switanie21
26.03.13, 20:32
hej, jestem tu nowa. ostatnio na stronie ,,tacyjakja" przeczytałam, że mówienie o myślach samobójczych czy okaleczeniach, niejako zaraża inne osoby w otoczeniu i zwiększa prawdopodobieństwo, że oni tez kiedys o tym pomyślą. Była dorzucona informacja, że choroba z tej odpowiedzialności nie zwalnia i trzeba szukać leczenia ale innych tym nie obarczać. Widzę w tym jakis sens a z drugiej strony to przerażające, żeby o najtrudniejszych i najbardziej bolesnych sprawać gadać tylko z ,,panem doktorem". Ukrywanie takich rzeczy chyba musi oddalać przyjaciół od siebie...? co o tym myślicie? dużo ciepłych myśli na nadchodzącą (wolno) wiosnę