Hmmm... naprawdę dawno tu nie zaglądałam... ale dużo czytałam to forum...
Byłam podejrzewana o Chad, właściwie to mój ex mąż tylko tak twierdzi,
chwilowa diagnoza z przed 5 lat okazała się błędna... Poniekąd regularnie
odwiedzam lekarza psychiatrę ponieważ moje kłopoty powstały na skutek wpływu
człowieka - PSYCHOPATY i mogę Wam to opisać ze szczegółami... Człowieka, który
na tym forum podaje się za TOPONA w wątku "ROZPACZ", pisze tu też jego tzw.
"kobieta" (anafel). Wcześniej TOPON podawał się za RSTU i widziałam jego
ubiegłoroczne wątki. Wam gratuluje trafności wypowiedzi na temat jego chorych
przemyśleń. Jest to człowiek mający poważny problem z samym sobą, z poczuciem
winy za kłamstwa i oszustwa do popełniania których przywykł, za to jak okradł
własne dziecko i jaką krzywdę jej teraz wyrządza. Poprostu nie potrafię się
opanować przed ostrzeżeniem Was drodzy Forumowicze przed takimi ludźmi, mimo
że nigdy wcześniej nie wypowiadałam się tutaj... Darzę Was ogromnym szacunkiem
i tyle razy chciałam tutaj opowiedzieć Wam moją historię...
Wiem jedno, często diagnoza moze być błędna, bogata osobowość i wrażliwość
człowieka w warunkach ekstemalnych wywołuje różne reakcje emocjonale...
niewątpliwie można z pomocą przede wszystkim własnej siły i chęci, miłości i
konsekwencji w działaniu osiągnąć harmonie i szczęście ale do tego była
potrzebna siła aby uwolnić sie od najgorszego i zgubnego wpływu złych ludzi i
otoczenia w którym pech chce czasem abyśmy się znależli. Moją najrozsądniejszą
decyzją w życiu był rozwód. Najbardziej idiotyczną i błędną - związek z
człowiekiem, który jeszcze pięć lat temu był moim mężem...
Ja mam ogromną satysfakcję, mimo iż zabrał mi i córce wszystko, na co przez
kilka lat cieżko pracowałam i na co pracowali moi rodzice ale przynajmniej ma
gotowca jego nowa "kobieta", moze tylko dlatego zawitała pod jego dach...
Najistotniejszą rzeczą jest to, że ja się już go już nie boje, (i to była
przełomowa sprawa, która była powodem moich depresji i skutków ubocznych jej
leczenia - hippomaanii). Mam dowody na jego przestępcze wyczyny mojego męża,
przegrał sprawę w Sądzie i wiem czego tu nawet szuka, Wszystko co chcę mu
powiedzieć to, że SPRAWIEDLIWOŚĆ nadchodzi i że nikt jeszcze nie zbudował
szczęścia na cudzym nieszczęściu... A wszystko to, co mówi na mój temat, jest
wytworem jego chorej, zepsutej i mściwej wyobraźni.
A Wam drodzy Forumowicze wszystkim życzę aby diagnoza była błędna tak jak
moja, abyście cierpliwie dążyli do realizacji swoich marzeń, mimo wszystkich
wydawałoby się nie do pokania przeszkód...
Ależ się rozpisałam...

Nie krytykujcie mnie proszę Kochani...
Musimy się ostrzegać i bronić przed takimi ludźmi jak Topon...
Pytajcie jeśli chcecie... mogę opowiedzieć Wam moją historię...