ostatnioddech
11.03.23, 19:26
Witam.
Postanowiłam napisać na tym forum, żeby się wyżalić. Niestety nie mam zbytnio nikogo komu mogłabym powiedzieć, co mi leży na wątrobie.
Leczę się psychiatrycznie od 2015 roku. Brałam dużo różnych substancji. Mam za sobą kilka pobytów w szpitalach, które w żaden sposób mi nie pomogły. Jedynie uchroniły mnie od zakończenia swojego życia. Po wyjściu czułam się niezrozumiana i olana. W jednym szpitalu nawet wmawiali mi, że udaje i wymyślam sobie wszystko. Na dzień dzisiejszy nie biorę żadnych leków. Uważam, że nie ma sensu już prosić o pomoc, ponieważ nie jestem gotowa na kolejny cios i kolejne traktowanie mnie jak gówna (inaczej tego nie można nazwać). Jak się czuje? Tragicznie. Każdy oddech jest dla mnie wysiłkiem. Nie dbam o siebie. Wszystko jest mi obojętne. Nic mnie nie cieszy. Ciągle tylko płacze. Zmuszam się, żeby wstać z łóżka. Najlepiej to bym ciągle tylko spała. Moja głowa przepełniona jest najgorszymi scenariuszami i myślami. I tak od stu kilku dni. Chciałabym już to zakończyć, ale jestem tchórzem i mam do spłaty jeszcze kilka rzeczy (zadłużenia, które zrobiłam jak się bardzo dobrze czułam i wszystko było cudowne).
Nie oczekuje współczucia od was. Chciałam się tylko wygadać i tyle.