Dodaj do ulubionych

zwiazki z dwubiegunowymi

13.09.06, 17:14
Wiem wiem, temat byl juz 100 razy poruszany na forum.

Tak sie sklada, ze od niedawna jestem w bardzo szczesliwym zwiazku. Nie dalo
sie tego dluzej ukryc. Stalo sie najgorsze dla mnie - widzial mnie w
oplakanym stanie, lezaca w lozku itp. I ciagle chce byc, pomimo mojej choroby.
Ja czuje, ze nie powinnam go tym obciazac, on nie ma nic przeciwko i wciaz
mnie wspiera w depresji.
Zastanawiam sie jak dlugo wytrzyma. Moze powiniem znalezc jakas grupe
wsparcia, bo ja wiem, zeby nie zwariowac ?

planasana
Obserwuj wątek
    • nevada_blue Re: zwiazki z dwubiegunowymi 13.09.06, 19:19
      hmm, ja nie wiem, ale jak chce zostać to go uświadom zawczasu i jeśli nadal
      będzie chciał - to pozazdrościć smile
      ze mną nikt by nie wytrzymał smile)

      w sumie to ja tu tylko chciałam pozdrowić i uściskać znajomą paszczę smile)
      wiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiitaaaaj big_grin

      kiss

      [nev.]

      .
      • galea4 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 15.09.06, 11:38
        ze mna tyz nie wytrzymal uncertain a teraz jestem w remisji i mam nowego faceta i ininc
        narazie mu nie powiedizlama
    • koliber30 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 15.09.06, 14:45
      Ja wytrzymałem już kilka ładnych lat, zawsze będąc z Nią, ale co z tego? Teraz,
      gdy jest na górze, zupełnie mnie odrzuciła. Znalazła sobie innego faceta.
    • ainaa2 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 17.09.06, 11:54
      Przepraszam ale muszę Ci to napisać. Nie wytrzyma. Ale doczytaj do końca bo na
      końcu będzie optymistycznie.
      Choruje od 11 lat mój mąż wytrzymał ze mną(w trakcie choroby) 5 lat przed
      ślubem - wtedy jeszcze było w miarę ok i 4 po ślubie. Bardzo mnie kochał ale
      bał się choroby mimo to ożenił się ze mną. W trakcie "zaraził się" i też
      zachorował - to nieprawdopodobne ale prawdziwe - uciekł. Ja nie wstawałam z
      łóżka (ponad roczny ciężki epizod) a on po prostu uciekł. Konieczność życia
      samej i oczywiście pewnie efekty leczenia - znakomity psychiatra i kiepscy, ale
      jednak efektywni, psycholodzy, spowodowały że pogodziłam się z tą chorobą. Mam
      coraz mniej epizodów depresyjnych i są krótkie (tygodniowe). Okresy euforii
      wykorzystuję maksymalnie (pisałam o tym w innym poscie).
      Optymistycznie.
      Mój mąż również trochę się pozbierał i mimo że jesteśmy po rozwodzie wrócimy do
      siebie. Już podjeliśmy taką decyzję. Znamy dobrze nasze piekło. Ale jest tylko
      nasze. Miłość pokonuje wszelkie przeciwności.
      Rada
      Jesteś wspaniała kiedy jesteś w euforii ale okupujesz to depresją. Być może,
      jeżeli przestaniesz się starać to opanować i obwiniać siebie wszystko wróci do
      równowagi. U mnie tak jest. Od kiedy pogodziłam się z chorobą i nie obwiniam
      się, nie kaleczę, jest lepiej - szybciej przechodzi dół. Tak jest i tyle. Ale
      dzięki tej chorobie jesteśmy wyjątkowymi, twórczymi, kreatywnymi ludźmi i to
      pociąga naszych partnerów.
    • ainaa2 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 17.09.06, 12:02
      Jeszcze coś.
      Nie pakuj go w żadne grupy wsparcia. To twój problem nie jego. Zdrowy nie
      zrozumie chorego. Nawet jeżeli będzie się starał to ta choroba będzie dla niego
      obca. Trzymaj się i nie obwiniaj. Całuję i przzytulam. Będzie dobrze. Zawsze
      jest.
    • katerina14 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 18.09.06, 17:20
      Myślę,że u nas głównym problemem nie jest akceptacja ze strony partnera samego
      faktu istnienia choroby, choć to na pewno trudne. Gorsze jest zrozumienie, że
      to jak się czasem zachowujemy nie wynika ze złej woli czy braku miłości a
      właśnie z choroby. Bo kiedy czasem leżę w łóżku i płaczę, nie chcę pytań typu-
      co się stało,czy źle ci ze mną itp. gdyż nic się nie stało po prostu mam ChAD.
      Partnerowi jest z tym strasznie ciężko ale na pewno łatwiej gdy wie o chorobie.
      Nie wyobrażam sobie bycia z kimś naprawdę bez szczerości w tej kwestii, bo
      myślę że nie byłoby to uczciwe.
      A co do trwałości naszych związków....nie wiem,ja właśnie jestem w trakcie
      rozwodu,więc nie jestem obiektywna. Nie wiem czy moje porażki w tej sferze
      wynikają z choroby czy z czegoś zupełnie innego. Na pewno nie pomaga ciągła
      zmienność nastrojów, głebokie stany depresyjne podczas których nie wierzysz w
      nic, nawet w miłość, mania sprzyjająca robieniu głupot i ranieniu bliskiej
      osoby.Ale z drugiej strony jest też duża wrażliwość,kreatywność,spora dawka
      fantazji,pewna nieprzewidywalność-a wszystko to sprawia że stajemy się na pewno
      interesującymi partnerami, pytanie tylko na jak długo....
      • veritas8 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 04.01.07, 15:19
        Witajcie,
        w moim związku to ja jestem tą chorą. Wiem tyle, że zafundowałam mojemu mężowi
        prawdziwy koszmar. Było wszystko - w tym oczywiście zdrady w okresie manii, od
        tego chyba nie da się uciec. A potem pół roku w łóżku i kompletne wycofanie się
        z życia, zwłaszcza tego wspólnego. Tak naprawdę to na dłuższą metę nikt tego nie
        wytrzyma. Ten zdrowy wariuje z bezsilności i trudno mu zrozumieć, że dół nie ma
        żadnych racjonalnych przyczyn. A ja na teksty w stylu "weź się w garść"
        reagowałam agresją. Oczywiście ode mnie odszedł, jak twierdził - żeby ratować
        samego siebie. Mogę w to uwierzyć. A potem wrócił i walczymy dalej - tylko
        czasem się zastanawiam, czy jest o co...
        Ola
        • naja45 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 04.01.07, 18:42
          Od pięciu miesięcy jestem z mężczyzną, kóry ma podejrzenie Chad.
          Teraz jest w fatalnym stanie. Ostatnio robi mi agresywne wymówki nawet z powodu
          moich pozytywnych zachowań i wypowiedzi.
          Jest mi bardzo ciężko, ale chcę mu pomóc. Chcę o Niego walczyć.
          Powiedzcie mi proszę, czy Waszym zdaniem warto.???
          I czy prawdą jest co napisałaś veritas8, że Dwubiegunowi zawsze zdradzają? On
          nie akceptuje zdrady.
          Czy może jest tak, ze Dwubiegunowi stosują inne miary do siebie, a inne do
          pozostałych. Dodam tutaj, że ON poasiada "zasobny" kodeks moralny. Jest bardzo
          dobrym człowiekiem.
          Czy w chorobie Dwubiegunowi zapominają o miłośći i o wartościach moralnych, nie
          mają zahamowań. A może to nie miłóść tylko jakieś złudzenie???? Jak
          siezorientować. Czy Dewubiegunowi są czegoś pewni na 100% - np. że kochają???
          Pomóżcie !!!!

          Pozdrawiam Was - wiem, że nie jest wam łatwo...
          • poetkam Re: zwiazki z dwubiegunowymi 05.01.07, 16:30
            naja45, jeśli chodzi o Twoje pytanie, czy chorzy na CHAD zawsze zdradzają:
            odpowiedź-nie zawsze. Myślę, że zależy to od tego konkretnego człowieka. Ja np
            mogę Cię zapewnić,że mój mąż nigdy mnie nie zdradził (jestem w związku
            małżeńskim 8 lat). Zgadzam się ze stwierdzeniem, że ludzie Ci są bardzo dobrzy,
            tak to prawda, dodam jeszcze, że są nadrważliwi, uczuleni na ludzką krzywdę.
            Oczywiście w okresie manii tak różowo nie jest...
            Przechodziłam przez ten czas różne stany chorobowe mojego męża, czasem były
            kłótnie, potem zgoda,szpital, wizyty u lekarzy, psychologów, raz nawet go
            zostawiłam-napastował mnie fizycznie i seksualnie. Było to prawie 2 lata temu.
            Zagroziłam, że jeśli to się powtórzy-rozwód. Jak na razie poskutkowało,
            zobaczymy co będzie dalej...
            Życzę Ci wszystkiego dobrego, M.
            • naja45 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 08.01.07, 23:32
              Dziękuję za słowa otuchy.
              Twój list Poetkam dodał mi otuchy. To co przeżywam od czterech dni - to istny
              koszmar. Ciągłe pretensje i wymówki. Nie wiem co mam powiedzieć, żeby nie było
              przyczyną ciągu zarzutów i wyjaśnień.
              Z mojej strony tłumaczenia i argumentacja bez końca. Całe szczęśćie, że czasami
              skuteczna. Ostatnio goniłam za moim facetem po ulicy żeby nakłonić go do
              powrotu do domu... Udało mi się. Zamierzam wytrwać. Zobaczymy, czy mi się uda.
              I liczę na to Poetkam, że wymienimy kiedyś poglądy na więcej tematów związamych
              z życiem z Dwubiegunowymi. Mam nadzieję, że zechcesz podzielić się
              doświadczeniami. Podam Tobie wtedy maila. Bo tutaj trochę "nieciekawie" mówić o
              wielu rzeczach...
              Również życzę powodzenie. To rzeczywiście nie jest łatwe...
              • poetkam Re: zwiazki z dwubiegunowymi 09.01.07, 09:19
                Hej naja45, czekam na maila poślij na adres gazetowy: poetkam@gazeta.pl
                Bardzo chętnie podzielę się z Tobą w miarę możliwości swoim doświadczeniem.
                Pozdrowienia
                • ewa320 do poetkam 12.01.07, 10:54
                  witam, jestem w zwiazku malzenskim z dwubiegunowym, kocham go ale nie wiem jak
                  postepowac przy tej chorobie.Prosze Cie o kontakt ewa320@gazeta.pl.
                  pozdrawiam goraco
                  ewa
                • ewa320 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 12.01.07, 11:39
                  WITAM:CZY SA TU DZIEWCZYNY; KTORE SA W ZWIAZKU Z DWUBIEGUNOWCAMI Z WARSZAWY ?
          • heja123 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 08.01.07, 21:34
            Do naja45
            ChAD-owcy nie zawsze zdradzają
            tylko w fazie hipo i w manii smile
            Jeśli nie akceptujesz zdrady - fatalnie wybrałaś, koszmarnie źle.
            • naja45 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 08.01.07, 23:46
              Dzięki za odpowiedź heja123.
              Wiem,że źle trafiłam. I zobaczymy jak to dalej będzie wyglądało.
              Teraz nie jest kolorowo, ale staram się trzymać. Nie akceptuję zdrady. Jeżeli
              się pojawi, to On mnie straci. Zdrady nie wybaczam. On to wie. Pozdrawiam.
          • dominiczka8 do: naja45 16.01.07, 17:25
            Witaj, piszę tu po raz pierwszy ale bardzo wzruszyła mnie Twoja historia, Twoja
            subtelnośc i delikatność. Chociaz nie mam do czynienia z chorym na CHAD w swoim
            najbliższym otoczeniu, rozumiem Twoją bezsilność i zatroskanie. Kochana, nie ma
            takiej ceny, za którą musisz tak się poświęcać i kochać aż tak za mocno. Pomysl
            o sobie, kochana, to Tobie ma być dobrze, Ty masz być tą księżniczką noszoną na
            rękach, uwielbianą, chołubioną, a nie zamartwiającą się, zatroskaną, czy
            podołasz, czy zdradzi Cie, czy też nie. Nie bedziesz, kochana, żyła na codzień
            tylko słowami Hymnu do Miłości, nie oszukasz w ten sposób siebie; Twoj facet nie
            jest wart Twojego poswięcenia, nigdy tego nie doceni, wierz mi. Wiem, że go
            kochasz, z Twoich postów da się wyczuć, że to Twoja pierwsza tak wielka miłość.
            Na pewno kiedys doświadczyłaś wiele bólu w życiu, rozczarowań, teraz zaś,
            kochając, Twoje zycie nabrało wreszcie smaku. Ale proszę, weź coś dla siebie,
            bądź egoistką, nie poświęcaj się dla tego faceta. Naju, nie bierz tego bagażu,
            proszę. Obdziel swoją miłością kogos, kto to doceni, na kim bedziesz mogła
            polegać, na kim się wesprzesz, kto bedzie dla Ciebie podporą. Piszę te słowa do
            Ciebie jako zona alkoholika, tez chorego, która kiedys popełniła te same błedy,
            bo kochała za mocno. Powodzenia, Naju, w nowym zyciu.
        • naja45 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 04.01.07, 18:48
          Olu życzę powodzenia !!!
          • lolinka2 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 04.01.07, 21:46
            da się żyć. Ja na ten przykład, jestem szczęśliwą mężatką od 6 lat, w
            najgorszych momentach mnie widział i sporo razem przetrwaliśmy.
            • veritas8 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 09.01.07, 12:57
              Witam raz jeszcze, zwłaszcza ciebie, naja 45!
              Proszę, zastanów się dwa razy, zanim zdecydujesz się na ten związek. Nie mówię,
              że się nie uda, ale musisz wiedzieć, czym ryzykujesz. Piszesz, że jesteś ze
              swoim facetem od pięciu miesięcy, z tego wniosek, że jeszcze nie znasz go z
              najgorszej strony. Sama wiesz, że początki każdego związku są cudowne, ale
              potem.... Ja wiem jedno: najspokojniejszego, najbardziej zrównoważonego i
              najmniej egoistycznego faceta pod słońcem udało mi się doprowadzić na skraj
              załamania nerwowego. Zastanów się, czy warto. Wiem, że my, ludzie z CHAD, na
              początku jesteśmy pociągający - kreatywni, otwarci, pełni inwencji,
              nietuzinkowi, wrażliwi etc. - długo można by tak wymieniać. Tylko co z tego? Na
              dłuższą metę w byciu z drugą osobą potrzebujemy normalności i spokoju, a tego
              nie możesz oczekiwać od CHADowca. W depresji będzie leżał ze wzrokiem wbitym w
              ścianę (sufit), nieumyty, z tłustymi włosami....... W manii może znikać,
              "zakochiwać się" co chwila w kimś innym, zdradzać, wywalać pieniądze, angażować
              się w jakieś chore akcje.
              Masz na to dość siły?
              Jeśli tak, to trzymam kciuki!
              Pozdrawiam serdecznie,
              Ola
              • naja45 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 12.01.07, 09:45
                Witaj Olu smile))

                Bardzo, bardzo dziękuję za odpowiedź.
                Bezcenne jest to, że piszesz o swojej chorobie. To jest najlepsza wiedza, dla
                osoby, która nie choruje.
                Wiem, że jest bardzo ciężko i może być jeszcze gorzej.
                Pierwszą próbę mam już za sobą, ale nie wiem co zdarzy sie jeszcze.
                Pomimo "morza miłości" wiary i nadziei wiem, że mogę nie dać rady, chociaż
                bardzo się staram.
                Teraz jedak, kiedy zaczął sie bardzo trudny czas w naszym związku okaże sie na
                ile sił nam starczy... Sama siebie przecież nie przeskoczę. Szkoda jednak, że
                nie posiadam tej zdolności.
                Modlę sie do Pana Boga o siły, mądrość i cierpliwość. Mam nadzieję, że mnie
                wysłucha...
                A Ty Olu jesteś bardzo dzielna!!!
                Życzę Tobie nieustającej "równiny" - pięknej, kolorowej i spokojnej.
                Pozdrawiam. smile))
    • verte2 Trudne wybory w związku z ChDA 10.01.07, 00:23
      od kilku lat choruję moja żona. Choroba nie wybiera. W małżeństwie jest się na
      dobre i na złe. Jednak, nie będąc w stałym związku musisz pamiętać o jednym.
      Zauroczenie mija, urok wspólnego łóżka minie. Przyjdzie codzienność... i co
      wtedy? Jest bardzo trudno. Zwłaszcza jeszcze jak przychodzą dzieci!
      Nie dam nikomu rady, polecę Ci tylko jedna publikację, która jest bardzo
      trudna ale nardzo ważan. Miłość i Odpowiedzialność - Karol Wojtyła. Nie są to
      bajania klechy, ale wartościowa praca o ludziach i miłości. Jeśli jesteś w
      stanie odpowiedzieć na stawiane tam zagadnienia twierdząco... cóż , gratuluję
      prawdziwej miłości opartej na przyjaźni, zaufaniu. Radzę poczytaj WARTO.
      • naja45 Re: Trudne wybory w związku z ChDA 11.01.07, 19:10
        Do verte2

        Bardzo dziękuję za odpowiedź. !!!
        O dzieciach nie ma mowy - oboje mamy - prawie dorosłe. Pomimo tego, że nie
        jesteśmy małżeństwem spędzamy bardzo dużo czasu ze sobą - cztery doby w
        tygodniu (od począttku znajoimości. Ja się śmieję, że mam dwa domy. Codzienność
        już zaliczyliśmy - zwykłe codzienne zajęcia i obowiązk.
        Staram się trzymać, a ostatnio nie było kolorowo... Pierwszą "próbę" mam już za
        sobą...
        Kocham Go - bardzo i On mnie kocha - tego jestem pewana.
        Co do polecanej przez Ciebie publikacji - zapewne przeczytam, ale wiesz co
        jest moją wskazówką w naszym związku??? - Hymn o moiłości z Pierwszego listu do
        Koryntian. Myślę, że Ciebie uspokoiłam...
        Raz jeszcze dziękuję za odpowiedź Verte. Życzę Twojej żonie jak najwięcej
        zdrowia, a Tobie jak najewięcej wytrwałości - bo miłość już macie... smile))
        Powodzenia!!!
    • ika454 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 10.01.07, 21:35
      do Naja45
      witam Cie bardzo cieplutko.
      piszesz, że jesteś w zwiazku z mężczyzną chorym na CHAD.
      Mój mąż zachorował 6 lat temu, robiłam wszystko aby się leczył, niestety -
      wybrał swój świat- dziwny świat dla mnie nie do końca zrozumiały. Świat w
      którym chyba sam czasami się gubi. Kilkakrotnie rozstawalismy się i wracaliśmy
      do siebie. stawiałam dwa warunki
      1. warunek- to regularna terapia czyli wizyty u lekarza co 2 miesiace
      2 warunek -to znalezienie jakiejs pracy, która pozwoliła by mu wyjść z domu i
      zmusiła by go do działania i odpowiedzialności za rodzinę.
      Niestety woli własny świat, świat w którym męczy się a ja nic nie mogę na to
      poradzić.
      woli mieszkać byle jak a nie z rodziną .
      byłam kilkakrotnie zdradzana, ale wybaczyłam , kilkakrotnie zwymyślana
      słownie , tez wybaczyłam.
      Podawałam rekę - była gryziona .
      teraz mieszkamy osobno wiem że jest mu żle , propnowałam wspólną terapię nie
      zgodził się , odpowiedział, że powinnam się sama leczyć.
      chyba już nie potrafie mu pomóc a, bardzo bym chciała
      pozdrawiam
      • naja45 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 11.01.07, 19:16
        Do ika454

        Dziękuję za odpowiedź.
        Rozumiem Ciebie. Ja też w chwili obecnej nie wiem, czy mi się uda...
        Taką mam nadzieję. Ale wiem, że do "tanga trzeba dwojga" Pomimo "morza
        miłości", wiary i nadziei.
        Szkoda, że Wam sie nie udało. Rozumiem Ciebie jednak. To nie jest łatwe.
        Pozdrawiam bardzo serdecznie smile)))
    • fla Re: zwiazki z dwubiegunowymi 11.01.07, 19:04
      chcialabym zeby ktos, kto sie ze mna wiaze przynajmniej mnie nie osadzal smutno mi
      • veritas8 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 12.01.07, 09:34
        Witaj, fla,
        każdy na swój sposób będzie osądzał, nawet jeśli nie wprost, to podświadomie.
        To silniejsze od człowieka zdrowego.
        Osądza to, że mówi ci "weź się w garść", a ty tego nie potrafisz. Wtedy
        postrzega cię jako osobę słabą i bez silnej woli. Może nawet myśleć, że twoja
        choroba to wygodna wymówka, żeby na nim żerować (w każdym tego słowa znaczeniu)
        i nie uporządkować własnego życia.
        I coś jeszcze: mnie największą krzywdę zrobiła teściowa. Czasem tej baby za to
        nienawidzę. I tak ciężko mi w życiu, a rani mnie jeszcze jej bezmyślność i
        głupota. A może bezwzględność.
        Pozdrawiam cię serdecznie,
        Ola
        • anita292 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 20.02.07, 14:50
          Cześć Ola
          Ja cię rozumiem. Mój mąż jest chory i naprawdę czasami jest nam ciężko ale
          jakoś próbujemy dawać sobie radę. Natomiast moja pier.. teściowa wydzwania 100
          razy dziennie i wypytuje o wszystko co w tej chwili robimy, gdzie jesteśmy itp.
          Mam tego po dziurki w nosie i nieraz jej o tym powiedziałam ale nic do niej nie
          dociera.
    • efam1 Re: zwiazki z dwubiegunowymi 20.01.07, 12:38
      wygląda na to (jak wynika z postów) ze chad-owców należy wywieżc na bezludną
      wyspę albo niech się od razu powieszą.Bo związków nie potrafią budować ani życ
      normalnie w społeczeństwie.Zgadzam się i sama jestem chadowcem, szkoda na nas
      czasu, powinnam być juz w...cholera chyba w piekle bo do nieba tez mnie nie
      wezmą crying
      i jescze jedna mysl..jaki bym miała charakter gdybym była zdrowa ???ciekawa
      jestem bardzo

      pozdrawiam
      • poetkam Re: zwiazki z dwubiegunowymi 20.01.07, 12:45
        Oj, chyba przesadzasz z tą wyspą i wieszaniem. Naprawdę masz o sobie taką niską samoocenę, czy tylko udajesz?
        Ja jestem żoną CHAD-owca i nie wyobrażam sobie, gdyby Was miałoby nie być na świecie! Codziennie uświadamiam sobie, że bez Was życie byłoby szare i nudne. Oj, monotonia przy Was nie grozi, oj nie. No i dobrze.
        Pozdrawiam Cię serdecznie, Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka