sprawa wygląda tak:
z jednej strony jest mi bardzo dobrze, tylko strasznie nosi i ciężko się na
czymkolwwiek skupić, a im gorzej z tą koncentracją, tym bardziej chce mi się
ryczeć - nawet mimo niby dobrego nastroju..
do tego dochodzą - wprawdzie słabo nasilone, ale jednak - stany lękowe -
uczucie ścisku w gardle i ciężkosci oddychania, ręce mi się trzęsą..
i nijak nie daje się rozładować energii, bo każde działanie - jazda na
rowerze, sprzątanie, nawet słuchanie muzyki - nakręca jeszcze bardziej..
nigdy nie pisałam tak szybko na klawiaturze jak teraz
ale..
zaczynam być już tym zmęczona..
co jest grane?
zaczynam się już w tym gubić..