nevada_blue
11.04.07, 22:32
nie mam CHAD-u podobno.
więc nie wiem dlaczego tu piszę.
nie powinnam, nie moje forum.
ale chyba dlatego, że wiem, że nikt inny jak Wy nie zrozumie..
co znaczy po 15 razy dziennie ryczeć, zaciskać zęby i wyć.
taki dziki skowyt.
po to, by za chwilę popierdalać w skowronkach z bananem na paszczy..
co znaczy się bujać.
aż do mdłości.
i co znaczy mieć tego dość.
mieć dość siebie.
i jak bardzo czasem potrzeba - od siebie - odpocząć..
dziś znów ktoś po niecałej godzinie
orzekł ,że ze mną nie da się dłużej wytrzymać..
i poszedł.
a ja kurwa muszę!
muszę się znosić 24 h/dobę 7 dni w tygodniu!
i - mam DOŚĆ.
przestałam brać leki.
w grudniu.
nie chcę ich.
za Chiny Ludowe i kawałek Kamczatki - nie chcę.
i z dnia na dzień odkładam popełznięcie i skomlenie u psycha..
bo moze się choć trochę wyrówna?
może to wiosna?
może jutro będzie lepiej?
ta sama beznadziejna, bezsilna nadzieja..
marudzę, wiem.
użalam się.
jak zawsze.
nie musicie nic pisać.
wystarczy, że ktoś to może zrozumie..
chyba tego mi tylko potrzeba..
żeby ktoś zwyczajnie po ludzku zrozumiał..
przepraszam za zaśmiecanie Foruma.
pozdrawiam,
[nev.]