Dodaj do ulubionych

nie chce sie leczyc bo po co ?

30.04.07, 23:00
mam 27 lat na chad choruje od 7 lat.Przez ta chorobe spedzilam 4 miesiace w
wiezieniu.teraz planuje wyjazd do indii na 2 miesiace....czy wroce zywa tego
nei wiem.Uwilebiam ta chorobe a szczegolnie bycie w eufori w fazie manii.Nie
biore lekow bo boje sie ze zniszcza one moja osbowosc i ze po czescvi
przestane byc soba.Jedynym naturalnym lekarstwem jest izolacja i
samotnosc.Mieszkam sama z corka wyprowadzilam sie z duzego miasta do
malutkiej miejscowosci.czuje sie tu swietnie.

pozdrawiam wszystkich chadowcow!
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: nie chce sie leczyc bo po co ? 30.04.07, 23:32
      Życzę miłego rozpieprzania córce życia, samolubna ChADerko.
    • stefanl Re: nie chce sie leczyc bo po co ? 30.04.07, 23:33
      Witam wszystkich.
      Leczę się. Czasem biorę mniej leków i jest świetnie. Żyję tak jak bym chciał
      żyć. Mam swoje zainterosowania, żyje na pełnym biegu. Jest OK. W fazie manii
      jest wszystko w porządku przecież żyłem tak przez prawie całe swoje życie.
      Dlaczego miałbym sobie to odbierać ?.
      Tak jest od czasu do czasu. Lęczę się. Niestety w czasie jak ja to nazywam -
      zwykłym wszystko jest przeciętne, szare.
      No cóż trzeba nauczyć się żyć od nowa.
      Pozdrowienia.
    • comsui Re: nie chce sie leczyc bo po co ? 30.04.07, 23:36
      Jestem ciekawska: jak narozrabiałaś? Chory też może pójść do ciupy? smile
      Jamison też pisze o tym, że miała w głębokim poważaniu lit. Często go w ogóle
      nie przyjmowała. Nie wiem. Bez stabilizatora jestem balonikiem, który wzlatuje
      wysoko, ale prawdopodobieństwo, że za chwilę zleci jest duże.
    • aurelia_aurita Re: nie chce sie leczyc bo po co ? 01.05.07, 00:18
      nareszcie ktoś na tym forum mówi wprost, że nie lubi leków.
      (bo już myślałam, że tu sami masochiści wink
      skoro piszesz że lubisz tę chorobę, pewnie miewasz fajne dłuższe manie. nawet trochę Ci zazdroszczę. ja obecnie jestem na antydepresancie i moja najdłuższa górka trwała 2 dni uncertain a oprócz skoków nastroju włączają mi się jakieś paskudne stany mieszane. ale i tak mam dużą niechęć do brania stabilizatora. już chyba wolę taki pokręcony nastrój jaki mam bez niego. i też boję się, że stabilizator zniszczy moją osobowość (wytrzymałam na leku AŻ miesiąc, ale odstawiłam, bo czułam się jakby mi ktoś założył blokadę na mózg...).
      a czemu wylądowałaś w więzieniu? czy to nie jest tak że osoby chore - jeśli już narozrabiają i gdzieś lądują - to w psychiatryku?
      • comsui Sympatia do leków 01.05.07, 00:39
        już dawno by mnie nie było, gdyby nie leki

        Aurelia, zauważ, że dziewczyna ma dziecko, dziecko ma prawo mieć stabilną matkę.
      • botytoja Re: nie chce sie leczyc bo po co ? 01.05.07, 01:30
        aurelia_aurita napisała:

        > nareszcie ktoś na tym forum mówi wprost, że nie lubi leków.
        > (bo już myślałam, że tu sami masochiści wink
        > skoro piszesz że lubisz tę chorobę, pewnie miewasz fajne dłuższe manie. nawet
        t
        > rochę Ci zazdroszczę. ja obecnie jestem na antydepresancie i moja najdłuższa
        gó
        > rka trwała 2 dni uncertain a oprócz skoków nastroju włączają mi się jakieś paskudne
        st
        > any mieszane. ale i tak mam dużą niechęć do brania stabilizatora. już chyba
        wol
        > ę taki pokręcony nastrój jaki mam bez niego. i też boję się, że stabilizator
        zn
        > iszczy moją osobowość (wytrzymałam na leku AŻ miesiąc, ale odstawiłam, bo
        czuła
        > m się jakby mi ktoś założył blokadę na mózg...).
        > a czemu wylądowałaś w więzieniu? czy to nie jest tak że osoby chore - jeśli
        już
        > narozrabiają i gdzieś lądują - to w psychiatryku?
        >



        wyladowalam w areszcie sledczym....nikt nie wie ze jestem chora wiec do
        psychitryka mnie nie skierowali.Nie chce sie leczyc bo wiem ze leki mi nie
        pomoga ,musze sama zwalczyc ta chorobe ,jak na razie mi sie udaje,juz 3 lata
        nie bylam w depresji,a atak manii mialam ostatnio 2 lata temu ktory trwal ponad
        6 miesicy...niezle wtedy narozrabialam....stracilam wszystkie pieniadze przez
        hazard i wyladowalam w pudle.Teraz miewam tylko strasznie zmienne
        nastroje...czesto chodze sfrustrowana czasami bywam agresywna....ale wiem ze
        jest to spowodowane przez stres....czesto tez obwiniam ludzi ze to oni
        doprowadzaja mnei do takiego stanu...dlatego sie odilozowalam i unikam
        kontaktow bo mi ludzie dzialaja na nerwy.Jak jestem sama to jestem
        szczesliwa....
    • aurelia_aurita a swoją drogą... 01.05.07, 00:28
      coś czuję, że włożyłaś kij w mrowisko smile
      ciekawa jestem, jakie będą następne posty w odpowiedzi na Twój wątek.
      • lolinka2 Re: a swoją drogą... 01.05.07, 10:38
        niezły kij w mrowisko -mój scyzoryk w kieszeni pracuje na max obrotach.
        • comsui Spokojnie... 01.05.07, 11:01
          Zauważ, że wybrała spokojne dla siebie środowisko.
          • lolinka2 Re: Spokojnie... 01.05.07, 12:02
            Ale ja nie mogę strawić, znieść i zrozumieć robienia krzywdy dziecku i
            izolowania również dziecka dla jakoś durnowato pojętego wygodnictwa mamusi, żeby
            tylko nie musiała się tabletką skalać. Wariatka jesteś to prochy masz żreć i
            tyle - może to i dosadnie brzmi, ale tę samą miarkę, możecie mi wierzyć, stosuję
            do siebie samej. Dziecko ma prawo mieć normalny dom i niezakłócone dzieciństwo,
            choroby rodzica winne nie jest i nie może jej na sobie w jakikolwiek sposób
            dźwigać. A rodzic powołując dziecko do życia liczył się z tym że do pewnego
            stopnia bujać się pójdą jego własne widzimisię i oto cała filozofia.
            • kropladeszczu2 Re: Spokojnie... 01.05.07, 12:20

              a kto tu mowi o izolowaniu dziecka??.Moja corka wlasnie w tej chwili jest na
              dworzu i bawi sie z koleznakami.Ja jej od nikgo nie izoluje ,z rodzina moze sie
              widziec kiedy chce.Ja siebie izoluje od bliskich kontaktow towarzyskich bo to
              na mnie ma zly wplyw.To nie jest tak ze siedze zamknieta w domu i nigdzie nie
              wychodze..prowadze normalny styl zycia,pracuje wychowuje dziecko zajmuje sie
              domem.Mam swojej zainteresowania i chobby.I szczerze powiem ze gdyby nie moja
              corka to juz dawno by mnie tu nie bylo.Przez moja corke ja sobie nei moge
              pozwolic na bycie w depresji,nawet jak mam okropnie zle dni to tego nie
              pokazuje i ukrywam wszystko w sobie,bo nie chce zeby corka mnie widziala w
              takim stanie.Wiem ze mi sie to odbija na zdrowiu bo przez to chodze bardzo
              sfrustrowana i mnie wszystko drazni.Ale proszkow i tak nie bede brala.Na te zle
              dni biore tylko persen i to mi wystarcza.

              pozdrawiam

              lolinka2 napisała:

              > Ale ja nie mogę strawić, znieść i zrozumieć robienia krzywdy dziecku i
              > izolowania również dziecka dla jakoś durnowato pojętego wygodnictwa mamusi,
              żeb
              > y
              > tylko nie musiała się tabletką skalać. Wariatka jesteś to prochy masz żreć i
              > tyle - może to i dosadnie brzmi, ale tę samą miarkę, możecie mi wierzyć,
              stosuj
              > ę
              > do siebie samej. Dziecko ma prawo mieć normalny dom i niezakłócone
              dzieciństwo,
              > choroby rodzica winne nie jest i nie może jej na sobie w jakikolwiek sposób
              > dźwigać. A rodzic powołując dziecko do życia liczył się z tym że do pewnego
              > stopnia bujać się pójdą jego własne widzimisię i oto cała filozofia.
            • aurelia_aurita Re: Spokojnie... 01.05.07, 12:31
              a ja - gdybym miała wybierać - wolałabym być córką osoby, która żyje m i m o choroby i radzi sobie z nią własnymi sposobami - niż osoby, dla której choroba i leczenie jest centrum jej życia (a wręcz pewnego rodzaju fetyszem), która definiuje swoją tożsamość przez chorobę i która obsesyjnie doszukiwałaby się tej choroby również u mnie.
              • comsui Aurelia :) 01.05.07, 12:34
                A więzienie to pub? Kawiarnia? smile
                • aurelia_aurita Re: Aurelia :) 01.05.07, 12:37
                  a skąd wiesz, że kiedy była w więzieniu, miała już córkę?
                  • kropladeszczu2 Re: Aurelia :) 01.05.07, 12:44
                    aurelia_aurita napisała:

                    > a skąd wiesz, że kiedy była w więzieniu, miała już córkę?
                    >

                    moja corka miala 5 lat jak trafilam do aresztu sledczego na 4 miesiace.Teraz ma
                    7 lat.
                    pozdrawiam
                  • comsui Cytat... 01.05.07, 12:50
                    "chcę jechać do Indii, czy wrócę żywa - nie wiem"
                    być może dużo w tym egzaltacji, hypomaniakalnego świetnego samopoczucia (na
                    Indie potrzebne są jednak niemałe pieniądze), ale przede wszystkim rzuca się w
                    oczy, że dziewczyna faktycznie dba o dziecko uncertain
                    dalej myślisz, że świetnie jest nie brać lekarstw?
                    • aurelia_aurita Re: Cytat... 01.05.07, 12:57
                      szczerze mówiąc, nie wiem jak bym się zachowywała, gdybym miała dzieci... na wszelki wypadek wolę nie mieć żadnego potomstwa. (mam zresztą ku temu kilka innych powodów natury fundamentalno-egzystencjalnej).
                      nie wiem... nie chcę jej oceniać, bo nie umiem się postawić w jej sytuacji.

                      a co do mnie - nie chcę brać lekarstw. i tak nie widzę żadnego sensu w moim życiu, więc chcę przynajmniej zaznać tej ulotnej (i moze nawet iluzorycznej) przyjemności, jaką dają stany podwyższonego nastroju. nawet jeśli ceną za to będzie drażliwość czy - w dłuższej perspektywie - depresja. nie ma dla mnie nic bardziej przygnębiającego i frustrującego niż ta "zwyczajna" rzeczywistość.
                      • comsui leki można ustawić tak, 01.05.07, 13:02
                        że masz leciutką hipomanię, którą nikomu i sobie przede wszystkim nie zrobisz
                        krzywdy.
                        • aurelia_aurita Re: leki można ustawić tak, 01.05.07, 13:04
                          hmmm. to już brzmi całkiem nieźle smile
                      • aurelia_aurita Re: Cytat... 01.05.07, 13:03
                        a swoją drogą, nie wiem czy mam chad, choć wszystko wskazuje na to, ze chyba mam. kiedy lekarka pyta mnie o stany podwyższonego nastroju, zawsze jakoś się wykręcam, daję jakąś wymijającą odpowiedź. to jakoś tak s a m o wychodzi, po części dlatego, że kiedy analizuję swoje życie, potrafię w toku swojego rozumowania doprowadzić wszystko do absurdu, nienormalne przyjąć za normalne, i stracić punkt odniesienia. (ale ostatnio zdobyłam się na całkowitą szczerość wobec siebie - i to samo obiecałam sobie w stosunku do lekarki. nie chcę utrudniać jej pracy wink chcę się wreszcie dowiedzieć, na czym stoję. czy to chad czy może jakieś inne zaburzenie. i czy na pewno p o t r z e b u j ę tych leków)
                      • kropladeszczu2 Re: Cytat... 01.05.07, 13:37
                        aurelia_aurita napisała:

                        > szczerze mówiąc, nie wiem jak bym się zachowywała, gdybym miała dzieci... na
                        ws
                        > zelki wypadek wolę nie mieć żadnego potomstwa. (mam zresztą ku temu kilka
                        innyc
                        > h powodów natury fundamentalno-egzystencjalnej).
                        > nie wiem... nie chcę jej oceniać, bo nie umiem się postawić w jej sytuacji.
                        >
                        > a co do mnie - nie chcę brać lekarstw. i tak nie widzę żadnego sensu w moim
                        życ
                        > iu, więc chcę przynajmniej zaznać tej ulotnej (i moze nawet iluzorycznej)
                        przyj
                        > emności, jaką dają stany podwyższonego nastroju. nawet jeśli ceną za to
                        będzie
                        > drażliwość czy - w dłuższej perspektywie - depresja. nie ma dla mnie nic
                        bardzi
                        > ej przygnębiającego i frustrującego niż ta "zwyczajna" rzeczywistość.

                        ja sie czuje dokladnie tak samo jak ty.Ja choruje na chad typu1 teraz jestem w
                        tzn stanie mieszanym.Bywam strasznie rozdrazniona i wybuchowa.A ostatni facet
                        doprowadzil mnie do takiej ruiny psychicznej ze przestalam juz calkowicie miec
                        jakikolwiek kontakt z plcia przeciwna.Zaczynam ostatnio wierzyc ze na tym
                        swiecie nie ma dobrych ludzi tylko same potwory.bog stawia na mojej drodze
                        samych podlych ludzi dlatego sie izoluje i trzymam dystans bo nie chce zeby
                        znowu mnie ktos skrzywdzil.aurelia_aurita jesli moge wiedziec to ile masz lat i
                        skad jestes ?


                        pozdrawiam
                        • aurelia_aurita Re: Cytat... 01.05.07, 14:03
                          25, okolice stolycy smile
                    • falma Re: Cytat... 01.05.07, 14:38
                      mnie się rzuciło w oczy, że bywa agresywna...sad
                      • kropladeszczu2 Re: Cytat... 01.05.07, 15:32
                        falma napisała:

                        > mnie się rzuciło w oczy, że bywa agresywna...sad


                        Nie uznaje takiego typu karania,bo sama bylam bita jako dziecko. ...wiec mojej
                        corki nigdy nie uderze...chciaz czasami mnie wyprowadza z rownowagi.Jestem
                        cierpliwa.Poza tym moja corka ma 7 lat wiec nie jest juz malym dzieckim.

                        pozdrawiam

                        • falma Re: Cytat... 01.05.07, 15:43
                          niestety, agresja nie polega tylko na biciu i nie musi być skierowana
                          bezpośrednio w Twoją córkę, żeby miała na nią wpływ
        • kropladeszczu2 Re: a swoją drogą... 01.05.07, 12:07
          lolinka2 napisała:

          > niezły kij w mrowisko -mój scyzoryk w kieszeni pracuje na max obrotach.


          wiec radze sie zglosic do psychiatry.Nie znasz mnie i przebiegu mojej choroby
          wiec nie oceniaj.Ja lekow nawet na grype nie biore a co dopiero na CHad.W zyciu
          nei bede brala zadnych psychotropow.bo nie uwazam siebie za psychicznie
          chora.Zastanawiam sie po co wy te leki bierzecie?? Przeciesz one was nie
          wylecza... tej choroby nie da sie wyleczyc z nia trzeba nauczyc sie zyc.

          pozdrawiam

          • comsui Koleżana walnęła się z nickami :) 01.05.07, 12:33
            Kurczę, skoro nie jesteś chora to...co robisz na forum dla "psychicznie
            chorych", wariatów? Po coś to CHAD jednak wklepałaś w wyszukiwarkę.

            Odpowiem za siebie. Po co biorę leki:
            aby utrzymać delikatne poczucie równowagi. Bez leków huśtałabym się aż miło. A
            tego sobie nie życzę. Moi bliscy zapewne też nie.
            Pamiętam (znów ukłon dla Lolinki) jak bardzo drażliwa byłam po wstaniu, gdy
            miałam naście lat. Teraz wstaję mniej lub bardziej pokojowo nastawiona do ludzi
            i świata, i nie wrzeszczę na rodzinę, że w ogóle mają czelność coś do mnie mówić smile
    • kassa10 Re: nie chce sie leczyc bo po co ? 03.05.07, 19:50
      Przejrzałam właśnie cały ten wątek i jestem nieco przerażona.
      Przyłączam się całym sercem do chóru mówiącego, że prawidłowy rozwój dziecka
      wymaga stabilności i przewidywalności otoczenia.
      Jako matka 7-miolatki i pedagog, dodam tylko, że absolutnie nie zgadzam się ze
      zdaniem, że to nie jest już małe dziecko. To jest małe dziecko i zostawianie go
      na dwa miesiące nie uwarunkowane wyższą koniecznością uważam za wręcz za
      barbarzyństwo.
      A teraz sprawa, z której nie wiem czy zdajesz sobie sprawę - odmowa leczenia
      choroby psychicznej przez rodzica sprawującego opiekę nad dzieckiem, może
      skutkować ograniczeniem praw rodzicielskich i umieszczeniem dziecka w placówce.
    • kotomysza Re: nie chce sie leczyc bo po co ? 04.05.07, 08:51
      jakieś to porypane lekko wink.
      Co zamierzasz w tych Indiach robić, że możesz nie wrócić żywa? kult boginii
      Kali, albo testowanie całopalenia, lub wpływu ameby na przewód trawienny? moja
      teściowa (kobieta ponad 60 letnia z chorym sercem) jeździ prawie co roku bez
      skutków ubocznych. ale te Indie są najmniej ważne w tym momencie.

      ja bym brała leki ze względu na córkę, właśnie dlatego, żeby nie było "bywam
      czasami agresywna" i "sfrustrowana w depresji". hipomanie są fajne - wiem teraz
      jak się nazywa mój stan high (tj. dla mnie podstawowy), można się tak lekowo
      ustawić (jak już ktoś pisał) żeby ją mieć cały czas wink. leki biorę stosunkowo
      krótko - od miesiąca, ale teraz mój mąż zauważa, że "jestem taka jak dawniej",
      czyli wesoła z mnóstwem pomysłów. więc, czy niszczą osobowość?

      moim zdaniem decyzja o faktycznym nieleczeniu się, w przypadku posiadania
      dzieci, jest cholernym egoizmem. nawet jeżeli Tobie wydaje się, że jest ok to
      dzieci potrafią wyczuć każde zachwianie równowagi u rodziców. do pewnego
      momentu traktują to jak normę, ale potem...

      tak sobie myślę, że najbardziej bolesny moment będzie, gdy dziecko wystawi Ci
      rachunek za wszystko, a dzieci potrafią być bezwzględne. co wtedy? co jej
      odpowiesz - że bałaś się o swoją osobowość? hę?

      zresztą, nie moje dziecko, nie moje klocki. ja tam wolę móc fotografować,
      malować i pisać po lekach niż mieć niezburzoną osobowość bez leków i nie móc
      robić nic. i patrzeć jak 1,5 roczne dziecko wyczuwa wahania nastroju moje.

      anyway pozdrawiam
    • kropka Re: nie chce sie leczyc bo po co ? 04.05.07, 11:45
      mam wrażenie, że to jakaś podpucha.
      Jesteś samotną matką,
      wiesz że jesteś chora,
      nie leczysz się,
      wybierasz się w wielką podróż...
      z dzieckiem czy bez?
      jesli z dzieckiem, a nie wiesz czy wrócisz żywa, to zamierzasz zafundować
      dziecku ewentualną samotność w obcym, egzotycznym kraju, imprezę pt
      towarzyszenie zwłokom mamusi w drodze do kraju, albo pogrzeb na miejscu i
      samotny powrót?
      A jeśli bez dziecka, to fundujesz mu ewentualną "radość" z powrotu mamusi w
      trumience?
      Jak możesz tak myśleć i pisać!
      Dziecko 7-letnie nie jest dzidziusiem. Myślisz, że nic nie wie, nie widzi, nie
      czuje? Nie dostrzega Twojej niestabilności?
      Czy nie jest czasem tak, że to Tobie wydaje się, że wszystko jest OK i nad
      wszystkim panujesz?
      A co będzie jak choroba się rozwinie (a rozwinie się, sądząc po wpisach na tym
      forum)? Nadal nie będziesz się leczyła? Bo Ci fajnie?
      Wiesz, nie wiem czy jesteś chora czy nie, ale na pewno jesteś nieodpowiedzialną
      i niedojrzałą matką. A rozmawiałaś z dzieckiem, wiesz co widzi, co rozumie i co
      czuje?
      Pomyśl o tym może
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka