Dodaj do ulubionych

Poród na Polnej w Poznaniu

22.11.04, 13:12
Witam,
szukam kontaktu z Mamami, które rodziły wcześniaczki w szpitalu na ul.
Polnej. Chcę zebrać wrażenia z porodu, opieki nad nami i naszymi dziećmi itp.
Moje wrażenia są doskonałe, uratowali moje dziecko, mną zajęli się pod
względem fizycznym jak należy. Był tylko jeden problem - po porodzie położyli
mnie na salę z innymi Mamami, które miały przy sobie dzieci, które w nocy
jadły, płakały... a moja córeczka leżała na neonatologii w inkubatorze i nie
mogłam jej dotknąć i zobaczyć w dniu porodu. To przeżycie prześladuje mnie do
dziś, choć minęło osiem miesięcy.Chcę się dowiedzieć czy inne Mamy mają
podobne przeżycia i jak sobie z nimi radzą lub radziły.
Proszę o kontakt: kasiamarias@gazeta.pl, lub GG 3141098.
Będę wdzięczna za każdy list.
Chcę spowodować wytyczenie osobnej sali dla takich Mam jak my, aby nie
musiały płakać w nocy nie mając przy sobie swoich dzieci...
Obserwuj wątek
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Poród na Polnej w Poznaniu 22.11.04, 13:22
      Nie rodziłam wprawdzie w Poznaniu lecz w Orłowskim w Warszawie, ale wspomnienia
      (tzn. pobyt na sali z mamami ze zdrowymi, dużymi niemowlętami przy piersi,
      podczas, gdy Ola leżała na wcześniakach w inkubatorze) mam bardzo podobne. Nie
      było to miłe, ale teraz już o tym nie myślę. Cieszę się moją 10-miesięczną
      córeczką.
      pozdrawiam
      P.S. Jest na forum kilka mam, które rodziły w Poznaniu
      na Polnej.
    • mamaigora1 Re: Poród na Polnej w Poznaniu 22.11.04, 13:27
      Rodziłam w Poznaniu na Polnej - 27 lutego 2004r. Igor wazyl 850g.
      Mam dokładnie takie same odczucia jak Ty, podpisuje sie pod Twoim pomysłem i
      dekalruję pomoc...
      • kasiamarias do mamaigora1 22.11.04, 14:05
        To pewnie się znamy z widzenia i z pokoiku dla Mam.
        Możemy przejść na korespondencję mailową jeśli masz ochotę.
        Pozdrawiam
        Kasia
        • mamaigora1 Re: do mamaigora1 23.11.04, 19:55
          Kasiu,
          mogę mieć tylko przypuszczenia, że Cię kojarzę - czy miałaś wtedy czarne włosy
          za ucho i chodziłaś w długiej sztruksowej spódnicy, aha i czy Karolinka
          zajmowała sie doktor Różycka?

          Jola
    • mama.arturka Re: Poród na Polnej w Poznaniu 22.11.04, 14:22
      hej
      ja tez rodzilam na polnej moje odczucia sa identyczne z tym ze ja mialam
      jeszcze przejscie zaraz po cesarce jak po ok 4 godz. kazali mi przejsc z luzka
      na luzko i przewiezli mnie do pokoju do matek z dziecmi
      tez duzo plakalam ze szpitala "wykopali" mnie na sile w piaty dzien po porodzie
      rodzilam 5 lutego 2004 synek o wadze 1090gr.
      pozdrawiam
      • kasiamarias Re: Poród na Polnej w Poznaniu 22.11.04, 14:26
        Zapraszam do korespondencji mailowej lub GG 3141098.
        A poza tym pewnie znamy się z widzenia z neonatologii lub pokoju dla Mam.
        Chce zebrać opowieści o naszych odczuciach po porodzie i rozłączeniu z dziećmi
        i trafieniu na salę do innych Mam z dziećmi, a potem pojawić się ztym wszystkim
        u psychologa szpitalnego. ożna pisać pod nickiem, niekiecznie podpisując się
        imieniem i nazwiskiem.
        • damimax Re: Poród na Polnej w Poznaniu 23.11.04, 07:30
          Pomysł uważam za świetny, aczkolwiek trudny do zrealizowania. Trudno wierzyć,
          że na Polnej będzie czekała wolna sala wyłącznie dla mam wcześniaków.
          Ja leżałam z mamą, która straciła dzidziusia (zmarł zaraz po porodzie) i
          dziewczyną po poronieniu - pewnie właśnie dlatego żeby nie leżeć z mamami,
          które mają przy sobie dzieci. Tragedie, których byłam świadkiem nieułatwiały mi
          pobytu w szpitalu i myślałam tylko o tym, żeby jak najszybciej wyjść do domu i
          dojeżdżać do maleństwa.
    • groniu85 Re: Poród na Polnej w Poznaniu 23.11.04, 09:32
      Ja tez rodzilam w szpitalu na polnej 20 lutego,lezalam na sali z dziewczyna
      ktorej coreczka rowniez byla wczesniakiem i razem chodzilysmy odwiedzac nasze
      malenstwa,ale byla rowniez na sali mamusia ze swoim dzieckiem i jak na nie
      patrzylam to przykro mi bylo,ze ja nie mam malenstwa przy sobie...ale przyznam
      ze nie mam az tak przykrych odzuc...moze to dzieki tej dziewczynie bo moglysmy
      wymieniac sie swoimi odczuciami.To moj nr gg 3183476,chetnie poklikam z innymi
      mamami
      • zorka7 Re: Poród na Polnej w Poznaniu 23.11.04, 14:53
        No proszę - nie jestem sama.

        Mogłabym książkę napisac o Polnej. Spędziłam tam najdłuższe miesiące mojego
        życia.
        Poród nr 1 - koszmar. Martynka rodziła sie w 27 tyg ciązy, ja pokrojona (cc),
        mąz za drzwiami, a na sali operacyjnej kilkanaście studentów. Czułam się jak
        zwierzę. Nikt mnie nie zapytał o zgodę. Nawet nie wiedziałam, czy mała urodzi
        sie żywa.
        Gdy leżała na OITN (neonatologia) ja patrzyłam na cztery matki karmiące piersią
        swe donoszone, zdrowe dzieci. Nikt się tym nie przejął, że moje dziecko jest
        piętro wyżej - i to w stanie ciężkim. Nikt nie uznał za stosowne potraktować
        mnie na równi z innymi matkami - np. ucząc mnie odciągać pokarm laktatorem by
        nie dostać zapalenia.
        Martynka zmarła dziesiątego dnia.
        To było prawie trzy lata temu.

        Bartuś, drugie dziecko, urodził się tam rok temu ( w 29 tyg. ciąży)- i juz było
        trochę lepiej. Ale... nadal leżałam z matkami i ich dziećmi. Bylo mi jednak juz
        lżej, bo Bartuś radził sobie lepiej niż Maleńka. Poza tym to nie był pierwszy
        raz - i nie spodziewałam się cudów po Polnej; znam ten szpital niemal od
        podszewki, wiem co robić by tam przetrwać i nie zwariować. Spędziłam tam
        kilkanaście tygodni leżąc bez ruchu na podtrzymaniu ciązy z Bartusiem.

        Jestem jak najbardziej za działaniem. Zresztą między innymi tym zajmie się
        zakładane właśnie przez nas (pewna grupa osób z forum "Chore dziecko, strata
        dziecka") stowarzyszenie. Jestem nawet po rozmowach z panią oddziałową na
        neonatologii. Sprawa dotyczyła szkolenia dla położnych ("Jak przygotować
        rodziców na stratę dziecka"). Spełzło na niczym - ale zamierzam ponownie
        uderzyć. Więcej szczegółów na gg. Jesli jestes zainteresowana - podam na priv.

        A o nas:
        www.wczesniak.pl/04_dlarodzicow10z.html
        • kasiamarias Re: Poród na Polnej w Poznaniu 23.11.04, 14:59
          Jestem zainteresowana, BARDZO. Jeśłi mogę się do czegoś przyfdać - daj znać.
          Mój gg 3141098. Pisz też na prywatny e-mail, proszę.
          Ja ogólnie z Polnej jestem zadowolona, z lekarzy i pielęgniarek też, mam tylko
          traume po pobycie w sali z innymi Mamami i chcę to zmienić. Tak nie powinno
          być!
          Jeśli jesteś z Poznania - chętnie się również spotkam.
          Dzięki za odzew.
          Pozdrawiam
    • konszacht Re: Poród na Polnej w Poznaniu 23.11.04, 17:16
      Moja corka Amelka ur. się 06.03.04 w Gorzowie, ale po trzech godzinach trafiła
      do Poznania na Polną. Po 6 dniach dołączyłam do niej. Po cesarce w Gorzowie
      (mimo przepełnionego oddziału) leżałam sama w sali. Nie wyobrażam sobie, co
      musiałyście przeżywać. Ja nie mogłam znieść płaczu dzieci z sąsiednich pokoi.
      Pozdrowienia,
      Justyna i Amelka
      • kasiamarias Re: Poród na Polnej w Poznaniu 24.11.04, 11:52
        Cześć Justyno i Amelko,
        znamy się z oddziału smile
        pozdrawiam Was serdecznie, życząc dużo zdrówka i ciepełka.
        Jeśli masz ochotę zapraszam do korespondencji mailowej - konto na gazeta.pl.
        Pamiętam Ciebie i Twojego męża - podziwiałam Was.
        Co u Was dobrego?
    • kasia_kp Re: Poród na Polnej w Poznaniu 24.11.04, 12:21
      hmm, jeśli chodzi o problem pobytu mamy bez dziecka na slai ogolnej to juz
      gdzies na forum było to poruszane .
      W istocie ja równiez nie mile wspominam chwile kiedy odwrócona do ściany
      zaciskalam zęby aby nie wyć z bolu psychicznego ... a w moim pokoju od rana do
      póznego wieczora przwijaly sie tłumy szczęsliwych babć i dziadków, cioć i
      wujków cmokjących śmiejących sie i wciąż piejących nad innymi maluchami .... a
      ja nawet nie wiedziałam czy Jaś bedzie mógł zostać z nami :o(

      Ja rodziłam na Karowej w Warszawie rok temu - w szpitalu rangii akademi
      medycznej. Specjalizującym się we wcześnych i trudnych porodach .A jednak i tam
      tez zapominaja o podstawowych zasadach opieki nad kobietami rodzacymi
      przedwcześniej.Nie wspomne także o opiece psychologicznej - nie bylo tam
      zadnej takowej.
      Rezczywiście to jest problem i to w szerokim spektrum widzenia.

      Jeśli natomiast chodzi Ci o konkretnie ten szpital (Polna w Poznaniu)i tylko o
      jedna sprawe - osobnej sali to chyba nie bardzo będe mogła Ci pomóc .Ale jeśli
      uważasz ze w jakis sposób moge sie przydać to chetnie sie udziele.

      Natomiast wydaje mi sie ze jeśli chodzi o ten problem to nalezy spojrzec tez
      z innego puktu widzenia tz. w obecnych czasach kazdy szpital boryka sie z
      ogromnymi problemami ekonomicznymi .Normalnym stają sie chwile kiedy dokonuje
      się wyborów typu rozbudowa /przebudowa szpitala czy zakup nowoczesnej
      aparatury ratującej zycie dzieciaczka .....
      Nie mniej jednak jesli jest taka potrzeba wyrazam chęć przytapienia do
      Twojej akcji i zycze powodzenia bo sprawa jest naprawde wazna .

      Kasia
      Pozdrawiam
      • kasiamarias Re: Poród na Polnej w Poznaniu 24.11.04, 13:10
        na razie nie myślę o problemie ekonomicznym szpitala. A jeśli chodzi o Polną w
        Poznaniu - to tylko dlatego o tym napisałam, ze ja tam rodziłam i znam kilka
        mam z tego czasu o podobnych przeżyciach. Też nie miałam opieki psychologa czy
        kapelana jak napisałam mamaigora.
        Ale jeśli uda się zebrać listy Mam rodzących w Polsce to będzie dobry materiał
        do przekazania Fundacji Rodzić po Ludzku - nawiązałam luźny kontakt z
        psychologiem fundacji.
        Jedna z dziwczyn napisała że stowarzyszenie, które chcą utworzyć również myśli
        o tym problemie.Bo to jest problem, nasz problem, którego nikt inny nie
        zrozumie, a pomocy znikąd. Jestem zdecydowana na te działania i mam nadzieję,
        że skończy się to z pozytywnym skutkiem, choćby miało trwać rok lub więcej.
    • 4269m Re: Poród na Polnej w Poznaniu 24.11.04, 12:37
      Jestem mamą Mikołaja, który urodził się w 34 tygodniu ciąży, 18 lutego 2004 też
      w Poznaniu na Polnej. Mimo,że od tego dnia minęło wiele czasu, wspomnienia
      wciąż powracają. Też leżałam na sali z mamami, które miały przy sobie dzieci.
      Bardzo im zazdrościłam. Czy moim dzieciem zaopiekowali się dobrze- można byłoby
      długo dyskutować. Ciągle zmieniali się lekarze, którzy sprawowali nad Mikim
      opiekę, informacje, które udzielali generalnie sprowadzały sie do tego, że ja
      jako mama jestem winna całej tej sytuacji. To moje pierwsze dziecko więc
      wyobraźcie sobie co czułam. Dodam, że w ciąży nie miałam żadnych problemów ze
      zdrowiem. Na całe szczęście po trzech tygodniach opuściliśmy to miejsce.
      Trafiliśmy na fantastyczną pediatrę, która wnikliwie zajęła się naszym
      dzieckem. Mikołaj jest bardzo dobrze rozwijającym się 10-miesięczniakiem,
      energiczny, bystrym ukochanym synkiem.
      Pozdrawiam Was serdecznie.
      Podaje adres pwmds@o2.pl
      • mamaigora1 do 4269m 24.11.04, 12:54
        Oj, jak mysmy przychodzili na oddział (27 luty) to widziałam Ciebie zrozpaczona
        w pokoju Matek, pamietam jak płakałaś, że znowu jakaś bakteria sie
        przypałetała - mówie Ci jak strasznie sie przeraziłam, że moje dziecko nie dość
        ze maluszekj (850g) to jest narazony na tak nieprofesjonalna opiekę...
        Ciesze sie, że teraz u WAS jest ok.
        A te bakterie to złapał na ciagłej?
        Ja mam koszmarne wspomnienia z 4 tygodni tam spędzonych, do tego stopnia, że
        nie wytrzymałam nerwowo i wystąpiłam do p. ordynator i ta na szczęście nas
        przeniosła na Pośrednią (na Intensywnej za to było bardziej niz ok.).

        Jola
        • 4269m Re: do mamyigora1 24.11.04, 13:14
          Ja niestety Ciebie nie kojarzę.
          Bakteria ureplasma czy jakoś tak, już dokładnie nie pamiętam. Ale wtedy się
          dowiadywałam- to typowa szpitalna bakteria.
          Z panią ordynator mieliśmy starcie. To długa historia.
          Od dłuższego czasu śledzę to co piszesz i zawsze się wzruszam.
          Pozdrawiam Ciebie i Igora. Odezwij się czasem.
          Gosia i Mikolaj
          • mamaigora1 Re: do mamyigora1 24.11.04, 13:24
            My nasza karierę na Polnej zaczęlismy dopiero pod koniec lutego, a cały marzec
            to mam jakby wymazany z pamięci...
            Ale jak my przeszlismy na Ciągłą to juz była inna Pani ordynator, tamta
            przeszła do Poradni...
            • 4269m Re: do mamyigora1 24.11.04, 13:37
              Dużo by można na ten temat pisać. Jak się mozna z Tobą skontaktować?
              • mamaigora1 Re: do mamyigora1 24.11.04, 13:39
                yokar1@wp.pl
                mamaigora1@gazeta.pl
      • kasiamarias Re: Poród na Polnej w Poznaniu 24.11.04, 13:41
        napisałam do Ciebie maila. jełśi masz gg zapraszam. moje gg 3141098
        • zorka7 Re: Poród na Polnej w Poznaniu 24.11.04, 15:53
          Ja też miałam ścięcie z panią ordynator.
          (właściwie to ordynatorem jest Gadzinowski - to tak na marginesie; ona jest
          prawą ręką).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka