Dodaj do ulubionych

rozwod w manii

04.11.03, 10:52
Opisywalam juz swoja historie w watku "Na dobry poczatek". Jestem zona
faceta, ktory ma zdiagnozowana chorobe przez 3 lekarzy, siedzi w manii dosc
gleboko, ale nie zamierza sie leczyc i uwaza, ze chcemy zabic jego osobowosc.
Spowodowal wypadek samochodowy, chcial przejac firme, w ktorej pracuje,
przedwczoraj obcial rekawy nowej koszuli bo potrzebowal szmaty do wytarcia
kurzu - a potem zalozyl te koszule, juz bez rekawow... lekarze namawiaja mnie
do zlozenia do sadu wniosku o leczenie przymusowe... Ale jest jeszcze jeden
watek: moj maz zakochal sie w poznanej przez internet kobiecie, wlasnie
teraz, w fazie manii. Kobieta nie daje mu nadziei, ma meza i dziecko, ale
wysyla mu milutkie sms'y i maile, i to mu wystarcza. Uwaza ja za swoje
przeznaczenie, wyprowadzil sie z domu do swojego taty, chce tam na nia czekac
do konca zycia... Chcialam Was zapytac, jako ludzi doswiadczonych z ta
choroba - czy zdarzalo Wam sie w momencie manii przekreslac zwiazki z ludzmi
i rzucac sie w nowe. I co potem, gdy mania mija? Jak to jest? Bardzo zalezy
mi na moim mezu, i probuje zrozumiec jego chorobe... On oczywiscie chce teraz
rozwodu, ja nie traktuje tego powaznie. Powiedzcie, jak to jest z rzucaniem
sie w cos nowego w tej fazie choroby??? Czy cos takiego
przezyliscie/przezylyscie?
Obserwuj wątek
    • ne.la Re: rozwod w manii 04.11.03, 12:03
      Nie chcę Cię przerażać, ale prosisz o informacje... Poza tym nie potrafię
      powiedzieć, czy u wszystkich jest podobnie, więc weź pod uwagę, że to dotyczy
      tylko "mojego przypadku".

      Mania wiąże się z dużym wybuchem seksualności. Na granicy z nimfomanią. Co
      może, ale nie musi niszczyć związków. U mnie niszczyło (=zdrady). Teraz jestem
      ustatkowana, jest naprawdę dobrze, ale muszę się przyznać sama przed sobą: 1)
      wyszłam za mąż w fazie manii (zarówno sam ślub jak podjęcie decyzji), 2)
      poznałam go wraz z nadejściem ostrej manii, a bylo to naprawdę tylko trochę
      więcej niż rok temu.

      Czy zatem wszystko może się jeszcze wydarzyć? Nie wiem i wolę nie wiedzieć,
      stąd będzie to chyba jeden z powodów, dla których zacznę leczyć manię
      (wczesniej brałam leki tylko w depresji).

      W manii generalnie "zaczyna się wszystko od nowa" - przeprowadzki, zmiany
      pracy, zaczynanie studiów, itd., znam to wszystko aż za dobrze sad Poczucie,
      ze "teraz właśnie teraz" moje życie nabierze nowego sensu. I za każdym razem
      nabiera. Za każdym razem mam poczucie, że to już na dobre i do końca. Aż do
      depresji sad

      Przepraszam, jeśli Cię przestraszyłam/zmartwiłam sad
      • zakulina Re: rozwod w manii 04.11.03, 17:17
        Dziekuje Nela, naprawde... Doszlam chyba do stanu, kiedy nic mnie nie
        przestrasza i nie moze zmartwic, juz nawet nie umiem plakac... Teraz staram sie
        po prostu jakos te sytuacje rozwiazac. Ten nowy zwiazek mojego meza nie ma
        szans, ta kobieta nie daje mu zadnej nadziei... Oczywiscie, gdyby byl zdrowy,
        moglabym go kopnac w dupe, gdybym miala dosc sily, i patrzec, jak dociera do
        niego smutna prawda... ale nie jest zdrowy, i dlatego staram sie byc przy nim
        bez wzgledu na wszystko, zrozumiec go i w miare mozliwosci przewidziec, co
        bedzie dalej. Z moim mezem jest teraz tak, jak piszesz: ma poczucie, ze zycie
        nabiera nowego sensu, przeprowadzil sie, chce zmieniac prace, zglasza sie na
        jakies zupelnie absurdalne stanowiska... No i wierzy, ze zdobedzie tamta
        kobiete... W piatek idziemy razem do psychiatry, ktoremu on zdaje sie chociaz
        odrobinke ufac - zobaczymy, co bedzie dalej, czy to cos da... To pierwszy
        lekarz, ktorego zgodzil sie odwiedzic drugi raz. Do tej pory kazdy
        byl "kiepski" albo "oplacony przeze mnie", albo nawet "oplacony przez koncern
        farmaceutyczny". Wiec mam ciutke nadziei... Oczywiscie denerwuje mnie to, ze
        to, co dla tamtej panny jest jakas gierka, spotkaniami na kawke raz na tydzien
        i paroma milymi sms'ami, dla niego jest teraz sensem zycia, ale co moge zrobic?
        Chodzi mi po glowie zawiadomienie jej meza... ale nie wiem, czy to tylko nie
        pogorszy sprawy.
        Dzieki wielkie, dzieki Tobie znow zrozumialam jakis kawaleczek tej choroby... A
        to bardzo mi pomaga. No i gratuluje Ci udanego malzenstwa!!! Trzymaj sie!
        • empeka Re: rozwod w manii 04.11.03, 21:47
          Jeśli ten romans jest tak absurdalny, jak piszesz, to raczej nie
          kontaktuj się z tamtym mężem. Nigdy nie wiadomo, czy nie pójdzie
          bić Twojego.

          Marta
          • zakulina Re: rozwod w manii 05.11.03, 00:26
            Dzieki, Marta. Sama czuje jakims kawalkiem, ze to strasznie durny pomysl, a z
            drugiej strony szlag mnie trafia, ze panienka ma zabawe, olewa nawet to, ze moj
            maz jest chory, spotyka sie na godzinke raz w tygodniu i wysyla mu
            maile "Kochanie, czy juz spisz?" w srodku nocy... Ale pewnie masz racje,
            wlasciwie nie ma o czym temu mezowi mowic, bo zdrada zony to konkret, a to ze
            jakis facet sobie cos na jej temat roi to raczej problem tego faceta...
            Postaram sie zacisnac zeby i doczekac do wizyty u pana psychiatry w piatek
            wieczorem. Zobaczymy... licze na cud, ze moj maz zacznie jednak brac te leki,
            chociaz wszyscy piszecie, ze trudno o to w stanie manii... A z drugiej strony,
            Miron straszy, ze jak sie zacznie depresja to bedzie niebezpiecznie, i moze
            samobojczo... Wiec wolalabym nie czekac. Chce go zaszantazowac, ze albo on
            bierze te leki, albo ja skladam papiery do sadu o przymusowe leczenie, co - jak
            mowia mi wszyscy lekarze - jest tu do przeprowadzenia bez problemu... Wiem, ze
            go wkurze maksymalnie, ale nie wiem, czy mam jakies inne wyjscie. Jesli ten
            psychiatra nie da rady po dobroci...
            • empeka Re: rozwod w manii 05.11.03, 11:01
              Powodzenia i - aby do piątku!
              Marta
            • miron17 Re: rozwod w manii 05.11.03, 12:49
              zakulina napisała:

              > Dzieki, Marta. Sama czuje jakims kawalkiem, ze to strasznie durny pomysl, a z
              > drugiej strony szlag mnie trafia, ze panienka ma zabawe, olewa nawet to, ze
              moj
              >
              > maz jest chory, spotyka sie na godzinke raz w tygodniu i wysyla mu
              > maile "Kochanie, czy juz spisz?" w srodku nocy... Ale pewnie masz racje,
              > wlasciwie nie ma o czym temu mezowi mowic, bo zdrada zony to konkret, a to ze
              > jakis facet sobie cos na jej temat roi to raczej problem tego faceta...
              > Postaram sie zacisnac zeby i doczekac do wizyty u pana psychiatry w piatek
              > wieczorem. Zobaczymy... licze na cud, ze moj maz zacznie jednak brac te leki,
              > chociaz wszyscy piszecie, ze trudno o to w stanie manii... A z drugiej
              strony,
              > Miron straszy, ze jak sie zacznie depresja to bedzie niebezpiecznie, i moze
              > samobojczo... Wiec wolalabym nie czekac. Chce go zaszantazowac, ze albo on
              > bierze te leki, albo ja skladam papiery do sadu o przymusowe leczenie, co -
              jak
              >
              > mowia mi wszyscy lekarze - jest tu do przeprowadzenia bez problemu... Wiem,
              ze
              > go wkurze maksymalnie, ale nie wiem, czy mam jakies inne wyjscie. Jesli ten
              > psychiatra nie da rady po dobroci...

              Przepraszam, jeśli Cię nastraszyłem. Uważam jednak, że powinnaś wiedzieć o tym,
              co może się przydarzyć (mnie się przydarzyło, myślę, że nie jestem odosobnionym
              przypadkiem).
              • zakulina Re: rozwod w manii 05.11.03, 23:24
                Wchodze na to forum m.in. po to, zeby byc straszona, to znaczy zeby wiedziec,
                co moze sie stac! Wiec jestem wam strasznie wdzieczna za kazde slowo! Nie tylko
                to dodajace otuchy, ale tez to po prostu informujace!!! Na razie czekam do
                piatku i staram sie nie robic nic glupiego...
    • agawa50 Re: rozwod w manii 25.05.04, 12:06
      Dopiero znalazłam to forum... Od kilku miesięcy leczę głeboką depresję. Tkwię w
      niej duż., dużo dłużej. Przyczyna? Najprawdopodobniej CHAD u mojego męża. Po
      koszmarze ostatnich kilku lat (dwadzieścia lat razem) on się zakochał. W
      panience 20 lat młodszej. U mnie jest gorzej, ona zrobiła wszystko, żeby on
      odszedł do niej. Mania aż krzyczy, szczęście z nich podobno promieniuje.
      Rozwodu jeszcze nie zażądał. Nie ma czasu. Napisz mi, co zrobiłaś? Pozdrawiam
      agawa
      • empeka Re: rozwod w manii 27.05.04, 16:57
        agawa50 napisała:

        > Napisz mi, co zrobiłaś?

        Zakulina od 6 miesięcy nie pisuje tutaj, więc skąd ma wiedzieć, że oczekujesz wyjaśnień?

        Pozdrawiam
        Marta
    • greta_30 NIE RÓB TEGO! nie mam siły czytać wątków 25.05.04, 17:28
      ale nie rób tego, a jeśli to on chce się rozwiść - to uświadom mu, że takie
      rzeczy można anulować na spoko. takie jest prawo! I słusznie. Spójrz co ja
      wyczyniam. Jestem bezkarna, bo mnie lubią, ale prawda jest taka, że 50% moich
      słów można zakwestionować i obrucić w kiepski żart. Rozwód w manii? ZAPOMNIJ!!!!
      greta - nawołuje do nie ronienia szopek!
      • madeyowa Re: NIE RÓB TEGO! nie mam siły czytać wątków 27.05.04, 14:25
        Moja mama po dwóch miesiącach leczenia bardzo wstydzi się tego co robiła w
        manii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka