Dodaj do ulubionych

1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI

25.10.08, 21:25
Witam wszystkich rzadko sie tu pojawiam.Ostatnio w 2006 roku jak sie
zaczeło u mojego narzeczonego. Po pobycie w szpitalu i prawie pol
roku chorobowego doszedl do siebie,
Przez 1,5 roku spokoj i nagle bummm mania.Prawie rozsatanie, klotnie
drazliwosc, to ja jestem chora i inni i itd. Ostatni atak manii
lutym 2007 a teraz znowu wraca traz to wg mnie nie jestem lekarzem,
ale hipomania-malo snu,dziwne pomysly,nadnmierna drazliwosc,
podwyzszona samoocena-"ja wszystko zalatwie". Duzo z nim rozmawiam,
czytam ksiazki o ChAD-twierdzi ze cos bylo , ale nie jest przekonany
o chorobie."NO skoro lekarz mowi ze cos jest to jest"-jego slowa
Zycie bym oddala zeby byl zdrowy sad , ale coz.
Chce tylko by do niego dotarlo by zrozumial, ze musi brac leki.
Bierze depakine chorno 500x 2 na dobe- moze to za malo-nie wiem.
Czuje ze zaczyna sie dziac cos zlego-rok temu bylo podobnie-
podwyzszony nastroj, malo snu 5h na dobe, zmniejszony apetyt, dzikie
oczy.
Chce mu pomoc jak tylko moge.
Mielismy wziasc slub 2 lata temu i wtedy sie zaczeło, dalam rade. Po
kolejnym jego epizodzie chcialm sie rozstac, mialam dosc.Kocham go,
chce mu pomoc,tylko czasem on nie rozumie, obwinia mnie o wszystko.
Jak mu wytlumaczyc, ze jest chory???? Pomozcie- po malu brak mi sil.
Jestesmy ze soba 7 lat. Pierwsza manie mial 2 lata temu- nie mial
depresji. jestem silna dam rade, chce dla niego jak najlepiej, ale
nie wiem juz jak mu to wszystko wytlumaczy. On na wszystko ma swoja
odpwiedz. Boje sie, ze to sie moze zle skonczyc sad
Obserwuj wątek
    • 35.a Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 25.10.08, 21:56
      Poproszę takiego Ukochanego jak Ty jesteś dla swojego Narzeczonego.
      Pomóc rzeczowo nie bardzo umiem...Przymusowa hospitalizacja?
      • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 25.10.08, 22:08
        Hospitalizacja nie... pokic o nie jest tak bylo 2 lata temu. wtedy
        musial byc w szpitalu. Pol roku temu obylo sie bez szpitala. teraz
        tez moze. Nie chce go zostawic samego. Moze wizyta u lekarz,
        zwiekszona dawka lekow.Dzis zapytal sie od kiedy jestem taki
        nakreocny- odp 3-4 dni. Jutro chce porozmawiac jeszcze raz, chce cos
        ustalic. Powiedzial , ze jesli trzeba bedzie pojdziemy do
        lekarza.kolejna wizyte ma w grudniu, ostatnio byl w na pocztaku
        pazdzienika-chodzi co 2 miesiace. noc przed nami-ja chyba nie zasne
        a on...


        Pomoc rzeczowa.... nie. chodzi mi o pomoc sama w sobie. jak mu
        wytlumaczyc, jak dotrzec do niego.PO PROSTU POMOC !!!!
        sad
        • 35.a Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 25.10.08, 23:00
          pomóc rzeczowo w znaczeniu "mądrze, sensownie"
          wydaje się, że jesteś bardzo zdenerwowana jego stanem. zrozumiałe.
          ja też jestem umawiana (tak życzy sobie p.dr) na wizyty co 2 m-ce.
          za rzadko. też z NFZ-u?
          lekarz teraz jest konieczny, a gdy napisałaś o tej dzikości w oczach
          to jakoś tak automatycznie pomyślało mi się "szpital". był
          kiedykolwiek groźny dla siebie i/lub otoczenia?
          • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 08:56
            Grozny,....
            Pol roku temu wyganial mnie z pokoju, nie mogl na mnie patrzec.
            Tak lekarz z z przychodni-za rzadko. Szpital nie w chodzi w gre, on
            sie go boi jak ognia. Byl raz i powiedzial ze wiecj tam nie wroci.
            Musze z nim porozmawiac, przekona do prywatnej wizyty u lekarza,
            zeby zwiekszyl mu leki.
            Jestem zdenerwowowana jego stanem, bo nie da sie inaczej. przy nim
            staram nie okazywac sie zlosci czy gniewu, przytakuje, rozmaiwam
            spokojnie. zobaczymy co sie dzis wydarzy.
            sad
            • oh-o Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 09:23
              wydaje się, że wyjściem jest ta prywatna wizyta u lekarza
              i zwiększenie dawki leków. Trzymaj się.
            • poetkam Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 09:38
              To dobrze, że z nim rozmawiasz. Próbuj namawiać go na tego lekarza do skutku.
              Widzę, że jesteś uparta i konsekwentna. Poradzisz sobie, będzie dobrze.
              > Jestem zdenerwowowana jego stanem, bo nie da sie inaczej.

              Oczywiście, że jesteś zdenerwowana od czasu do czasu, to zrozumiałe

              przy nim
              > staram nie okazywac sie zlosci czy gniewu, przytakuje, rozmaiwam
              > spokojnie.

              Podziwiam Cię za ten spokój...

              zobaczymy co sie dzis wydarzy.

              Nie zakładaj z góry przypadkiem, że coś złego, proszę. Najczęściej potem tak się
              właśnie dzieje.
              Powodzenia i trzymaj się!
              • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 10:32
                Masz racje najgorsze to zakladac ze cos sie stanie. Taki juz
                czlwoiek jest ze mysli o najgorszym
                Dziekuje za wsparcie .

                Tak musze przekonac go do prywatnej wizyty. Chce z nim isc we wtorek
                jesli to bedzie mozliwe do lekarza.

                wiem ze poradze, musze .Dwa razy dala ad, nie zalamalam sie wiec
                teraz tez dam.
                Tylko zeby on zroumial, ze chce dla niego dobrze.W ataku manii
                twierdzi ze to ja jestem chora, ze wszystko moja wina itd. Nie
                nawidze tego.
                • 35.a Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 10:44
                  przepraszam, a czy on jest dziecko, że za rękę i do lekarza?
                  jeśli człowiek nie chce się leczyć...cóż można zrobić?
                  jeśli nie przymusowa hospitalizacja...
                  ciao, bambina, radź sobie sam

                  (przepraszam, ostro, prezentuję wyłącznie swoje stanowisko)
                  • oh-o Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 11:00
                    w manii albo w ostrej hipo właśnie trzeba za rękę
                    i prowadzić do lekarza.
                    jak każdy tutaj piszący ja też prezentuję wyłącznie swoje zdanie,
                    to chyba oczywiste
                    • 35.a Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 11:17
                      Jasne, że tak. Tylko jeśli takie życie z narzeczonym, to jakie
                      z mężem? Bo później raczej jest trudniej niż łatwiej. Także wyłącznie
                      własne stanowisko.
                      Jeśli ktoś mówi: spadaj z pokoju, bo nie mogę na Ciebie patrzeć?
                      Żona czy siostra miłosierdzia? Nie pytam agresywnie, zastanawiam się,
                      osobiście bym w to nie weszła.
                      • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 18:20
                        No i do lekarza nie chce isc, bo wg niego nic sie nie dzieje.
                        Zaczyna sie to smao, to ty masz depresje. Dlaczgo ja musze ustepowac
                        itd...Godze sie na jego "poczekajmy 2 dni", bo co mam robic...
                        Nie zmusze go , tylko spokojna rozmowa. Do szpitala nie pojdzie nie
                        ma mowy.
                        Masz racje zona czy siostra milosierdzia...
                        kocham go... chce mu pomoc. Moze czasem byloby lepiej wyjsc z domu i
                        zostawic go w taim satanie samemu sobie...Moi rodzice nie rozumieja
                        tego.zastnawiam sie czasem czy moze nie skonczyc z tym wszystkim gdy
                        jest zle, ale pozniej przychodzi to dobre.
                        wszystko bym oddala by do neigo dotarlo, ze to nie moj wymysł
                    • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 18:25
                      zgadzam sie wziasc za reke i do lekarza, ale jesli nie chce, nie
                      zaciagne go sila.
                      Dla mnie dziwne jest to ze nie mial depresji caly czas ma gorki tzn
                      nawroty choroby to 1 mania- w szpistalu stwierdzono epizod
                      maniakalny, no a 2 raz zaczelo sie od hipomanii w pore wieksza dawka
                      lekow i dochodzil do siebi 2 miesiace.
                      Za pierwszym razem przezylam szok, bo choroba wyszla 2 tyg przed
                      naszym sllubem, podczas drugiego to ja mialam atak nerwicy, a teraz
                      nerwy mnei zzeraja, placze jak on nie widzi. Czuje sie bezsilna, bo
                      nic do niego nie dociera.=- to jest dla mnie najgorsze. Nie chce go
                      skrzywdzic, nigdy nie chacialam, a on to tak odbiera.
                      Obym miala sile na to wszystko
                      Jak ludzie pisza 10 lat remisji to nie chce mi sie wirzyc sad
                      • tosiedazrobic Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 18:35
                        Zamówiłabym wizytę do domu. Chyba się nie zabunkruje w pokoju?

                        magvj widziałas teatr "patrzę na Ciebie Marysiu?"

                        Pora równiez pomyślec o sobie,to wcale nie będzie oznaczało,ze
                        jestes podła i bez serca dla Niego. Chodzisz do psychologa? tam
                        raczej nie dołują ludzi,z reguły lekko podkurzają człowieka smile,ale
                        chyba pora na chwilę zwierzeń.

                        i nie opuszczaj nas tutaj smile
                        • tosiedazrobic Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 18:37
                          bo ja bym się zabunkrowała smile
                        • tosiedazrobic Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 18:37
                          aa gdzie On teraz jest,a gdzie Ty? w jednym mieszkaniu?
                          • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 18:42
                            >aa gdzie On teraz jest,a gdzie Ty? w jednym mieszkaniu? <

                            Ja pisze na forum , a on spokojnie oglada TV. Nie chce go draznic i
                            mu przeszkadzac. Niech sie wyciszy.


                            Miszkamy razem, Mamy wspolne mieszkanie
                        • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 18:39
                          nie chodze do psycholag, wydaje mi sie ze jestem silna dma rade,
                          musze dla Niego i dla siebie.

                          No a wizyta , raczej sie nie zamknie w pokoju nie mamy drzwi na
                          klucz. Tylko jak on na to zareaguje o rny Julek-wole nie myslec.


                          Masz racje czas pomyslec o sobie, mam 29 lat i zycie przede mna, a
                          tak co...
                          Kazyd mi to mowi, zakoncz to nie ma sensu.Rodzina jakos sie
                          przyzwyczaila, to moje zycie .Maja racje , chca dla mnie wszystkiego
                          dobrego , a tu jaka przyszlosc kto wie. Ja nie mysle co bedzie
                          jutro , obudze sie to sie okaze.Nauczylam sie .

                          tylko czasem gdy jestem sama , to placze-dlaczego ja itd, mial byc
                          slub, rodzina a mam....

                          sad
                          • tosiedazrobic Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 18:56
                            ja Ci biedna moja nie piszę,ze masz to zakończyć. Silna jesteś
                            bardzo lecz energią trzeba zarządzać-ja juz to wiem juhuu.
                            wiem!zaraz cos sprawdzę i napiszę do Ciebie na maila
                            gazetowego,poczekaj.
                            • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:03
                              Prosze pisz na email magvj@o2.pl gazetowego nei pamietam sad
                              • tosiedazrobic Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:14
                                nie pamiętasz hasła do gazetowego,tak?
                                dobra, juz napislam,to skopiuję wiadomość.poczekaj.
                                • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:18
                                  dziekuje smile
                                  No nie pamietam hasła zacma umyslu chyba
                                  • tosiedazrobic Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:21
                                    wysłałam,ale czy ze skrzynki gazetowej dojdzie uncertain
                                  • poetkam Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:22
                                    Kiedy się już zalogujesz, kliknij myszką w pocztę . Jest na górze ekranu smile
                                    • tosiedazrobic Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:24
                                      poetkam Ty to masz głowe na swoim miejscu smile
                                      może wiesz jak w poczcie zmienic rozmiar czcinki? coś musiałam
                                      przycisnąc i teraz mam małe literki,az sie czytac nie chce,a
                                      przyszedł @ od Ciebie.
                                      • poetkam Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:31
                                        Tam , gdzie pisze : pisownia- w tym samym rzędzie, naciśnij TT , tam jest
                                        możliwość zmiany: małe, duże, normalne.
                                        • tosiedazrobic Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:34
                                          poetkam pokaz palcem,gdzie pisze "pisownia " smile
                                    • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:27
                                      dziekuje smile
                                      • poetkam Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:34
                                        Dziewczyno złota, dobrze radzi Ci Tosiedazrobić! Zajmij się w pierwszej
                                        kolejności sobą- trochę zdrowego egoizmu nie zaszkodzi, serio. A może faktycznie
                                        wybierz się do psychologa. On może Cię nakierować na właściwe postępowanie z
                                        Twoim partnerem.
                                        Trzymaj się dzielnie. Odzywaj się do nas na bieżąco!
                                        • tosiedazrobic Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:38
                                          napisz mi gdzie to "pisanie",bo luupę zacznę szukac big_grin
                                          • poetkam Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:47
                                            "pisanie"

                                            Nie pisane, tylko "pisownia". Te opcje są tuż nad tekstem. Zrób tak: utwórz nowy
                                            list i nad pustym miejscem na tekst są te właśnie opcje smile Po prawej stronie
                                            jest "pisownia", a obok są symbole. Najedź na TT. Wyświetlą Ci się wielkości
                                            liter. Powolutku, dojdziesz smile
                                        • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:39
                                          Jasne postaram sie. Dziekuje za wszystko.
                                          • tosiedazrobic Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:42
                                            i my tu rezygnacji mówimy NIE smile
                                            • poetkam Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 26.10.08, 19:48
                                              > i my tu rezygnacji mówimy NIE smile

                                              Zgadza się!!!!!! smile
                                              Zaraz zaalarmuj nas, co i jak u lekarza. I zadbaj o siebie, proszę!
                                              • madau Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 27.10.08, 12:16
                                                Witaj

                                                Tu dziewczyny bardzo dobrze radza, Tosia ma racje, moim zdaniem
                                                bedzie najlepiej zamowic wizyte prywatna. ja jjestem w "roli"
                                                Twojego narzeczonego gdyz w naszym zwiazku to ja jestem powaznie
                                                chora - wiem jak trudne jest to dla mojego partnera.
                                                Widzialam ze jestes z poznania: moi rodzice sa lekarzami, niestety w
                                                malopolsce, wlasnie wyslalam do nich maila i do kuzynki ktore cierpi
                                                na depresje i pewno ma jakiegos zaufa,nego lekarza - wrato jest
                                                postarac sie o DOBREGO specjaliste, zeby sie Twoj narzeczony nie
                                                zabarykoadowal, nie przestraszyl...
                                                bardzo mi cie zal ale podziwiam Twoja odwage, jak tylko bede miala
                                                jakies namioary to podam Ci je albo na priva albo na forum
                                                zamknietym a dziewczyny stad Ci je przekaza... To moze potrwac ale
                                                robie to co w mojej mocy!

                                                Twoj chlopak ma szczescie ze ma taki skarb jak Ty smile
                                                caluje Ci emocno, nie poddawajcie sie!

                                                mada
                                                • madau Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 27.10.08, 12:39
                                                  Kuzynka wlasnie mi odpowiedziala tylko niestety jej lekarz jest z
                                                  Kalisza a nie z Poznania...
                                                  Trzymaj sie kochana, jestes naprawde bardzo dzielna!
                                                  • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 27.10.08, 13:43
                                                    To nie problem pojechac do Kalisza.

                                                    Poki co sie trzymam. Musze znalezc sobie jakiegos psychologa.
                                                    Jesli chodzi o Narzeczonego to powiedzial ze nie chce isc jeszcze do
                                                    lekarza. Mam mu dac czas do wtorku. Czekam wiec, bo co innego mi
                                                    pozostaje. Siedze w pracy i mysle co on robi. Gdy slysze "wiesz co
                                                    tak myslalem..." to mnei w zoładku sciska. Najchetniej bym uciekal-
                                                    uwierzcie mi.
                                                    Nie moge pojac tylko tego ze do niego nic nei dociera sad to mnei
                                                    przeraza.
                                            • magvj Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 27.10.08, 13:44
                                              Ja nie rezygnuje
                                              • madau Re: 1,5ROKU REMISJI.... POL ROKU REMISJI 27.10.08, 14:01
                                                mag, dopytam sie o te lekarke z Kalisza wiec to dobra specjalistka -
                                                moja kuzynka bardzo sobie ja chwali...

                                                Tylko, chyba Tosia ma racje, lepiej moze zamowic domowa wizyte jakby
                                                byla taka mozliwosc? W pewnym momencie trzeba podjac decyzje za
                                                Narzeczonego, za mnie czesto decyzje podejmuje chlopak... I potem mu
                                                jestem wdzieczna gdyz sama bym nie potrafila.

                                                wazne jest zeby lekarz byl naprawde kims zaufanym, nie wiem na ile
                                                na takiej domowej wizycie jest to mozliwe gdyz lecze sie we Francji.
                                                Ale uwazam ze powinnas doprowadzic do takiego spotkania miedzy
                                                lekarzem a Twoim narzeczonym - oboje straszliwie cierpicie -on przez
                                                chorobe, Ty napewno martwisz sie tym ze nic nie mozesz zrobic...

                                                Ciesze sie ze trafilas na to forum, caluje Cie mocno i jak tylko
                                                bede miala jakies newsy, napisze
                                                kiss

                                                mada
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka