planasana
11.11.06, 11:07
Chce mi sie wyc. Od kilku dni nie jest dobrze, znowu wiecej spie, najwyrazniej mania sie skonczyla i
moja "najlepsza przyjaciolka' depresja przypomniala sobie o mnie. Jest mi nadzwyczaj wierna. Czuje sie
do dupy, poczucie wlasnej wartosci (a co to takiego?) - zerowe, same negatywne mysli. "Jade" na
Karmazepinie i probuje zejsc z Zyprexy, dopiero za miesiac ide do lekarza (niestety musze czekac).
Obecnosc mojego chlopaka, mimo iz rozumie i wspiera, jakos mi nie pomaga, wolalabym go zostawic,
nie mialby biedny tyle stresu ze mna.
Jest do dupy - tyle Wam powiem.