Dodaj do ulubionych

Moja choroba.

11.02.08, 22:31
Pomóżcie.Powiedzieli, ze to epizod psychotyczny. Zwał jak zwał.Zaczęło się od
tego, ze się zakochałem. Bardzo, a jestem żonaty. Najpierw była depresja.
Leczyłem się na żołądek, ale okazało się, ze z żołądkiem wszystko ok. Potem
się wyprowadziłem. Do Niej. Było wspaniale. Pisałem dużo wierszy, niezłych.
Nawet teraz czytam bez obrzydzenia. Kochaliśmy się. Było pięknie. Potem
zaczęło sie psuć. Byłem strasznie nakręcony, zacząłem palić- dużo. Byłem coraz
bardziej rozdrażniony i agresywny. Jednocześnie wypisywałem do Żony i dzieci i
niestety również znajomych maile. Chciałem się podzielić swoim Szczęściem, ale
nie znalazłem zrozumieniawink Więc włączyłem agresję.To się nasilało. Coraz
mniej spałem. Coraz mniej radości i strach nowej partnerki. I moja rozpacz, bo
nie rozumiałem co się dzieje. Przestała mnie Kochać? Szalona jazda motocyklem
i samochodem. Niezrozumienie, rozpacz i agresja. Wreszcie wyprowadzka,
psychoza i urojenia. Szalona rozpacz po stracie Ukochanej. Zupełne odłączenie
od rozumu. Odjazd religijny i szpital. Długie dochodzenie do siebie, depresja,
powrót do Żony i "normalności". I tylko jakoś szczęścia mi brak. Może dlatego
że, jak pisałem do tej Drugiej:

"Nim Cię poznałem, żyłem spokojnie
Czasem leniwie, a czasem znojnie
Dni i miesiące szybko mijały
Sens coraz mniejszy powoli miały

Potem to dziwnie radosne drgnienie
Gdy Cię ujrzałem, Ognia płomienie
Znów polizały rogatą duszę
A rozum szepnął: poznać Ją muszę!

Ten pierwszy taniec w śmiesznej sukience
To rozpalone, anielskie serce
Ciemnobrązowych paciorków blask
Twardego serca , miłosny wrzask

Obca blondynka, zazdrości błysk
Ona w ramionach-mocny cios w pysk
Nad jego barkiem czułe spojrzenie
Przytłumiające ognia płomienie

I to szukanie siebie wzajemne
Choć bezskuteczne jakież przyjemne
I to czekanie na wiadomości
Mrożące w żyłach krew aż do kości

Pierwsza przemiła, śmieszna odpowiedź
Pierwsze spotkanie jak z życia spowiedź
Pierwsza mazurskiej nocy zawiłość
Jak bezrozumnie piękna jest Miłość

I już na zawsze mieszkasz w mym sercu
Jak w Skaryszewskich liści kobiercu
Jak w słońca blasku, jak w serca biciu
We śnie, na jawie, w całym mym życiu.

I niech na zawsze tak pozostanie
Na tym na razie kończę pisanie
Resztę, nadzieję tę żywię skrycie
Dopisze Nasze szczęśliwe życie!!!!"


I jakoś cholera nie dopisało, nie było Nam dane.Myślałem, że to Miłość, a
okazało się, że tylko CHAD. Teraz dochodzimy do siebie. Wszyscy. Żona, Ona,
Dzieci i Pamiątka po Naszej Szalonej Miłości- mały Kubuś. Dałem mu nazwisko i
będę Jego Tatą. Tylko jakoś nie mogę odnaleźć swojego szczęścia. Smutno mi i
źle. W pracy też nie mogę się pozbierać. Szukam pomocy u fachowców, ale nie
zawsze z dobrym skutkiem. Co Wy na to?

Obserwuj wątek
    • matrioszka42 Re: Moja choroba. 12.02.08, 08:38
      Jaką "piękną" miałeś manię. Na mój gust to zaczęło się od manii, a
      potem przyszło "zakochanie". Przynajmniej ja miałam takie jazdy. Ale
      z prawdziwą miłością nie miało to wiele wspólnego, raczej z
      szaleństwem. Agresja to też dość typowy objaw na niezrozumienie
      naszych wspaniałych i wzniosłych uczuć, podważanie naszej
      wszechwiedzy i wszechmocy.
      A teraz wszedłeś w następną fazę. Depresja. Poczucie winy.
      Rozpieprzone życie, które trzeba jakoś poskładać.
      Życzę Ci szczęścia i wytrwałości.
      Czy jesteś na lekach i pod kontrolą psychiatry? To ważne na tym
      etapie.
      • billyboywoj Re: Moja choroba. 12.02.08, 10:36
        Tak jestem pod opieką lekarza i psychoterapeutki. Wydaje mi się, że jednak
        pierwotnie zaczęło się od zakochania, ale potem ponieważ nie mogłem się
        zdecydować na porzucenie rodziny przerodziło się w depresję a następnie w manię,
        a w niej już wszystko było "proste". Bardzo mi ciężko się po tym wszystkim
        pozbierać. Pomaga mi troskliwość Żony.Dzięki za dobre słowo.Pozdrawiam serdecznie.
    • poetkam Re: Moja choroba. 12.02.08, 10:47
      billyboywoj napisał:

      Tylko jakoś nie mogę odnaleźć swojego szczęścia. Smutno mi i
      > źle. W pracy też nie mogę się pozbierać.

      Witaj! To dobrze, że jesteś pod opieką specjalistów. Muszę przyznać,
      że jestem pod wrażeniem postępowania Twojej żony. Mimo tego, jak
      postąpiłeś, ona przyjęła Cię z powrotem i jeszcze Cię wspiera!..
      Naprawdę, godne podziwu.
      Nie możesz odnaleźć swojego szczęścia...A szukasz? Wiesz, czego
      chcesz? Może najpierw spróbuj nauczyć się dostrzegać te maleńkie
      szczęścia np. w trosce Twej żony, w uśmiechach Twych dzieci, w
      słonecznej pogodzie, etc. A później szukaj tego większego szczęścia?
      Ja tego się właśnie uczę.
      • billyboywoj Re: Moja choroba. 12.02.08, 11:55
        Tak to prawda. Moja Żona to wspaniała osoba. Bardzo mi pomogła i nadal pomaga.
        Może także dlatego, że mamy za sobą bardzo wiele (19) lat wspólnego życia.
        Myślę, że Ona po prostu zorientowała się, że moja "Miłość" do tej Drugiej
        naprawdę nazywała się Mania. Te poprzednie lata , troski, opieki, czułości i
        Miłości teraz pracują na moją korzyść. Kocham Ją, zawsze ją Kochałem i Ona mówi
        że w tych najgorszych chwilach, kiedy nie wiedziała co się dzieje zawsze
        powtarzała sobie, że to nie mogę być ja, że ten troskliwy i czuły facet nie mógł
        zamienić się nagle w bezdusznego sukinsyna. Ja teraz swoim życiem postaram się
        udowodnić, że słusznie zrobiła. Trzymaj, proszę kciuki. Serdecznie pozdrawiam.
    • beatrix-kiddo Re: Moja choroba. 25.02.08, 13:23
      Jeśli to już prawie dwa lata, a Ty dalej nie możesz się pozbierać, to radzę Ci
      skorzystać z pomocy psychologa, bo to za długo trwa. Ja też tak miałam, przez
      3,5 roku nie mogłam się pozbierać po rozstaniu i mądra psycholożka dopiero mnie
      do pionu postawiła. Naprawdę warto. Pomyśl o tym.
    • beatrix-kiddo Re: Moja choroba. 26.02.08, 07:05
      No to współczuję. Ale też zależy, z jakim celem głównym szedłeś na
      psychoterapię. Ja poszłam konkretnie z celem uwolnienia się od przeszłości i
      żeby przestać wreszcie tęsknić i ryczeć no i to się udało. Inna sprawa, że moja
      terapeutka to absolutnie genialna baba smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka