałuję, bo skoro jest nas tak wielu, a z drugiej strony tak ciężko czasem jest się dogadać z ludźmi naokoło, dobrze byłoby porozmawiać czasem z osobami które łączy parę wspólnych doświadczeń,sposób odczuwania.
                  • switanie21 Re: zarażanie 28.03.13, 13:02
                    I to prawda, że termin ,,choroba psychiczna' o ile nie powiesz komuś że widzisz anioły albo słyszysz ludzkie głosy, nikomu wiele nie mówi ani nie wydaje się poważny. Albo jeszcze, że to twoja słabość i możesz się z tego wyleczyć jeśli chcesz. Nikomu porównanie do raka czy stwardnienia rozsianego nie przychodzi do głowy. To przez paradygmat naszej kultury w którym to co fizyczne jest prawdziwsze niż psychiczne, bo da się zmierzyć itp....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja