Witajcie. Od jakiegoś czasu zaglądam na to forum i jest mi lżej, bo
czuję, że nie jestem sama.
Choruję od zawsze. Raczej na depresję, ale że miewam czasem
okresy "nadmiernego pobudzenia", jak to określił mój psychiatra -
zakwalifikował mnie jako "dwubiegunową ze szybką zmianą faz" czy coś
w tm rodzaju. Mam 34 lata. Kiedyś myslałam, że jestem "inna". Potem,
że jestem "psychiczna". Jeszcze niedawno, że jestem chora, ale na
dość rzadko występującą w społeczeństwie chorobę. Zaglądając na
różne fora stwierdziłam ,ze nie jestem tak odosobnionym przypadkiem.
A od niedawna sądzę, że wielu z mego otoczenia powinno trafić jeśli
nie do psychiatry, to może do psychologa czy innego specjalisty i ze
ja mam ten komfort, ze jestem już zdiagnozowana, leczona i to nawet
czasami z dobrym skutkiem a oni - jeszcze myślą, że są zdrowi
tylko, ze jeden obgryza paznokcie, bo giełda szaleje, drugi sprawdza
pięć razy czy samochód zamknięty itd itp.
Nie wiem czy pogodziłam się z moją chorobą. Czasem jest mi żal tego
straconego czasu, często nie mogę patrzeć na moje fałdy tłuszczu -
efekt chorobliwego obżarstwa, smutno mi, że dzieci nie mają takiego
dzieciństwa, jakie mogłyby mieć gdybym była zdrowa, mam wyrzuty
sumienia, ze jestem beznadziejną żoną i jeszcze gorszą "panią domu".
Ale dobrze, że tu jesteście, że mogę tu czasem zajrzeć i poczuć, że
nie jestem sama.
Pozdrawiam.