15.10.07, 12:43
Owszem, marzę o tym. Wynieść się na wieś. Może
jeszcze nie teraz. Jeszcze nie stać mnie na terenowy
samochód i dojazdy do miasta (potrzebuję delikatnej
zmienności, kołysania się, również pójścia do teatru,
kina, korzystania z "kultury").

Dziś wiem tyle: manię/depresję mam w mieście. Wyciszam
się na wsi. Nagle mam duży obszar dla siebie i własnych
myśli. Przestaję gadać. Szlag trafia słowotok. Świeże
powietrze wypełnia płuca do ostatniego pechęrzyka
i z wrażenia..milczę.

Na wsi egipskie ciemności mnie przynajmniej pozwalają
zasnąć od razu. W mieście liczę owce, krowy, barany
do samego rana. Najgorsze, że ten dobytek tylko w mojej
głowiesmile

Rozgwieżdżone niebo na wsi, widoczny cały nieboskłon -
to jest to...



Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • aurelia_aurita Re: Wieś... 15.10.07, 13:13
      a u mnie wręcz przeciwnie - brakuje mi miasta, brakuje mi wrażeń smile(mieszkam w
      zapadłej dziurze, samochodu nie mam). w najbliższych planach mam przeprowadzkę
      do dużego miasta. pewnie do stolicy, choć wolałabym Kraków.. chciałabym mieć
      wsyztko pod ręką - ulicę, rynek, kina i w ogóle wszelką kulturę.
      a wieś? fajna rzecz, ale od czasu do czasu.
    • asiuniaa36 Re: Wieś... 15.10.07, 13:16
      Teraz kiedy sie wyciszyłam...kiedy odzyskałam spokój...Zauważam piękne niebo
      kiedy jadę autobusem...liście są teraz takie piękne kiedy idę chodnikiem...Teraz
      wreszcie umiem sie bawić z moim dzieckiem...Ale zdecydowanie wole duże miasto
      może dlatego ze mieszkam w maleńkim...Wszyscy sie znają,wszyscy wszystko o
      wszystkich wiedza,szuflatkuja,oceniaja-i nie zawsze sprawiedliwie...
      • ditta12 Re: Wieś... 15.10.07, 17:11
        Chorowałam na wsi miesiąc temu.Myślę że dlatego szybko wróciłam do
        zdrowia.Czułam wielką potrzebę ćwiczeń fizycznych."Przyżądów" było pod
        dostatkiem.Mogłam nawet krzyczeć do woli.Czułam się wolna i ubierałam sie w
        prześcieradło lub narzutę lub w co chciałam.W mieście trzeba się umalować aby z
        domu wyjsć.Gdyby tak można bylo.........
        • 17.a Re: Wieś... 17.10.07, 11:58
          I chyba mnie to złości. Muszę włożyć codzienną
          maskę nr 2, aby wyjść. To jest nawet miłe, lubię
          ładnie wyglądać, ale dużo kosztuje w sensie psychicznym.
          Czasem mam potrzebę nie myć się wcale (tak!) i nie czesać
          choćby przez 24 h, wstać, założyć górę dresu (bez paskówsmile
          na piżamę, przełożyć nogę przez próg i siedząc na ławce
          z bali pod domem z czerwonej cegły, wdychać świeże powietrze.
          Nawet godzinę. I gapić się na srokę, na jaskółki, trzymając
          na kolanach mruczącego kotka. Głaskać go. Potem iść zjeść
          cokolwiek, potem iść do szalonego cielaka, powiedzieć
          mu "cześć", przyjąć pieszczotę języka jak tarka. Aż boli.
          Iść na grzyby, już nie w piżamie, wieczorem ugotować coś
          bardzo prostego, jakiś krupnik albo kartoflankę.

          Coś jak Amisz...

          Czyżby gros naszych problemów, również z psychiką,
          wynikało ze zbyt zaawansowanej technologii (no nie,
          bez global village z netem nie byłoby tego posta)
          albo chociaż ze zbytniego do niej przywiązania?

          Zdaję sobie sprawę, że ta wieś jest prawem kontrastu do
          mojej codzienności w bloku w mieście. Codzienność, w której
          niemal nie słyszę własnych myśli.
      • cassandrax Re: Wieś... 15.10.07, 17:14
        ....przyznam się, że bardzo nie lubię dużych miast,kiedy na ulicach
        kręci się tysiąc ludzi na minutę, to jest niesamowicie
        męczące....dopiero wtedy można poczuć się samotnym w tłumie ludzi,
        wielkie miasta i ten niesamowity ruch, chaos, zamieszanie
        najbardziej doprowadzają mnie do depresji....
    • poetkam Re: Wieś... 15.10.07, 23:15
      A ja mieszkam na wsi. Takiej prawdziwej, może nie do końca
      zacofanej, ale wsi. Wczoraj widziałam jak z pięknego gwieździstego
      nieba spada gwiazda...Pomyślałam życzenie. A moja córka zamiast
      cieszyć się z takiego pomyślnego zakończenia dnia swoich urodzin
      pyta mnie: mamo, a ta gwiazdeczka nie potłukła się? Trzeba ją
      zanleźć i utulić...Rozbroiła mnie. Kompletnie.
      W mieście pracuję.
      I to jest jakaś alternatywa na różne potrzeby, no nie?
      • cassandrax Re: Wieś... 15.10.07, 23:36
        ...tak odbiegając od tematu na pewno bardzo kochaną i wspaniałą masz
        córeczke!!! Pozdrawiam ciepło...
        i mimo wszystko wolę ciszę i spokój ...niż ten niesamowity hałas!
        • poetkam Re: Wieś... 16.10.07, 00:05
          Dziękuję, cassandrax smile Ja kocham wszystkie dzieci i uważam, że
          wszystkie są wspaniałe. Gdybym mogła, zaadoptowałabym wszystkie
          pokrzywdzone przez los biedactwa...
          A moja Duczka, no pewnie, że i kochana i wspaniała jest.
    • miriam11 Re: Wieś... 21.10.07, 21:31
      Zgadzam się.... przypomina mi się mój ostatni urlop w dzikiej głuszy - jeden dom
      a do najbliższej "cywilizacji" 10 km - i jak odpoczęłam i się wyciszyłam. Ale
      nie tylko to - wszystkie te wyjazdy, kiedy jechałam właśnie na tzw. wieś zabitą
      dechami. Coś mnie tam ciągnęło. Zawsze. I w brodę sobie pluję, że mam taki
      kretyński zawód, że na wsi niepotrzebny. Ech, ale jak pomyślę, ile ja rzeczy w
      życiu spieprzyłam.....
      Nie.. nie myślę, bo musiałabym się zabić.
      Ale tak, wieś to jest to, zgadzam się całą sobą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka