No, to teraz sie rozgadam po moim pierwszym wątku z wczoraj. Mysle
sobie dlaczego mi z Wami dobrze. Moze dlatego ze wahania nastrojow
są mi bliskie. Opowiem Wam jak wygladal moj dzisiejszy dzien do
teraz: wstalam rano z zaplanowanym juz dniem: krotki porzadek,
pranie, potem wyjscie z domu do kina, na krotkie niezbedne zakupy,
pojscie do knajpki na kawe i ksiazke, wieczorem znowu do kina
(lubie

I co? W jednej chwili, nie wiadomo dlaczego zmienilo mi
sie wszystko i spojrzalam na moj plan, czego nie musze realizowac,
tzn. jakie straty poniose nie realizujac planu: zakupy moge zrobic w
tygodniu, do kina tez przeciez nie musze, ksiazka poczeka, a ja
tymczasem polece do sklepu i zakupie szereg kilokalorii, posiedze
przez TV lub komputerem i wchlone ogromne ilosci i nie bede juz
dzisiaj robic nic. I oby nikt mnie nie ogladal. Stalo sie i obecnie
przeszlam w stan powrotu do porzednich ambitnych planow, i robie
makijaz, wyciagam ciuchy, perfumy i jednak wychodzę. Wszystko w
przeciagu 2 godz. Temu wszystkiemu towarzyszą oczywiscie odczucia od
optymizmu (nie nazwalabym tego euforia) do poczucia ze cokolwiek nie
zrobie to i tak wszystko bedzie do d.. wiec juz lepiej posiedziec w
domu i nie wystawiac sie na widok publiczny. Takie akcje mam b.
czesto, wlasciwie non stop.Po co to piszę? Nie wiem.. moze po to aby
uzyskac jakis odzew od innych, bo jakos ostatnio samotnie mi. I to
ciagle zmaganie sie z tymi nastrojami. Nie sadze aby to byl Chad bo
ani depresji ani hipo (tym bardziej manii) nie mialam. Ale wiem ze
cos jest na rzeczy, ide niedlugo na wizyte do psychologa aby o tym
pogadac (i nie tylko o tym). Ale mysle ze mi z Wami dobrze z powodu
wspolnej cechy: wrażliwosc. Niby fajniej, bo sie swiat odczuwa
mocniej niz ludziom co ida przez nie jak walec, ale za to cena
wyższa... No i nie wiem po co pisze. Tak chyba chcialabym nie byc
anonimowa? Nie wiem...