Co do Dawkinsa

04.04.08, 20:21
Obiecałam, że jak się "obczytam "to się wypowiem.. i postaram
się ,zeby było krótko ,bo temat rzeka.
Wnioski 1 : znam wierzących w Boga ateistów i niewierzące osoby
religijne...
A po czym poznać ?
Po tym jak żyją ,myślą i czynią .
Można też podzielić na dobrych i złych ( domieszki nieuniknione-
liczy się przewaga)
Wnioski 2: z jakimi ludżmi wolicie obcować?
miało być krótko...
    • czareg Re: Co do Dawkinsa 05.04.08, 06:54
      Lubię myślących. Myślący nigdy nie wyśmieje wiary kogoś innego, ale wyśmiać może
      powody które "wierzący" podaje by uzasadnić swoją wiarę.
      Najlepszym przykładem jest "wiara" delikwenta w UFO bo mu jakiś nawiedzony o tym
      powiedział.
      PS. Wierzący i wiara piszę w cudzysłowie, gdyż jedynie wiara do której doszliśmy
      własnym rozumem bez wytycznych z zewnątrz jest wiarą, jeżeli spełniamy nakazy
      kogoś innego to jest to produkt wiaropodobny.
      • maciusiko Re: Co do Dawkinsa 07.04.08, 00:51
        Myślę,że kulturalny "myślący" nigdy nie wyśmieje argumentów wierzącego (ani nikogo innego) lecz będzie adwersarzem na poziomie...
    • i_am_the_army Re: Co do Dawkinsa 05.04.08, 13:05
      Nie patrzę na to, czy ktoś jest religijny, sama wychowana byłam w
      "niereligijności" raczej, ale sama "wzloty religijne" mam za sobąwink
      Prostacko mówiąc (w sumie inaczej nie potrafiętongue_out), dla mnie liczy się to, czy
      ktoś jest OK. Nie obchodzi mnie wcale, kto w co wierzy, byle by był ogólnie w
      porządku - w stosunku do świata, mnie i siebie, no i przypadł mi do mojego gustu
      poza tymtongue_out
      Z takimi lubię obcowaćtongue_out
      • kajka68 Re: Co do Dawkinsa 05.04.08, 13:20
        Pięknie powiedziane Gąsieniczko i ja się pod tym podpisuję...Czarku
        "wiaropodobna"- no rewelacja...powaliłes mnie tak trafnym określeniem.Sama
        osobiście przeszłam przez daleką drogę poprzez wszelkie wiele róznych odłamów i
        stoję na rozdrożu...posiadam wiarę wielką ale jednocześnie nie umiem pogodzić
        tego z wymaganiami Kościoła...nijak mi jedno do drugiego nie pasuje. a ludzi
        określam właśnie poprzez pryzmat ich człowieczeństwa a nie wiary...
      • ditta12 Re: Co do Dawkinsa 05.04.08, 13:25
        Nie zapisałam się do żadnej sekty,nawet do harcerstwa.Mam wielki
        szacunek do zgromadzonych i podziwiam ichsmile
        • i_am_the_army Re: Co do Dawkinsa 05.04.08, 13:42
          Ja też mam wielki szacunek do wiary, podziwiam też "zgromadzonych" - ale tylko
          wtedy, że instynkt stadny nie bierze nad nimi góry i nie zapominają o życiu "tu
          i teraz", o innych, o tym, żeby "być OK".
          A właściwie to źle napisałam, nie podziwiam ich, mam do ich "zgromadności",
          hehe, stosunek raczej całkiem obojętny.
          • i_am_the_army Re: Co do Dawkinsa 05.04.08, 13:47
            "ale tylko wtedy, GDY instynkt stadny...." (a nie "że")
            /mam natręctwa, dlatego jak zauważę błąd to muszę go poprawić, inaczej explodujętongue_out/
        • matrioszka42 Re: Co do Dawkinsa 05.04.08, 14:23
          Jestem konsekwentnie niewierząca. Ale mam świadomość istnienia siły wyższej. Kiedy mam manię jest blisko mnie, rozmawiamy, dyskutujemy o istocie wszechświata, spieramy się o sens istnienia. Kiedy jestem w depresji klnę na nią i walczę z nią. Jedyne w co wierzę to człowiek, w to że jest dobry i można to dobro wyciągnąć z niego. Nawet ze mnie...
          • nowako-wa Re: Co do Dawkinsa 06.04.08, 20:25
            Uwielbiam z wami dyskutować, kiedy byłam w szpitalu wśród "wariatów"
            uznałam ,że to moje wakacje na których nie byłam od 16 laty...
            Bardzo mi się podoba pogląd matrioszki42 ,że życie to nieustanna
            walka dobra ze złem- dla wierzących walka Boga z szatanem w nas
            samych.Dla mnie trudnością było zrozumienie tej walki jako istoty
            wiary. W takim podejściu " wszystko mi pasuje" dlaczego człowiek nie
            może osiągnąc harmoni... tak więc wyciągajcie to dobro z siebie i
            innych bo ma moc "uzdrawiająca"- zło ponoć wykancza samo siebie...
            A filozofowie niech kłócą się o istnienie Boga...(jak można się
            spierać nawiasem mówiąc o coś co jest poza naszym zasięgiem...)
            • poetkam Re: Co do Dawkinsa 06.04.08, 21:11
              innych bo ma moc "uzdrawiająca"- zło ponoć wykancza samo siebie...


              Kurczę, ja też się z tym zgadzam. Dobro zawsze wygrywa. I obojętnie,
              czy ktoś jest wierzący, czy nie. Nie trzeba być wierzącym , ale nie
              kłóci się to z pojęciem dobra. Nawet bajki uczą od najmłodszych lat
              dzieci tej prostej zasady: Zło zawsze będzie pokonane przez dobro. A
              zło pokonuje się samo swoją własną bronią...
              A bajki to ja uwielbiam...
              A Bóg? Niech każdy sam ocenia , czy jest On, czy nie. Nie tylko
              filozofowie. Choć może po trochu w każdym człowieku jest coś z
              filozofa..
              • skwr2 Re: Co do Dawkinsa 07.04.08, 06:50
                poetkam napisała:

                > A bajki to ja uwielbiam...
                Życie nie jest bajką. Kto upiera się, że jest odwrotnie ten zostaje
                wariatem.smile
                • obecna_xyz Sceptycy 07.04.08, 07:55
                  Liczne grono sceptyków działa na tym forum- az jestem zdziwiona.
                  • skwr2 Re: Sceptycy 07.04.08, 07:59
                    Nic nie leczy tak jak życie. Realne.smile
                    • poetkam Re: Sceptycy 07.04.08, 11:09
                      Nic nie leczy tak jak życie. Realne.smile

                      To w takim razie nie czytajmy dzieciom bajek, tylko od razu rzućmy
                      je w wir okrutnego świata-posadźmy je przed telewizyjnymi
                      wiadomościami- niech wiedzą od najmłodszych lat, jakie brutalne
                      potrafi być życie.

                      Każdy ma prawo do swoich poglądów i nie wolno nikomu nic narzucać na
                      siłę.
                      Ja bajki uwielbiam, sama pisuję, ale nie ma tam tylko sielanki, oj
                      nie ma (wtajemniczeni wiedzą ). Sądzę tylko, że w bajkach, tak jak i
                      w życiu prędzej, czy później dobro zwycięża. I dlatego warto być
                      dobrym człowiekiem.
                      • nowako-wa Re: Sceptycy 07.04.08, 11:46
                        A ja zapomniałam,że bajki są takie piękne...no i świrą wierzącym w
                        bajki zyje się piękniej...
                        Może i ktoś w dobro nie wierzy, a dlaczego wszyscy chcieliby się
                        otaczać ludżmi dobro "wyznającymi"??????????????
                        • skwr2 Re: Sceptycy 07.04.08, 12:37
                          nowako-wa napisała:

                          > A ja zapomniałam,że bajki są takie piękne...no i świrą wierzącym w
                          > bajki zyje się piękniej...
                          Naprawdę? Nie można żyć pięknie w nierealnym świecie. Zgodzę się, że
                          można pięknie prześnić życie.
                          > Może i ktoś w dobro nie wierzy, a dlaczego wszyscy chcieliby się
                          > otaczać ludżmi dobro "wyznającymi"??????????????
                          Uchowaj mnie Panie od "wyznawców" dobra. Natomiast wśród czyniących
                          dobro mimochodem, przy okazji własnego życia, chętnie bym się
                          znalazła.smile
                      • skwr2 Re: Sceptycy 07.04.08, 12:31
                        poetkam napisała:

                        > To w takim razie nie czytajmy dzieciom bajek, tylko od razu rzućmy
                        > je w wir okrutnego świata-posadźmy je przed telewizyjnymi
                        > wiadomościami- niech wiedzą od najmłodszych lat, jakie brutalne
                        > potrafi być życie.
                        Po lekturze i omówieniu zagadnień z nią związanych, w tym dobra i
                        zła, standardem jest pytanie, czy bajka jest obrazem rzeczywistego
                        świata. Czyni się tak, aby dzieci miały świadomość różnic, inaczej -
                        kształtuje się realistyczne podejście do życia.
                        • poetkam Re: Sceptycy 07.04.08, 12:56
                          Po lekturze i omówieniu zagadnień z nią związanych, w tym dobra i
                          > zła, standardem jest pytanie, czy bajka jest obrazem rzeczywistego
                          > świata.

                          Ty koniecznie chcesz ze mną polemizować..?
                          To o czym Ty mówisz, możliwe i sprawdzone jest w szkole. Ja z moim
                          dzieckiem co najwyżej po obejrzeniu, bądź przeczytaniu bajki,
                          rozmawiam o bohaterach tejże, o tym co jej się podobało, a co nie.
                          Może się mylę, co do mojego postępowania z Duczką, (choć
                          wykształcenie mam pedagogiczne i coś niecoś wiem), ale nie widzę nic
                          złeo w utożsamianiu się dziecka z ulubionym bohaterem bajkowym.
Pełna wersja