Dodaj do ulubionych

Historia mojej choroby

02.06.07, 08:34
Mam na imię Ela , mam 42 lata ,mieszkam w Warszawie .Moja choroba zaczęła się
chyba w liceum ,ale wtedy nie miałam o tym pojęcia.Kręciły mnie stawy
kolanowe,miałam problemy z kręgosłupem ,zwłaszcza na zmianę pogody,wolałam
zimę niż lato ,mimo że jestem zmarżluchem.Chodziłam na gimnastykę korekcyjną
,stosowałam maści i tak przeleciało kilka lat.Zawsze miałam zimne stopy i
dłonie ,rajstopy zdejmowałam w lecie jak było powyżej 25 st. ciepła.Lekarz
zrzucał to na krążenie bo mam niedomykalność zastawki dwudzielnej.Choruję też
na tarczyce,w 1986 miałam strumektomię,zostawiono mi 2 procent tk.
tarczycowej-guzki-7- były łagodne,po kilku latach znów odrosły ,ale to inna
bajka.Jestem pod stałą opieką endokrynologa ,co pół roku badania ,wykluczone
zapalenie tarczycy -co ważne przy RZS.W 1990 urodziłam syna w 32 tyg. i8
ratując życie dziecku "zafundowano" mi okołoporodowy uraz kręgosłupa .Pół roku
o kulach lub przy ścianach, z bółu myślałam że zwariuję ,nie wie jak przeżyła
m ten okres ,chyba siłą woli , bo z dzieckiem było dużo problemów.w 1992
pojechałam do szpitala-sanatorium w Kołobrzegu , tam przestawili mi kręgosłup
i było lepiej.Co trochę fizykoterapia ,ortopeda ,reumatolor ,zabiegi
,sanatorium i tak w kółko.W 2005 miałam artroskopię lewego stawu
kolanowego,zamiast po 3 mies. biegać{tak mówił ortopeda} przez 8 mies.
chodziłam o kulach ,a potem 2 mies , z laską ,ze stabilizatorem na
kolano-używam go do tej pory.W 2006 reumatolog stwierdził RZS,nie tolerowałam
salazopiryny-biegunka i wymioty , po arechinie zaczęły się problemy z
oczami-leczę do tej pory,laser, pulsotronik itp. nic nie dały ,jechałam na
Nabutonie i maściach i arthroskopie ,dostałam skierowanie na Spartańską do
Instytutu Reumatologii.3 tygodnie na oddziale-diagnoza fibromialgia
chondromalacja stawów kolanowych,hypercholesterolemia,astma[leczę się od 3
lat],łokieć tenisisty.zalecenia-stała opieka alergologa,reumatologa ,ortopedy
.Leki-coxalgan,amitriptilin,arthrostop ilipantyl ,atoris ,claritina i sterydy
wziewne na astmę.moje objawy
1.uczucie ciągłego zmęczenia ,ociężałość
2problemy ze snem
3.uczucie zimnych rąk i stópi pośladków
4.drętwienie rąk -2 zew. palce ,drętwota idzie do łokcia, i lewego barku ,duży
palec lewej nogi,przez staw kolanowy ,biodrowy do biodrowo-krzyżowego
5,suchość w jamie ustnej i w nosie
6.nadmierne pocenie ,oblewam się zimnym potem, ale od środka jest mi
gorąco-ciśnienie mam już uregulowane po 2 latach leczenia
7. zawroty i bóle głowy ,jak posiedzę w ciemności i ciszy to
przechodzi8zaburzenia żołądkowe
8.arytmia,okresowe uczucie braku powietrza ,ból ,jakby ktoś mi ściskał
żebra,kaszel ,zadyszka
9.częste reakcje alergiczne na rzeczy na które nie byłam uczulona przedtm
10.częste infekcje ,zwłaszcza górnych dróg oddech.
11.swędzenie prawego przedramienia -mimo że nic na nim nie widać
12.koszmarne bóle stawowe
13.uczucie zimna na przemian z gorącem ,zaczynam się pocić od głowy
14 mam stale stan podgorączkowy
!%. stale podwyższone ob 25-60
16.nigdy nie miałam -wykluczając pooperacyjny-obrzęków stawów ,ale bolą mnie
tak że czasami nie mogę się dotknąć
to chyba wszystko ,przepraszam że trochę chaotycznie ,ale Wiecie jak się
czuję,pozdrawiam ,Ela
Obserwuj wątek
    • boncia1 Re: Historia mojej choroby 02.06.07, 18:48
      witaj sfibrowana!
      jestes w odpowiednim forum
      pozdrawiam
      • baska192 Re: Historia mojej choroby 02.06.07, 19:49
        Jak masz podwyzszone ob to masz jakis stan zapalny.Nie wiem jak to wyglada przy
        fibro.Ale masz tez stwierdzony reumatyzm.Moze to od tego.Ja tez mam zimne nogi
        ale dopiero od 2 lat.Wiem ,ze jestem na cos chora tylko na co??Mam tez straszne
        mrowienia ciala.Tak to czuje jakby mna trzeslo gdzies w srodku.Pozdrawiam.
        • ewax100 Re: Historia mojej choroby 02.06.07, 21:15
          Objawy masz zupełnie podobne do moich.Tyle że OB mam 13.Mi takze szpitalnie
          zdiagnozowano fibromialgię.Niedawno okazało się ze mam borelioze jako że objawy
          są identyczne.Obecnie lecze sie antybiotymami 2 mmiesiace.Czy Ty wykluczyłas
          boreliozę?Nie sugeruj sie tym że może nie pamietasz kleszcza bo ja też nie
          pamietałam a jednak wynik wyszedł dodatni.Chciałam wykluczyc a
          potwierdziłam.Dlatego zachecam Cię do wykonania badania Wester Blota.Jesli cos
          chcesz wiedziec więcej to pytaj i poczytaj mój watek.Pozdrawiam Cie serdecznie
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 03.06.07, 09:00
            test na boreliozę mam ujemny,mam koleżankę ,która ma boreliozę i mówi ,że to nic
            nie znaczy.Borelia występuje w 3 postaciach ,jak jest w formie cyst ,to żaden
            test jej nie wykaże- może tak "siedzieć" kilka lat i zaatakuje gdy organizm jest
            bardzo osłabiony- dziewczyna lecz się już 10 lat,nigdy nie ugryzł ją kleszcz
            ,tylko pająk.A tego że pająki też przenoszą borelię się nie mówi.Ja OB mam
            wysokie prawdopodobnie od RZS-u, obecnie mam stan zapalny w stawie
            łokciowym.Dzięki za powitanie i pozdrowienia dla Was,Ela
            • ewax100 Re: Historia mojej choroby 03.06.07, 12:56
              Elu ale czy robiłas badanie Wester Blota na pewno/ok.220zł/ czy może test Elisa
              który kosztuje taniej w prawdzie/ok.40/ ale jest do niczego wiele osób z forum
              Borelioza zrobiło ten test i wyszedł ujemny .Potem gdy zrobili badanie WB
              okazało sie ze wyszło dodatnie i leczą się.Piszesz ze Twoja koleznka leczy sie
              10 lat ale u kogo i jak się leczy,jakimi dawkami np. 2x 100 doksycykliny
              normalnie wg norm tzw. swiatowych u lekarzy zakazników którzy tak własnie leczą
              czy tez bardziej drastycznie a tak leczy tylko o ile ja wiem 2 lekarzy w Polsce
              no może jeszcze ktos.?Odeślij ją do forum Borelioza -tam się wiele dowie.Jest
              tam wiele osób którzy są wyleczeni bez objawów po 6 miesiącach wg naprawdę
              najnowszej światowej wiedzy medycznej.Pozdrawiam
              • gohaa_p Re: Historia mojej choroby 03.06.07, 13:35
                Witaj Elu :)

                OB to od zapalenia stawow, jesli masz stwierdzone, a borelke trzeba koniecznie
                wykluczyc tymi lepszymi testami niz robia standardowo w szpitalach.
                Ja tez mam zimne i sine rece i nogi czy lato czy zima, bole, zmaczenie itd...
                To moze byc fibro ale trzeba wszystko wykluczyc zanim na 100% sie to
                zdiagnozuje,ja musze przyznac ze caly czas jestem nie pewna i nie przekonana do
                tej diagnozy(mojej), bo chce wierzyc ze to cos z czego moge sie wyleczyc, a nie
                tak jak z fibro , zyc w ciaglym bolu bez nadzieji na leczenie...

                pozdrawiam
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 03.06.07, 17:28
                  test na borelię robili mi w Instytucie Reumatologii,nie ma w wypisie jaki ,tylko
                  jest P/C borelia-ujemny.Koleżanka po 9 latach odsyłania od lekarza do lekarza i
                  po kilkunastu pobytach w szpitalu , po przekopaniu internetu -sama doszła , że
                  to borelia i poszła z wydrukami z netu do lekarza.Ostatnio brała przez 7 tyg.
                  doxycyklinę i lepiej się czuje.
                  Poczytałam na forum boreliozy i kila rzeczy mi się zgadza ,ale na fibro
                  zdecydowanie więcej-kilka objawów jest wspólnych-trochę mam mętlik w
                  głowie.Gdzie w W-wie można zrobić wiarygodne testy na borelię i za
                  ile?Pozdrawiam ,Ela
                  • ewax100 Re: Historia mojej choroby 04.06.07, 15:06
                    Które z objawów Ci sie nie pokrywają ?Badanie WB możesz zrobić np. w
                    DiagnostyceJa robila we Wrocławiu ale wysyłali do Krakowa.Zorientuj sie na
                    forum Borelioza moze gdzie jest taniej bo ceny s abardzo zróznicowane.Ja
                    płaciłam z adwie kalsy 220zł a słyszałam ze w Warszwie jedna klasa tyle
                    kosztuje -nie chce mi sie w to wierzyć bo mowie cały czas o Diagnostyce.W
                    wyniku pokazane sa wszystkie paski a te dodadtnie zaznaczone + lub ujemne -
                    • gohaa_p Re: Historia mojej choroby 04.06.07, 17:52
                      Ja tez jestem z Warszwy i tez nie raz lezalam w Instytucie Reumatologii, tam mi
                      fibromialgie stwierdzili.Oni tam robia Elise, czyli ten najtanszy i najgorszy
                      test na borelioze, wiec musisz koniecznie zrobic WB lub PCR. Ja robilam w
                      diagnostyce tu kosztuje 183zl za 1 klase, wiec mama mi krew pobrala i tata
                      zawiozl do Krakowa tam 200 za 2klasy. W Wawie drogo jak ...!!wiec jesli masz
                      mozliwosci to wysylaj gdzies gdzie taniej ;)
                      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 05.06.07, 13:59
                        Jak wysłać fiolkę z krwią do Krakowa ,kurierem czy są jakieś medyczne firmy
                        wysyłkowe i ile to kosztuje? Na razie i tak nie mam kasy ,ale wiadomości się
                        przydadzą,pozdr. Ela
                        • gohaa_p Re: Historia mojej choroby 05.06.07, 18:27
                          Ja mialam o tyle dobrze ze moja mama jest pielegniarka i umie krew pobierac, a
                          tata ma kursyw Krakowie i zawiozl w termosie, Mozna chyba u nich w diagnostyce
                          kupic zestawy do badania cos tak mi sie pamieta, ale nie wiem na czym to polega
                          i ile kosztuje...
                          pozdr
                          • myalgan Re: Historia mojej choroby 06.06.07, 04:22
                            robilam pcr w poznaniu
                            oni przesylaja za 25 zl za pobtaniem zestaw wysylkowy do pobrania krwi
                            tam dostajesz opis co i jak
                            mala paczuszka i jest wszystko w jakimkolwiek laborze oddajesz krew i wysylasz
                            priorytetem
                            (przy okazji jak pobiora krew tym zestawem to potem tloczek ze strzykawki sie
                            odlamuje w tym najcienszym miejscu)to tak pisze bo ta co mi brala krew to
                            troszke tepaczka byla i mowila ze na takich nowosciach sie nie zna i nie ma
                            pojecia jak taka dluga pipete wsadzic do takiego pudeleczka dostalam to do lapy
                            i musialam sama sobie radzic obcielam tloczek
                            teraz chyba maja to opisane w instrukcji obslugi bo pisalam do cb dna ze taki
                            problem mialam

                            pozdrawiam

                            mamy wiosne...
    • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 06.06.07, 19:49
      Oprócz wszystkiego co ci tutaj sugerują masz napewno Zespół Sjogrena. Świadczy
      o tym suchość jamy ustnej, nosa, częste infekcje dróg oddechowych i te pseudo
      alergiczne reakcje skórne. To są typowe objawy Zespołu Sjogrena. W tym zespole
      bardzo często występuje też Zespół Suchego Oka, częster stany zapalne spojówek,
      rogówki i tęczówki. Dobrze byłoby gdybyś sobie trochę poczytała tutaj:
      toczen.pl/forum/viewtopic.php?p=52630&sid=0d460557534b7c4063b66e18221a1807
      • gohaa_p Re: Historia mojej choroby 06.06.07, 19:58
        Ten zestaw wysylkowy kosztuje 30zl.jestem na bierzaco bo sama chce robic PCR i
        dzwonilam dzisiaj do nich ;) wejdz na ich stronke to poczytasz dokladnie, jak
        masz pytania to maila mozesz wyslac i odpowiedza szybko

        www.cbdna.pl/
        pozdr
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 07.06.07, 03:54
          gohaa_p napisała:

          > Ten zestaw wysylkowy kosztuje 30zl.jestem na bierzaco bo sama chce robic PCR i
          > dzwonilam dzisiaj do nich ;) wejdz na ich stronke to poczytasz dokladnie, jak
          > masz pytania to maila mozesz wyslac i odpowiedza szybko
          >
          > www.cbdna.pl/
          > pozdr

          =============================================================================
          maja wziecie juz 3 dychy jeszcze 2 miechy temu bylo 25
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 07.06.07, 11:36
            dzięki dziewczyny za wiadomości ,poczytałam ,zapisałam ,na razie odpuszczam
            -brak kasy.Na pewno nie mam zesp.Sjogrena,sucho mam tylko w ustach ,w nosie jest
            od leków ,psikałam Buderhin ale miałam krwawienia z nosa ,teraz biorę Tafen ,bo
            kurzy topola i akacja i na zmianę albo mi się leje z nosa ,albo mam zatkany z
            dużym obrzękiem śluzówki.Test Schirmera mam ujemny-23 i 30 ,mam zaburzone pole
            widzenia przez Arechin.Byłam 1.06 na USG -wskazania do zabiegu ,zmiany w lewym
            łokciu i prawym st. kolanowym-może jeszcze jednocześnie,co? Na razie
            odpuszczam,-zacznę znów "kółeczko" ,pójdę do ortopedy niech da fizykoterapię lub
            wymyśli co innego .Dopóki nie "rysuję zębami z bólu po asfalcie" to
            odpuszczam-mam inne problemy , córcia ponad 5 lat leczona na nefrologii, z
            astmą ,po jednym zabiegu ,kilkanaście pobytów w szpitalu,czekamy na drugi
            zabieg-i wiecie co -to mnie chyba trzyma ,bo po prostu muszę dać radę i
            już.Pozdrawiam wszystkie "fibrówki"-określenie mojej córci,ppa,Ela
            • maruszeczko Re: Historia mojej choroby 07.06.07, 14:33
              Parę dni temu robiłem badania w Warszawie na Pasterua 10 DIAGNOSTYKA. Aktualne
              ceny moim wątku ( FIBRO choroba kobiet ? ) Nie polegaj na opinii lekarzy,
              spróbuj wykluczyć wszystkie choroby sama.
              pozdrawiam marek
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 19.06.07, 04:11
      czesc
      prucz tego ze uczysz sie przenosic linki to co porabiasz
      jak sie czujesz
      co z corka
      ej wez cos pisz o sobie
      to ze nie rysujesz zebami po asfalcie to przeciez nie znaczy ze ci jest dobrze
      (chyba)za tak dobrze zeby nie podzielic sie swoimi dolegliwosciami ewentualnie
      lepszymi dniami

      pozdrawiam

      mamy wiosne...
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 19.06.07, 10:53
        teraz mam urwanie głowy ,byłam na wycieczce z klasą Zuzi na ranczu-możecie
        zobaczyć www.bonanza.pl,-ileś mamuś pracuje ileś ma w d...e,ktoś musiał
        jechać,zabrać apteczkę ,inchalatory-5 dzieciaków z astmą,a ja mam wprawę.Teraz
        szykujemy zakończenie roku szk.-dekoracje ,występy ,załatwianie
        poczęstunku,nagrody ,dyplomy dla dzieci-nikomu się nie chce ,tylko 2 głupie
        społecznice+ koleżanka z samochodem -mają robotę.Nawet nie mam czasu pomyśleć
        jak się czuję,łyk przeciwbólowych i w drogę.Moja przychodnia strajkuje i na
        razie nie mam jak wydębić skier. do ortopedy i na fizykoterapię ,więc "stoję"w
        miejscu .Czytam na forum z doskoku ,dziś mam trochę czasu,Zuza na 13,45 do
        szkoły ,to piszę.Wczoraj lało jak z cebra+pół godz. porządnej burzy ,to trochę
        odetchnęłam,a dziś znów ten upał ,smaruję łokieć ,kolana i nadgarstek
        Olfenem,zakładam opaski i działam.Pozdrawiam,Ela
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 03.07.07, 04:07
          ty to juz calkiem przepadlas
          halooo gzie jestes
          wakacje czy co

          mamy lato...
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 17.07.07, 09:49
            NO,mam nowe skierowania do ortopedy ,reumatologa, zapisałam się już wcześniej
            na koniec pażdziernika na rehabilitację,reumat. mam 26 07.,orto.muszę odstać
            od 6 rano do zapisu -na razie za gorąco.Dzisiaj mam podwójne święto:1-moja
            Zuzanka kończy 8 lat ,2-mija 21 lat jak uciekłam grabarzowi spod łopaty po
            intensywnej reanimacji na ojomie.Przypadek czy coś w tym jest?Córa-wcześniak z
            problemami ,ale jest ok.Idę robić różowy tort,chwała temu ,kto wymyślił
            mikser-nie trzeba kręcić.pa
            • elissa2 Re: Historia mojej choroby 17.07.07, 10:31
              ezuza1 napisała:

              > Dzisiaj mam podwójne święto:1-moja
              > Zuzanka kończy 8 lat ,2-mija 21 lat jak uciekłam grabarzowi spod łopaty po
              > intensywnej reanimacji na ojomie.Przypadek czy coś w tym jest?Córa-wcześniak z
              > problemami ,ale jest ok.Idę robić różowy tort,chwała temu ,kto wymyślił
              > mikser-nie trzeba kręcić.pa
              >
              Potrójne nawet!
              8 lat temu odwaliłaś kawał dobrej roboty!:)
              Serdeczne Gratulacje!!!
              www.meeting.lv/userfiles/all_texts/pics/buket.JPG
              Wszystkiego Naj Naj Najlepsiejszego!
              • mayka00 Re: Historia mojej choroby 17.07.07, 11:44
                Ezuza...wiele buziaków dla Zuzanki...i zeby spełniły jej sie wszystkie
                marzenia:))))
                • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 17.07.07, 11:52
                  Wszystkiego najlepszgo,mysle,ze od nas Wszystkich i duzo zdrówka,wysciskaj córę
                  od sfibrowanych cioć :)))
                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 17.07.07, 22:52
                    dzięki dziewczyny za piękne kwiatki i życzenia ,goście poszli ,pozmywałam
                    ,świeżo upieczona ośmiolatka śpi-to ja do komputerka, bo tak gorąco -26 st. że
                    chyba długo nie zasnę,to posiedzę ,poczytam.
                    • myalgan Re: Historia mojej choroby 26.07.07, 05:20
                      halooo
                      co tam u ciebie slychac
                      jak sie czujesz
                      ty tak malo piszesz
                      nie jestes wylewna ale
                      raz w tygodniu moze sie zglosisz i przynajmnie opiszesz co tam porabiasz
                      nie koniecznie o stanie zdrowia i nie koniecznie musisz nazekac
                      pisz ogolnie
                      pozdrawiam

                      mamy lato...
                      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 26.07.07, 07:13
                        hej,niestety nie da się bez narzekania ,3 dni temu dopadło mnie "coś"-kręgosłup
                        sztywny ,co krok to to taki bół ,że wstrzymywałam oddech ,sztywne ,dretwe ręce
                        ,nogi,zaburzenia równowagi i cholerny ból głowy.trochę pomagał tramal popijany
                        czarną kawą.Nie wiem co za draństwo mnie chwyciłó ,grunt ze przeszło.Adzisiaj
                        świeci słoneczko i jest lepiej-przepraszam za byki ale nie patrzzę jak piszę bo
                        mi przeszkadza światło z ekranu.Myalgan co u Cibie,nie mam siły przesuwać tego
                        kółka co przesuwa tekst ajak wcisne to za szybko lata i kręci mi sie w głowie
                        ,Może jutro Was poczytam.pa
                        • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 26.07.07, 12:34
                          3m się Ela i tak to już jest w tym choróbsku,które składa się chyba ze
                          wszystkich ,no prawie wszystkich chorób ale tak jak Myalgan i my wszyskie wiemy
                          raz jest gorzej a raz choc trochę lepiej i tego się trzymajmy ja mam jakies
                          takie dni w kratkę i najbardziej boli od kregosłupa przez kolana po stopy
                          chociaz ramiona tez czuje ale wszystko byłoby dobrze,gdyby nie ta
                          wszechogarniajaca słabość w ciagu dnia,to mnie najbardziej dołuje,do bólów
                          przywykłam chociaz się złoszczę czasami,że musi bolec!Tobie życzę malutko
                          dolegliwości i duzo słoneczka Jola.
                          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 27.07.07, 08:10
                            uf,już mi leeeepiej .Dzięki za wsparcie psychiczne.I chłodniej się zrobiło
                            wreszcie.mam szczęście,wczoraj ktoś zrezygnował z wizyty u reumatologa i ja się
                            załapałam.Doktór obejrzał wypis ze szpitala,potwierdził szpitalny wybór leków
                            ,dał rp. na zapas,poradził,żeby być "namolną" pacjentką na fizykoterapię -tzn.
                            kończę jedną serię na kolana ,idę po następną na łokieć ,kręgosłup,nadgarstki
                            itd.Ponieważ można robić zabiegi tylko na jedną rzecz ,a mam stwierdzone ,kilka
                            -to nie mogą mi odmówić -i tak mogę cały rok na okrągło.Powiedział jeszcze
                            ,żeby wziąść skier. od internisty do Poradni leczenia bólu przewlekłego-też się
                            należy.CZy ktoś z Was korzystał z leczenia w takiej poradni ,z jakim skutkiem
                            ,na jak długo starcza i co tam stosują?
                            • gohaa_p Re: Historia mojej choroby 29.07.07, 18:44
                              CZesc
                              Ja chodze do poradni leczenia bolu. Tobie dadza pewnie standardowe leczenie w
                              przypadku fibro, czyli leki przeciwdepresyjne. Ja dostalam niestandard. leczenie
                              bo mi jakies zaburzone przewodnictwo w mozgu wyszlo i lekarz dal mi leki na
                              padaczke ktore moga na to i na fibro pomoc, one tez maja dzialanie p/depresyjne.
                              Ja biore je od ponad miesiaca i jest mniej tych hardcore-owych bolow. To moglo
                              sie nalozyc z moim pbytem w szpitalu na rechabilitacji i odpoczynkiem
                              psychicznym, wiec do konca nie moge stwierdzic czy to tylko leki mi pomogly ale
                              wazne ,ze jest choc troche lepiej.
                              Radze Tobie i wszystkim zeby poszli do takiej poradni, bo chyba warto chociarz
                              sprobowac.

                              pozdr ; )
                              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 29.07.07, 21:14
                                Dzięki ,spróbuję ,muszę tylko rano zebrać siły i stanąć przed 6 rano w kolejce
                                ,żeby dostać numerek do lek. 1-go kontaktu po skierowanie.
                                • myalgan Re: Historia mojej choroby 31.07.07, 04:43
                                  czesc
                                  co tam slychac
                                  mialas sily dotrzec do lekarza po skierowanie do tej poradni leczenia bolu
                                  pozdrawiam

                                  mamy lato...
                                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 31.07.07, 09:57
                                    jeszcze nie ,zimno ,leje ,nie chce mi się stać w taką pogodę 2 godz. pod
                                    przychodnią,gnaty kręcą ,poczekam na słoneczko ,podobno ma być w
                                    czwartek.Wczoraj się dosmrodziłam -opalałam farbę z kredensu-izimno było ,nie
                                    wiem dlaczego gorzej zniosłam tę robótkę niż jak było cieplutko.Mam obdarty już
                                    [albo tylko] jeden bok i 3 szuflady.syn wrócił z obozu ,komp. stoi u niego , mam
                                    ograniczony dostęp do netu , bo młody w kółko siedzi,ale walczę.
                                    • mayka00 Re: Historia mojej choroby 31.07.07, 17:18
                                      Ezuza...nie daj sie...wyganiaj młodego do kina albo na spacer...mów mu,ze to
                                      niezdrowo tyle siedziec przy kompie...a jak juz se pójdzie to...hehe...sama do
                                      niego siadaj:))
                                      • gohaa_p Re: Historia mojej choroby 31.07.07, 18:10
                                        CZesc

                                        Walcz z synem, napewno nie jest latwo, wiem z doswiadczenia jak ja z bracmi
                                        musialam walczyc : ) idz do tej poradni od bolu bo moze dadza cos co pomoze i
                                        latwiej zyc bedzie

                                        pozdr
                                    • myalgan Re: Historia mojej choroby 01.08.07, 05:10
                                      czesc
                                      na temat kredensu to my juz gadaly
                                      masz to zostawic na dlugie zimowe wieczory
                                      caly remoncik w mieszkani ja bede przeprowadzac wlasnie zima zeby mnie nuda nie
                                      zniszczyla
                                      a obedrzec cacko ze starej farby to jest wyczyn i tyle co zrobilas to jest
                                      bardzo duzo

                                      co do kompa gon mlodego na powietrze zaraz szkola sie zacznie to nie bedzie
                                      czasu zeby lazil na dwor

                                      co do skierowania to rzeczywiscie nie ma sensu sie meczyc i mrozic
                                      czekaj na pogode i slonko
                                      w tym przypadku to mamy cza choroba i tak nie minie

                                      pozdrawiam

                                      mamy lato...
                                      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 01.08.07, 07:42
                                        ha, młody wrócił po całonocnej wędrówce po lesie w mundurach galowych
                                        ,odnowienie przyrzeczeń i coś tam jeszcze,zjadł ,padł a ja sobie łażę po forum.
                                        Kredens na razie odpuściłam,poszłam wczoraj z Zuzą do koleżanki na
                                        działkę-wyjechała ,a my mamy pod opieką ,podlać zebrać ogórki ,pomidorki ,trochę
                                        zielska powyrywałam-ludzie-jak to uspokaja...,posiedziałam na ławeczce pod
                                        orzechem,i jakieś ptaszysko mnie ofajdoliło-muszę zagrać w totka.Dzisiaj buro
                                        ,ponuro ,wilgotno-a zapowiadali ,że bedzie ładnie.Jadę dalej na Tramalu
                                        popijanym zimną kawą .
                                        • ewax100 Re: Historia mojej choroby 01.08.07, 10:50
                                          Piszesz że tez bierzesz Tramal,zadajesz sobie sporo trudu chodzisz po lekarzach
                                          reumatologach,leczenia bólu,chcesz korzystać z rehabilitacji.Pamiętaj że to
                                          wszystko może w jakims stopniu złagodzic bóle ale tego nie wyleczy.Skoro
                                          bierzesz Tramal musisz bardzo cierpieć-masz takie same objawy jakie miałam ja.
                                          Wiem ze to kosztuje sporo -ja także nie mogłam się zebrać ale zrób badanie WB
                                          chocby po to żeby wykluczyc tą paskudna boreliozę bo objawy są identyczne jak w
                                          fibromialgii.Nie sugeruj się ujemna Elisą bo wielu ludziom wyszła ujemna a
                                          potem WB wyszło dodatnie.Ja kiedys musiałam brac Tramal codziennie a teraz
                                          wzięłam raz na dwa miesiace.Pozdrawiam
                                          • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 01.08.07, 15:56
                                            A ja się tego Tramalu obawiam,nigdy nie brałam takich silnych środków tylko
                                            Ketonal ale to działa na mnie tylko miejscowo a cała reszta boli :(
                                            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 02.08.07, 09:55
                                              no tak ,a tramal znosi wszystkie wstrętne bóle na jakiś czas i można w miarę
                                              normalnie coś w domu zrobić.Na razie nie zanosi się ,ze zrobię prywatnie te bad.
                                              na borelię,u nas pracuje tylko mąż ,średnio ma 1400 ,w dużych porywach do
                                              1600,córka,syn i ja stale na lekach-dla pp -ale wychodzi 265 zł co
                                              miesiąc,,szukałam jakieś pracy -ale :2 dzieci ,po 40-ce ,nie jestem
                                              dyspozycyjna[jak nie szpital i choroba cóci ,to moja]-i d...pa blada.Ale nic -to
                                              ,ciągniemy dalej ten wózek pod górkę.
                                              • myalgan Re: Historia mojej choroby 03.08.07, 02:36
                                                czesc
                                                jest kilka osob ktore sa przeciwnikami tramalu
                                                przez kilka miesiecy podjadalam2razy stowke teraz wystarczy jedna na dobe
                                                uwazam ze jesli przetestowalam wiekszosc lekow przeciwzapalnych i pomaga tramal
                                                to go stosuje
                                                mowia czekaj z tramalem az bedzie bardziej bolalo
                                                hm ale jesli zdazy sie ze z bolu zygam to chyba bardziej juz nie bedzie bolalo
                                                albo czekaj bo co bedzie jak bedziesz stara i tylko tramal bedzie pomagal
                                                ale czy ja z takimi bolami dozyje starosci
                                                mi juz bilo na glowe dwa razy mialam naprawde dosc bolu i ciagnelo mnie do
                                                ostatecznego czynu wiec czy to nie jest ratunek i przed bolem i smiercia
                                                poprostu nie czekam na wiekrzy bol bo chyba nie istnieje a jak ewentualnie dam
                                                rade sie zestarzec to wtedy bedziemy myslec co dalej
                                                teraz cierpie a nie potem
                                                ================================================================================
                                                z taka forsa na 4 geby to sobie swietnie radzisz
                                                no nie zawsze mozna zrobic co by sie chcialo
                                                ja na badanie pcr to powiedzialam rodzinie zeby mi na urodziny zafundowala
                                                udalo sie pcr byl ujemny ale jakis czas bylam zadowolona ze to nie borelioza
                                                juz ta radosc niestety mnie przeszla pod koniec sierpnia zobacze co mi to jest

                                                pozdrawiam

                                                mamy lato...
                                                • ewax100 Re: Historia mojej choroby 03.08.07, 08:08
                                                  Myalgan ja np. nie jestem przeciwnikiem Tramalu i rozumiem doskonale jak Ty go
                                                  bierzesz jak nie masz przerw w bólu-wiadomo jak Cie tak boli to musisz to
                                                  brać.Ja jednak zauważyłam po sobie że nawet jak miałam bóle całymi tygodniami
                                                  to były dni tzw. lepsze -tak jest podobno w boreliozie.I gdybym brała Tramal
                                                  tak codziennie to nawet bym tego nie wiedziała że mogę żyć bez niego bo wtedy
                                                  ten obraz by sie zamazał.Dlatego uważam że Tramal powinno się brać w skrajnych
                                                  przypadkach a nie codziennie.nie powinno to byc regułą.Organizm tez sie
                                                  przyzwyczaja do tego i jak na mnie działa 50 to dla tego co bierze to
                                                  codziennie słabo działa już 100.
                                                  Będąc też całymi dniami na Tramalu -nawet gdy mi pomógł i przestało boleć to
                                                  nigdy nie uwazałam że lepiej się czuję bo to nie było takie naturalne tylko
                                                  dzieki Tramalowi a przeciez o to nie chodzi.Nawet teraz gdy jestem na
                                                  antybiotykach i lepiej sie czuję to nie moge sie z tego za bardzo cieszyć bo
                                                  nie wiadomo co bedzie jak je odstawię.Pozdrawiam
                                                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 03.08.07, 08:18
                                                  wiem ,,że tramal" szkodzi",ale wolę go niż amitriptilinę-po niej się czułam jak
                                                  naćpana,a tramal aż tak mnie nie ogłupia-biorę 1 na dobę ,bardzo rzadko 2.
                                                  a zresztą szkodzi czy nie i tak wszystko ziemia wyciągnie ,albo ogień
                                                  spali{przed 2 -ą operacją podpisałam -jakby co-dnr i żeby mnie spalić-nie chcę
                                                  ,żeby mnie robale żarły}.Raz jest lepiej ,raz gorzej -ale aby do przodu.
                                                  • gosia_biedrona Re: Historia mojej choroby 03.08.07, 09:12
                                                    hej dziewczyny
                                                    widzicie a ja nie biore zadnych przeciwbolowych no moze oprocz ketonalu ale to
                                                    na zatoki a na bole miesni i stawow nic
                                                    jak mnie boli tak ze zygam to klade nogi powyzej bioder i staram sie pomalutku
                                                    pocwiczyc jak na razie to mi pomaga ,zobaczymy na jak dlugo
                                                    no i czsami mala gimnastyka nie pomaga ale ja mam cos takiego ze jak mnie boli
                                                    to spie,od razu zasypiam
                                                    uwazam ze kazdy ma swoj sposob na pokonanie bolu
                                                    pozdrawiam
                                                  • myalgan Re: Historia mojej choroby 04.08.07, 03:50
                                                    ezuza1 napisała:

                                                    > wiem ,,że tramal" szkodzi",ale wolę go niż amitriptilinę-po niej się czułam
                                                    jak
                                                    > naćpana,a tramal aż tak mnie nie ogłupia-biorę 1 na dobę ,bardzo rzadko 2.
                                                    > a zresztą szkodzi czy nie i tak wszystko ziemia wyciągnie ,albo ogień
                                                    > spali{przed 2 -ą operacją podpisałam -jakby co-dnr i żeby mnie spalić-nie chcę
                                                    > ,żeby mnie robale żarły}.Raz jest lepiej ,raz gorzej -ale aby do przodu.
                                                    ================================================================================
                                                    czesc
                                                    i wlasnie w tej wypowiedzi zgadzam sie z kazdym slowem

                                                    pozdrawiam
                                                    mamy lato...
                                                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 05.08.07, 08:49
                                                    jak mam napady ostrego bólu-to nie mam mowy żebym zasnęła lub poćwiczyła .
                                                    tramalu nie biorę codziennie ,jak są lepsze dni to oczywiście
                                                    odpuszczam.Najczęściej dziki ból dopada mnie po 3 ,4 rano i wtedy już wiem czy
                                                    brać czy nie .bardzo rzadko zaczyna się po 18-ej.Najbardziej dokuczają mi kolana
                                                    i lewy :nadgarstek ,łokieć ,bark,podżebrze ,biodro i st, skokowy-ćwiczę ,mam
                                                    ruskie cudo do masażu ,stosuję gorący i zimny prysznic na przemian na stawy.
                                                    piękne burzowe chmurki dzisiaj mamy.
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 13.08.07, 04:25
      :)
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 13.08.07, 13:21
        wiem,rzadziej zaglądam ,ale jak nie urok to sr...,na razie nie nie byłam po
        skier. Teraz mam z małą zawirowanie ,coś się szykuje ,ma obrzęki ,brzydki ,za
        gęsty mocz ,dziś pojechałam do szpitala na badania,czekam co się
        wykluje-zaglądam tu z doskoku.
        • gohaa_p Re: Historia mojej choroby 13.08.07, 15:19
          CZesc

          Napisz koniecznie co z dzieckiem.... Oby byla zdrowiutka ;)
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 14.08.07, 03:44
          ezuza1 napisała:

          > wiem,rzadziej zaglądam ,ale jak nie urok to sr...,na razie nie nie
          byłam po
          > skier. Teraz mam z małą zawirowanie ,coś się szykuje ,ma
          obrzęki ,brzydki ,za
          > gęsty mocz ,dziś pojechałam do szpitala na badania,czekam co się
          > wykluje-zaglądam tu z doskoku.
          =====================================================================
          ej
          co ta mloda za jaja ci robi
          musi duzo pic wody moze sie odwodnila w te upaly a nereczki szybko
          sie zaczely bronic

          narazie nie martw sie na zapas
          czekam z toba na wyniki
          pisz zaraz co sie tam dzieje
          pozdrawiam i spokojnie nie denerwuj sie
          to napewno nic groznego
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 14.08.07, 10:39
            dzięki dziewczyny za wsparcie duchowe
            mała ma bilans płynów ,wiec pije minimum 2,5 litra dziennie ,problem w tym że
            wysikuje mniej niż 700 mlli gromadzi wodę w sobie ,stąd obrzęki.nawet przy
            założeniu ,ze wypoci 300-400 mll-to jest za mało .wynik ogólny już mam ,za
            gęsty ,za ciężki mocz-na resztę czekam do przyszłej środy .daje na odwodnienie i
            obniżenie ciśnienia i czekamy .z nerwów szlag mi trafił dietę i żrę co w ręce
            wpadnie.Nie lubię ku..a szpitali i mam nadzieję ,że to nas ominie.
            • myalgan Re: Historia mojej choroby 19.08.07, 04:49
              ezuza1 napisała:

              > dzięki dziewczyny za wsparcie duchowe
              > mała ma bilans płynów ,wiec pije minimum 2,5 litra
              dziennie ,problem w tym że
              > wysikuje mniej niż 700 mlli gromadzi wodę w sobie ,stąd
              obrzęki.nawet przy
              > założeniu ,ze wypoci 300-400 mll-to jest za mało .wynik ogólny
              już mam ,za
              > gęsty ,za ciężki mocz-na resztę czekam do przyszłej środy .daje na
              odwodnienie
              > i
              > obniżenie ciśnienia i czekamy .z nerwów szlag mi trafił dietę i
              żrę co w ręce
              > wpadnie.Nie lubię ku..a szpitali i mam nadzieję ,że to nas ominie.
              =====================================================================
              dlaczego musisz tyle czekac na wizyte toz dziecko sie meczy i
              wlasciwie to nie wiadomo co tam siedzi
              krew moze zalac jak kaza ci czekac tyle czasu zeby sie ewentualnie
              dowiedziec co jest grane
              a jeszcze sie okaze ze trzeba zrobic dodatkowe badania(np. usg nerek
              i znowu czekanie)
              ale tak ogolnie to napisz jak mala sie czuje po tych lekach na
              odwodnienie i czy jest cos lepiej
              aj tam dieta sie nie martw poczekamy i zaczniesz jak sytuacja sie
              wyjasni ale nie przesadzaj z ta zarlocznoscia jedz arbuza duuuzo
              syci a malo kalorii daje malej tez wciskaj dobrze dziala na sikanie
              trzymaj sie myslimy o tobie
              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 23.08.07, 13:56
                hej,
                wreszcie wróciłyśmy do domciu-własny kibelek ,łazienka i łóżkooo.Zuzka już w
                porządku,jeszcze mamy trochę leków -ale do przodu.Jak odpocznę to się za siebie
                wezmę -skierowania i dieta ,na razie jestem padnięta.
                • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 23.08.07, 15:03
                  ezuza1 napisała:

                  > hej,
                  > wreszcie wróciłyśmy do domciu-własny kibelek ,łazienka i
                  łóżkooo.Zuzka już w
                  > porządku,jeszcze mamy trochę leków -ale do przodu.Jak odpocznę to
                  się za siebie
                  > wezmę -skierowania i dieta ,na razie jestem padnięta.
                  Hej!Cieszę sie,że małej przeszło,witamy z powrotem,duzo zdrówka mimo
                  wszystko i pozdrawiam,dla małej duuuuuuuuży buziak :)))Jola.
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 24.08.07, 02:54
      czesc
      cholera jasna cos mi chyba umknelo
      gdzie ty bylas
      napewno sie nie doczytalam
      pamietam tylko ze mloda miala klopoty zdrowotne
      dowiedzialam sie ze juz ok z czego bardzo sie ciesze
      ciesze sie ze wrocilas chociaz nie mam pojecia z kad hm
      zaniki pamieci czy cos
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 09.09.07, 05:22
      czesc
      caly czas czekamy na ciebie
      daj znac o sobie
      prosze
      pozdrawiam
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 12.09.07, 10:24
        dzięki dziewczyny,wylądowałam z Zuzką ,w szpitalu,już jest ok.
        teraz 28 września jedziemy do sanatorium ,do Kołobrzegu,czeka mnie szybkie
        myślenie i pakowanie-musimy się zmieścić w jedną walizkę ,a musimy zabrać plecak
        do szkoły i całkiem spory piter z lekami -na szczęscie na kólkach,no i ta
        cholerna podróż.Chyba zdecyduję się na autokar,taniej o 70 zł[ w obie strony]
        ,ale podróż 11 godzin.Może mnie szlag nie trafi z tym wszystkim.
        czytam z doskoku-Aniu jak nastrój przed szpitalem ,spakowałaś się?będę trzymać
        kciuki ,żeby było szybko i z dobrym efektem.
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 13.09.07, 05:10
          czesc ale to wyladowalam z Zuzka w szpitalu to za duzo nam nie mowi
          i sanatorium tez nie bo co sie stalo ze az tak was pogonilo i
          szpital i zaraz sanatorium
          samopoczucie przed szpitalem hm no nie za bardzo jestem nerwowa i
          pogupilala juz nic nie robie tylo czekam i czekam slaba jestem i w
          dodatku wyniki z badania krwi nie za bardzo jeszcze do lekarza
          pierwszego kontaktu musze skoczyc i endokrynolog jutro
          ogolnie moze byc a jak se pomysle o wlewach dozylnych w szpitalu to
          juz mi slabo i w dodatku oddzial zamkniety odwiedzin zero
          kule ja 6 lat nigdzie sama nie bylam jak ja to zniose i jeszcze 60
          mk od domu ojojojoj
          ale noooo jest ok
          pozdrawiam podroz niestety musisz wytrzymac i wytrzymasz twarda
          sztuka jestes
          pozdrowienia dla corci
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 13.09.07, 07:41
            u nas jak nie urok to sr...,jak nie pęcherz i wysokie ciśnienie to nasilenie
            astmy,alergii-jesień kurde idzie ,pyli komosa ,bylica i cholera wie co
            jeszcze.Odczulić małej nie można ze względu na nerki,i tak dookoła.Pełne dawki
            sterydów i innych -na kilogramy.Wiem ,ze z alergii wyrośnie-przechodziłam to już
            z synem,ale ile to czasu ,nerwów i cierpliwości?
            Myalgan trzymaj się ,wszystko da się wytrzymać jak jest nadzieja na
            lepsze.Spytaj lekarza I kontaktu ,czy Ci coś nie da na wzmocnienie
            ,uszczelnienie żył-łatwiej się wkłuć i tak nie trzaskają.
            Może to i dobrze ,że oddział zamknięty ,bo jakby Ci rodzinka przyszła ,rozkleiła
            byś się na dobre ,a wtedy odporność inna i ta cholera -borelka nabiera sił.Ja
            uparcie szukam we wszystkich przeciwnościach jakiś plusów,bo inaczej dawno bym
            już zwariowała.
            będziemy trzymać kciuki-ale tak codziennie po 12 -jak mi się już łapki zwiną w
            pięści.
            • myalgan Re: Historia mojej choroby 06.10.07, 06:44
              dzieki ze trzymalas kciuki
              pomoglo
              zyly mi nie pekaly bylo ok
              ale co tam u ciebie i twojej coreczki
              pocisz cosik
              pozdrawiam an
            • myalgan Re: Historia mojej choroby 16.10.07, 04:11
              czesc
              juz czas na powrot
              wracaj
              pozdrawiam
              • myalgan Re: Historia mojej choroby 26.10.07, 03:52
                myalgan napisała:

                > czesc
                > juz czas na powrot
                > wracaj
                > pozdrawiam
                =====================================================================
                :)
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 26.10.07, 08:40
                  witam po dłuuuugiej przerwie ,ale mi brakowało komputera i naszych
                  pogaduszek.wróciłyśmy dziś o 2 -ej w nocy,morze super ,wietrzysko mniej ,ale co
                  się nawdychałyśmy -to nasze.Zuzka załapała na koniec zapalenie oskrzeli i
                  kończymy antybiotyk-norma nie?
                  Aniu napisz co u Ciebie-chociaż pewnie już napisałaś , ale ja jednym okiem już
                  śpię,póżniej zajrzę to poczytam ,pozdrawiam ,Ela
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 29.10.07, 02:57
      ciesze sie ze nareszcie jestes
      jak lekarz zdiagnozuje core tpo napiszco to tak ja wysypalo(moze to
      jakes jedzonko)ja mam tak po truskawkach
      a ona przeciez alergikiem jest
      oczywiscie interesuje mnie jakie zabiegi ty dostaniesz na te twoje
      dolegliwosci
      czekam
      pozdrawiam
      an
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 29.10.07, 19:36
        ha ,jestem w podwójnym szoku.1.Zuzka ma drugi raz w życiu ospę,w nocy wysypka
        się zmieniła i już rano wiedziałam na bank co to jest.Pediatra tez nie kryła
        zdziwienia.2. dostałam 40 -słownie czterdzieści-zabiegów na same stawy
        kolanowe-ludzie wychodzili z góra 10-oma.Niestety kręgosłup musi poczekać ,bo
        fundusz zwraca za leczenie jednego'kawałka ' naraz.ale i tak jest super
        ,zaczynam 19 listopada.
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 30.10.07, 03:29
          ezuza1 napisała:

          > ha ,jestem w podwójnym szoku.1.Zuzka ma drugi raz w życiu ospę,w
          nocy wysypka
          > się zmieniła i już rano wiedziałam na bank co to jest.Pediatra tez
          nie kryła
          > zdziwienia.2. dostałam 40 -słownie czterdzieści-zabiegów na same
          stawy
          > kolanowe-ludzie wychodzili z góra 10-oma.Niestety kręgosłup musi
          poczekać ,bo
          > fundusz zwraca za leczenie jednego'kawałka ' naraz.ale i tak jest
          super
          > ,zaczynam 19 listopada.
          =====================================================================
          super ze tyle zabiegow
          ale jak za jeden kawalek zwrazaja
          to co jedno kolanko do rehabilitacji czy dwa po 20 kazde
          pozdrawiam
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 30.10.07, 07:35
            po 20 zabiegów na każde kolano.fundusz zwraca tylko za leczenie w jednej
            serii-jednej części ciała ,teraz kolana ,potem nowe skier. na kręgosłup ,nowe na
            łokcie i nadgarstki itd.Na szczęście ręce i nogi traktują jako całość.Przy
            okazji pytałam w por. leczenia bóli przewlekłych-zapisy od stycznia-w tym roku
            nie ma miejsc.Na fiz.-terapii też już w tym roku koniec.Od stycznia pójdę po
            kilka skierowań na raz-trzeba stac od 5,30 rano ,żeby dostać numerek-a moooże to
            się zmieni-z nowymi rządami?
            • myalgan Re: Historia mojej choroby 03.11.07, 04:45
              halo
              czesc
              jak tam poszczegolne czesci ciala
              pozdrawiam
              :)
              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 03.11.07, 08:53
                cześć ,ogólnie nieżle by było żeby nie te kolana i palce u rąk .i "mój
                przyjaciel -Tramal"-dużo pomaga.Miałam doła w czwartek ,bo widzę cmentarz z
                okien ,mam tam dziadków ,a nie czułam się na siłach ,żeby wyjść z domu w ten
                tłum ludzi a i od bramy mam około 20 minut drogi.Mąż pojechał sam na "swoje"
                groby , młody wybył na cały dzień na acje - kup znicze u harcerzy ,a ja
                siedziałam z drapiącą sie w ospie i zdecydowanie marudną Zuzką.
                moim narzędziem na co dzień w kuchni stał się młotek-jak nie mogę czegoś pokroić
                to przykładam nóż i walę w niego młotkiem-wynalazek co?
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 06.11.07, 10:18
                  prawie 3 dni do bani ,przez tą napuchniętą ,rwącą nogę-w sumie nie wiem dlaczego
                  i od czego ,bo wcale się nie forsowałam.Z tyłu nad piętą zrobiła się bania i
                  bolało jak czort. przykładałam tłuczone liście kapusty +tramalik 100 i
                  przeszło.noga nie była ani zaczerwieniona ,ani gorąca i nie wiem co to
                  było,grunt ,że minęło.
                  odhaczam dni w kalendarzu i czekam na 19.10 ,żeby zacząć zabiegi,bo kolana mi
                  dają popalić.
                  znalazłam w książce ,żeby przy takich bólach uciskać określone punkty ciała
                  ,uciskam ,ale skutków nie ma.
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 06.11.07, 12:52
                  no właśnie ,życie wyglądało by inaczej ,żeby nie te bóle.
                  wczoraj spuchła mi prawa noga nad kostką -a u mnie to bardzo rzadki
                  objaw.potłukłam liście kapusty ,zawinęłam bandażem i czekam aż przejdzie -boli
                  jak cholera ,ale od czego nasz przyjaciel Tramal.przejście z kuchni do pokoju
                  zrobiło się problemem,dorze że Zuzka w domu-wykańcza ospę-to ja wredna matka
                  ganiam dziecko po kuchni,podaj to i tamto ,bo jakiś obiad trzeba ugwożdżić.
                  no tak ,piszę w hist. choroby Ani ,a miałm pisać w -O wszystkim,przepraszam Aniu
                  ,ale łepetyna też mi dziś szwankuje ,a nie mam siły pisać jeszcze raz.

                  przerzuciłam do swojego wątku ,ale dalej "wisi" u Ani
                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 07.11.07, 14:13
                    Wiecie co,może z tym spaniem jest tak ,że my nie potrzebujemy aż tyle godzin co
                    zdrowi.kiedyś gdzieś wyczytałam ,że organizm [zdrowy psychicznie] sam sobie
                    krzywdy nie zrobi.Złości mnie że się snuję po nocy po domu ,nie mam gdzie
                    przestawić kompa ,żeby sobie poczytać lub chociaż pasjansa poukładać-a syn się
                    budzi i złości ,że mu stukam -to niech się dzieciak chociaż wyśpi.Układałam
                    karty na stole-ale mi lecą z rąk,więc dałam spokój bo tylko klęłam pod nosem.
                    z nogą trochę lepiej ,ale daleko jeszcze do "normy".
                    • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 09.11.07, 12:37
                      gdzie ta cholerna zima ,bo już mam dosyć tej wilgoci ,deszczu i burego dnia za
                      oknem .Marzy mi się słoneczny dzionek,gromada śniegu -żeby słoneczko miało się
                      od czego odbijać,10-20 stopni mrozu i odgarnięty chodnik lub "ubita" alejka do
                      spaceru.
                      Dzisiaj stałam przed otwartą lodówką i ziębiłam sobie kolana.Zwariowałam ?,może
                      ?,ale trochę pomogło.
                      • myalgan Re: Historia mojej choroby 10.11.07, 03:54
                        ezuza1 napisała:

                        > gdzie ta cholerna zima ,bo już mam dosyć tej wilgoci ,deszczu i
                        burego dnia za
                        > oknem .Marzy mi się słoneczny dzionek,gromada śniegu -żeby
                        słoneczko miało się
                        > od czego odbijać,10-20 stopni mrozu i odgarnięty chodnik
                        lub "ubita" alejka do
                        > spaceru.
                        =====================================================================
                        czekaj czekja jeszcze przyjdzie jeszcze bedziemy stekac ze mroz na
                        polu i ze zimno no ale to za jakis miesiac
                        teraz niestety nozki smarowac
                        swiatlo niestety sztuczne wskazane jakies 300w
                        chociaz musze ci powiedziec juz sie jasniej zrobilo bo tu u nas
                        spadlo cos bialego malo ale jest ale zanim ty wstaniesz to sie to
                        roztopi
                        wiesz ja kolanka to okladalam mrozonymi sciereczkami do garow ale
                        wlasciwie to nie wiem czy lepiej to grzac czy mrozic


                        > Dzisiaj stałam przed otwartą lodówką i ziębiłam sobie
                        kolana.Zwariowałam ?,może
                        > ?,ale trochę pomogło.
                        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 10.11.07, 07:59
                          ja zdecydowanie wolę zimno-przynajmniej w ostrych bólach,mam taki kompres
                          ,wkładany do zamrażalnika -kupiłam w szpitalu ,ale cholerstwo grube jest i spada
                          z kolana-ściereczki-super pomysł,dzięki.u nas też sypała jakaś drobnica ,ale
                          teraz jest sucho.
                          • myalgan Re: Historia mojej choroby 10.11.07, 09:59
                            ezuza1 napisała:

                            > ja zdecydowanie wolę zimno-przynajmniej w ostrych bólach,mam taki
                            kompres
                            > ,wkładany do zamrażalnika -kupiłam w szpitalu ,ale cholerstwo
                            grube jest i spad
                            > a
                            > z kolana-ściereczki-super pomysł,dzięki.u nas też sypała jakaś
                            drobnica ,ale
                            > teraz jest sucho.
                            =====================================================================
                            oczywiscie sciereczki musza byc wilgotne
                            zeby mialo sie co zamrozic
                            an
                            • jolac171 Re: Historia mojej choroby 11.11.07, 23:01
                              Ezuzka, co z twoimi palcami sie dzieje, możesz napisać? Ja mam
                              właśnie duże problemy z palcami rąk i zadnego sposobu na
                              uśmierzzenie bólu.
                              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 15.11.07, 08:43
                                te moje palce-na szczęście tylko u rąk-rano są sztywne,mały i serdeczny po
                                prostu drętwe,jak nie moje ,lewym kciukiem nic nie mogę przytrzymać,chleb
                                smaruję wielkim nożem do krojenia-bo ma dużą drewnianą rączkę,a tylko taką
                                mogę rano objąć.po godz. 12 -ten stan zaczyna mijać i mogę działać w kuchni
                                -obrać włoszczyznę itd.próbowałam różnych maści-ale gó...o dały.Na ból biorę 3 x
                                Coxalgan i prawie codziennie o 4 rano Tramal-z tym że tu różnie ,przeważnie 50
                                ,ale czasem 100.Oczywiście staram się ćwiczyć łapki,głównie przez ucisk i mam
                                ruską maszynkę do masażu,dobrze mi robi trzymanie rąk [w rękawiczkach] na trochę
                                w zamrażalniku.I STAARAAM się myśleć pozytywnie i znależć w ciągu dnia jakąś
                                małą "radość"{udało się coś zrobić ,dziecko dostało 5 itd], ale czasami łapię
                                doła i mam wszystkiego dość,zamykam się w bólu i kropka.
                                Taka to choroba i walczmy z nią.
                                • myalgan Re: Historia mojej choroby 17.11.07, 03:32
                                  ezuza1 napisała:

                                  > te moje palce-na szczęście tylko u rąk-rano są sztywne,mały i
                                  serdeczny po
                                  > prostu drętwe,jak nie moje ,lewym kciukiem nic nie mogę
                                  przytrzymać,chleb
                                  > smaruję wielkim nożem do krojenia-bo ma dużą drewnianą rączkę,a
                                  tylko taką
                                  > mogę rano objąć.po godz. 12 -ten stan zaczyna mijać i mogę działać
                                  w kuchni
                                  > -obrać włoszczyznę itd.próbowałam różnych maści-ale gó...o dały.Na
                                  ból biorę 3
                                  > x
                                  > Coxalgan i prawie codziennie o 4 rano Tramal-z tym że tu
                                  różnie ,przeważnie 50
                                  > ,ale czasem 100.Oczywiście staram się ćwiczyć łapki,głównie przez
                                  ucisk i mam
                                  > ruską maszynkę do masażu,dobrze mi robi trzymanie rąk [w
                                  rękawiczkach] na troch
                                  > ę
                                  > w zamrażalniku.I STAARAAM się myśleć pozytywnie i znależć w
                                  ciągu dnia jakąś
                                  > małą "radość"{udało się coś zrobić ,dziecko dostało 5 itd], ale
                                  czasami łapię
                                  > doła i mam wszystkiego dość,zamykam się w bólu i kropka.
                                  > Taka to choroba i walczmy z nią.
                                  =====================================================================
                                  wszyscy walczymy jak sie tylko da z tymi dolegliwosciami
                                  jak tam te twoje lapki jest lepiej czy nadal mrozisz
                                  nie daj sie bolowi nie popadaj w dola bo mi sie robi smutno jak ktos
                                  ma dola wiem jakie to podle uczucie
                                  jak ci ciezko pisz do nas to przynajmniej pozawracamy ci troszke
                                  glowe maszymi opowiesciami
                                  i moimi wywodami na temat w s z y s t k o
                                  pozdrawiam
                                  an
                                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 18.11.07, 08:17
                                    czytam to nasze forum ,przez 2 dni komp. mi świrował,co chciałm zmienić stronę
                                    -to wyrzucał mi błąd wczytywania,mało mnie szlag nie trafił.z łapkami trochę
                                    lepiej po lodówko-terapii,udało mi się wydziergać sweterek dla barbi,ale
                                    zszywała to go już Zuzka.uczę ją robić na drutach ,ale ona jest leworęczna i
                                    muszę jej pokazywać na odwrót.
                                    czekam jutra jak zbawienia-wreszcie zacznę zabiegi.
                                    • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 19.11.07, 22:39
                                      no ,juz po pierwszym dniu zabiegów.W sumie prawie 3 godziny patrzenia na
                                      obdrapany sufit,wzięłam książkę ,ale kompletnie mi się czytać nie chciało ,żeby
                                      czytać -nie chciało mi się trzymać jej w ręku.Niby było miłe ciepełko ,ale
                                      męczyło mnie to leżenie,niestety na siedząco da się zrobic tylko jeden
                                      zabieg.Może jutro będzie lepiej ,wezmę małą poduszeczkę pod kręgosłup.Maruda ze
                                      mnie ,leże ,robią mi dobrze -a ta narzeka .
                                      dobrej nocy.
                                      • myalgan Re: Historia mojej choroby 20.11.07, 02:56
                                        Maruda ze
                                        > mnie ,leże ,robią mi dobrze -a ta narzeka .
                                        > dobrej nocy.
                                        =====================================================================
                                        mmmm
                                        z ciebie maruda
                                        to poczytaj na jakim etapie zabiegow ja jestem
                                        pozdrawiam
                                        zycze cierpliwosci
                                        an
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 23.11.07, 02:59
      :-)
      pozdrawiam
      an
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 23.11.07, 08:16
        chodzę na te zabiegi ,z poduszką trochę lepiej ,ale wczoraj musiała mi babeczka
        pomóc wstać z leżanki-bo zastygłam ,zdrętwiałam ,cholera wie co ,ale sama nie
        mogłam wrócić do pionu.Dzisiaj będzie piąty zabieg ,a tu 0 poprawy i wszystkie
        gnaty napieprzają na zmianę pogody.Mooooże będzie lepiej.Po 13 grudnia zaczynają
        zapisywać na styczeń na wizytę do lekarza,a jakże -zapiszę się.
        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 27.11.07, 07:08
          kurka wodna-jakieś zmęczenie jesienne[a nie wiosenne] mnie dopadło.Nie mam na
          nic siły,ledwo łaże-to też zasługa dziwnej guli nad stawem skokowym , ale
          ogólnie jakoś nie mam siły,a przede wszystkim kontroli nad kończynami.Stukam
          jednym palcem ,ale na szczęście "patrzałki" lepiej -to sobie czytam co piszecie.
          • jolac171 Re: Historia mojej choroby 30.11.07, 21:00
            Zuzka powinny ci pomóc te zabiegi o czym przekonasz się po ok.
            tygodniu od ich zakończenia. Ja kilkakrotnie brałam rózne zabiegi i
            ich dobroczynność odczuwałam po zakończeniu dopiero. Najbardziej
            pomagała mi krioterapia ale nie w jakiejs komorze, bo tego u nas nie
            było ale takim aparatem leciało zimne jak lód powietrze czyms tam
            zmrożone i to było skierowane na daną część ciała po 5min.Wtedy
            leczyłam kolana i na prawdę efekt był zaskakujący.Na dłonie robiłam
            sobie okłady z zamrożonych kostek lodowych do napojów, które z folią
            okręcałam we flanelkę i przykładalam na 5 min do każdej ręki . To
            tez jest niezłe. Teraz jednak bardziej pomaga mi ciepło i stosuję
            kąpiele. Pozdr. Jolka.
            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 02.12.07, 08:22
              Dzięki Jolu ,u mnie teraz bardziej pomaga zimno.Tak ze 3 lata temu,wolałam
              ciepełko,miałam kotkę i psa i jak układali mi się na kolanach i grzali to było
              dużo lepiej.Teraz ciepełko pomaga mi na kręgosłup , łopatki ,stawy barkowe i
              łokciowe ,natomiast na ręce i nogi -nie.Jak byłam w pażdzierniku z córką w
              sanatorium to wzięłam kilka zabiegów krio na jedno kolano-to po powrocie jakiś
              czas było lepiej ,ale przy codziennej domowej krzątaninie i dwójce chorych
              dzieci bóle wróciły.Ela
              • jagoda85 Re: Historia mojej choroby 02.12.07, 21:04
                Nie martw się, będzie lepiej po tych zabiegach. U mnie zawsze
                następuje poprawa po około 2 miesiącach. Trzeba trochę cierpliwości,
                one nie działają jak antybiotyk. Ja sama jutro zaczynam komorę krio.
                Napewno na jakiś czas będzie ok. Jak rozmawiałam z lekarzem od krio,
                to mówił, że jak zabiegi pomogą chociaż na 2 miesiące, to nie jest
                źle, bo wtedy mniej się zażywa chemii. Też tak sądzę. Wyleczyć nie
                wyleczy, ale trochę ulgi w bólu jest. Pozdrawiam i trzymaj się.
              • myalgan Re: Historia mojej choroby 03.12.07, 03:58
                ezuza1 napisała:

                > Dzięki Jolu ,u mnie teraz bardziej pomaga zimno.Tak ze 3 lata
                temu,wolałam
                > ciepełko,miałam kotkę i psa i jak układali mi się na kolanach i
                grzali to było
                > dużo lepiej.Teraz ciepełko pomaga mi na kręgosłup , łopatki ,stawy
                barkowe i
                > łokciowe ,natomiast na ręce i nogi -nie.Jak byłam w pażdzierniku z
                córką w
                > sanatorium to wzięłam kilka zabiegów krio na jedno kolano-to po
                powrocie jakiś
                > czas było lepiej ,ale przy codziennej domowej krzątaninie i dwójce
                chorych
                > dzieci bóle wróciły.Ela
                =====================================================================
                wiesz podziwiam cie za to ze sama ledwo chodzisz a zajmujesz sie
                twoimi dzieciakami zchorowanymi
                trzymaj sie zycze ci duzo sily w walce z wlasna i dzieci choroba
                pozdrawiam
                an
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 03.12.07, 07:54
                  Dzięki dziewczyny.właśnie znów zbieram siły na nową walkę.Od piątku Zuzka
                  siusia z krwią , ma wysoką temp. ,"przesiedziałyśmy " cały dzień na
                  oddziale,wypuszczone warunkowo z antybiotykiem.Na szczęście posiew jałowy ,ale
                  powtarzałam dziś mocz na ogólny ,po 15 -ej ma być wynik,jak znów będzie dużo
                  ketonów i krwinek-to wchodzimy na leczenie dożylne.Spakowałam torbę szpitalną
                  -może odwrócę pecha i "złe".
                  Jak nie urok to ...
                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 18.12.07, 08:14
                    Nieżle jest [jak napisać "zi" z kreską na tej cholernej klawiaturze?]Zuza na 2
                    antybiotykach ,ale grunt że w domu.Posiew czysty ,w ogólnym krwinki białe i
                    czerwone ciut ponad normę ,ale to juz pryszcz.Ulżyło mi "psychicznie", bo o
                    mały włos spędziłybyśmy kolejne {czwarte }święta na oddziale.Chyba ta konieczność
                    'mobilizacji' mnie trzymała w pionie ,bo jak wczoraj odebrałam wyniki,to ledwo
                    doczłapałam do domu.Dzisiaj do niczego sie nie nadaje+ koszmarny ból głowy
                    ,katarzysko i wizja świątecznych zakupów i przygotowań.Dzieciaki pomagają jak
                    mogą ,ale dużo przed nami.
                    Miłego dnia.
                    • myalgan Re: Historia mojej choroby 19.12.07, 02:41
                      ezuza1 napisała:

                      > Nieżle jest [jak napisać "zi" z kreską na tej cholernej
                      klawiaturze?]Zuza na 2
                      > antybiotykach ,ale grunt że w domu.Posiew czysty ,w ogólnym
                      krwinki białe i
                      > czerwone ciut ponad normę ,ale to juz pryszcz.Ulżyło
                      mi "psychicznie", bo o
                      > mały włos spędziłybyśmy kolejne {czwarte }święta na
                      oddziale.Chyba ta konieczn
                      > ość
                      > 'mobilizacji' mnie trzymała w pionie ,bo jak wczoraj odebrałam
                      wyniki,to ledwo
                      > doczłapałam do domu.Dzisiaj do niczego sie nie nadaje+ koszmarny
                      ból głowy
                      > ,katarzysko i wizja świątecznych zakupów i przygotowań.Dzieciaki
                      pomagają jak
                      > mogą ,ale dużo przed nami.
                      =====================================================================

                      CZesc
                      ź na klawiaturze wychodzi jak nacisniesz prawe alt i x i juz gotowe
                      ale jak napiszesz z to myslisz ze nie bedziemy wiedzieli o co chodzi
                      toz zadna nam roznica dwa razy przeczytam ewentualnie i juz bede
                      wiedziec ze niezle to nieżle(to sie tak czepiasz nie)

                      troszke pocieszyl mnie stan zdrowia corki szkoda ze chora ale w domu
                      to juz cos jak piszesz
                      a co do swiat nie zabijaj sie zeby bylo tip top w naszych sytuacjach
                      zdrowotnych tradycja nie musi wynosic 100%
                      dziewczyno wazne ze wszyscy sa w domu i jest ryba a reszta kule jaka
                      reszta ze co ze dywan nie wytrzepany a pies go j...al no drapal nie
                      bede sie wyrazac
                      byc zdrowa dla rodziny i to bedzie najpiekniejszy prezent a
                      przynajmniej badz wypoczeta mowie ci nie ma sie co zabijac te swieta
                      to tylko dwa dni a bedzie ich jeszcze od groma i ktoregos roku beda
                      zdrowe i takie o jakich marzymy od lat pozdrowiejemy to se odbijemy
                      zaniedbane lata
                      pozdrawiam
                      an
                      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 19.12.07, 09:18
                        dzięki myalgan za pocieszenie ,dywanów nie mam -bo 3 alergików w domu,mała
                        firanka wisi w dużym pokoju,żeby nie było tak łyso,bo okno wielkie.Sprzątanie
                        mamy teoretycznie proste-objazd z mokrą szmatką-woda z octem z cytryną lub z
                        delikatnym mydłem-po chemicznych płynach nas dusi.
                        wczoraj miałam"kulturalne popołudnie".w szkole było
                        przedstawienie-jasełka,Zuzka musiała byc ,bo miała dwie dłuższe role.dobrze ze
                        światła były przyciemnione to nie było tak bardzo widać ,czerwonego noska i
                        obrzękniętej buźki.Ale wszystko wypadło super, chociaz kilkoro rodziców było
                        niezadowolonych-bo 2 kolędy dzieciaki zaśpiewały rappowo,z podnoszeniem rąk
                        ,falą i obrotami-dla większości super ,ale zawsze się jakieś ćwioki znajdą.
                        ...idą święta
                        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 29.12.07, 13:10
                          Ot, i po świętach...
                          na wadze chyba troszkę przybyło ,bo jak sie narobiło dobrych rzeczy to troszkę
                          się "poskubało " przez 3 dni,ruch żadnego-jak nie liczyc od stołu do zlewu i tak
                          w kółko.Dziś mrozek pięknie trzyma to poturlałam się na godzinkę spaceru-trochę
                          kalorii spaliłam ,dotleniłam łepetynę i jest lepiej.Sylwester w domciu ,z
                          rodzinką i ... nadzieja na lepszy [mniej bolesny] ROK 2008-czego i Wam
                          serdecznie życzę.
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 12.01.08, 02:14
      halooooo
      :)
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 12.01.08, 08:30
        hej an,
        na razie u mnie bez zmian. moja rodzinna lekarka chora ,inna nie może wypisać
        skierowań na badania i dalszą fiztreapię i siedzę w domciu łykając tramalik i
        inne wspomagające.Najbardziej dokuczają mi kolana ,prawy staw skokowy i lewy
        bark ,łokieć,nadgarstek i palce u obu rąk.coraz częsciej wkładam łapki do
        zamrażalnika i sama robię sobie krio-pomaga na krótko ,ale zawsze to coś.no i
        mam doła w związku z ciężkim stanem dziecka mojej przyjaciółki-ale pisałam o tym
        w -o wszystkim.[mały bez zmian ,dalej stan krytyczny,ale tak sobie myślę ,że
        skoro dziecko tak "wytrzymuje" już 3 tydzień -to może to dobry znak,zostaje
        tylko modlitwa.
        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 16.01.08, 10:21
          krok do przodu ,mam już skierowania ,zapisałam się do fiz.terapeuty na 20
          lutego,na liste zabiegów na koniec marca .oczywiście nie można się dodzwonić do
          Por. leczenia bólu przewlekłego-muszę jechać i się zapisać osobiście.A pewnie
          ,że pojadę tylko zbiorę siły bo dopadło mnie zapalenie krtani ,temp. ,mam
          antybiotyk na 8 dni i na razie musze z tym choróbskiem walczyć.
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 19.01.08, 11:26
            Dzisiaj jest do bani.Bolą mnie całe boki tułowia ,nie ma najmniejszego
            zaczerwienienia ,śladu ,nic ,a nie mogę się dotknąć,przeszkadzał mi strumień
            wody z prysznica-wyłam zanim się umyłam ,nie mogłam się wytrzeć ,a teraz
            przeszkadza mi lużna bawełniana bluza.Ki diabeł ,nigdy nie miałam takiej silnej
            reakcji bólowej.wzięłam 100 tramalu i czekam aż przejdzie.
            Czy ktoś z Was miał coś podobnego?
            • jolac171 Re: Historia mojej choroby 19.01.08, 20:36
              Cześć Zuza.Takiego bólu nie miałam na całym ciele tylko na nogach i
              biodrach, a teraz coś mi sie zrobiło, że po kąpieli strasznie swędzi
              mnie całe ciało i piecze.Po jakimś czasie mija. Płyn używam cały
              czas taki sam i nigdy nie było podobnych historii.Te swędzenia
              odczuwam tez w ciagu dnia , raz tu -raz tam i nie wiem dlaczego.
              Nogi mam na tyle wrażliwe ,że stawiam za nimi grubą gąbkę , by
              kołdra była uniesiona i nie obciążała biednych nóżek.
              Zuzka nie męcz się i bierz ten tramal jak ci pomaga, jakoś trzeba
              się bronić przed inwazją bólu.I dzieciaczki wspierać. Powodz. Jolka
              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 08.02.08, 17:01
                Już ponad 3 tygodnie biorę Adamon sr 50 ,czyli tramal o przedłużonym okresie
                uwalniania ,rano i wieczorem po 1 tabletce.Jest lepiej ,moge coś kroić ok.
                godz. 11 ,czyli godzinę-półtorej wcześniej niż do tej pory,głowa też mi pracuje
                trochę lepiej .Byłam na wizycie kontrolnej w Por. leczenia bólu-i jest dobrze
                ,kolejna kontrola za miesiąc.Dostałam "rozpiskę" o leczenie w
                por.specjalistycznej-ma ją wypisac lekarz pierwszego kontaktu -i tu zaczynają
                się schody:
                1. gdzie jest specjalista od fibromialgii?
                2.może to reumatolog?
                3.moja sugestia -może na Spartańskiej w instytucie ,skoro tam to wykryli?
                4.po dłuższym zastanowieniu się ,mam skier. na spartańską . w poniedz. tam
                zadzwonię to się dowiem co i jak.
            • myalgan Re: Historia mojej choroby 20.01.08, 04:56
              no wiesz bywalo i tak cala skora mnie bolala (no niby mam ta
              borelioze)ale ta drazliwosc skory byla nie do wytrzymania i nie
              koniecznie pomagal tramal
              troszke mi przeszlo po tej serji antybiotykow ale skora nog zostala
              nadal bardzo drazliwa i oczywiscie nie mam pojecia z czego to jest
              no tak mamy i czekamy na leprze jutro nic innego juz nie da sie
              zrobic
              moze pomogl ci ten tramal
              odpisz
              skore mialam tak wrazliwa ze wydawalo sie ze jej nie ma tylko gole
              miesnie o ktore ociera sie kazda najdelikatniejsza rzecz
              pogoda tez nam nie sluzy bo co to za zima +7 stopni i deszcz
              zwalam na pogode bo nie ma juz na co
              jesli tramal ci pomaga to go stosuj bo zycie jest za krotkie zeby
              cierpiec i czekac az edzie gorzej
              jest kilku przeciwnikow brania tramalu bo co ci pomoze jak bedzie
              bardziej bolalo
              hmmm moze to jest to najbardziej moze juz bardzei nie moze bolec
              boli to jedz przejdzie to odstawisz
              i nie sluchaj o uzaleznieniu ja jadlam kilka lat dwa razy na dobe
              100 i jak bole ustaly przestalam jesc i nie odczuwam zadnego pociagu
              do jego brania
              fakt jak zaczyna bardziej bolec to sobie 50 zastosuje a i stowke
              niekiedy i kilka dni jest w miare dobrze bo nie moge powiedziec zeby
              bylo super ale czy kedys bedzie
              pozdrawiam i oby ci ten tramalek pomogl
              an
              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 20.01.08, 08:07
                Dzięki dziewczyny,
                przeszło mi zupełnie po 9 godzinach,nie mam pojęcia skąd się wzięło i
                dlaczego.Skóra mnie swędzi po każdym prysznicu ,ale jestem alergik i już się do
                tego przyzwyczaiłam -cały czas używam łagodnego żelu pod prysznic ,to chyba ta
                chlorowana woda ,bo córcia ma tak samo.ulgę przynosi krem i mleczko nivea baby.
                w nosie mam, że ludzie psioczą na tramal-uzależnia itd.-ja biorę i już , średnio
                3-4 razy w tygodniu 50 ,ale czasem muszę 100.Mam jeszcze kilka dni antybiotyku
                ,a potem ruszam na podbój Por.Leczenia Bólu.
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 23.01.08, 09:11
                  Jestem w szoku.
                  powlokłam sie wczoraj do Por. leczenia bólu ,i na dzień dobry zostałam
                  przyjęta.Ludziska takie zdrowe czy nie wiedzą???
                  Bardzo sympatyczna i DOKŁADNA pani doktór ,wizyta trwała ponad 40 min.,dostałam
                  nowy lek i mam się zgłosić na kontrolę za 3 tygodnie-oczywiście gdyby się coś
                  działo to wcześniej.
                  teraz tak-lek jest jakimś "kuzynem" tramalu ,nazywa się ADAMON sr50 i są to
                  kapsułki o przedłużonym uwalnianiu ,działają dłużej i skuteczniej niż tramal.Mam
                  brać rano i wieczorem.No to zobaczę co za cudo -może ktoś z Was zna i brał ten lek?
                  • zanka.2 Re: Historia mojej choroby 23.01.08, 20:27
                    zuza to jest po prostu tramal tylko o przedłużonym działaniu.mam go
                    tez przepisany,ale jeszcze nie brałam.
                    zuza przeczytałam dzisiaj twoje objawy tylko nie miałam czasu
                    odczytac wszystkich wpisów-czy ty diagnozowałas sie tez na borelioze
                    i koinfekcje-to wypisz wymaluj dolegliwosci jak w boreli.
                    nawet przy fibromialgii jest podejrzenie,ze to mogła wywołac jajas
                    infekcja.
                  • myalgan Re: Historia mojej choroby 24.01.08, 03:43
                    cena cena mnie tez ineresuje a i dzialnie kidy juz zazyjesz
                    pozdrawiam
                    an
                    • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 24.01.08, 08:25
                      Aniu cena 16 zl za 50 kapsułek.Wzięlam już 2 tabletki -ale to za malo żeby
                      zobaczyć różnicę.Wiem że to jakiś rodzaj Tramalu ,ale ma jakiś dodatek i inaczej
                      się wchłania i na "dłużej "starcza.
                      testy na borelkę miałam w szpitalu -oczywiście Elisa,na prywatne nie mam kasy .
                      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 24.01.08, 08:27
                        A -i co za czort te koinfekcje-czy "państwowo" da się to zrobić ,czy tylko
                        prywatnie?
                      • myalgan Re: Historia mojej choroby 25.01.08, 02:59
                        ezuza1 napisała:

                        > Aniu cena 16 zl za 50 kapsułek.Wzięlam już 2 tabletki -ale to za
                        malo żeby
                        > zobaczyć różnicę.Wiem że to jakiś rodzaj Tramalu ,ale ma jakiś
                        dodatek i inacze
                        > j
                        > się wchłania i na "dłużej "starcza.
                        > testy na borelkę miałam w szpitalu -oczywiście Elisa,na prywatne
                        nie mam kasy .
                        =====================================================================
                        czekam z niecierpliwoscia na efekty dzialania
                        oby ci pomoglo
                        ta elisa nie jest zla moze ci sie znowu trafi jakas darmocha z tymi
                        badaniami
                        mi elisa dodatnia wyszla za trzecim razem dopiero
                        teraz ide na wb do szpitala bo prywatnie to cholera 220 zl troche
                        drogo a jescze jak sie ma 540 zl renty
                        w dodatku mam zakaz wykonywania jakiejkolwiek pracy a z reszta kto
                        by dal rade z takim zdrowiem pracowac
                        pozdrawiam
                        an
                        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 28.01.08, 12:58
                          Biorę ten "udoskonalony tramal" i nie wiem czy to siła sugestii ,czy
                          rzeczywiście ciut mi lepiej.przedtem miałam w nocy odrętwiałe całe ręce ,szło to
                          od barków do palców teraz mniej to odczuwam.Tylko głowa trochę wolniej
                          pracuje,ale pewnie musi się przyzwyczaić.No i "codzienność",czyli Zuza od piątku
                          ma znów zapalenie oskrzeli ,podejrzane na tle alergicznym. Q..rwa -wiosna w
                          styczniu ,coś zaczęło pylić ???Normalnie od połowy marca była na pełnych dawkach
                          sterydów -a teraz już!
                          gdzie ta zima?
                          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 11.02.08, 18:27
                            hej dziewczyny,u mnie sama radość!!!
                            wywinęłam orła w domu i mam nogę do kolana w gipsie-tylko tego mi brakowało.
                            cicho tu jakoś jak myalgan w szpitalu , nie ma świeżych wiadomości z nocy.
                            • ewax100 Re: Historia mojej choroby 11.02.08, 20:08
                              To Ci się przytrwafiło faktycznie -nie dość że masz
                              bóle to jeszcze to-współczuję bardzo.
                              Z Tramalem to Ty chyba ostroznie? nie tak codziennie?
                              Poczytaj watek choroby a odżywianie .Myślę że od
                              zakwaszenia oraganizmu,zatruciu toksynami od tych
                              drożdzaków które sie rozwijają w środowisku kwasnym
                              możemy mieć wiele chorób takze alergie,choroby
                              reumatyczne i wiele innych.Wiadomo że trudno z tą
                              dietą ale dobrze byłoby wspomagać się innymi jak
                              wiesiołek,czosnek,citrosept,oregano,zioła
                              szwedzkie,koci pazur które oczyszczają z
                              toksyn.Pozdrawiam serdecznie
                              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 12.02.08, 08:56
                                ewa dzięki ,czytałam wątek o odżywianiu,używam citroseptu i zioła ,czosnku nie
                                toleruje mój żołądek,nawet ogórków kiszonych nie jem.
                                Dzis mam wielkiego dola ,zalecenia nie używac nogi nawet do podpierania
                                się,znów chodzę o kulach i moje stawy w rękach jeszcze gorzej sie posypią.Córcia
                                zamiast bawić się na "zimie w mieście "-musi siedzieć w domu,bo nie dam rady jej
                                odprowadzać i przyprowadzać,mąż ma takie godziny że jest to niemożliwe
                                ,koleżanki pojechały na ferie i klops.
                                • ewax100 Re: Historia mojej choroby 12.02.08, 14:36
                                  Jesli chodzi o czosnek to używam ten w kapsułkach bo
                                  świezego też nie mogę.Piszesz ze uzwasz Citroseptu.Nie
                                  wiem czy miałaś taką dolegliwośc jak zgagę -czy
                                  czujesz poprawę jesli mialas?
                                  bo ja czuję i wolałabym to bo działa na wiele innych
                                  rzeczy niż Bioprazol.I to naturalne.Ten w płynie 100ml
                                  chyba by sie opłacało za 63zł bo w aptece płaciłam za
                                  30ml ok.40zł.Jakie Ty zioła stosujesz?Pozdrawiam i
                                  trzymaj się papa
                                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 13.02.08, 08:44
                                    próbowałam czosnek w kapsułkach ,paskudnie mi się odbijał źle się czułam
                                    "żołądkowo" ,w końcu zwymiotowałam i ulżyło.W kuchni stosuję oregano ,bazylie
                                    sól i pieprz ziołowe,a popijam ,miętę ,rumianek ,pokrzywę ,melisę ,z mieszanek
                                    Verdinę i Diabetine.
                                    zgagę miewam głównie po herbatce słodzonej miodem-więc zrezygnowałam z tego
                                    smakołyku-brałam rennie,ale tani nie jest ,to odpuściłam.Z citroseptem na razie
                                    przerwa-bo z kasą krucho.
                                    pozdrawiam ,Ela
                                    • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 21.02.08, 20:00
                                      uf...Q itd.
                                      od wczoraj "chodzę" i klnę.przez kilka godzin piekło mnie pod tym cholernym
                                      gipsem ,jakbym nogę wsadziła do wrzątku-nie wytrzymałam i roz...walilam tą
                                      skorupę .Noga czerwona ,boli,wzięłam dawkę uderzającą wapna[2500] ,dodatkowo
                                      rozpuścilam wapno na okłady-i pomogło.Dzis raniutko usztywniłam nogę bandażem i
                                      pojechałam do szpitala. 6 godzin czekania-a co sie stało ?,a gdzie gips? a
                                      dlaczego taka reakcja?-to ja mam Q.. wiedzieć dlaczego tak zareagowałam?No dobra
                                      ,stanęło na tym ,że mam sam usztywniać nogę ,oszczędzać ją-jakbym miala kurde
                                      zamiar trenować łyżwiarstwo szybkie-dostalam jakieś tabletki i spray ,ale
                                      najpierw musze sprawdzić w necie co to jest .I jeszcze załapałam jakiegoś wirusa
                                      w tym szpitalu ,bo leje mi się z nosa ,kaszlę i mnie najpierw telepalo z zimna
                                      a teraz mam 38 i padam.
                                      • myalgan Re: Historia mojej choroby 22.02.08, 02:30
                                        czesc
                                        elaaa ty to jedno nieszczescie jestes
                                        z przeziebieniem sbie poradzisz oczywiscie[na dzis dobrym lekiem
                                        jest teraflu]jedna dwie torebki stawia na nogi[dobra ciebie postawi
                                        na jedna narazie]w aptece sprzedaja na sztuki
                                        ta nieszczesna noge mocz w szarym mydle [mojej siostrze szybciej
                                        zeszla opuchlizna]
                                        jejku i dziewczyno powoli ze wszystkim zdazysz wszystko zrobic
                                        trzymaj nozke do gory jak tylko mozesz i nie przeciazaj jej
                                        wiosna idzie a ciebie ud... na dluzszy czas to zadbaj o zdrowko
                                        zebys w marcu jako tako funkcjonowala
                                        ale odwagi ci zazdroszcze -rozwalic gips i jechac do lekarz
                                        pozdrawiam
                                        an
                                        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 22.02.08, 07:52
                                          Aniu ,sama nie wiem ,ból i wścieklość chyba mi dodały sily na rozwalenie tego
                                          gipsu,dzisiaj ledwo ruszam lewą ręką.Dzisiaj już śmiać mi się z tego chce,fakt
                                          zmęczylam się okrutnie ,pot mi leciał ciurkiem ,ale rozwaliłam.
                                          -szare mydło na opuchliznę?-tego nie znam ,ale oczywiście spróbuję!
                                          ja kuruję się Advilem-coś takiego jak Apap ,ale w kaps. żelowej -oszczędza
                                          żołądek[ podobno]. Dzisiaj już trochę lepiej ,tak się wypociłam ,że 3 razy w
                                          nocy się przebierałam ,ale pomaga.
                                          Ty też dbaj o siebie- bo jak nie my same ,to kto o nas zadba ?
                                          Aby do wiosny!
                                          • myalgan Re: Historia mojej choroby 26.02.08, 04:46
                                            czesc
                                            jak tam ta zlamana nozka
                                            moczysz w szarym mydle
                                            chodzisz juz chociaz roche na tym kulawcu czy jeszcze sie goi
                                            pozdrawiam
                                            an
    • marcello188 Re: Historia mojej choroby 26.02.08, 19:03
      Elu mnie kiedyś też wmówili RZS-leczyli lekami,które doprowadziły
      mnie do zniszczenia żołądka.Nastraszyli że będę jeździła na wózku
      inwalidzkim.Sama poszperałam w medycznych czasopismach i
      dowiedziałam się,że nie mam RZS.Wywaliłam leki i do dziś nic nie
      łykam.często jeżdżę do stolicy i tam trafiłam na
      dr.Szymczyszyna.Zajdź go w internecie i zgłoś się do niego na
      badanie Ryodoraku.Potem zastosuje akupunkturę.Ja już jestem po
      badaniu i nakłuwaniu.Czuję się dobrze.Jeśli skorzystasz to opisz jak
      się czujesz,bo są tu na forum niedowiarki,którym warto by nosa
      utrzeć.pozdrawiam.Gdybyś chciała o coś zapytać-marcello188@wp.pl
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 27.02.08, 02:09
        ciekawe czy pojedzie sama czy zawiezie ja jej ukochany
        an
        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 28.02.08, 09:45
          hej, ale jestem zmęczona.doczekalam się kolejnej tury fiz.-terapii,ale muszę
          jeździć 2 razy dziennie do szpitala ,rano i po 13,ale jest ciut lepiej-lewy
          łokieć zaczyna jako tako funkcjonować-przez szwedkę mam w nim nowe ognisko
          zapalne ,teraz z konieczności chodzę z jedną ,ale u mnie prawa strona
          zdrowsza.Po 15 marca zaczynam rehabilitację nogi.
          Na akupunkturę się nie piszę ,bo z kasą cieniutko.Jest to dobra metoda ,18 lat
          temu akupunktura dużo mi pomogła po urazie kręgosłupa ,ale trzeba mieć dużo
          kasy,a ja na razie "wiszę" koleżance kasę za leki.
          Aniu ,jak tam ,zdrowiejesz?
          • myalgan Re: Historia mojej choroby 29.02.08, 01:04
            tak elu ja zdrowieje powoli przynajmniej takie mam odczucia ale u
            ciebie to za wesolo nie jest
            ilez to dziadostwa sie nazbieralo na jedna osobe
            to z noga juz dreptasz dwa razy dziennie na rehabilitacje innych
            czesci ciala a dopiero potem rehabilitacja nogi ale mi kolejnosc ma
            to wogole sens jak juz sie poruszasz na niej
            alez ta nasza medycyna jest do tylu
            no fakt jak w grudniu bolal mnie kregoslup to najpierw czekalam dwa
            tygodnie na przyjecie do specjalisty potem miesiac na rehabilitacje
            kregoslupa po takim czasie to poprostu samo przeszlo kto widzial
            tyle czekac z przywroceniem czlowieka do jakiegios w miare
            ruchliwego stanu
            pozdrawiam cie zycze sil na dojazdy na ta rehabilitacje
            oczywiscie nie szlo tego zlaczyc zebys nie musiala dwa razy sie tam
            fatygowac napewno nie bylo miesca zeby zalatwic to w jednym czasie
            oj to chyba zlosliwe bylo ze srtrony rehabilitanta
            ja to juz nawet nie laze po skierowania bo terminy sa odleglejsze
            niz lato a moze nawet jesien
            jeszcze raz pozdrawiam
            an
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 07.03.08, 02:24
      wiem wiem
      zabiegi i zabiegi ale jak to wyglada
      jest cos lepiej
      pozdrawiam
      an
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 07.03.08, 18:56
        wiosna-???dzisiaj dreptalam w strugach deszczu ze śniegiem ,zimno ,wieje i wcale
        nie miałam ochoty wychodzić. Skończyłam dziś zabiegi popołudniowe ,został
        następny tydzień tylko na rano.No nie powiem -lepiej ciut z łokciem ,czekam aż
        się kręgosłup " namyśli" do poprawy.
        ból dalej siedzi ,ale możliwości ruchowe jakby większe-a dobre i to.
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 19.03.08, 03:15
          mam nadzieje ze wszystko ok
          jak tam kregoslup jest jakas poprawa
          a moze znowu cos sobie zrobilas
          dokonalas jakiegos samookaleczenia ty to potrafisz
          hihihihi
          zartuje
          popisz co u ciebie
          pozdrawiam
          an
          • myalgan Re: Historia mojej choroby 25.03.08, 02:26
            czesc
            wiem byly swieta to ci moglo sie nie hciec tu pisac teraz jednak
            natal luzik na dosc dlugi okres to czekam na twoje wiadomosci o
            zdrowiu i ogolnie
            pozdrawiam
            an
            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 26.03.08, 07:37
              hej, chcieć to mi sie chciało ,tylko ten cholerny komputer nawala.
              podobno to jakiś wirus,syn pościągał jakieś programy ,ale działa w ciemno.Teraz będzie zgrywał wszystko co ważne na płyty i "czyścił" dyski.Pojęcia nie mam jak długo to potrwa.
              Znowu wróciła zima,u mnie dziś -2 stopnie ,śnieżyca taka ,że bloku na przeciwko nie widać i od razu czuję moje kości i nic mi się nie chce,łykam caly czas ten tramal o przedłużonym okresie uwalniania-2 tabl. dziennie i dzięki niemu mogę jakoś funkcjonować.
              Aniu -jak zdrówko w Rodzinie?
              • myalgan Re: Historia mojej choroby 27.03.08, 00:16
                czesc kosci mnie bola podobnie taaaak to ta pogoda
                ja tez dzialam jako tako dzieki tramalowi i nawet jak boli to nie tak
                strasznie wiem jak boli jak sie nie je tramalu caly swiat jest wtedy
                winny mojemu samopoczuciu i chorobie a tak winie tylko te cholerne
                krętki i kleszcze przynajmniej rodzina nie musi sie az tyle nasluchac
                jak ja sie czuje
                oczywiscie sen tez juz minol i tak sobie bede tu klikac i czekac ranka
                tu gdzie mieszkam wszyscy zdrowi no tam male boliki w stawach czy
                kosciach oni znowu zwalaja na pogode i wiek
                a moja siostra po chemii na raka pluc pieciokrotnym migotaniem
                przedsionkow wydolnoscia serducha 20 procent czuje sie dobrze jesli
                mozna tak powiedziec
                przez cale swieta byla w swoim zywiole wszystkie dzieci miala przy
                sobie gotowala im piekla ciasta i podobno wspaniale to znosila
                wiem napewno ze bliskosc rodziny dziala cuda
                niestety w piatek wszyscy sie juz rozjezdzaja do domow a ona zostanie
                z chorobskami i pieskiem sama i to jest ta beznadzieja siedziec samemu
                w domu wiem tylko sie mysli gdzie boli gdzie strzyknie gdzie piknie i
                wpada sie w panike
                na szczescie w sobote beda juz te cholerne kamyczki to znowu ja z nia
                troche pobede
                potem juz ma byc cieplo to siostra wybiera sie na dzialke nie moge
                powiedziec czy da rade nawet dojsc do autobusu ale ona jest pelna
                nadziei i radosci z tej dzialki
                oj oby bylo Ciepło jak najdluzej
                tyle
                bo sie rozpisalam
                sorek
                pozdrawiam
                an
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 30.03.08, 18:48
                  cześć Aniu ,cieszę się ,że siostrze lepiej ,czasem rodzina daje
                  więcej niż leki ,ty trzymaj sie w tym szpitalu i wracaj do nas
                  szybciutko.
                  u mnie wiosna znów jest , gnaty kręcą ale trzeba pchać sie pod górkę
                  w tym życiu.
                  pozdrawiam cieplutko,ela
                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 12.04.08, 07:30
                    nie wiem czy to ta wiosna-nie wiosna ,ale od tygodnia czuję się
                    fatalnie ,prawie nie ruszam się z domu tak mnie wszystko boli i
                    łamie i nie mam zadnej infekcji ,kataru , temperatury -no nic a
                    kosci czuję jakbym miala ciężką grypę.Czy teżtak macie -pogoda czy
                    co innego?
                    • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 12.04.08, 14:37

                      Hej Elu!Wydaje mi sie,ze pogoda,te ciagłe skoki cisnienia a
                      własciwie teraz niskie bardziej ,no i przesilenie wiosenne ja sie
                      zawsze gorzej czuję wtedy,fizycznie-ból i psychicznie-dół.Przeciez
                      to nie do pojecia,wczoraj ciepło a dzisiaj straszny ziąb,jutro znowu
                      ma byc ciepło a my to musimy wytrzymywać!?Zyczę Wszystkim
                      wytrwałości i jak najmniej zmartwień,wtedy i mniej
                      boli...chyba :),pozdrawiam Jola.
                      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 16.04.08, 09:03
                        Masz rację Jolu ,dzisiaj leje jak z cebra i ta wilgoć jest trudna do
                        zniesienia.Wczoraj mialam wizytę u lekarza fiz.-terapeuty-od
                        poniedzialku zaczynam zabiegi na nogę po gipsie i dodatkowe na
                        stawy kolanowe-moze w końcu zrobi się cieplej + zabiegi -i będzie
                        trochę ulgi.Teraz mam więcej chodzenia ,bo jeszcze 3 x w tygodniu
                        chodzę z córką na próby do komunii + so ,niedz.-spotkania i nauki w
                        kościele-i czuję to "dreptanie" w mięśniach i kosciach .
                        pozdrawiam ,Ela
                        • gosia_biedrona Re: Historia mojej choroby 16.04.08, 10:46
                          współczuje tego chodzenia ,ja to prrzerabiałam w zeszłym roku a
                          teraz tylko dwie próby przed rocznicą i koniec chidzenia
                          trzymaj się
                          pozdrwiam
                          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 17.04.08, 17:36
                            Dzięki ,żeby tak jeszcze zechcialo przestać padać,ech.
                            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 19.04.08, 10:10
                              Dzisiaj o 4 rano obudził mnie koszmarny ból kręgosłupa lędźwiowego i
                              stawów biodrowo-krzyżowych,przez jakiś czs leżałam i nie wiedziałam
                              czy mam wziążć głębszy oddech ,czy nie.Jakoś wzięłam Adamon i po
                              dłuższym czasie udało mi się usiąść i jakoś wstałam .Co troche
                              dopada mnie taka drętwota i ból którejś części ciała ,potem samo
                              mija i już sama nie wiem co robić . Na Spartańską do Instytutu
                              zapisy pod koniec maja na 2 półrocze-to sobie
                              poczekam.Reumatolog ,do którego chodziłam do tej pory -poszedł na
                              emeryturę ,pani doktór[jedyna jaka była] z por. leczenia bólu
                              przewlekłego -na dłuższym zwolnieniu,bo sama chora ,tyle mojego ,że
                              lekarz fizykoer. przepisał leki.
                              miłej soboty i niedzielki.
                              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 25.04.08, 19:52
                                w poniedziałek zaczęłam kolejną serię
                                zabiegów -4 dziennie . z dojazdem to ponad 4 godz. wyjęte z
                                dnia ,jak wracam -to padam ,oczywiście tramadol rano i wieczorem i
                                tak do przodu.A dziś wróciłsam i nie miałam szansy żeby paść ,bo
                                córka złamała rękę i 5 godzin przesiedziałyśmy w
                                szpitalu ,kolejka ,rtg ,gips i dojazd w korku do domu-mam dosyć
                                wszystkiego.
                                • myalgan Re: Historia mojej choroby 04.05.08, 02:53
                                  A dziś wróciłsam i nie miałam szansy żeby paść ,bo
                                  > córka złamała rękę i 5 godzin przesiedziałyśmy w
                                  > szpitalu ,kolejka ,rtg ,gips i dojazd w korku do domu-mam dosyć
                                  > wszystkiego.
                                  =====================================================================
                                  alez jestescie pechowa rodzina
                                  na szczescie jeszcze sobie jakos radzisz
                                  przykro ze mloda zlamala reke
                                  piaslas to dosc dawno wiec prosze opisz jak obie sie czujecie
                                  jak twoje obolale cialo
                                  pozdrawiam was dziewsczynki i trzymajcie sie
                                  mloda a ty mamie nie rob takich jaj
                                  an
                                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 09.05.08, 19:28
                                    Po kilkunastu dniach biegania mam 2 dni na odpoczynek i nabranie
                                    sily do walki z garami [bo komunia Zuzki 18.05].Skończylam serię
                                    zabiegów na fiz.terapii ,mloda dalej ma gipsik ,zaliczylyśmy
                                    oddzial dzienny na nefrologii -na dłużej idziemy we wrześniu-uf ,mam
                                    kolejne recepty na Adamon-czasami muszę brać już 3 razy
                                    dziennie ,ale przy ostatnim tempie to zrozumiale -niestety ten lek
                                    jest na P -tylko w chorobach nowotworowych [tu chyba sie muszę
                                    ucieszyć ,że nie mam],a ja placę prawie 30 zl - ale trudno -to mi
                                    daje jakiś komfort-ha, ha życia w zmniejszonym bólu.Rozmawiałam z
                                    anastez. i moją rodzinną ,czy mam szansę na stopień
                                    niepełnosprawności- w/g nich szkoda nerwów ,bo fibro jest w
                                    większości traktowana jak odmiana nieformalnej ch. psychicznej ,a
                                    jedna lekarka zna jak określiła te "stare ,zacofane kaszaloty w
                                    komisjach" i poprostu stwierdzila ,że szkoda moich
                                    nerwów ,gromadzimy dalej papierki w teczkę i tyle.
                                    Od jutra 2 dni leżę martwym bykiem ,a potem tydzień harówy.Jak
                                    przażyje ,to się odezwę.
                                    • myalgan Re: Historia mojej choroby 10.05.08, 01:12
                                      ezuza1 napisała:

                                      > Po kilkunastu dniach biegania mam 2 dni na odpoczynek i nabranie
                                      > sily do walki z garami [bo komunia Zuzki 18.05].Skończylam serię
                                      > zabiegów na fiz.terapii ,mloda dalej ma gipsik ,zaliczylyśmy
                                      > oddzial dzienny na nefrologii -na dłużej idziemy we wrześniu-
                                      uf ,mam
                                      > kolejne recepty na Adamon-czasami muszę brać już 3 razy
                                      > dziennie ,ale przy ostatnim tempie to zrozumiale -niestety ten lek
                                      > jest na P -tylko w chorobach nowotworowych [tu chyba sie muszę
                                      > ucieszyć ,że nie mam],a ja placę prawie 30 zl - ale trudno -to mi
                                      > daje jakiś komfort-ha, ha życia w zmniejszonym bólu.Rozmawiałam z
                                      > anastez. i moją rodzinną ,czy mam szansę na stopień
                                      > niepełnosprawności- w/g nich szkoda nerwów ,bo fibro jest w
                                      > większości traktowana jak odmiana nieformalnej ch. psychicznej ,a
                                      > jedna lekarka zna jak określiła te "stare ,zacofane kaszaloty w
                                      > komisjach" i poprostu stwierdzila ,że szkoda moich
                                      > nerwów ,gromadzimy dalej papierki w teczkę i tyle.
                                      > Od jutra 2 dni leżę martwym bykiem ,a potem tydzień harówy.Jak
                                      > przażyje ,to się odezwę.
                                      =====================================================================
                                      powodzenia
                                      an
                                    • myalgan Re: Historia mojej choroby 17.05.08, 02:05
                                      czesc
                                      nadeszly wlasnie te najgorsze dni chodzi mi o robote bo komunia to
                                      cos pieknego
                                      jestem z toba przynajmniej myslami
                                      powolutku dasz rade (chyba nie) nooo ty a nie dac rady chyba tylko
                                      jakas pliaga egipska by ci przeszkodzila
                                      dla mlodej wiele radosci i co tylko sobie zapragnie w ten piekny
                                      bialy dzien
                                      trzymam za was kciuki
                                      elu bedzie ok
                                      pozdrawiam
                                      an
                                      • ag_u_s Re: Historia mojej choroby 18.05.08, 14:18
                                        Uuu...dużo roboty... Nie cierpię stania przy garach! Wolę myć okna, odkurzać i
                                        prasować:) ale czego się nie zrobi dla dzieci! Pozdrawiam i życzę miłego choć
                                        pochmurnego dnia
    • ag_u_s Re: Historia mojej choroby 10.05.08, 15:30
      Witam! Mam na imię Aga, mam 21 lat. Moją chorobę zdiagnozowano... przedwczoraj-
      po 10 latach bólu. Kto by pomyślał, ze potrącenie przez motor w wieku 2 lat i
      kilkanaście zwichnięć obydwu stóp, ale też przebywane w dzieciństwie anginy mogą
      mnie tak załatwić. Mam wszystkie objawy choroby jak te opisane w tym forum.
      Najgorsze jest dla mnie fakt, ze tej choroby nie da się wyleczyć. Ból jest nie
      do zniesienia... Odwiedziłam już wielu lekarzy, a diagnozy były różne: żylaki,
      zapalenie żył, skrzywienie kręgosłupa, początek choroby mięśni... Ostatnie
      najbardziej trafne, ale miałam wrażenie, że lekarz powiedział coś, bo sam już
      nie wiedział co to może być. Dopiero przedwczoraj usłyszałam, że nie
      ,,przesadzam z tym ciągłym narzekaniem", bo jestem chora. Na dodatek mam okropne
      halluksy, które wciąż sie powiększają. A przede mną długie życie i przeraża mnie
      fakt spędzenia go razem z tym okropnym bólem. Zrezygnowałam z dobrze płatnej
      pracy sezonowej, bo zwyczajnie nie dałam rady. Studiuję pedagogikę i mam na
      dzieję, że dla moich wychowanków będę mogła włożyć cale moje serce, choć
      zaczynam w to wątpić... Wciąż czytam nowinki na temat tej choroby i wyczytałam,
      że może mnie ona uzależnić od innych. Boję się!!! Nie pozostaje mi jednak nic
      innego, jak brać z życia garściami, żeby w razie czego w przyszłości nie
      żałować, ze czegoś nie zdążyłam zrobić, zanim sprawność pozwalała mi w miarę
      normalnie funkcjonować... Pozdrawiam
      • myalgan Re: Historia mojej choroby 11.05.08, 01:33
        Czesc mloda
        nigdy nie jest tak zle zeby nie moglo byc gorzej
        my tu raczej sie wymieniamy doswiadczeniami i opisami naszych
        dolegliwosci
        niekiedy jest smutno niekiedy wesolo
        mysle ze od nas to sie raczej nie uzaleznisz
        to jest nasza odskocznia od codziennych ciezkich i bolowych spraw
        tu mozna wszystko powiedziec i zdaza sie ze nawt cos ciekawego
        potrafimy doradzic a ty to robisz lub poprostu olewasz
        zawsze możesz wpadac i pisac
        my jestesmy zawsze i sluzymy pomoca niestety tylko pisemna ale zawsze
        to jest cos
        wyprzedzilam nasza zalozycielke forum ewax i w tym momecie prosze
        zaluz swoja wlasna historie choroby tak bedzie latwiej sie dogadywac
        pozdrawiaman
        • ag_u_s Re: Historia mojej choroby 11.05.08, 11:28
          Masz rację- zawsze mogłoby być gorzej. Kiedy boli nie jest za ciekawie, ale
          zawsze można spojrzeć na tych, którzy umierają z różnych przyczyn. My mamy to
          szczęście, że nas ,,tylko" boli. Nie miałam pojęcia, że jest tylu ludzi z tym
          schorzeniem. świetnie jest móc zajrzeć do takiego forum i pogadać ze
          <<znajomymi>>. Co do pisemnej pomocy- ta wymiana zdań jest dla mnie bardzo cenna
          bo kto mnie lepiej zrozumie w niektórych sprawach niż fibrowiec?:)
          Pozdrawiam:)
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 13.05.08, 08:18
            No właśnie ,cieszmy sie kazdym dniem ,bo ..żyjemy .Dziś dowiedzialam
            sie ,że zmarła moja kolezanka na raka mózgu-to już drugą mi w tym
            roku zabral nowotwór-cholera -a my żyjemy ,z bólem ,ale żyjemy.
            • ag_u_s Re: Historia mojej choroby 14.05.08, 18:14
              Bardzo mi przykro z powodu Twojej koleżanki... W takiej chwili przychodzi mi do
              głowy tylko jedna refleksja- nie użalać się nad sobą, ale iść do przodu!!!
              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 22.05.08, 09:10
                No ,wreszcie po komunii , odpoczywam i łapię głębszy
                oddech.Ręce ,nogi ,kręgosłup w stanie okropnym ,ledwo łażę ,wczoraj
                nie dałam rady się zwlec na bialy tydzień i wysłalam babcię, i
                jeszcze dopadło mnie zapalenie zatok -lykam ibuprom zatoki i walczę
                z gorączką -mam dość wszystkiego ,leje ,zimno ,wieje ,gnaty kręcą -
                kiedy będzie słoneczko?Brrr. -milej majówki.
                • ag_u_s Re: Historia mojej choroby 22.05.08, 13:03
                  Wcale się nie dziwię takiemu wykończeniu. Mnie zwala z nóg zwykłe sprzątanko w
                  domu, a gdzie tu taka impreza... A z tymi zatokami- coś wisi w powietrzu. Wokół
                  mnie wszyscy churchlają, a ja mam taką słabą odporność! Aaa!!! Bakterie, wirusy-
                  znikajcie!!! Słońce- wróć!!!
                  Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia
                • myalgan Re: Historia mojej choroby 23.05.08, 05:32
                  ezuza1 napisała:

                  > No ,wreszcie po komunii , odpoczywam i łapię głębszy
                  > oddech.Ręce ,nogi ,kręgosłup w stanie okropnym ,ledwo
                  łażę ,wczoraj
                  > nie dałam rady się zwlec na bialy tydzień i wysłalam babcię, i
                  > jeszcze dopadło mnie zapalenie zatok -lykam ibuprom zatoki i
                  walczę
                  > z gorączką -mam dość wszystkiego ,leje ,zimno ,wieje ,gnaty kręcą -
                  > kiedy będzie słoneczko?Brrr. -milej majówki.
                  =====================================================================
                  kuruj sie masz troche luzu
                  jak to mowia do wesela sie zagoi
                  bo przypuszczam ze nastepna wiekrza imprezka to albo wesele syna
                  (mozliwe nie)albo zuzki to masz wiecej czasu hi hi hi

                  a sloneczko zachapciala biedronka u niej podobno swieci i swieci
                  pozdrawiam
                  szybkiego powrotu do pionu zycze
                  an
                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 23.05.08, 09:20
                    > kuruj sie masz troche luzu
                    > jak to mowia do wesela sie zagoi
                    > bo przypuszczam ze nastepna wiekrza imprezka to albo wesele syna
                    > (mozliwe nie)albo zuzki to masz wiecej czasu hi hi hi
                    .............................
                    no mam nadzieję ,że synuś da mi jeszcze parę lat luzu,chociaż
                    cholera pojechał teraz na kilka dni z drużyną w góry -a harcereczki -
                    niczego sobie dziewuszki-muszę liczyć na ha ,ha -rozsądek młodych.
                    Kuruje się ,odpuszczam ostatni dzień bialego tygodnia i nie mam
                    zamiaru wyłazić z domu.pogoda dalej paskudna ,brr.
                    • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 31.05.08, 10:55
                      pogodę mamy piękną ,ale co z tego ,jak mój organizm jej
                      nie "odczytuje' ,jestem uziemiona w domu, wszystko pyli z zapalenia
                      zatok przeszlam na zapalenie oskrzeli na tle alergicznym ,jestem
                      zdechla ,oczy jak szparki ,nos obrzęknięty jak u boksera-a kości
                      kręcą tak jak by lało i wialo.Patrzę przez okno na topole i życzę im
                      pioruna.Mam nadzieję ,że u Was lepiej.
                      • myalgan Re: Historia mojej choroby 01.06.08, 02:26
                        ezuza1 napisała:

                        > pogodę mamy piękną ,ale co z tego ,jak mój organizm jej
                        > nie "odczytuje' ,jestem uziemiona w domu, wszystko pyli z
                        zapalenia
                        > zatok przeszlam na zapalenie oskrzeli na tle alergicznym ,jestem
                        > zdechla ,oczy jak szparki ,nos obrzęknięty jak u boksera-a kości
                        > kręcą tak jak by lało i wialo.Patrzę przez okno na topole i życzę
                        im
                        > pioruna.Mam nadzieję ,że u Was lepiej.
                        =====================================================================
                        ela
                        moze jakies leki na alergie
                        zyrtek
                        albo to co tam reklamuja w tv
                        na szczescie przynajmniej nie mam klopotu z uczuleniem na pylki i
                        inne dziadostwa
                        u nas topole powoli wycinaja
                        moze u was tez cos z tym zrobia
                        przykro mi ze tak podle sie czujesz
                        musisz przeczekac z gilami w nosie az przestanie pylic to co cie
                        uczula
                        a potem przypuszczam ze znowu cos cie uczula i tak sobie kichasz i z
                        ledwoscia oddychasz przez caly rok
                        to dziadostwo
                        moze jakies odczulanie u alergologa
                        a ja jak nie zapomne to ci posle adres takich jednych co skutecznie
                        odczulaja(narazie o cene nie pytaj bo wiesz)
                        pozdrawiam i mniej pylkow zycze
                        moze deszczyk spadnie to troszke zmniejszy zapylenie
                        pozdrawiam
                        an
                        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 01.06.08, 10:40
                          hej ,Aniu ,ja od lutego do polowy listopada jade cały czas na lekach
                          na alergie i astmę o podlożu alergicznym-2 inhalatory + claritina [+
                          psikadło do nosa na 4 mies.].Najlepszym wyjściem byloby
                          odczulanie ,ale niestety gó..o da przy Rzs-ie i chorej tarczycy-moja
                          dr. alergolog tez tak ma i wszelkie sposoby łapiemy ,ale na razie
                          nie ma sposobu- lato jest paskudne.W zeszłym roku przetestowałam 3
                          tyg. dożylnych sterydów-przez 2 tyg. było lepiej ,ale to co było
                          potem to koszmar-to już wolę tak jak teraz-jednolicie do dupy.Ta Q..
                          topola jeszcze z pól czerwca popyli,a potem luźniej będzie.
                          • myalgan Re: Historia mojej choroby 02.06.08, 01:36
                            czesc
                            to bardzo mi przykro ze takie mocne masz uczulenie wlasciwie na
                            wszystko
                            a TOPOLE NIECH SZLAG TRAFI
                            an
                            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 04.06.08, 08:19
                              A dzięki ,akacje również niech szlag trafi.
                              wczoraj "włóczyłam" się po przychodniach-bad. krwi ,rtg. łokcia i
                              stopy-musialam babie 3 razy łopatować -że nie ma pomyłki nw
                              zleceniu -łokieć lewy , a noga prawa-bo jej to dziwne bylo ,że nie
                              ta sama strona ciała wrrr.- itd ,mam sine jajo średnicy 8 cm-bo
                              cytuję -"o k..a żyłę przebilam"-to ja z uśmiechem powiedzialam -to
                              k..a niech się ktoś kopnie po lód , bo chcę zimny oklad.A jakże ,
                              przyniosły ,przeprosila ,siedzialam sobie pół godz. w dyżurce i w
                              sumie fajnie się potem gadało.
                              miłego dnia.
                              • ag_u_s Re: Historia mojej choroby 04.06.08, 14:18
                                Ech ta służba zdrowia... Jak się im dosadnie nie powie jak ma być to sami się
                                nie domyślą. Odebrałam wynik badania TSH. Mam 1.04 uIU/ml, to chyba dobrze, nie?
                                jeśli ktoś wie coś na ten temat poproszę żeby dał mi znać.
                                Pozdrawiam
                                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 14.06.08, 10:24
                                  normalnie żadna pogoda mi nie pasuje ,leje -to kręci w
                                  kościach ,upal -to gorzej boli.najlepiej bym z domu nie
                                  wychodzila ,a od 23.06 musze jeżdzić z córą na fizykoterapie -po
                                  zlamaniu łapki[zrosla sie dobrze ,ale jest slabe kostnienie ,i
                                  problem z przywiedzeniem palców] .Na koniec czerwca idę do
                                  reumatologa do Instytutu-ciekawe co nowego zaordynuje?na razie na
                                  zmianę trzymam ręce w zamrażalniku i stos. masaz-szkoda ,że kolana
                                  nie mogę wsadzić do zamrażalnika -bo oklady z lodu to nie to samo.
                                  moze ktoś wrzuci na to forum "buźki"-uśmiech ,złość itd. -a moze już
                                  sa tylko ja ślepota nie widzę.
                                  milego wekendu.
                                  • myalgan Re: Historia mojej choroby 15.06.08, 03:53
                                    czesc madralko
                                    pozdrawiam cie serdecznie i nie ukrywam radosci ze nareszcie cos
                                    napisalas
                                    smutne bo cie caly czas boli no ale cos tam skrobnelas
                                    rehabilitacja zuzki przyda sie na twoje kolanka troche podreptaasz
                                    (wiem wiem nic milego no ale wyjscia to nie masz)
                                    czy napewno te raczki powinnas trzymac w zimnie mi lekarz kazal
                                    trzymac stawy w cieple hm co lekarz to madrosc?
                                    tu ci posylam troszke radosci bo cos jakis smutek cie ogarnia
                                    zaraz cos znajde ciekawego to dostaniesz
                                    pozdrawiam
                                    an
                                    a poczte moja dostajesz (przypuszczam)
                                  • myalgan Re: Historia mojej choroby 15.06.08, 03:58
                                    img133.imageshack.us/img133/1714/8bdf5df796cbaa35dc366d09bd3fb205141nc8.gif

                                    www.humor4u.info/v.php/zabawne/2130/
                                  • myalgan Re: Historia mojej choroby 15.06.08, 04:03
                                    www.humor4u.info/v.php/zabawne/2090/
                                    www.humor4u.info/v.php/zabawne/2084/
                                    • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 16.06.08, 09:28
                                      dzieki Aniu ,uśmialam się od rana.
                                      przestalam sie przejmować tym co mówią lekarze ,oni przecież sami
                                      błądzą po omacku ,wielu uważ a naszą chorobę za odmianę
                                      psychozy ,robie to co mi odpowiada ,co mi podpowiada instynkt ,a jak
                                      jeszcze przy tym trochę mniej boli -to resztę mam w d...użym
                                      poważaniu.
                                      ostatnio znalazlam sobie nowe "Lekarstwo".Kupiłam mp3 i leczę się
                                      prawie non stop muzzą-na zmianę wściekły rock ,koncert F-mol Chopina
                                      i zespół Feel.-w zależności od nastroju i stopnia nasilenia bólu.
                                      milego dzionka
                                      • myalgan Re: Historia mojej choroby 16.06.08, 09:59
                                        czemu ja nie mam twojego gg
                                        teraz by my pogadaly moje to 8811153 chyba no
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 20.06.08, 03:08
      halo
      kule bele gdzie ty jestes tyle czasu
      co sie tam znowu stalo w tej rodzinie
      chyba ze wszyscy zdrowi to szkoda zapeszac i sie tu nie bywa hmmm
      oj daj jakis cynk jak sie czujesz no i wogole
      pozdrawiam
      an
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 20.06.08, 14:46
        jestem ,jestem ,cholerny koniec roku
        szkol. ,kwiatki ,podziękowania ,kupic nagrody dla dzieci ,nikomu sie
        q.. nie chce -a ktoś musi.
        nie mam gg -bo ja głąb nie wiem jak to "cóś" zalożyć-i nie śmiej się
        ze mnie ,bo ostatnio wolno myśle i po 4 razy czytam to samo ,a od
        poniedz. będę zap..ć z mlodą na rechabilitację chyba przez 6 tyg.[
        dojechac +2 przystanki piechotką-bilety q.. panstwo opiekuncze
        podnioslo ,a miesięczny i tak wychodzi drozej].
        wakaaaacje są!
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 21.06.08, 04:19
          czesc na szczescie jest taka ela co to wszystko zalatwi tak tak wiem
          jak to jest jak sie ma miekkie serducho
          co do gg to nie smieje sie wogole
          jak juz obcykasz wszystkie zaleglosci to pomoge ci zalozyc twoje
          wlasne gg na odleglosc (da sie)
          tylko musisz miec czas
          mloda rehabilituj co nie bedzie takim zdechlakiem jak mamunia
          pozdrawiam i sil zycze
          an
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 25.06.08, 14:37
            cześć,goorąco ,mam dosyć ,wszystko się sprzysięgło ;jestem
            wykończona ,pól dnia odpoczywan po ganianiu z mloda na
            zabiegi ,drugie pół zażeram stres i ból i nie moge przestać ,już
            nawet muzza nie pomaga,i jeszcze ten cholerny komputer się wkółko
            zawiesza ,wywala neostradę ,skasował mi[i synciowi też] wszystkie
            zdjęcia ,nie czyta balwan nowych ,i szlag trafil ileś danych, no i
            nie "widzi" glośnikówi jest gluchy.pocztę też mi szlag trafil-wrr-to
            już mam od nowa .syn z kolegami grzebią w tym trupie ,pudlo
            puste ,wszystkie 'bebechy" i kabelki lezą sobie na biurku i jakoś
            działa czasami.w poniedz. idę na spartańską do reumatologa -jak się
            uda to napiszę "nowości.miłego dnia.
            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 30.06.08, 20:22
              no to jestem po wizycie u reumatologa .Trafilam na normalną panią
              doktor ,siedzialam prawie godzine ,obejrzała wyniki do 4 lat wstecz
              i dostałam skierowanie na oddział,zapisałam się ,podobno w tym roku
              się załapię.A i dorażnie dostałam steryd w zastrzyku.Pożyjemy-
              zobaczymy.za jakieś 10 lat mogę się spodziewać konieczności
              wstawienia endoprotez obydwu stawów kolanowych-a cholera ,może nie
              dożyję tego koszmaru.
              milego wieczora.
              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 07.07.08, 12:39
                już drugi dzien -albo noc wstaję o 3 rano i koniec snu.potem
                jestem "obecna-nieprzytomna" ,jak próbuje kimnąć w dzień to guzik z
                tego,nawet nie mam sily żeby coś ugotowac ,na szczęście Zuzka ma
                obiad na zajęciach "Lata w mieście" ,to nie mam musu. Ale ogólnie do
                bani jest-bóle ,przykurcze-ale to nasza codzienność.
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 27.07.08, 17:18
                  No ,wreszcie po burzowych dniach trochę ciepelka jest.Już nie mogłam
                  się doczekać ,bo przez te deszczysko to nawet tramadol 3 x dziennie
                  nie dzialal tak jak trzeba ,teraz trochę lepiej.Dorwalam w spryu
                  Elmetacin-na bół ,st. zapalne i obrzęki-pryskam i pomaga.
                  Dobrej pogody-kazdemu takiej ,jaką sobie życzy.
                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 22.08.08, 06:08
                    no, jestem po dluższej przerwie-spalił mi się
                    monitor ,stwierdzam ,że internet baardzo uzależnia -nie dość ,że
                    choroba dokucza to jeszcze chodzilam zła -bo bez kompa tyle czasu.
                    Wczoraj znów byłam u reumatologa-leki te same ,czekać aż zadzwonią
                    ze szpitala ,że jest miejsce + skier . na badania + znów rp. na
                    steryd domięśniowy.I jeszcze ta pogoda mnie dobija.
                    • ewax100 Re: Historia mojej choroby 23.08.08, 14:08
                      To super że pójdziesz do szpitala na badania może
                      wreszcie znajdą przyczyne Twego cierpienia.Dobrze żeby
                      Ci zrobili badanie WB i wykluczyli boreliozę.Pozdrawiam
                      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 25.08.08, 07:15
                        Ewa ,boreliozę mi wykluczyli jak leżałam poprzednim razem ,ale może znajdą coś innego bo funkcjonuję jak narkomanka Tramal o przedłużonym dzialaniu 2-3 razy dziennie ,im większa temperatura na dworze tym gorzej.
                        pozdrawiam.
                        • ewax100 Re: Historia mojej choroby 25.08.08, 07:49
                          Sadząc po Ani wynikach,które początkowo tez niby
                          wykluczały boreliozę to ja na Twoim miejscu nie
                          ufałabym tak bardzo temu ż eCi wykluczyli.Często te
                          wyniki tymbardziej Elisa,które robią w szpitalach bo
                          najtańsze wychodzą fałszywie ujemne a chory mysli że
                          jest zdrowy.O wielu takich przypadkach słyszałam.A
                          skoro Ty masz takie bóle i tak cierpisz to przyczyna
                          musi być. Wiedz jedno że antybiotyk zwalcza każdą
                          infekcję nawet obojętnie jak by się ona nie nazywała.
                          Pomysl też o oczyszczeniu z toksyn,które niosą rózne
                          choroby chocby drogą naturalną bo to nie zaszkodzi a
                          może bardzo pomóc.Pozdrawiam
                          • ewax100 Re: Historia mojej choroby 25.08.08, 07:54
                            Czy nie za dużo bierzesz tego Tramalu?mam nadzieję że
                            tylko 50 nie 100? Ja brałam jedną 50 dziennie.Wiesz?
                            Twoje tak sile bóle bardzo przemawiają za boreliozą.
                            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 03.09.08, 13:41
                              Ewa tramadolu biore 2 xpo 50.
                              A wczoraj mślałam ,że będzie ze mną koniec.
                              Nigdy nie mialam klopotów z nerkami-to przypadlość mojej corci.
                              Wczoraj dostalam takiego ataku, że stałam wpół zgięta i nie mogłam się ruszyć z bólu-ostry ,kłująco-rwący w okolicy nerek i podbrzusza,jednoczesnie wymioty ,ciemno w oczach i poczulam ,że siusiam po nogach.Napatrzylam się na to w szpitalu z Zuza -więc wiedziałam że to atak kolki nerkowej.Przyjechało pogotowie ,znieśli mnie do karetki i z kogutem na urologię.Zastrzyk p-bólowy ,USG-i...kamień 1 cm w nerce ,2 mniejsze w przewodzie moczowym , jakieś zlogi itp.o matko ,gdyby mi ktos jeszcze przedwczoraj powiedział ,to bym go obśmiała.Pytam lekarza -skąd mi sie to wzięło?-a on że prawdopodobnie jest to efekt chorób współistniejących. Potrzymali mnie do rana ,dostałam czopki p-bolowe ,leki na rozpuszczanie czy coś tam tych kamieni ,czopki przeciwwymiotne i mam dużo pic i czekac co dalej,albo rozpuszczą ,albo co innego będą działać .Jeszcze mi tego tylko do szczęścia brakowało,eh.
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 16.09.08, 04:26
      jak tam u ciebie dlugo sie nie odzywasz
      cos sie znowu stalo czy co
      pozdrawiam
      an
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 04.10.08, 14:35
        oj,wszystko mi się nawarstwilo ,siedzialam 2 tygodnie z corą w szpitalu ,potem sama wylądowalam znow na ostrym dyżurze ,potem kom. zalapal wirusa i od poczatku trzeba bylo wszystko wgrywać,teraz mala kończy zapalenie oskrzeli- aja czekam listopada-bo mam konsultację -co zrobić z tymi cholernymi kamieniami-bo leki na rozpuszczenie gó..o dają ,piję wywary z selera ,pietruszki-3 l. dzienniei już prawie tym haftuję, żurawinę i herbatke z wlosow kukurydzianych też przetestowalam- a te kamyki nic sobie ztego nie robią.Praktycznie ,siedze ,piję i czekam w międzyczasie próbując jakoś funkcjonować.
        Zyczę zdrówka naszym forumowiczkom -i mam nadzieję ,że u was lepiej.
        • ewax100 Re: Historia mojej choroby 04.10.08, 16:02
          Czy jesteś juz zorientowana jak to usuwaja te kamienie
          w nerkach? słyszłam że jakoś to rozbijają laserem?czy
          sa inne sposoby?To masz kłopot jakby było ich mało-
          prawda?I jeszcze problemy ze zdrówkiem córkiŻZyczę
          zdrówka i pozdrawiam serdecznie
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 05.10.08, 04:38
          wiesz slyszalam ze sa dwa rodzaje kamieni i jedne pieknie sie
          rozpuszczaja a inne trzeba niestety usunac operacyjnie
          no nie strasze cie ale jak juz tyle wszystkiego spilas i nic nie
          pomoglo to spodziewaj sie czegos inwazyjnego
          mi ostatnio tez cos nery nawalaja i abx nic nie pomogly jutro ide na
          badanie moczu zobacze co dalej chyba tez na usg bede musiala isc
          ta twoja zuzka to tez nawet chwili odpoczynku od chorob nie ma
          pozdrow dzieciatko od cioci ani
          ty nie masz innego wyjscia tak jak piszesz musisz miedzy bolami
          funkcjonowac
          wlasciwie to wszystkie tak staramy sie pracowac i cokolwiek dzialac
          miedy zlymi a dobrymi dniami a nawet godzinami
          co
          zycze ci wytrwalosci i cierpliwosci
          pozdrawiam
          an
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 05.10.08, 18:02
            Dzieki dziewczyny. Z kamieniami dalej cisza-nie chca się rozpuścić ani same wyjść .poczytalam trochę w necie to jest tego czortostwa 9 rodzajów[ zależy od skladu:wapniowe ,szczawianowe i inne], niestety stwierdzic jakie można tylko po badaniu -jak wyjdą lub zostaną wyjęte-i od tego zależy dalsza dieta -Zeby nie powstawaly nowe.
            Wiem juz ,że rozbijają je laserem na Banacha -tylko kolejka jest juz na nowy rok [zostaje czekac albo liczyć na wygraną w totka , bo prtwatnie szybciej].Eh ,a życ jakos trzeba.Nie ruszam sie nigdzie bez dicofenaku w zastrzyku , nospy-forte i innych -jako stałe wyposazenie damskiej kosmetyczki-ha, ha .
            Aniu -tobie tez życzę duzo cierpliwości i wytrwalości-co nas nie zabije to nas wzmocni,ha.
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 19.10.08, 15:19
      podbijam;)an
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 20.10.08, 19:38
        Odbębniłam dzis kolejna wizyte u lekarza fiz-ter.Jak pokazalam ostatnie wyniki bad. kregoslupa , to tylko westchnął.Mam 3 zabiegi na kręgoslup i na st. kolanowe-w sumie 3 tygodnie "reperowania'.Zaczynam od przyszlego tygodnia i juz nie mogę sie doczekac, doszlam juz do 200mg adamonu na dobe +czasem czopek diclofenac 100 na noc -i to czasem nie wiem co mam ze sobą zrobić.
        ten cholerny bol zaburza mi jasność myślenia- a muuuszę funkcjonować bo praktycznie jestem sama z domem na glowie, eh.
        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 20.10.08, 19:41
          i tylko WY mnie tu rozumiecie ,i cale szczęscie ,ze jest nasze forum i wiem ,ze jeszcze nie zwariowalam , a jezeli juz -to nie jestem w tym sama D]]].
          • myalgan Re: Historia mojej choroby 21.10.08, 04:09
            czesc
            nie jest zle juz sama swiadomosc o pomocy i rehabilitacji da ci
            znowu sily
            fakt bol znowu narasta ale to dzieki pogodzie(na cos trzeba zwalic)
            ty wiesz ze zabiegi znowu postawia cie na nogi
            dlatego zycze ci sil i oczywiscie jestem z toba mysle
            wiem ze dasz rade bo juz nie raz tak bywalo sama wiesz najlepiej
            zycze ci sil zebys docierala na czas na ta rehabilitacje
            oczywiscie liczymy na opis postepow w jej realizacji
            pozdrawiam w cicha jeszcze noc
            an
            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 21.10.08, 06:58
              dzieki Aniu, jak rano wchodze na listę chorob i widze godz. 3-4 -to wiem ,ze to na pewno Ty juz bylas od switu na forum.
              ja od 5-ej na nogach ,ale nie wlączam kompa ,bo jest u mlodego w pokoju-to nie chcę go budzic -ale snuje sie po kuchni z kawka od bladego switu,
              milego dnia
              • myalgan Re: Historia mojej choroby 31.10.08, 04:15
                pozdrawiam
                :)))
                an
              • myalgan Re: Historia mojej choroby 31.10.08, 04:21
                mam 2 numery twoje na gg podaj mi ten aktualny
                dzieki
                an
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 01.11.08, 14:05
                  aktualny jest Ja2- 6796503
                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 08.11.08, 07:20
                    Jestem już po wizycie na urologii [mialam 2 ataki kolki nerkowej od września].Trafilam na sensownego lekarza ,mam skierowanie i termin na grudzień na urografię z kontrastem , ale muszę pobiegać i skompletować papierki:1.od endokrynologa-że mogą mi podać izotop jodu-i nie zaszkodzi to mojej resztce tarczycy. 2. od kardiologa -że ew. nie ma przeciwskazań do narkozy. 3. to samo od alergologa-bo astma.Na szczęście moja skręcona noga ma się już lepiej ,chodzę tylko z jedną szwedką :)-to jakoś z górki będzie.
                    • myalgan Re: Historia mojej choroby 09.11.08, 02:18
                      zycze ci powodzenia i ciesze sie ze ta noga dochodzi do uzywalnosci
                      pozdrawiam
                      an
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 21.12.08, 05:00
      Jesteśmy daleko od siebie, ale pamiętaj ja w to głęboko wierzę,
      jeśli jest nawet jedna osoba, która tylko myślami chce przyciągnąć
      do Ciebie to co najlepsze, to na pewno wszechświat zawróci, aby
      spełnić Twoje pragnienia.
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 30.12.08, 12:31
        Pragnienia...no nie wiem czy jeszcze jakieś mi zostalo -oprócz tego duzego p/bólowego.Dzisiaj się zmordowalam , bo w końcu się spakowalam -w poniedzialek 5.01. wchodzę znow na oddział-moze z nowym rokiem coś wymyślą-moze po wielkim sylwestrowym kacu doktorki doznają olśnienia i coś pomogą-eh ,marzenie ściętej glowy.
        pozdrawiam w starym roku i zyczę szczęścia i znieczulenia w Nowym-niech chol..a będzie lepszy.
        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 26.01.09, 14:12
          Witam po dłuższym "odpoczynku " w szpitalu.
          Niestety -diagnoza ta sama-czyli fibromialgia +choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa ,stawów ,chondromalacja stawów kolanowych ,ale ...zdecydowanie wykluczyli RZS.
          mam zaleconą
          Amitryptilinę 2 x10 mg
          Zaldiar 3 x1
          No-spa 2 x1
          Naklofen Duo 2 x 75-doraźnie
          Bioprazol
          odstawiam Adamon[ Tramadol] -bo przez ostatnie mies. jechalam na dawce max-400 na dobę + Diclofenak.Odstawiam zastrzyki ze sterydów.
          zobaczę ,moze ta zmiana lekow coś da.
          A i jeszcze mam zaleconą konsultację u neurologa -zapisalam się o dziwo już na 9 lutego-bo mam "dziwne" te drętwienia rąk-może zmiany w kręgoslupie szyjnym uciskają na jakiś nerw czaszkowy-eh u neurologa jeszcze nigdy nie bylam-to czas zacząc.
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 30.01.09, 11:11
            odebralam opisy rtg.
            1.czy ktoś z Was ma geody w kościach ?
            z tego co wyczytalam jest to charakterystyczne w RZs-ie-ktory u mnie wykluczyli- ale czy jest w fibro???
            2.mam też splyw naczyniowy i podejrzenie ubytków kostnych w czaszce
            • myalgan Re: Historia mojej choroby 04.02.09, 13:00
              pl.wikipedia.org/wiki/Reumatoidalne_zapalenie_staw%C3%B3w
              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 04.02.09, 19:22
                dzięki Aniu
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 06.02.09, 13:03
                  Wiosna idzie czy co?-tak mnie dziś bolą stawy i mięśnie ,że nie wiem jak chodzić .Coś mi chyba nie pasują te nowe leki ,bo na tamtych bylam chyba bardziej "znieczulona', albo muszę się przyzwyczaić .
                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 10.02.09, 07:16
                    wczoraj bylam u neurologa.dostalam skierowanie na cito na tomografię glowy -mam mieć za tydzień.Bóle bez zmian -mam coraz większą ochotę wrócić do starych lekow, ale jeszcze ciut poczekam.
                    • myalgan Re: Historia mojej choroby 10.02.09, 07:36
                      ezuza1 napisała:

                      > wczoraj bylam u neurologa.dostalam skierowanie na cito na
                      tomografię glowy -mam
                      > mieć za tydzień.Bóle bez zmian -mam coraz większą ochotę wrócić
                      do starych le
                      > kow, ale jeszcze ciut poczekam.
                      =====================================================================
                      czekaj czekaj wszystko bedzie ok nowy lek musi miec czs
                      tak mysle ale jak bolito g da czekanie
                      moze wytrzymasz
                      a ten neurolog to cos innego jeszcze mowil czy tylko skierowanie dal
                      na cito za tydzien
                      pozdrawiam trzymaj sie
                      an
                      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 10.02.09, 13:18
                        biorę już prawie 3 tygodnie i nic lepiej -tylko gorzej.
                        neurolog powiedzial,że lepiej odstawić amitryptylinę- i już dziś poszla w kąt.Są 2 podejrzenia co do glowy- ale dopoki nie ma tomografii to nie bedę się przejmować czy wyjdzie wersja lepsza czy gorsza.Dostalam jeszcze skierowanie na 10 laserow, pole i coś jeszcze -ale wylecialo mi teraz glowy-i na razie się zapisalam na marzec.Ogarnia mnie jakaś "starcza" skleroza-slowa mi uciekają z pamięci-myślę i piszę nieco nieskladnie.
                        • myalgan Re: Historia mojej choroby 12.02.09, 05:06
                          wiesz
                          amitryptylina lagodzi stres i podobno dziala lekko p/b to jak tam
                          chcesz bierz albo nie(ten ci powiedzial odstaw drugi powie bierz
                          wiesz dobrze ze tak jest) ale mi osobiscie pomaga
                          ta glowa tak bardzo sie nie martw jeszcze chodzisz jeszcze
                          funkcjonujesz nooo wiem ze nie tak jak kazdy wokol ciebie ale my
                          jestesmy inne i tu zaczyna sie powolniejsze zycie ale dajemy rade i
                          to sie liczy
                          o tych lekach tez pogadaj z lekarzem bo na diabla je jesc jak wogole
                          nie pomagaja a tamte pomagaly przeciez wazne jest twoje samopoczucie
                          a nie to co ci lekarz przepisal myslal ze bedzie lepiej jest zle
                          zmien to na lepsze
                          an
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 15.02.09, 05:54
      :)
      buziaczki
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 19.02.09, 13:37
        Oj ,ulżylo mi dzisiaj ,w tomografii glowy nie mam zmian patologicznych ,żadnego cholernego guza itp.Nie wiem ,czy to endorfiny szczęścia tak dzialają ,ale jakoś wszystko mnie dziś mniej boli i czuję wieeelką ulgę.
        • ewax100 Re: Historia mojej choroby 21.02.09, 21:39
          Oo to się nie dziwię ze jestes szczęśliwa:))To wielkie
          szczęście że wynik jest dobry.Pozdrawiam serdecznie:))
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 22.02.09, 14:08
            Dziś już nie jest tak różowo ale zrobilam sobie godzinny spacerek w ślimaczym tempie przy -13 st. mrozu i jakoś lepiej.
            Jednak zdecydowanie wolę zimę i mróz.
            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 10.03.09, 09:34
              Dreptam pomalu -znow udalo mi się skręcić noge w kostce :( -codziennie na zabiegi, na razie efektu nie widać -a raczej nie czuć.Boli ,dokucza-ale przynajmniej wiem ,że żyję ,eh.
              • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 10.03.09, 15:11
                Halo Elu!Mam tak samo jak ty,tzn.fibro i zwyrodnienie całego kregosłupa,też
                budzę się ze ścierpniętymi rękami,to od szyjnego,ale ja jestem dużo starsza od
                Ciebie i te zmiany z wiekiem się pogłębiły :(U lekarzy,to albo się jest za
                młodym na dolegliwości,takie,czy inne albo tak to juz jest z wiekiem,to są ich
                słowa i nie poradzi...miłego popołudnia.Acha,Ty bierzesz Zaldiar,wczoraj wzięłam
                pierwszy raz i żle się czułam-żołądek,mimo,że wzięłam też Ortanol a jak u
                Ciebie?Niech Ci nóżka zdrowieje :)
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 11.03.09, 08:19
                  Jolu-tez mi bylo paskudnie na żołądku po zaldiarze-przez pierwsze 2 tygodnie, teraz chyba się przyzwyczailam. Ortanol -też biorę.
                  Masz rację ,słowa -za mloda na taką chorobę lub adekwatnie do wieku-to norma u lekarzy-nie raz je słyszalam-raz nawet jeden doktorek uslyszał ode mnie ,że "głupota i niedouczenie lekarza nie zależy od wieku i stażu "-żebyś widziala jego zdziwienie i oburzenie -od razu mi się humor poprawił.
                  Na razie nam sie pogarsza -ale trzeba mieć nadzieję, że medycyna idzie na przód i w końcu coś wymyślą .Milego dzionka, pozdrawiam.
                  • irena2112 Re: Historia mojej choroby 11.03.09, 08:55
                    A ja usłyszałam od lekarza,że jestem za stara na fibromialgię i w
                    moim wieku to już polimialgia:) Na moją odpowiedź,że mnie już
                    dłuuuugo boli powiedział - to nic ale to polimialgia.
                    Miłego dnia.
                    • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 18.03.09, 07:24
                      W zasadzie wszystko jedno jak to się nazywa -byleby dało się leczyć :)
                      Wczoraj bylam u mojego reumatologa-powiedział ,ze fibromialgia nie wyklucza RZS-u-może być on nietypowy-ja nie mam obrzękow rąk ,tylko pokręcone palce z twardymi zgrubieniami- dostalam kolejne skir. na fizykoterapię ,a wdomu od lat pomaga mi wkladanie rąk [w cienkich bawelnianych rękawiczkach] na kilka chwil do zamrazalnika :)
                      To ,że teraz odczyn RZS mam ujemny-nie jest wykladnią ,2 lata temu mialam dodatni ,a co będzie przy następnym badaniu nikt nie wie.Poza tym caly czas mam powyżej 37 st. temperature , OB powyżej 60- a miewalam i 180[ bez żadnej infekcji]- no ... z czego ?
                      • irena2112 Re: Historia mojej choroby 18.03.09, 13:46
                        Ja także wczoraj byłam u lekarza i dostałam jakieś sterydy na
                        miesiąc - taka próba czy pomogą na moje bóle.
                        Wiesz,ja gdybym włożyła ręce do zamrażalnika chociaż na chwilę to
                        chyba wściekłabym się z bólu przy ogrzewaniu.Przy takiej
                        temperaturze jak obecna chodzę po dworze w rękawiczkach a i tak jak
                        wrócę do domu mam zimne ręce i straszny ból w stawach palców przy
                        rozgrzewaniu - trwa to jakieś 5-10 minut i mija,jak ręce są już
                        ciepłe.Nawet tylko wyjęcie czegoś zamrożonego powoduje u mnie silny
                        ból w paluchach.
                        W kierunku RZS miałam badania robione już kilkakrotnie przez
                        ostatnie kilkanaście lat i zawsze były ujemne.Prześwietlenia też nic
                        nie wykazują a bolą mnie dłonie i nadgarstki strasznie.I też nie
                        wiadomo dlaczego.
                        Może zabiegi przyniosą Ci jakąś ulgę.
                        Pozdrawiam.
                        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 19.03.09, 14:20
                          Irena -jak Ty żle reagujesz na zimno - to inny domowy sposób na "cieplo" znam :)
                          dobrze podgrzać w piekarniku piasek [np. z piaskownicy] ,wsypać w metalową miskę- bo trzyma ciepelko dłużej-i ostrożnie w cienkich ękawiczkach -najlepiej bawelnianych- zanużać w nim ręce.
                          Co do sterydów -to co kilka tygodni wstrzykuję sobie Diprophos- tylko nie można go stosować przy nadciśnieniu i dużych problemach z sercem-ja mam tylko malą niedomykalność zastawki i jest ok.
                          pozdrawiam ,Ela
                          • ewax100 Re: Historia mojej choroby 19.03.09, 17:16
                            Ja tez brałam kilka ładnych lat Diprophos i wiem że to
                            poamaga-niestety to steryd i ma tez wiele działań
                            ubocznych.Jendakjak powiedziałam to lekarzowi w
                            szpitalu to zabronił mi tego brać tyle że nie
                            zaofarował nic wzamian opócz Tramalu:))Potem gdy
                            stwierdzono mi boreliozę to mowiono z eniewolno brać
                            Diprophosu przy boreliozie w ogóle sterydów.
                            Dlatego uważaj z tym lekiem -acha ja brałam co 6
                            miesiecy nie częściej.Pozdrawiam
                          • irena2112 Re: Historia mojej choroby 21.03.09, 23:26
                            Ela te moje domowe sposoby na "ciepełko" nie nadają się do
                            stosowania na dworze:) a w domu mam ciepłe ręce albo ogrzeję sobie
                            np pod ciepłą wodą.
                            Mi lekarz też proponował jakiś zastrzyk sterydowy,który bierze się
                            raz na miesiąc.Nazwy nie pamiętam ale był na d.Póki co jeszcze nie
                            biorę nic ze sterydów - chcę skonsultować z innym lekarzem co on na
                            to.
                            A jakie Ci zabiegi zalecili na Twoje dłonie?
                            Pozdrawiam cieplutko.
                            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 22.03.09, 14:47
                              Irena-Na dlonie mialam laser , krio ,ultradźwięki z Fastum.
                              Moje dlonie są zawsze lodowate i o ironio im cieplej na dworzu tym gorzej- w lecie ledwie funkcjonuję-to dla mnie najgorsza pora roku.
                              pozdrawiam ,ela
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 03.04.09, 07:23
      pozdrawiam
      milego pogodnego pobytu w sanatorium i wracajcie zdrowsze
      an
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 04.04.09, 08:08
        dzieki Aniu ,chociaz powietrzem innym pooddychamy.
        pozdrawiamy i życzymy zdrówka i sily do walki z chorobskiem, Ela
        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 06.05.09, 09:24
          Witam po dluższej przerwie.
          Samopoczucie lepsze-spacerki bladym świtem po pustej plaży -uspokajają [nawet w deszczu], tylko nogi odmawialy czasem posluszeństwa.Koszmarem byl powrot do domciu -13 godzin w autokarze z chorą Zuzką -bo zakończyla leczenie sanatoryjne zapaleniem oskrzeli.no ,ale grunt ,że już w domu.
          pozdrawiam ,Ela
          • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 06.05.09, 12:17

            Witamy i pozdrawiamy a Zuzi dużo zdrówka,no i tobie też!Pozdrawiam Jola
            • myalgan Re: Historia mojej choroby 07.05.09, 04:40
              powitanko
              ciesze sie ze pobyt w sanatorium troche sie udal
              a na swoich smieciach bedzie lepiej leczyc ta nasza zuzie
              wiem wiem jak nie urok......
              buziaki dla malej szybkiego powrotu do zdrowia no a tobie jak zwykle
              zdrowka i wytrwalosci
              an
              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 07.05.09, 09:37
                Dzięki dziewczyny, muszę się zebrać do kupy -od poniedzialku mam znów "szaleństwo" prób rocznicy komunii i tym podobne okolicznoiściowe zajęcia.[ale stanęłam okoniem i zapowiedzialam ,że żadnego przyjęcia i spędu rodzinki nie robię-bez przesady-nie mam na to czasu , zdrowia ani kasy, a Zuzka i tak pojdzie na lekach+ antybiotyki -bo to już w przyszłą niedzielę , a antybiotyk ma do 20.05 . Poobrażali się -ale mam to w d...
                Pod koniec maja mam kontrolę u neurologa i jakieś tam badania ,gnaty trzeszczą jak zwykle ,opuchlizny brak tylko stawy "rozszerza"-na twardo.
                pozdrawiam ,i życze zdrowka , ela
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 11.05.09, 04:33
      halo :)
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 11.05.09, 08:05
        hej tam ,u mnie bez zmian , ale wczoraj wstrzyknęłam sobie steryd -to będzie trochę lepiej przez jakiś czas :)
        pozdr.
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 22.05.09, 04:34
          pozdrawiam
          powiedz lepiej po sterydach czy nadal zdrowko do bani
          an
          :)
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 23.05.09, 07:21
            Po sterydach jest lepiej ,przez pierwsze dwa dni -gorąco i glowa ciut ogłupiala [bo dziala wolniej ] ,ale jakiego mam "kopa" do roboty :).Teraz jest calkiem nieźle ,za oknem leje deszczysko ,wilgoć w powietrzu-a ja funkcjonuję -a zwykle mialabym problem ,żeby podnieść rękę w górę i sie np. uczesać :)
            pozdrawiam i Wam życze również lepszego samopoczucia.
            • myalgan Re: Historia mojej choroby 23.06.09, 05:24

              Pozdrawiam i co sterydy dalej dzialaja czy znowu przycisnela choroba
              pozdrawiam czekamy na wiesci
              an
              :)
              • myalgan Re: Historia mojej choroby 14.07.09, 04:18

                :)
                • myalgan Re: Historia mojej choroby 23.07.09, 06:39

                  Halo
                  powitanko
                  jestes czy znowu cos sie stalo napisz cos bo wszyscy sie martwimy
                  pozdrawiam
                  an
                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 27.07.09, 20:04
                    Witam i przepraszam za dlugie milczenie ... ale dużo rzeczy na raz mi spadlo na głowę ,nie mialam netu przez ponad 3 tygodnie -uszkodzenia po burzy i jeszcze zlodzieje pokradli jakieś kable .chorobsko też daje popalic -jako ,ze taka podla -gorąca pora roku.Teraz chodze na zabiegi i jeszcze dostalam krio -to zaczyna być ciut lepiej.Musze się przekopać przez zaleglą lekture na forum -ale komp mnie męczy-kiedyś wydawalo mi sie ,ze to nie bedzie mozliwe , ateraz wycie kompa i blask z monitora mi przeszkadza, eh.
                    pozdrawiam wszystkich cieplutko lub zimniutko-jak kto woli i komu bardziewj pasuje :)
                    • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 08.08.09, 06:55
                      Wczoraj skończylam serię zabiegów ,jest trochę lepiej ,zwlaszcza po krio na kręgoslup.Marzy mi się ,zeby juz byla jesień lub zima -a nie te upały .Ostatnio 3 godz. łazilam w Tesco wśrod chlodni z nabialam itp. -tak mi bylo tam dobrze i chlodno -babeczka z obslugi 3 razy podchodzila i pytala czego szukam i w czym pomoc - a ja po prostu nie moglam się przemóc ,zeby wyjść ze sklepu na ten skwar . :)
                      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 09.08.09, 08:38
                        Hej ,mam nowego "wroga" -dzieki niemu pogłębiam swoją wiedzę z nefrologii :)
                        Ponieważ wkurzyly mnie procedury NFZ -mialam od września zeszlego roku 3 ataki kolki nerkowej ale usg mogę zrobić RAZ na rok-poszlam i zrobilam usg prywatnie.
                        Kamienie są juz w pęcherzu i pewnie same niedludo wyjdą , ale odkryli mi torbiel w nerce 3cm/5 cm-i na pewno dluższy czas już sobie tam siedzi -a w szpitalu nikt jej Q..a w badaniach nie zauważył.Posiedzialam kilka godzin w necie -i przynajmniej sama wiem co mam z tym fantem robić .
                        EH ,medycyna uzdrawia -lekarz tylko leczy.
                        Milej ,spokojnej niedzieli.
                        • myalgan Re: Historia mojej choroby 09.08.09, 19:21
                          wiesz poprostu brak mi slow no naprawde nie wiem co napisac
                          a co dalej z tym torbielem co zamierzasz zrobic albo co sugerowal
                          lekarz
                          pozdrawiam
                          an
                          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 10.08.09, 06:32
                            "Torbiele są najczęściej występującym rodzajem łagodnego nowotworu. Mogą występować w każdym miejscu organizmu .Torbiel nie jest niczym innym jak zamkniętą jamą wypełnioną płynem. Czasami rosną na swoistym "pniu", tworząc wówczas w obrazie ultrasonograficznym charakterystyczny obraz „wyrostków". Problemem może być każda, nawet pojedyncza torbiel, jeżeli zawiera litą tkankę (gruczolako-torbielak). Taka torbiel nie zanika samoistnie i może przekształcić się w złośliwy nowotwór."
                            Torbiele są zazwyczaj umiejscowione przy zewnętrznej powierzchni nerki. Małe torbiele nie powodują zwykle dolegliwości, nie wymagają leczenia poza obserwacją i wykonywaniem raz w roku badania USG. Większe natomiast nakłuwa się i bada ich zawartość,
                            czy nie ma naciekow , nie podkrwawia i nie rośnie .Jak coś się dzieje robi sie nakluwanie ,pobiera plyn do badania i w zależności co wyjdzie -albo się usuwa albo ściąga caly plyn z torbieli -a sam "woreczek" powinien przyschnąć.
                            Generalnie usuwa sie te torbiele ,ktore przekraczają 8 cm -ale też niekoniecznie . Większym ryzykiem jest "grzebanie" w nerce niż życie z torbielą :)
                            link do stronki dla dociekliwych-oby nikomu się nie przydalo :)
                            www.urologiapolska.pl/artykul.php?1125
                            Tak więc oprocz kontrolnego usg za rok nie robię nic :)
                            • myalgan Re: Historia mojej choroby 11.08.09, 18:53
                              jak pamietam zawsze mialas klopoty z nerami ale ta torbiel to
                              niepotrzebnie sie nazbierala no ale jak juz to tak jak mowisz
                              obserwowac i juz
                              ja mojego niby raka na skorze tez mam obserwowac i tak sobie
                              bedziemy obserwowac oby nam wzrok dopisal bo jak to siadzie to
                              ciekawe co te c..e wymysla a tak se napisalam bo ogolnie to jestem
                              na nich zla
                              pozdrawiam cie
                              trzymaj sie i nie poddawaj
                              an
                              :)
                              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 13.08.09, 18:22
                                Eh, Aniu -co nas nie zabije to nas wzmocni-damy radę !
                                Mam kilka niemedycznych wspomagaczy:
                                -mp3 -sluchawki na uszy ..i już lepiej
                                -spacer-najblizej mi na cmentarz -tam duzo zieleni ,starych drzew, cisza i spokoj
                                -pogaduchy z psiną -wprawdzie nie odpowie , ale slucha z uwagą
                                -ostatnio wrocilam do malowania [wprawdzie tylko akwarelki , bo olejne jak cieplo to mnie duszą ]+ inna "radosna tworczość" tego typu.
                                Jednym slowem mala odskocznia od tych pie...ch choróbsk- w końcu czymś się trzeba cieszyć :)
                                • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 13.08.09, 19:36

                                  BRAWO!!!
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 26.08.09, 14:27


      Uśmiechajmy się,szkoda czasu na smutki
      Nasz czas na ziemi jest zbyt krótki
      Gdy się uśmiechamy wtedy kogoś
      promykiem słonka obdarzamy.
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 23.10.09, 03:54

      pozdrawiam:)
      co tam u was
      an
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 12.11.09, 03:06

      tu tez to bylo dawno dawno temu...
      i pewnego listopadowego dnia to sie zmienilo i napisalam... :)))))
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 13.11.09, 07:49
        Witam Dziewczyny .
        Długo mnie nie bylo , ale posypalo mi się trochę w życiu -nie mialam siły ,nastroju i czasu ( choroba i w końcu śmierć w rodzinie ,córcia w szpitalu i kryzys u niej z ciśnieniem i nerkami ).
        Teraz po malu zaczynam wychodzić na prostą ,mała już w domciu i spokojnie sobie choruje i dochodzi do siebie :) .
        Ja też zaczynam łapać oddech ,muszę doprowadzć do ładu moj żołądek i wątrobę -bo w stresie i tym dążeniu ,żeby być "na chodzie-bo muszę " nie raz przekraczalam dopuszczalne dawki lekow -świadomie i wiedzialam co robię .To teraz mam dietkę i odbudowuję co zepsulam.
        Mam nadzieję ,że u Was lepiej -po malu poczytam wstecz co się dzialo.
        pozdrawiam,ela
        • myalgan Re: Historia mojej choroby 14.11.09, 02:01

          czesc
          podziwiam cie za twoja wytrwalosc i dazenie do lepszego
          pozdrow to biedne malenstwo
          te nerki jej to kiedys wylecza czy tak bedzie juz sie meczyla z tym
          cholerstwem
          zawsze mysle co u ciebie no ale nie spodziewalam sie ze znowu jest
          zle i az tak zle
          watrobke podleczysz szybko bo sie regeneruja mi tez wraca do normy
          zycze ci zebys miala madal tyle sil i wytrwalosci tak jak mowisz tez
          lap oddech i doprowadzaj do stanu uzywalnosci staraj sie juz nie
          przesadzac z tymi lekami na glowie male chore dzieciatko to cie
          potrzebuje
          wiem wiemty tez bys kogos potrzebowala
          masz tu nas z daleka ale jestem z toba i pragne zebys wiedziala o
          tym
          na poczte mozesz zawsze popisac no blizej niestety nie moge byc ale
          jak co to pisz
          pozdrawiam
          trzymaj sie ty aniele zloty
          an
          • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 14.11.09, 10:44
            Dzięki Aniu za ciepłe słowa i wsparcie duchowe -to bardzo duzo daje :).Jesteś Dobrym Duszkiem tego naszego forum .
            Oglądałam fotki -jakich wyczynów dokonalać w domciu -aż się wierzyć nie chce ,że masz tyle siły i cierpliwości mimo bólu-pełen szacunek i 100% podziwu.
            Zuzka dziękuje Cioci Ani za całuski i też posyła wielkiego "cmoka" :)
            pozdrawiamy cieplutko.
            • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 14.11.09, 13:31

              Myślę,że wszystkie tu jestesmy z tobą i wysyłamy ciepłe,pokrzepiające mysli,ale Ania zawsze umie to ująć najpiękniej,wielkie serducho ma ta nasza Ania...:)dziękujemy.
              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 15.11.09, 08:01
                Dzięki Jolu, jak dobrze ,że mamy takie forum :)
                • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 17.11.09, 14:31

                  Nie ma za co :),ja to uważam za normalny odruch serca,ktoś,kto cierpi lub jest pokrzywdzony zasługuję na większą uwagę,i na dobre słowo,wiem jak to mnie pomaga ale w sumie,to od was mam najwięcej,bo rozumiecie chorobę :),pozdrawiam Jola.
              • myalgan Re: Historia mojej choroby 27.11.09, 06:37
                Halo
                co tam u ciecie u was nic nie piszesz
                pozdrawiam bo wiem ze czytasz
                jestem
                jestem zawsze
                an
                • myalgan Re: Historia mojej choroby 02.12.09, 04:46
                  czesc
                  tak ogolnie sie zastanawiam dlaczego moj nik jest zawsze ostatni
                  prawie we wszystkich watkach
                  no bo sie wtancam jak to moj siostrzeniec powiedzial ale co mam
                  zrobic musze sie wtancac bo tylko tak idzie sie do was dostac
                  jak wam bedzie za duzo popiszcie to sie troche przyhamuje i dam wam
                  odpoczac
                  pozdrawiam wszystkich a ciebie szczegolnie bo sie rozpisalam w twoim
                  watku
                  zawsze piszesz co u was a teraz cos ni widu ni sluchu
                  tylko nie gadaj ze znowu w szpitalu siedzicie
                  oj napewno nie tak tylko pomyslalam pocichu
                  mam nadzieje ze jest dobrze i nie masz poprostu czasu tu pisac
                  pozdrawiam
                  an:)
                  Czasem trzeba dlugo isc, zeby dojsc do siebie.
                  • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 18.12.09, 18:01
                    Hej , siedzimy w domku , na szczęście to tylko zapalenie oskrzeli, ale kaszel taki ,że zrywa do wymiotow i trudno wcelować w miskę tzw. szalupę ratunkową " przy lóżku :).
                    Ale wreszcie pasuje mi pogoda - dziś o 7 rano poszlam powolutku na spacerek przy - 15 st. mrozu- ale cudnie mi bylo , łazilam po parku ,cisza ,tylko śnieg skrzypiał , naladowalam się pozytywnie i ...do domciu prać te zarzyg..e 4 zmiany pościeli.
                    I gnaty bolą mniej jak taki mróz- no naturalna krioterapia. :)
                    Porządki świąteczne -jeszcze nie zaczęte , mam tylko zrobiony "plan garów " i listę zakupów -już dawno doszlam do tego ,że świat się nie zawali jak czegoś nie będzie i jest ok.
                    pozdrawiam cieplutko.
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 02.01.10, 05:12

      pomyslnosci i wiecej pobytow w domku w tym dla nas szczesliwym
      2010roku
      :))
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 10.01.10, 07:34
        Ale dziś cisza, wszyscy poszli na spacerek zimową porą -e , taka zwariowana to ja jestem -od 6 rano w niedzielą lazilam po zaspach i mrozie , przyszlam , padlam , ale mi dobrze :).Prawie codziennie robię sobie taką naturalną mrozoterapię i jest mi zdecydowanie lepiej, tylko w/g synoptykow mrozek ma już odpuścić :(, to ładuję
        " akumulatory" póki mogę .Wiem ,że większość z Was ma gorsze samopoczucie w zimie -ale u mnie na odwrót- popiep...e jak wszystko.
        Milej niedzielki.
        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 13.02.10, 06:55
          To się uśmiejecie :)
          Ania napisała:
          " no ale nie zjedz paczka w tlusty czwartek no od dzis
          juz dietka lekka"
          No nie zjadlam żadnego pączka -bo zaapomniałam ,że to tłusty czwartek!
          Z domciu nie wychodzilam- to nie rzucili mi się w oczy ludziska w kolejkach po pączusie ,na kalendarzu nie pisalo nic oprócz imienin -i przepadło,ha, ha.
          Wprawdzie Zuzka wróciwszy z zimy w mieście coś tam mówila ,że jedli pączki -ale nie zajarzyłam , bo poprzedniego dnia dostali drożdźówki , to myślałam ,że normalka na drugie śniadanie :).
          Od kilku dni jestem znów na max. dawkach pbólowych- no cóż zima odpuszcza , cieplej się robi, nie chce mi się myśleć jak to całe śnieżysko się rozpuści i jaka będzie wilgoć w powietrzu.
          Miłego dzionka.
          • myalgan Re: Historia mojej choroby 14.02.10, 04:37
            czesc
            te nie zjedzenie paczka to tylko ci na zdrowie wyszlo nie zaluj a
            paczka mozna zjesc kazdego dnia
            wolni jestesmy to chyba mozna prawda
            tylko brzuchol cierpial
            pozdrawiam i obie ezuzki
            an
    • myalgan Re: Historia mojej choroby 05.03.10, 04:12
      :)
      :)
      jestes tam gdzies to prosze odezwij sie
      pozdrawiam
      an
      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 06.03.10, 07:08
        Jestem ,
        jestem zła -to mało jestem wściekła na swój organizm, znów sama sobie dokopałam.
        Poszłam na wizytkę kontrolną do ortopedy, myślę sobie nic się nie dzieje ,boli jak zwykle , dostanę kolejną porcję fizykoterapii, jakieś kontrolne usg stawów- a tu ...mam płyn wokół stawu kolanowego i w środku- za dużo żeby ściągnąć odrazu i nie da się calego :), dostalam leki na 3 tygodnie - mam umówioną "randkę " z chirurgiem -ortopedą na 8 kwietnia.
        Nie wiadomo skąd "to" się wzięło- nie mialam żadnego urazu, nie przeholowałam z ćwiczeniami, eh.
        Ale wklejam wiersz Szymborskie-bo bardzo mi się podoba -poczytajcie :)

        JAK SIĘ CZUJĘ (W. Szymborska)

        Kiedy ktoś zapyta, jak ja się dziś czuję,
        grzecznie mu odpowiadam, że "dobrze, dziękuję".
        To, że mam artretyzm, to jeszcze nie wszystko,
        astma, serce mi dokucza i mówię z zadyszką,
        puls słaby, krew w cholesterol bogata...
        lecz dobrze się czuję, jak na moje lata.
        Bez laseczki chodzić teraz już nie mogę,
        choć zawsze wybieram najłatwiejszą drogę.
        W nocy przez bezsenność bardzo się morduję,
        ale przyjdzie ranek... i znów dobrze się czuję.
        Mam zawroty głowy, pamięć "figle" płata
        lecz dobrze się czuję jak na swoje lata.
        Z wierszyka mojego ten sens się wywodzi,
        że kiedy starość i niemoc nareszcie przychodzi,
        to lepiej się zgodzić ze strzykaniem kości
        i nie opowiadać o swojej starości.
        Zaciskając zęby z tym losem się pogódź
        i wszystkich dookoła chorobami nie nudź!
        Powiadają, że starość okresem jest złotym,
        i kiedy spać się kładę, zawsze myślę o tym...
        "Uszy" mam w pudełku, "zęby" w wodzie studzę,
        "oczy" na stoliku zanim się obudzę...
        Jeszcze przed zaśnięciem ta myśl mnie nurtuje:
        Czy to wszystkie są części, które się wyjmuje?
        Za czasów młodości (mówię bez przesady)
        łatwe były biegi, skłony i przysiady.
        W średnim wieku jeszcze tyle sił mi pozostało,
        żeby bez zmęczenia przetańczyć noc całą...
        A teraz na starość czasy się zmieniły,
        spacerkiem do sklepu, z powrotem bez siły...
        Dobra rada dla tych, którzy się starzeją
        Niech zacisną zęby i z życia się śmieją.
        Niech wstaną rano, "części" pozbierają,
        Niech rubrykę zgonów w prasie przeczytają,
        Jeśli ich nazwiska tam nie figurują,
        To znaczy, że są ZDROWI I DOBRZE SIĘ CZUJĄ.
        • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 06.03.10, 19:56

          Fajnisty wiersz,już go sobie u mnie zapisałam :)

          A ty Elu trzymaj sie,będzie dobrze a przynajniej tak,jak ma byc,byle do wiosny :)pozdrawiam Jola.
          • myalgan Re: Historia mojej choroby 07.03.10, 05:26
            wierszyk przeczytalas to nie masz sie o co martwic z tym kolanem
            znowu bedzie dobrze czasu i cierpliwosci a wroca na miejsce obolale
            kosci
            pozdrawiam

            wiersz bardzo fajny i tak bardzo do nas pasuje
            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 08.03.10, 15:23
              " czasu i cierpliwosci
              a wroca na miejsce obolale
              kosci"

              Aniu, ale Ci się pięęęęknie zrymowało.
              Dzisiaj już lepiej , wisielczy humor poszedł w kąt :)
              Przerobilam złość na sprzątanie i fizycznie gorzej -ale za to psychicznie super-mogę powiedzieć ,że jeden pokój mam gotowy we wszystkich kątach na święta -choć to jeszcze trochę czasu.
              Ktoś kiedyś powiedzial ,że praca jest lekarstwem-potwierdzam.
              • myalgan Re: Historia mojej choroby 09.03.10, 04:18
                lekarstwo lekarstwem wiesz ze z lekami tez nie mozna przesadzac to
                powoli luzik a bedzie coraz lepiej jeszce jakis miesiaci wiosna
                zawita i znowu zrobi sie cieplej oj juz doczekac sie nie moge
                pozdrawiam
                fizycznie poboli i przestanie najwazniejsza psychika a jak jest ok
                to wszystko gra
                pozdrawiam
                an
                • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 26.03.10, 08:49
                  No i znowu mi sie w życiu poprzestawialo- po roku i 8 miesiącach czekania dostalam sanatorium.Wszystko pięknie -tylko wyjazd mam 12 kwietnia -a termin na chirurgię z kolanem na 8 kwietnia i muszę coś przelożyć lub zrezygnować :(.
                  Najchętniej przelożyłabym operację - bo kolanisko jeszcz trochę może wytrzyma , a w sanatorium "podreperują" też kręgoslup i z astmą klimatycznie też będzie lepiej, eh , A podobno od przybytku głowa nia boli- a mnie boli i to jak. Pójdę we wtorek "negocjować " z chirurgiem.
                  pozdr.
                  • jolanta534 Re: Historia mojej choroby 26.03.10, 11:12

                    Elu pytasz u Ani co to za dieta MM,posyłam link

                    dietamm.com/
                    pozdrawiam i próbujcie,przekonacie się,że warto :)
                    • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 27.03.10, 13:29
                      Dzieki Jolu, spróbuję tej diety :)
                      pozdrawiam.
                      • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 03.04.10, 09:59
                        Zdecydowalam , chirurg poczeka :) , jadę do sanatorium.
                        Zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych,
                        smacznego jajaeczka i innych łakoci.
                        pozdrawiam ,Ela
                        • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 03.04.10, 10:05
                          A... i wreszcie po 2 komisjach doczekalam się orzeczenia o stopniu niepelnosprawności- ważne na 3 lata , ha , ha jakbym potem miała wyzdrowieć.Renty niestety nie dali bo nie mam 5 lat pracy -urlop na dziecko się nie liczy , ale zawsze to coś i z tym papierkiem mogę szybciej i częściej mieć fizykoterapię i na nowy stabilizator na kolano mam zniżkę.I mam nadzieję , że może się gdzieś zalapię do pracy w jakimś zakładzie pracy chronionej.
                          pozdr.
                          • myalgan Re: Historia mojej choroby 04.04.10, 03:47

                            szkoda ze renty nie dali no ale glowa na karku a ty rente bys
                            chciala :)te komisje dopatruja sie w kazdym symulanta no coz zrobic
                            oni i tak maja ostatnie slowo i na 3 lata widzisz dlugo nie

                            zycze ci wszystkiego dobrego jedz do sanatorium i odpoczywaj i bierz
                            wszystkie zabiegi i kuruj sie a potem wracaj pelna sil i z lepszym
                            zdrowkiem
                            zuzia jedzie z toba czy zostaje w domku
                            • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 04.04.10, 08:53
                              Ha, jak na "symulanta " -to mialam trochę dużo papierków -48 stron dokumentacji medycznej ze szpitali i przychodni specjalistycznej i pogotowia TYLKO z ostatniego roku :) :) :)- reszta to gruba teka.Zażyczyli sobie jeszcze całość od endokrynologa -przynioslam , a jakże -od 1982 roku osobną teczuszkę -nawet już nie czytali.
                              Do sanatorium "dla połamańców" jadę sama, do dzieciakow przyjeżdża babcia -muszą sobie dać rade , młody studiuje w soboty i niedziele - to dopilnuje lekow i szkoly na codzień , a sam ma astmę to wie co i jak z doświadczenia i kurs ratownika medycznego ma zrobiony i praktyki też- to mogę w miarę spokojnie jechać.Nefrolog też uprzedzony -jakoś będzie.Chol.., wlaśnie sobie zdalam sprawę ,że od 19 lat nigdzie sama nie wyjeżdżałam :), bo w czasie pobytow w szpitalach to chociaż mogli przyjść w odwiedziny , a tu qrcze daleko.
                              pozdrawiam.
                              • ezuza1 Re: Historia mojej choroby 13.05.10, 11:00
                                Witam po długiej przerwie, podreperowana na ciele i duszy :).
                                Pogoda trafiła mi się super, na caly pobyt tylko 2 dni deszczu, zabiegi pomogły co nieco, ogólnie lepiej-oby jak najdłuzej tak trzymalo.
                                Pomału przekopuję się przez Wasze wątki i nadrabiam zaległości.
                                pozdrawiam cieplutko, Ela
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka