Dodaj do ulubionych

Śmierć profesjonalnie

29.07.08, 15:53
Jak sobie tak patrze jak różne zwierzątka usypiają, to siem pytam
czemu dla ludzi tacy łaskawi nie jesteśmy?
Ale ja nie o tym. Ostatnio tu dużo o samobójstwie i pewnie wielu tu
obecnych doskonale wie jak zrobić to czysto, szybko i
profesjonalnie. A co jakbyście nie mieli wpływu na włassne
umieranie? Zdarzyło się to tu komuś?
Bo mnie tak. Teraz wszystko nazywają zabiegiem. Słyszał może ktoś
ostatnio słowo operacja? I cyt. "rzadko sa jakieś powikłania". No ja
zwykle akurat jestem w tym rzadko.

Ludzie uparcie twierdzą, że jak się jest uśpionym to nie można nic
pamiętać. Właściwie mówią tak bo oni nic nie pamiętają.
Ja jak się obudziałam opowiedziałam mamie o czymś co mi się w czasie
operacji śniło:
Nie było mnie.
A potem nagle pstryk i jestem. Czuje, ze coś jest nie tak, że nie
moge oddychać. Czuje że się dusze. Chce krzyczeć ale nie moge, chce
ruszyć ręką, noga, ale próbuje bez skutku. Moje ciało nie odpowiada.
Nie moge nawet drgnąć. Trwa to wieki, a jak coraz bliżej jestem
śmierci. I czuje strach, olbrzymi wszechogarniający strach. Myśle,
że nie chce umierać i czuje, że chce krzyczeć.
Pstryk i znów mnie nie ma.
Matka nic na to mi nie powidziała.
Dopiero dużo później jak mój lekarz pierwszego kontaktu dostał wypis
dowiedziałam się, że były komplikacje, poważniejsze niż mamie
powiedzieli. Miałam wtedy 17 lat.
Tak więc rezygnacja z uśmiercania sie na własną ręke wydaje mi się
interesującym pomysłem.
Lepiej profesjonalnie.
A najlepiej wcale.
Ach, nie zmienia to faktu, ze ciągle myśle o tym, ze chciałabym
umrzeć. Tylko po tym przeżyciu nie mam już tyle odwagi żeby próbować
się zabić.
Obserwuj wątek
    • bosa_mysz Jeszcze jedno 29.07.08, 15:56
      Niezbyt dobrze o naszych chirurgach świadczy fakt, ze to NIE był
      sen, nieprawdaż? Operował mnie sam profesor heh
    • 35.a Re: Śmierć profesjonalnie 29.07.08, 15:57
      A chciałabyś się...zakochać?
      • bosa_mysz Re: Śmierć profesjonalnie 29.07.08, 16:21
        Owszem. Tylko tym razem miło by było gdyby się udało...
    • planasana Re: Śmierć profesjonalnie 29.07.08, 17:09
      bosa_mysz napisała:


      > Czuje, ze coś jest nie tak, że nie
      > moge oddychać. Czuje że się dusze. Chce krzyczeć ale nie moge, chce
      > ruszyć ręką, noga, ale próbuje bez skutku. Moje ciało nie odpowiada.
      > Nie moge nawet drgnąć. Trwa to wieki, a jak coraz bliżej jestem
      > śmierci. I czuje strach, olbrzymi wszechogarniający strach. Myśle,
      > że nie chce umierać i czuje, że chce krzyczeć.

      Powiem szczerze, ze sie przerazilam jak to przeczytalam.

      > Lepiej profesjonalnie.

      Czyli jak?

      Profesor profesorowi nierowny.
      • dealer_kaszanki Re: Śmierć profesjonalnie 29.07.08, 19:23
        sorry, że się wtrącę, ale po przeczytaniu tytułu wątku moim Iszym skojarzeniem
        była eutanazja.

        Jako osoba samotna nie chcę starzeć się literalnie 'do późnej starości' i
        rozważam tą opcję.
        • bosa_mysz Re: Śmierć profesjonalnie 29.07.08, 19:24
          zapraszamy do jednego z krajów skandynawskich. tyle że chorym
          psychicznie tego nie serwują
      • bosa_mysz Re: Śmierć profesjonalnie 29.07.08, 19:23
        Bo to właśnie jest cos przerażającego.
        Zupełnie jakby nikomu do głowy nie przyszło, że UMIERANIE wcale nie
        musi być przyjemne.
        Od tej pory nie wierze we frazes "śmierć na miejscu" czy jakoś tak.
        Nawwet jeśli ktoś wyliczy, że od załóżmy dekapitacji do śmierci mija
        5 sekund to skąd mam wiedzieć że te 5 sekund nie będzie wyglądało
        właśnie tak?

        Co do profesorów - poność profesor dobry smile Nie mnie oceniać, wszak
        żyje.
        Oto jest pytanie, profesjonalnie czyli jak? Ano chyba skutecznie
        jednak. Bo jeśli nieprofesjonalnie nam nie wyjdzie to możemy
        skończyć jako myślące ważywka - umysł pracuje ale ani ręką ani nogą
        ani niczym innym ruszyć nie możesz...
    • matrioszka42 Re: Śmierć profesjonalnie 30.07.08, 08:57
      Tak sobie myślę, że między samobójstwem a śmiercią z wyroku np. rak jest podstawowa róznica: wybór. Można myśleć (i nie tylko) o samobójstwie, ale jest to indywidualna decyzja kiedy życie przerasta. Kiedy słyszymy o chorobie, która prowadzi nieuchronnie do śmierci jedyna decyzja do podjęcia to taka, czy decydujemy się na leczenie (bolesne i przykre), które może przedłużyć życie o parę miesięcy (oczywiście nie każdy rak to taki wyrok), czy odpuszczamy i staramy się pozostały czas przeżyć korzystając ze wszystkiego co nam dane.
      Jeśli chodzi o śmierć. Pierwszy raz tak z bliska zetknęłam się z nią przy śmierci Mamy. Trwało to niecałe 10 minut. I wiem że potwornie cierpiała (ból, duszność) a na 2-3 minuty przed końcem wiedziała już, że umiera. Nie było w tym nic pięknego ani wzniosłego. Nie wspomnę już o takich sprawach jak otwierające się zwieracze i narastająca ilość gazów w brzuchy oraz plamy opadowe. Śmierć jest brzydka! Miałam bolesne wrażenie, że Mama zniknęła z ostatnim oddechem.
      Przepraszam, bo chyba się rozminęłam z tematem.
      • bosa_mysz Re: Śmierć profesjonalnie 30.07.08, 09:12
        Jak to było? Ach, w jednym serialu był taki dialog:
        - Nie bede się oleczyć, chce godnie umrzeć.
        - W umieraniu nie ma nic godnego. W życiu moze być.
        Nawet i nie głupi tekst.
        Co do twojej wypowiedzi to się z nią zgadzam. Smierć nigdy nie jest
        estetyczna, nieważne jak się ją popełni.
        Nikt się tutaj włanie nie zastanawia nad tym co się dzieje gdy
        człowiek nie ma wyjścia i umrzec musi nie dlatego, że tak sobie
        życzy, tylko dlatego, ze fizycznie, biologicznie nie ma już odwrotu.

        Ci przewlekle chorzy mają szanse jeszcze coś zrobić. Coś przeżyć,
        ale i tak krąży nad nimi widmo śmierci. Ci którzy odeszli nagle nie
        mogli się pożegnać ale i śmiercią głowy nie musieli sobie zaprzątać.
        Pytanie jak chce się umrzeć pozostaje aktualne.

        Mnie osobiście pare razy niewiele brakowało żeby spróbować. Ale
        pamiętając tamto przezycie... cóż, szpetne to i niepochwalane przez
        psychoterapeutów niemniej jednak moje udo przypomina zeszyt w
        linie. Jednak zawsze to jakaś metoda, jedna z ostatecznych.
        • mea-22 Re: Śmierć profesjonalnie 30.07.08, 10:14
          Ja znam inna historie. Moj znajomy mial dziewczyne. Zachorowala na
          raka. Wiedziala ze umiera, cierpiala....popelnila samobojstwo....
          I co w takim przypadku? Jak ksiadz Tischner powiedzial przed
          smiercia: 'Cierpienie nie uszlachetnia'....
          • matrioszka42 Re: Śmierć profesjonalnie 30.07.08, 12:04
            To nadal jest kwestia wyboru rodzaju śmierci. Nie wiem czy w obliczu niewyobrażalnego cierpienia nie podjęłabym decyzji o skończeniu wedle własnego życzenia, czy czepiałabym się życia jak rzep.
            Najbardziej się boję, że nowotwór może mi zaatakować mózg i wszystkie decyzje będą poza moim zasięgiem.A cierpienie nie uszlachetnia, ono niszczy nasze człowieczeństwo, czyni z nas bezwolne istoty pragnące by skończył się ból.
          • bosa_mysz Re: Śmierć profesjonalnie 30.07.08, 12:10
            Zgadzam się z nim w 100%. Zresztą to był niezwykły człowiek.

            Możemy wybrać czy chcemy na śmierć czekać czy ją przyspieszyć.
            Niezależnie od tego każdemu jest to wcześniej czy później pisane
            (rety ale banał smile Ja po tym doświadczeniu zaczełam się zastanawiać,
            co jeśli w czasie umierania my, nasz umysł, czy dusza jak kto woli,
            jesteśmy w pełni świadomi i nie możemy tego zatrzymać?
            Dla mnie też czasem opcja, ze moge z życiem skończyć zaraz daje
            pewne pokrzepienie.
            Ale co jeśli umieranie będzie wyglądało właśnie tak? Brr, to ja może
            jeszcze troche pożyje.
            Miałam w rodzinie kogoś kto umarł na raka. Od diagnozy do śmierci
            minęły 3 miesiące. Wytrwał do końca. Ja bym pewnie się zabiła w
            połowie.
            • esselnitro Re: Śmierć profesjonalnie 04.08.08, 15:50
              Uważam że śmierć można "przejść" z godnąścią czego przykładem jest sam Jan Paweł II
          • planasana Re: Śmierć profesjonalnie 30.07.08, 12:12
            Cierpienie zdecydowanie nie uszlachetnia.

            Fizyczny aspekt smierci mnie tez przeraza. Dlatego chcialabym byc
            spalona. Jak to pisala K. Nosowska:

            "Pragne tez by mnie spalono,
            bo zawsze sie balam robako.."
    • anetta1773 Re: Śmierć profesjonalnie 05.08.08, 05:42
      Relanium 5 mg plus wódka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka