wszechowładniające i paraliżujące uczucie paniki, tak wielkiego
lęku, że nie potrafię nad nim zapanować. Raz oblewa mnie pot, to
znowu mi zimno i cała się trzęsę, wymyślam najbardziej dramatyczne
scenariusze tego, co dzieje się u mnie w domu. Z mężem lepiej, za to
ja powoli się wykończam i to jeszcze w tajemnicy przed nim. Biorę
jakieś cholerne zastrzyki na anemię i wzmocnienie (bolą mnie
pośladki już), na razie ziołowe tabletki uspokajające i tylko
czekam, kiedy się wykończę.
Jak zapanować nad tym panicznym lękiem????????????????????????????
Przepraszam za marudzenie

(((((((((((((((((((((((((((((((((((((