Dodaj do ulubionych

Chcę odejść...

14.09.07, 23:10
Pstryknąć palcami i zniknąć... Rozpłynąć się...nie być..od tak... Poznałam
kogoś..od dwoch miesiecy bylismy w kontakcie esemesowym,
telefonicznym...ehhh..dalam się zauroczyć... Wierzyłam, ufałam...Myślałam...to
moja bratnia dusza... Dziś wydusiłam z niego...czemu dzieje sie coś nie tak-
i okazało się...ze za tydzień bierze ślub cywilny... Nie potrafie zrozumiec..
Dlaczego to mnie spotyka..? Czy mozna w ogole komus ufać..? Jak tak to komu..?
Jestem naiwną idiotką...chyba mam to napisane na czole... Ludzie to
wyczuwają....ehhh...Mam dość ...tak potwornie dość...Coś we mnie umarło...
Wiara w ludzi i cały ten chory świat... Ja się nie nadaję do zycia... Zeżrą
mnie!!! To tak boli... Oszukana... Zraniona.. Po raz kolejny... Jejku... Nie
daje rady... I chciałabym być niewidzialna...
Obserwuj wątek
    • com_sui Re: Chcę odejść... 14.09.07, 23:17
      Pocieszy Cię to? ja też. Żeby mnie nie było.
      Bo po co.
      Umiesz już o nim myśleć brzydko? Bo mu się to
      należy, prawda?

      Ja też tego nie rozumiem...
      pomyśl też, jak ogromnym uczuciem darzy swoją
      przyszłą żonę.

      Koń by się uśmiał.

      Trzymaj się ciepło.
    • miriam11 Re: Chcę odejść... 15.09.07, 06:32
      Aniołku, marna to pociecha, ale przyznam Ci się, że że przed kilkoma dniami
      wyłam siostrze w telefon, że jestem naiwną idiotką, której można wcisnąć każdy
      kit... bo ledwo zrobiło się z kimś ciepło i dobrze, to z rozmowy "przypadkiem"
      wychynęła partnerka z dziećmi tegoż kogoś... a o tym wcześniej nie było mowy...
      i też wyłam i tynk ze ściany jadłam. Więc tyle słów pociechy, że akurat w tej
      chwili doskonale Ciebie rozumiem....
      • czareg Re: Chcę odejść... 15.09.07, 07:52
        Dziewczęta, wykazujecie dużą ufność do ludzi i potrzebę ciepła, więc zlatują do Was jak.. osy do miodu najróżniejsze kanalie i szumowiny. Dlatego już kiedyś pisałem na forum, że kontrolowana paranoja jest zdrowa. Porządni faceci też są na świecie, ale widząc że względami darzycie szakali którzy się przepychają, zostają z tyłu i przyglądają się rozwojowi sytuacji. Rozglądnijcie się trochę dalej, a pewnie kogoś takiego zauważycie.
        • aniol.co.rozki.ma Re: Chcę odejść... 15.09.07, 13:19
          czareg napisał:

          Porządni faceci też są na świecie, ale widząc że względami darzycie szakali
          którzy się przepychają, zostają z tyłu i przyglądają się rozwojowi sytuacji.
          Rozglądnijcie się trochę dalej, a pewnie kogoś takiego zauważycie.

          Drogi Czarku...ale my Naiwne Kózki...ufające w szczerość mężczyzn , którzy
          podając się za łagodne owieczki, tak naprawdę są szakalami...jak mamy się
          chronić? ? Jak rozpoznać szakala?? Jesteś mężczyzną...może wiesz...jak Was
          rozgryźć..jak sprawdzić czystość intencji...? To w ogóle możliwe...? ? Czemu te
          'nie szakala'...patrzą z boku.... ? ? ? ? ? ? ?
          • cassandrax Re: Chcę odejść... 15.09.07, 17:10
            ech....skąd ja to znam....
          • czareg Tia... 16.09.07, 08:03
            Cóż, gdybym znał odpowiedź na twoje pytanie Aniołku, popełniłbym poradnik, szybko przetłumaczył na amerykański angielski i pławił w tej chwili we własnym basenie na hawajach. W sprawach damsko-męskich jestem takoż tępy jak klocek lego, ale pewne tezy jednak postawię. Po wyjściu z depresji oraz w hipomanii jesteśmy w tak radosnym nastroju, tak promieniejemy szczęściem, że stajemy się niesamowicie atrakcyjni dla otoczenia. Do tego dochodzi wielka łatwość nawiązywania kontaków i bezkrytyczny stosunek do nowych znajomości. Jest to idealne środowisko dla szuj obojga płci, które się gromadzą by pławić się w blasku radości.
            Osoby bardziej krytyczne dla siebie nie będą się przez ten tłum przebijały - a to chyba wśród nich najlepiej szukać przyjaciół. Rada jest prosta do napisania, trudna w realizacji. Trzeba postawić pewne kryteria oraz konsekwentnie ich wymagać, to szuje zrażone potrzebą włożenia wysiłku w celu przebywania w miłym towarzystwie same znikną, a ludzie będący dotychczas na obrzeżach będą mieli szansę na spokojną rozmowę. Najtrudniejszy etap to określenie kryteriów, nie mogą być zbyt duże, by zostać księżniczką z zadartym nosem, ani zbyt proste - bo szuje z łatwością je spełnią. Nie można ich także innym (ledwo co znanym) ujawniać, ani broń boże z nimi na ich temat dyskutować - od tego są osoby doskonale znane i które były i trwały przy nas w trakcie gorszych okresów! Najlepszym sposobem egzekwowania wydaje mi się poza znudzonego - szuje nie znoszą gdy odbiera ich się jako nudziarzy.
            PS. Nie ufam nikomu, niewierzę niczemu, zawszę dopatruję się ukrytych niecnych intencji → zdecydowany przejaw paranoi, ale wiem o tym i w swych działaniach i opiniach staram się wziąść pod uwagę, że nie jestem obiektywny, to pozwala mi w miarę sensownie egzystować. Jak bardzo mi ona przeszkadza, każdy kto miał lęki jak ja, wie. Początkiem kontroli jest świadomość odziaływania paranoi na mnie, ale nie leczę jej farmokologicznie, bo przyjaciół mam niewielu, ufam im w 100% procentach i przez 7 lat choroby się na nich nie zawiodłem (zniknęła jedna osoba, ale ona nie potrafiła dać sobie rady z własną reakcją do mojej choroby - nie wszyscy są dość odporni, by z nami wytrzymać). W szpitalu odnaleźli mnie i wsparli przyjaciele, z którymi przed hospitalizacją nie utrzymywałem kontaktu przez lata! Ja jednak mam dużo szczęścia w życiu.
            PS2: I znów mi wyszedł straszny elaborat :-i.
            • aniol.co.rozki.ma Re: Tia... 16.09.07, 09:11
              Czarku! Bardza ale to bardzo dziękuję!!!!! Hmmm.. postaram się pamiętać Twoje
              słowa i stosować je choć troszku w życiu.. Ale jak pewnie nie którzy
              zauważyli-nawet na tym forum zbytnio się otwieram, i wylewam... Czasem
              popełniam ten błąd-że otwieram się przed kimś kogo zbyt słabo nam, a kto wydaje
              mi się godny zaufania! To złe...pracuję nad tym..Myślę o psychologu...Bo w
              sumie okresy kiedy młody człowiek uczy się tej całej walki, i sztuki
              przetrwania-jak liceum np... ja spędzałam głównie na chorowaniu Domowe
              nauczanie i takie tam Mogę śmiało powiedzieć, ze mimo lat 24...myślę często jak
              16, 19 latka... -tzn w tych konkretnych damsko-męsko sprawach, i podejściu do
              ludzi-_ ZAUFANIE..
              'PeŁniA CzŁoWiEcZeŃsTwA tAk WiElE kOsZtUjE mNiE...'
            • miriam11 Re: Tia... 16.09.07, 13:28
              Czaregu! Po pierwsze, to oficjalnie Adminka wyznaje Ci miłość za to wszystko, co
              naskrobałeś! Rany, to są jeszcze tacy mądrzy mężczyźni?!
              A teraz ad rem:

              czareg napisał:

              > le pewne tezy jednak postawię. Po wyjściu z depresji oraz w hipomanii jesteśmy
              > w tak radosnym nastroju, tak promieniejemy szczęściem, że stajemy się niesamowi
              > cie atrakcyjni dla otoczenia. Do tego dochodzi wielka łatwość nawiązywania kont
              > aków i bezkrytyczny stosunek do nowych znajomości.

              Podam przykład (ja zawsze swoim studentom na przykładach tłumaczę....): do
              świeżo poznanego atrakcyjnego mena, spotkanego po raz trzeci w krótkim czasie
              walnęłam tekst "ależ ja mam do pana ostatnio szczęście". Nie ukrywam, że sama
              się potem sobie dziwiłam. Bo potem poleciało "to kiedy mnie pan na kawę
              zaprosi?". No a potem było to, co napisałam Aniołkowi sad Oczywiście ww. teksty
              sadziłam w okresie nakręcenia....

              > Trzeba postawić pewne kryteria oraz konsekwentnie ich wym
              > agać, to szuje zrażone potrzebą włożenia wysiłku w celu przebywania w miłym tow
              > arzystwie same znikną, a ludzie będący dotychczas na obrzeżach będą mieli szans
              > ę na spokojną rozmowę.

              No tak, tyle że ja kryteria mam (nieco wyśrubowane, zdaje się że w stronę
              księżniczki lecę),tylko że w okresie depresji kryteria są nieprzydatne, bo i tak
              warczę na ludzi płci obojga, a w okresie hipo patrz wyżej i w ogóle ich nie
              używam. Przydatne w okresach remisji, których ostatnio nie miewam, chyba.

              > PS. Nie ufam nikomu, niewierzę niczemu, zawszę dopatruję się ukrytych niecnych
              > intencji → zdecydowany przejaw paranoi,

              Tiaaaa, bez wnikania w szczegóły, ostatnio paranoicznie coś sobie obmyśliłam,
              dużo potem śmiechu było, niezłe, niezłe. Guru i ikona Forum Depresja, czyli
              Mskaiq, nazywa to budowaniem scenariuszy. Jak zwał tak zwał, zbudowałam,
              sparanoizowałam, ale kontroli w tym nie było za grosz....
              To teraz jeszcze muszę nauczyć się kontrolować (wiem, zamotałam, przepraszam, w
              tym akapicie właściwie rozmawiam sama ze sobą, znowu mnie dzisiaj nakręca)

              > PS2: I znów mi wyszedł straszny elaborat :-i.

              I bardzo dobrze, bo mądrze piszesz, co wzbudza we mnie niekontrolowane emocje
              (patrz początek posta, hi hi)
              • czareg _|:-) 16.09.07, 16:06
                • miriam11 Re: _|:-) 16.09.07, 17:46
                  Też lubię Griega.
                  Chociaż stanowczo wolę barok, zwłaszcza wokalny, a "Nieszpory maryjne"
                  Vivaldiego to klasa sama dla siebie, zwłaszcza pod batutą Alessandriniego.
                  Ale dzisiaj słucham AYO.
        • miriam11 Re: Chcę odejść... 15.09.07, 19:33
          Czarek, a można prosić tak łopatologicznie (i najlepiej z przykładami) na czym
          polega kontrolowana paranoja? Poważnie pytam, bo ja w związkach damsko-męskich
          jestem kretyn i tępak i nie umiem, czytaj: można mi dowolny kit wcisnąć, w
          związku z czym chętnie się dowiem, osso chodzi z tą paranoją?
      • aniol.co.rozki.ma Re: Chcę odejść... 16.09.07, 09:14
        dZiEWCZęTA.... cZYLI, że my już tak zawsze...? Z tego się nie wyrasta jakoś
        tak...;P I każda porażka , każde kolejne oberwanie po dupsku...niczego nie
        uczy..?? :'-( Ehhh...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka