Czy byl w Waszym zyciu sprecyzowany moment kiedy mozecie powiedziec,
ze zaczela sie Wasza choroba? Ja mam wrazenie, ze towarzyszyla mi od
zawsze, ze od dziecinstwa byla przy mnie. Nauczylam sie z nia zyc.
Moze dlatego tak pozno zaczelam leczenie bo dla wszystkich byla
czescia mnie, ot taki popieprzony charakter? Dopiero z wiekiem,
kiedy amplituda zmian zaczela osiagac wartosci mi nieznane podjelam
decyzje. Jak juz pisalam dla mojej psychiatry bylam bardzo
wyrazista. No i lecze sie

A tak a'propo czy ktos z Was leczyl sie na Sobieskiego w oddziale
dla afektywnych? Bo to moze mi grozic