Tak.
Bo po ketrelu albo jego odpowiedniku jestem w stanie przespać
kilkanaście godzin. Bo w dni powszednie dzień mam jednak dość
ustrukturalizowany, a w weekendy zero "musizmu".
Boję się przygnębienia, poczucia zamknięcia w klatce.
Muszę na siłę planować sobie zajęcia, aby nie zastygnąć.
Na razie wymyśliłam "zieloną oazę miasta" (kicz

ogródki działkowe
w moim mieście, jest tam spokojnie i dobrze, jest trawa, drzewa,
jest koc. I może jakieś studyjne kino w niedzielę. Rozmyślam, co
jeszcze. Nie mogę się dać bezruchowi!