chaderka
08.10.18, 10:57
Pięknie było, ale się skończyło. Od tygodnia mam ataki lęku/paniki. Nagle zaczynam się trząść, robi mi się na przemian zimno i gorąco, nie mogę sklecić zdania, a jak już mi się uda coś powiedzieć, to strzelam jak z karabinu. Zmieniłam pracę i obecna polega na ciągłym byciu w ruchu i kontakcie z podwładnymi. Czy większy wysiłek fizyczny, kontak z szefem( szef, ktory nagle wchodzi do pokoju, w którym pracuję i obserwuje mnie bez słowa, a jego główną dewizą jest dyscyplina) oraz nadzór na pracownikami tak mnie nakręciły? Obecnie boję się kontaktu z ludźmi i wyjścia na ulicę. Rano mam wrażenie, że serce mi wyskoczy z klatki. Nie wiem jakie leki mogę brać na to cholerstwo, a mój lekarz Hindus zaleca mi relaksację. Czekam kiedy zaproponuje ayurwedę i wygodne kapcie. Co braliście na takie ataki? Ja ciągle jestem tylko na lamotryginie.