Dodaj do ulubionych

O planowaniu

26.11.07, 12:39
Mówi się o nas "ma tysiące planów, często nierealnych",
"chce zrobić tysiąc rzeczy naraz" i o ile z tym ostatnim
się zgadzam - problemy z koncentracją, z pierwszym nie.

Zaplanowałam sobie wyjazd. Bilet mam już w kieszeni, szczegółowo
opracowuję sobie krótki (z możliwością niepowrotu) wyjazd do
dokądś-tam. Planuję fajne wakacje w Ameryce Południowej, nic
na wariata. Więc o co chodzi z tymi mrzonkami. Przecież tu
na forum sporo osób, które zgodnie z planem realizują swoje
szalone marzeniasmile Obalamy nieprawdziwy pogląd?
Obserwuj wątek
    • asiuniaa36 Re: O planowaniu 26.11.07, 13:20
      Myślę ze masz racje.
      Planowanie i konsekwencja to to czego sie uczę i nie powiem -wychodzi
      Moze nie mam wielkich planów podroży.Na razie moja wielka podrożą jest
      życie.Zaplanowałam nie pic,leczyć sie,pracować nad sobą...Nosze sie z zamiarem
      rzucenia palenia i pójścia do pracy.Na razie konsekwentnie wychodzę z domu na
      dymek żeby dzieci nie truć i ciesze sie ze jestem w tym konsekwentna.Pozdrawiam
      smile))
      • 35.a Re: O planowaniu 26.11.07, 13:43
        Brawa.
        Potrafimy być zatem konsekwentni. Mnie spodobało się
        zdanie "podróżować znaczy żyć", ale Twoje odwrotne
        też w największym porządku. "życie jest podróżą.
        Dobrze robisz nie trując dzieci, mamę odzwyczaiłyśmy
        z siostrą krzykiem, nie pali 21 lat. Ojciec pali poza
        domem.
    • vinci28 Re: O planowaniu 26.11.07, 13:44
      czesc jestem z toba oto wyniki badan moich nierealne plany
      wyobraznia niesamowitych sytuacji itd ale ja mam marzenia i spelnie
      je trzeba obalic nieprawdziwe poglady masz racje ryzykujmy szalejmy
      korzystajmy z zycia a nie jak normalni ludzie siedzmy w domu i
      narzekajmy walic to zycie jest krotkie planuje cos i to robie jak
      sie nie uda to nie ale warto przeciez tyle mamy planow pozdrawiam
    • kassa10 Re: O planowaniu 26.11.07, 13:56
      jak mi mąż na manii każe natychmiast rzucać robotę, bo za miesiąc
      będziemy mieszkać za granicą w pięknym, nowym domu i z volvo w
      garażu - to zdecydowanie jest to dla mnie plan nierealny ...
      • 35.a Re: O planowaniu 26.11.07, 23:28
        Kasso, zapytam: czemu Twój mąż sam tu nie przyjdzie?
        • kassa10 Re: O planowaniu 27.11.07, 11:00
          Posłużę się wczorajszą mantrą pani Rokity z "Teraz my": musiałabyś
          sama go o to zapytać.
          Wiem, że czytywał to forum, miał nawet w swoich ulubionych, teraz
          już nie ma...
          Czy pisywał? nie wiem - nie chciało mi się szukać, poza tym nie znam
          wszystkich jego forumowych nicków...
    • stefanl Re: O planowaniu 26.11.07, 22:46
      Mam plany które po manni okazują się realne i te które potem są
      zupełnie od czapy. Myślę że tak właśnie jest u każdego z nas - i
      niestety pogląd nie da się według mnie obalić. Trzeba się ztym
      pogodzić i stale siebie kontrolować. Przecież mamy
      chwile "przeciętnośći". Pozdrowionka.
      • 35.a Re: O planowaniu 26.11.07, 23:28
        Czegoś tu nie kumam...Wielu pisarzy, poetów - chadowcy.
        Zaplanowali, wiersze to raczej machali spontaniczniesmile
        napisali. Książka jest. Jakie "każdy"? Sprzeciw.
        • stefanl Re: O planowaniu 26.11.07, 23:44
          OK. W porządku. Mogę się wypowiadać tylko w swoim imieniu. W każdym
          razie u siebie obserwuję krótkie, bo krótkie i nie za częste, ale
          jednak chwile bez całkowitego zakręcenia - w górę i w dół. I uważam
          że są to cenne momenty, bo pozwala mi to funkcjonować jako tako w
          rodzinie, społeczeństwie, pracy. No takie tam zabawki...
          Pozdrowionka.
          • 35.a Re: O planowaniu 26.11.07, 23:49
            ...ale właśnie w takich chwilach można planować coś,
            co jesteśmy zdolni zrobić, zrealizować...przecież nie
            mam hipomanii 24 h/7. Skądże znowu. Działam, gdy mi lepiej,
            wywrotka, leżę, podnoszę się, działam. Cholera, to się
            chyba życie nazywa. Albo surfing smile Pozdrowienia.
    • poetkam Re: O planowaniu 26.11.07, 23:49
      OBALAMY!!!

      Mój przykład (trochę prawdziwej historii):
      Jako czternastolatka było ze mną masę problemów: nieśmiała, oddalona
      od rówieśników, kłopoty z matmą, poradnie psychologiczno
      pedagogiczne z diagnozą: nieprzystosowana do życia, ponadprzeciętnie
      inteligentna, dyskalkulik...Wychowawczyni w siódmej klasie pytała
      dzieci o dalsze plany po szkole. Kiedy przyszła na mnie kolej, ja ze
      zwykłą sobie skromnością wyrzekłam: zawodówka krawiecka. Pani
      E.Kowalska na to :ty się dziecko nawet do zawodówki nie nadajesz.
      Klasa w śmiech, Magda w płacz. Tak ośmieszona przysięgłam sobie w
      duchu, że skończę tę cholerną zawodówkę, technikum, skończę studia i
      wydam książkę. Lata mijały, a plan mój stopniowo się realizował.
      Skończyłam cholerną zawodówkę, technikum, studia: bibliotekarstwo i
      informacja naukowo-techniczna, książka mi się pisze, do bajki mej
      poprosiłam artystę plastyka, aby mi wykonał rysunki , będę się brała
      powoli za wydawanie mojego misiowego cuda. (Kiedy to będzie
      dokładnie nie omieszkam powiadomić).

      Tak więc myślę, że przykład mój dowodzi, że planować można i te
      plany się spełniają. Mam oczywiście inne plany, bardziej przyziemne-
      dotyczą spłaty kredytu oddłużeniowego i zaciągnięcie hipotecznego na
      budowę domu , mojego wymarzonego pachnącego lasem drewinanego małego
      cudeńka. Będę tam sobie siedzieć przed kompem i pisać kolejną
      powieść dla dzieci na zamówienie dla znanego wydawnictwa....

      Ale się rozmarzyłam.
      To NIE są mrzonki, o nie! Jak się czegoś chce, to się spełni, a że
      szalone, to cóż z tego. Raz się zyje!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka