W wątku o Mirtastadzie zgadało się, że Chad to taki syf, który często pociąga
za sobą problemy z uzależnieniami typu bulimia/anoreksja. Jestem jedną z osób,
które tego doświadczyły. Zresztą,kiedyś jakiś psychoterapeuta powiedział mi,
że czego się nie dotknę, to się uzależniam. I fakt, na pewno jestem
pracoholiczką i a pewno jestem uzależniona od mojego cocker spaniela

A na poważnie - poza przebytą bulimią - mam problemy z alkoholem, uzależniam
się od związków z mężczyznami (co oczywiście kończy się fatalnie, bo żaden
facet nie lubi czuć się osaczany). Uzależniam się od miłości. Mam problemy a
papierosami (palę-rzucam-palę-rzucam i tak w kółko), uzależniłam się od netu.
Kiedyś byłam w kasynie. Nie będę opisywać, bo by było długo ale wiem, że mam
zadatki na nałogową hazardzistkę.
Jak sądzicie, czy faktycznie ChADowcy są bardziej podatni na uzależnienia?
Jeśli tak, to dlaczego? Czy z powodu choroby, czy dlatego, że są ogólnie
bardziej wrażliwi? Jak sądzicie? A Wy? macie skłonność do nałogów?