Dodaj do ulubionych

na wykładach

11.08.05, 23:26
:(
nie wiem jak przetrwam tą głuchą ciszę z burczeniem w brzuchu. To jest dla
mnie mega problem, chwila ciszy a mój zwichrowany umysł zaczyna wywoływac to
dziwne bulgotanie.
Jak Wy sobie radzicie w takich warunkach, kiedy nie bardzo jest możliwość aby
zwiać ???
Obserwuj wątek
    • pit27 Re: na wykładach 12.08.05, 00:00
      Witam:)
      Jakbym siebie słyszał, prawie całe studia miałem ten problem a studiowałem
      prawie 4 latka niebyło zajęć żeby mniej czy więcej nie burczało ciągle to
      kruczenie, burczenie, przelewanie, ja zaraz czerwony jak buraczek ale co zrobic
      życie, trzeba studiowac trzeba pracować trzeba życ,napewno nikt sie nie bedzie
      smiał ani pokazywał Cie palcami, na uczelniach jest dosyc wysoki poziom i
      ludzie rozumieja to co choroba, nie mys o tym a jak ci zacznie burczeć to mów
      sobie że nic sie nie stało"tego nie było" bo im bardziej sie denerwujesz tym w
      brzuszku gorzej bedzie.Ja mogłem to w jakims nieznacznym stopniu kontrolować
      jedząc przed zajęciami bardzo mało prawie nic a na zajęciach tylko tyle żeby
      znowu z głodu nie burczało bo jak jestem głodnu to też burczy strasznie i nie
      moge tego powstrzymać w żaden sposóba a na zajeciach też troszeczke żeby
      powstrzymać burczenie z głodu. Właściwie to nie mówiłem znajomym na studiach co
      mi jest krępowałem sie strasznie wspominałem tylko że mam problemy z zołądkiem
      najbliższym kumplom,ale co ciekawe przed jednymi świetami po ostatnich
      zajęciach składaliśmy sobie życzenia i nawet od osób z którymi nigdy nie
      rozmawiałem na temat problemów ze zdrowiem słyszałem "wszystkiego najlepszego
      ZDROWIA przede wszystkim" ludzie są wyrozumiali i współczuja więc sie nie
      przejmuj tylko sie ciesz że możesz studiować.
      Pozdrówki:)
      • paszczak44 Re: na wykładach 12.08.05, 08:44
        Dla mnie to po prostu masakra, strasznie to przeżywam.
        Na mnie trochę działa taki sposób, że spożywam małe ilości pokarmu między
        zajęciami- jelita się zapełniają w jakiś sposób i burczy mniej.
        Najczęściej jem kanapki.
        Niektóre pokarmy nasilają problem- np słodko-kwaśne owoce.
        Tak jak pisałem w innych wątkach, mam grzybicę jelit i stąd to się bierze:
        nadmierna fermentacja, zaburzone wchłanianie zarówno pokarmów jak i gazów
        jelitowych, zaburzona perystaltyka.
        A i tak większość zajęć opuszczam, na wykłady nie chodzę wcale (bo nie muszę);
        jedynie na ćwiczenia.
        • mango19 Re: na wykładach 13.08.05, 18:00
          noo..mnie wlasnie to czeka,zaczynma niedlugo pierwzsy rok. wam burczy, a mnie
          goni do wc:P takie male pocieszenie-macie znacznie lepiej:P ja musze sie
          faszerowac jakimis lekami na biegunke.. poza tym kiedys bardzo czesto mialam
          ataki paniki w szkole, polaczone wlasnie z rozwolnieniem..nic milego,naprawde:P
          pozniej troche minelo, mam nadzieje,ze teraz, dzieki moim doswiadczeniom, dam
          sobie leopiej rade..:)pozdrawiam:)
          • mjos Re: na wykładach 14.08.05, 10:39
            hmmm no ze mnie to sie juz smieja:)ale wydaje m isie ze mysla ze to z glodu:)
            wiec sie ciesza bo zaraz jak sepy sie zlatuja do jedzenia...jako ibs nie jem na
            uczelni chleba czy innych suchych paskudztw tlyko zawsze cos ekstra salatki
            desery ryze...i wszyscy na tym korzystaja wiec jest oki....a co do
            wc...marzenie-ostatnio wybudowali nam nowy wydzial z mnostwem toalet wiec sobie
            jakos spokojnie radze:D:D ide np na pietro gdzie nie ma zajec...tylko mnie te
            kamery pesza ze kazdy widzi ile tam siedze:D
            • mango19 Re: na wykładach 14.08.05, 12:45
              hehe:P u mnie chyba nie ma kamer:D
            • liii_luuu Re: na wykładach 14.08.05, 15:33
              dziwne... ja z moim IBSem to żywie się głownie suchym prowiantem - najczęściej
              kanapki. w życiu nie zjadłabym sałatki na uczelni, czy też deseru. w ogóle się
              sałatek boję.
              • nkow Re: na wykładach 11.09.05, 21:24
                mam ten sam problem w szkole. i tez w zyciu nie pozwolilabym sobie zjesc
                salatki, po tym to dopiero bylaby masakra! jem lekkie pieczywo, bardzo malo,
                jakies grzanki....
                • szynszylka2 Kochani, ja jestem studentką I roku 12.09.05, 19:44
                  i obawiam się, że na studiach moje dolegliwości będą kwitowane szyderczymi
                  docinkami... :(
                  • liii_luuu Re: Kochani, ja jestem studentką I roku 12.09.05, 20:47
                    nie podchodź do tego w ten sposób. stres, który towarzyszy takiej zmianie jak
                    rozpoczecie studiów jest już wystarczajaco duży. i dla zdrowego. nawet jesli
                    się nie przyznaje i sam siebie okłamuje.
                    a jesli ty do tego zaczniesz się bać reakcji ludzi i tak na prawde w swojej
                    głowie przerysowywać ją, to tylko pogorszysz swój stan.
                    studia to przecież nie podstawówka, gdzie dzieciaki się przezywają i docinają
                    sobie na wzajem.
                    może trafisz na wyrozumiałych ludzi:)

    • tomiis Re: na wykładach 14.09.05, 09:40
      Przez 2 lata szkoły średniej i 5 lat studiów męczyłem się z różnymi odgłosami
      dochodzącymi z brzucha. Jedynym ratunkiem dla mnie było jak najmniej zjeść przed
      wykładem i bardzo dużo pić - na mnie woda min. działa lekko mówiąc
      przeczyszczająco ale zwykła przegotowana z sokiem jest ok. Wtedy burczenie było
      rzadsze i bardziej stłumione. Próbowałem dużo najadać się przed zajęciami ale
      wtedy burczenie było nieustanne i o wiele bardziej donośne. Także na ławce
      zawsze miałem butelke z wodą :)
      • szynszylka2 Nowy rok akademicki tuż, tuż 30.09.05, 14:04
        Wkrótce inauguracja roku akademickiego (I rok). Jestem otwarta i łatwo
        nawiązuję nowe znajomości, ale boję się tego, że przez swoje dolegliwości po
        prostu się zbłaźnię.
        Cierpię na wzdęcia i co najgorsze-gazy. Marzę żeby ograniczyło się to jedynie
        do przelewania i burczenia...
        • enterol250 Re: Nowy rok akademicki tuż, tuż 30.09.05, 15:01
          Coś o tym wiem... Na wszelki wypadek nie jedz obficie rano, ogranicz się do
          białego chleba z masłem (nie będzie co miało fermentowac) i pamiętaj o
          rozkurczających - no-spa czy spasmophen. I uszy do góry, w trudnych momentach
          wmawiaj sobie że szklanka jest do połowy pełna ;)
          Pozdrawiam,
          ent.
          • szynszylka2 Generalnie jestem optymistką ;) 30.09.05, 16:54
            ale w tej sytuacji... Dziękuję Ci Enterol250 za wsparcie. Buziaczki
            Dzięki Wam nie czuję się jakimś odosobnionym przypadkiem:)
    • paszczak44 Re: na wykładach 17.10.05, 19:07
      Ostatnio jest u mnie lepiej z tym cholerstwem.
      Zacząłem pić siemię lniane. Wcześniej nigdy w życiu nie próbowałem.
      3 łyżki ziarenek mielę w młynku do kawy, zalewam niewielką ilością wrzącej wody,
      mieszam. Papkę przygotowuję przed posiłkiem,a spożywam bezpośrednio po posiłku
      tak aby trochę przestygła. W sumie piję siemię 3 razy dziennie.
      • pit27 Re: na wykładach 19.10.05, 17:03
        Witam
        Ja tez kiedys próbowałem siemie lniane.Byłem kiedys u jednej zielarki, która po
        wysłuchaniu co mi dolega dała mi zestaw ziółek i kazała pić siemie lniane
        codziennie rano ale, bez mielenia ziarenek. Zioła piłem dłuzszy czas bez
        większego efektu:/ a z siemienia zrezygnowałem bardzo szybko bo mi strasznie
        nie smakowało:) Ktoś Ci polecił "Paszczak44" to siemie czy sam postanowiłeś
        spróbować. Jak długo piłeś zanim się cos poprawiło? Jakie dolegliwości się
        zmniejszyły? Jeśli możesz to odpisz.
        pozdro
        • paszczak44 Re: na wykładach 19.10.05, 19:17
          W zależności jak się przyrządzi siemię lniane będą różne efekty (przynajmniej w
          założeniu).
          Postanowiłem sam spróbować. Niemielonego nie piłem, bo drażni ściany jelita i
          śluzówkę-podobno dobre w zaparciach- więc to nie dla mnie.
          Najpierw mieliłem w młynku i jadłem, popijałem wodą. Nie poskutkowało. Dopiero
          jak zalałem świeżo zmielone wrzątkiem to zaczęło pomagać. Gdy się zaleje
          wrzątkiem wydziela się dużo śluzu, który osłania jelita. I ten śluz mi właśnie
          pomaga. Tak ogólnie i na "kruczenie jelit" i na wzdęcia, i na ból brzucha.
          Działa od razu, po pierwszym dniu.
          Tak jak pisałem , piję po każdym większym posiłku. Nie piję jedynie po drugim
          śniadaniu, bo nie mam gdzie przyrządzić papki.
          Oczywiście siemię ma działanie jednynie doraźne. Ale lepszy rydz niż nic.
          Muszę przyznać, że z pośród tylu leków które wypróbowałem, siemię jako jedyne na
          mnie działa. To jest już sukces.
          Ponieważ jest to środek tani (zapłaciłem za opakowanie niecałe 2 zł) mogę go
          polecić abyście chociaż spróbowali. Kosztuje grosze, a jeśli nie zadziała to
          trudno.
          Piję od niedawna, poszło dopiero pierwsze opakowanie siemienia. Dzisiaj kupiłem
          drugie. Mam nadzieję, że będzie mi nadal pomagało.


          • asia23bb Re: na wykładach 19.10.05, 19:47
            >I ten śluz mi właśnie
            > pomaga. Tak ogólnie i na "kruczenie jelit" i na wzdęcia, i na ból brzucha.

            Czy to oznacza, ze nie masz wzdec i przelewania w jelitach gdy wypijesz siemie?
            A co z gazami po tym specyfiku? Aha, i jak duzp tego zalewasz?
            Dzieki!
            Pzdr
            • paszczak44 Re: na wykładach 19.10.05, 20:27
              Całkowicie oczywiście nie pomaga ale bardzo łagodzi moje dolegliwości jelitowe.
              Gazy też. Wody dodaję mało, żeby powstała taką właśnie 'papka'.
              • pit27 Re: na wykładach 20.10.05, 20:28
                Dzięki "paszczak" za informacje:) Ja tez nie mam zaparć tylko biegunki,gazy
                wzdęcia kruczenie itd, więc może dlatego nie pomagało picie siemienia w całości
                i popijanie woda bo tak robiłem. Jutro kupuje siemie i próbuje mielonego:)
                Pozdro dla wszystkich:)
                • kimono24 Re: na wykładach 25.10.05, 13:04
                  powiem wam jedno
                  do niedawna myslalam ze nie moge jesc kebabow, kapusty kiszonej, salatek,
                  deserow itd
                  unikalam tego, bo balam sie ze bede miala przygody
                  po wizycie u lekarza Bielewicza zaczelam inaczej myslec o jedzeniu
                  i to dziala: jesli nie mysle o tym ze bedzie mnie brzuch bolal itd to nie boli
                  nie mam juz schiz z wychodzeniem z domu - mam to gdzies - i na prawde
                  przestalam myslec o tym w ten sposob
                  umiem wyjsc z domu od razu po zjedzeniu posilku a i jem na miescie tez :D
                  • asia23bb Re: na wykładach 25.10.05, 20:35
                    To moze nie masz IBS-a, tylko problem w glowie (bez urazy)?
                    Ja WIEM ze nie moge jesc mi.in wymienionych rzeczy i bez wzgledu na to gdzie
                    jem, kiedy i czy w/po stresujacej sytuacji czy nie, mi szkoda, nawet jesli
                    przekonuje siebie, ze moze TYM RAZEM nic mi nie bedzie:(
                    Pzdr
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka