Jestem mamą dziewczynki wcześniaczka. Urodzona w 34 tyg.z bardzo niską wagą (hipotrofia płodu). Dziecko karmione mlekiem sztucznym, zaopiekowane, kochane, przesypia całe noce. W tej chwili ma 17 miesięcy. Niestety, od urodzenia ciągle płacze. Nosimy je na rękach, marudzi, zostawimy by się sama bawiła-po chwili płacz. Upuści zabawkę-płacz, zobaczy nową osobę-na twarzy "podkówka". Wsiadamy do auta-ryk i kręcenie; wychodzimy gdzieś z wózkiem-płacze, ucieka. Non stop towarzyszy nam od rana do wieczora buczenie, płakanie a pogodne momenty są bardzo rzadkie. Jestem już wykończona, sama łykam masę uspokajaczy byleby tylko wytrwać kolejny dzień. Mimo starań, pomocy wielu osób-nie możemy wyplenić tych humorów. Moje dziecko rzadko jest pogodne, zwykle nieustannie marudzi a jej ulubiony dźwięk to płacz. Od czasu rozpoczęcia macierzyństwa jesteśmy więc uziemieni w domu, bo jakiekolwiek wyjścia są nieudane, zwykle trzeba wszystko ustawiać pod dziecko, które nie umie cieszyć się spacerem ani spokojnie posiedzieć. Do tego towarzyszy jej duża nadaktywność, niemożność posiedzenia czy postania chwilę w miejscu, napady złości i niecierpliwości-stąd moje obawy o zaczątki ADHD

Nadmienię, że dziecko jest przebadane i neurologicznie ( w tym usg głowy) i kardiologicznie; nie ma alergii ani robaków typu owsiki, etc. Czy ktoś także spotkał się z tym, aby wcześniak był stale płaczliwy i marudny-czy to już tak ma być zawsze?