Pomóżcie.Powiedzieli, ze to epizod psychotyczny. Zwał jak zwał.Zaczęło się od
tego, ze się zakochałem. Bardzo, a jestem żonaty. Najpierw była depresja.
Leczyłem się na żołądek, ale okazało się, ze z żołądkiem wszystko ok. Potem
się wyprowadziłem. Do Niej. Było wspaniale. Pisałem dużo wierszy, niezłych.
Nawet teraz czytam bez obrzydzenia. Kochaliśmy się. Było pięknie. Potem
zaczęło sie psuć. Byłem strasznie nakręcony, zacząłem palić- dużo. Byłem coraz
bardziej rozdrażniony i agresywny. Jednocześnie wypisywałem do Żony i dzieci i
niestety również znajomych maile. Chciałem się podzielić swoim Szczęściem, ale
nie znalazłem zrozumienia

Więc włączyłem agresję.To się nasilało. Coraz
mniej spałem. Coraz mniej radości i strach nowej partnerki. I moja rozpacz, bo
nie rozumiałem co się dzieje. Przestała mnie Kochać? Szalona jazda motocyklem
i samochodem. Niezrozumienie, rozpacz i agresja. Wreszcie wyprowadzka,
psychoza i urojenia. Szalona rozpacz po stracie Ukochanej. Zupełne odłączenie
od rozumu. Odjazd religijny i szpital. Długie dochodzenie do siebie, depresja,
powrót do Żony i "normalności". I tylko jakoś szczęścia mi brak. Może dlatego
że, jak pisałem do tej Drugiej:
"Nim Cię poznałem, żyłem spokojnie
Czasem leniwie, a czasem znojnie
Dni i miesiące szybko mijały
Sens coraz mniejszy powoli miały
Potem to dziwnie radosne drgnienie
Gdy Cię ujrzałem, Ognia płomienie
Znów polizały rogatą duszę
A rozum szepnął: poznać Ją muszę!
Ten pierwszy taniec w śmiesznej sukience
To rozpalone, anielskie serce
Ciemnobrązowych paciorków blask
Twardego serca , miłosny wrzask
Obca blondynka, zazdrości błysk
Ona w ramionach-mocny cios w pysk
Nad jego barkiem czułe spojrzenie
Przytłumiające ognia płomienie
I to szukanie siebie wzajemne
Choć bezskuteczne jakież przyjemne
I to czekanie na wiadomości
Mrożące w żyłach krew aż do kości
Pierwsza przemiła, śmieszna odpowiedź
Pierwsze spotkanie jak z życia spowiedź
Pierwsza mazurskiej nocy zawiłość
Jak bezrozumnie piękna jest Miłość
I już na zawsze mieszkasz w mym sercu
Jak w Skaryszewskich liści kobiercu
Jak w słońca blasku, jak w serca biciu
We śnie, na jawie, w całym mym życiu.
I niech na zawsze tak pozostanie
Na tym na razie kończę pisanie
Resztę, nadzieję tę żywię skrycie
Dopisze Nasze szczęśliwe życie!!!!"
I jakoś cholera nie dopisało, nie było Nam dane.Myślałem, że to Miłość, a
okazało się, że tylko CHAD. Teraz dochodzimy do siebie. Wszyscy. Żona, Ona,
Dzieci i Pamiątka po Naszej Szalonej Miłości- mały Kubuś. Dałem mu nazwisko i
będę Jego Tatą. Tylko jakoś nie mogę odnaleźć swojego szczęścia. Smutno mi i
źle. W pracy też nie mogę się pozbierać. Szukam pomocy u fachowców, ale nie
zawsze z dobrym skutkiem. Co Wy na to?