Dodaj do ulubionych

Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiowi

30.08.05, 19:25












Kopiuję wątek z e dziecko:Kochani, może pamiętacie wątek, który założyłam
kiedyś opisuący pewną rodzinę
i losy dziecka. Dla tych, którzy nie znają tej historii, w telegraficznym
skrócie: Matka - trochę opóźniona w rozwoju dziewczyna, 31lat (ale można z
nią pogadać, dopiero przy bliższym poznaniu widać, że jest inna), ojciec-
zupełnie porządny, przeciętny chłopak - 34lata. Mieszkają w suterynie domu
matki chłopaka (kiedyś mieszkali na gorze, ale wprowadził się tam brat
chłopaka i oni musieli się wyprowadzić). W ub. roku w sierpniu urodził im się
Synek - Czaruś. W szpitalu dzieciak był zdrowy, wypuszczony do domu w stanie
dobrym (to był wcześniak 2.100 i nie pamiętam długości). Po powrocie do domu
dziecko zostało poddane opiece mamy i babci (nie licząc taty). Nie twierdzę,
że ze złej woli, ale 4 miesiące chłopczyk w ogóle nie był na dworze, w domu
przebywał cały czas w czapce, wdychał czad (bo chyba tak to można nazwać) z
pieca (rodzinka ma 1 pokój i kuchnię, ze względu na dziecko nie otwierali
okna w pokoju gdzie spał Mały za to palili przy nim w cyganku), po kąpaniu
calutki nacierany był spirytusem. U dziecka zaczęły tworzyć się naczyniaki
(najpierw płaskie, teraz są wielkości duuuużej wiśni i jest ich chyba 8, na
głowie, rękach, posladku, nodze, szyjce, karku). Próbowaliśmy rozmawiać z
tymi ludźmi (to znajomi z pracy od męża), ale to trochę zacofani ludzie i nie
dali sobie nic wmówić. W końcu kiedyś w nocy Czarek dostał 40 st.
gorączki.Lekarz odesłał dziecko do szpitala, gdzie spędziło z ojcem 2
miesiące (okazało się, że dzieciak ma niezrośnięty przewód Botaala (nie wiem
jak się to pisze), przeszedł więc operację, ale ciągłe zapalenia oskrzeli i
płuc są ewidentnym wynikiem sytuacji panującej w domu i opieki nam Małym (w
suterynie, zamienionej na "mieszkanie" panuje ciągły chłód, smród i wilgoć)).
W szpitalu jakoś postawiono dziecko "na nogi", ale zlecono badanie
tomograficzne głowy (celem sprawdzenia, czy naczyniaki nie zlokalizowały się
gdzieś na mózgu, bo dziecko nie rozwijało się prawidłowo). Rodzice nie
zgodzili się na to badanie przestraszeni konieczności operacji na głowę (w
razie czego). Lekarze i pielęgniarki trochę odżywili chłopca, zaczęli dawać
mu zupki (Czaruś do 10 miesiąca nie znał smaku innego niż mleko bebiko 1). W
czasie choroby Czarusia matka chłopca zaszła w ciążę. W tym roku 2 tygodnie
temu urodził się Arek - zdrowy duży chłopiec, 3.500 i 57cm.). Cieszyli się,
że choc jedno będzie zdrowe. Warunki mieszkaniowe rodziny znacznie przez ten
rok się pogorszyły, do mieszkania wszedł grzyb, wilgoć, smród, ojciec tylko
pokrywa kolejnymi farbami odlatujące z wilgoci płaty ścian. Czarek troszkę
doszedł do siebie, głównie dlatego, że było lato (w miarę ciepłe i suche i
dziecko większość czasu spędzało na dworze). A Arek... Wczoraj trafił do
szpitala w Łodzi z : zapaleniem płuc, oskrzeli, opon móżgowych i podejrzeniem
sepsy. Najzdrowsze na świecie dziecko... Lekarze nie zawiązali mu jakoś
pępuszka przy porodzie w domu kikut odpadł, i wszystko zaczęło się paprać.
Stąd prawdopodobnie wdało się zakażenie. Rodzice sa załamani, popsuł im się
samochód, nie mogą być z dzieckiem w szpitalu bo to kosztuje, a oni mają na
koncie 20zł. Lekarze mówią, że jeśli nawet uratuje się dziecko, to nie będzie
normalne, ma bardzo silną odmianę zapalenia opon mózgowych.
Ja sama jestem tą sytuacją załamana. Jak pomóc rodzinie??? Ojciec dzieci był
w MOPSiE, przyszła kobitka, zrobiła wywiad i kazała czekać. Pewnie nic z tej
pomocy nie wyjdziesad, bo powiedziała, że oczekujących na pomoc jest duuużo.
Co dalej? Idzie zima, jak będą żyć? Trując czadem siebie i dzieci???
Większość pieniędzy idzie na leki dla starszego chłopca, ojciec spędził z
Czarkiem 2 miesiące w szpitalu, co znacznie uszczupliło ich budżet. Macie
jakieś pomysły, jak pomóc? Napiszę jeszcze na forum oddam/przyjmę, może tam
coś wymyslą, bo ja jestem już głupia. Pozdrawiam wszystkich i dziękuję, że tu
zajrzeliście. Agnieszka.
Obserwuj wątek
    • hania.wiecewicz Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 30.08.05, 19:28
      Czarus ma ponad rok. Jak pisze do mnie dziewczyna z forum nie siedzi, ma juz troche mniej tepy wzrok. Uwielbia ten telefon.
      Zamierzam wyslac troche kaszek, sloiczkow, oliwke, chusteczki, pluszaki i ksiazke dla ojca o opiece dziecka. Moze i Wam udaloby sie pomoc temu dziecku.
      Tak mi go szkoda:0((( i chcialabym aby zaczal normalnie sie rozwijac.

      To straszna historia:0(((


      Hania
      • annomi Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 03:12
        Haniu, przerazajace to co napisałas ... az nie chce sie wierzyc ze takie
        sytuacje jeszcze maja miejsce. Podaj prosze adres tych osób lub spotob jak
        mlozna im dostarczyc potrzebne produkty i jakie to by były?
        • zorka7 Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 07:47
          Pisałam już na formum "Oddam/przyjmę", co myślę o tej sytuacji. Pomoc doraźna
          niczego nie zmieni. Potrzeba interwencji opieki społ, MOPS, być moze także
          rodziny zastępczej. Ktoś mieszkający w pobliżu mógłby tę pomoc nadzorować,
          organizować, monitorować w urzędach.
          Nie sądzę, by zaniedbania odnośnie dziecka były tylko spowodowane brakiem
          pieniędzy. Dobrze, że mały w ogóle przeżyl pierwszy rok...
          • hania.wiecewicz Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 07:52
            Zorka 7 - wiem ze masz racje. Nie wiadomo czy sie uda. Na razie dziecko potrzebuje jedzenia i stymulacji. Takie sprawy trwaja a niekoniecznie w tamtych regionach interesuje los tych dzieci.
            Byli lekarze i nigdzie tego nie zglosili...
            Zaniedbania dziecka sa spowodowane zacofaniem tych ludzi szczegolnie matki, ktora nie rozumie co sie do niej mowi...
            Pozdr
            Hania
            • zorka7 Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 09:33
              hania.wiecewicz napisała:

              > Zaniedbania dziecka sa spowodowane zacofaniem tych ludzi szczegolnie matki,
              kto
              > ra nie rozumie co sie do niej mowi...


              Dlatego pozwalam sobie tak radykalnie pisać - kto wie, czy Czarek nie
              rozwijałby się lepiej w rodzinie zastępczej...
    • hania.wiecewicz Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 07:49
      "Tak jak pisałam Czarek ma z zabawek 1 telefonik komórkowy. Podoba mu się, bo dzwoni i
      świeci, a on szczególnie reaguje na dźwięk i światło, ale to wszystko co ma.
      Tomek nie chce pieniędzy, mói, że jak dzieci będą miały co jeść i w co się
      ubrać chociaż przez najbliższy miesiąc to dalej może już jakoś pójdzie, bo
      wreszcie po tych licznych zwolnieniach lekarskich liczy że pójdzie do pracy i
      dostanie pełną pensję (680zł.). OPodaję więc adres rodziny: ZBICIAK TOMASZ
      łAZISKO 233 97-200 TOMASZOW MAZ. WOJ. ŁÓDZKIE. Dziękuję serdecznie wszystkim,
      którzy zechcieliby pomóc"
      Zaczerpnelam to z forum oddam/potrzebuje.
      Potrzebne sa zabawki dla malego, mleczko bebilon pepti, kaszki, sloiczki, moze pieluchy jesli macie, ubranka rozmiar 86, moze ksiazeczki,zabawki.
      Byloby super jesli jeszcze ktorejs z Was udałoby sie pomoc temu malcowi.
      Ja ze swojej strony bede tlumaczyla ojcu ze wczesniactwo nie jest powodem do tego by dziecko gorzej sie rozwijalo i wszystko zalezy tutaj od nich.

      Szczerze mowiac to nie wierzylam ze dzieja sie takie rzeczy:0) ale niestety sie dzieja...

      Buziaki i dziekuje w imieniu tego chlopczyka.
      Hania
      --
      • simonhektor Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 09:29
        A ja radze najpierw dokladnie sprawdzic prawdziwosc tej historii, zeby
        paczuszki znow nie trafily do dobrze ustawionej paniusi, ktora sprzeda je zaraz
        potem z niezlym zyskiem! Kto umiescil tego posta na forum? Skad ma tak dokladne
        informacje na temat tej rodziny? Jakie relacje lacza te osobe z rodzicami
        dziecka?
        Poza tym zgadzam sie z Zorka - pomoc dorazna nic nie zmieni w tej sytuacji.
        A jezeli koniecznie chce sie pomoc - najlpiej niech rodzice poinformuja, czego
        dokladnie dla dziecka potrzebuja.
        Nie chce nikogo zniechecac do pomocy, ale za duzo jest w sieci falszywych
        informacji o potrzebujacych dzieciach, umieszczanych tylko po to, by wyludzic
        pomoc. A te dzieci, ktore naprawde pomocy potrzebuja nadal jej nie otrzymuja...
        • hania.wiecewicz Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 09:41
          Mi sie wydaje ze jest to wiarygodne i ja pomoge - mam sporo informacji na ten temat.
          Jestem w Wa-wie i moge tylko pomoc w ten sposob.

          Hania
      • maliniaq Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 09:39
        Witajcie kochane e mamy1 To ja pisałam o sytuacji Czarusia i jego brata. No
        niestety, takie sytuacje się zdarzają. Też jestem w niemałym szoku, bo nie
        myslała, że tak może być, że takie sytuacje się zdarzaja. A jednak... Dziękuję
        wszystkim, którzy zdecydowali się pomóc tej rodzinie. Trochę jestem nie w
        porządku wobec nich. Oni zdecydowali się poprosić o pomoc, jedzenie, ubranka, a
        ja tak szczegółowo opisałam całą sytuację. No ale zrobiłam to dla dzieci, może
        uda się im jakoś pomóc. Bardzo chciałabym, aby dzieci rozwijały się prawidłowo.
        Opóźniony rozwój Czarusia to wynik nie tylko wcześniactwa ale też naczyniaków,
        które mogły, choć niekoniecznie, wytworzyć się także w mózgu (badania rodzice
        bardzo się boją, boją się konieczności otwierania głowy w razie gdyby te
        naczyniaczki były). .
        Zorka! wiem że to niegłupie, co proponujesz! ale chłopak naprawdę robi
        wszystko, co może, aby jakoś ratowac i utrzymywac Czarka. Nie moge powiedzieć,
        bo dziecko jest zawsze czyściutkie, nie ma odparzeń, zadbane, tylko takie
        bardzo biedniutkie, no i smutne. Ucieszyłam się, kiedy ostatnio ich widziałam
        (ze 2 tygodnie temu), bo wzrok chłopca, jego oczy, zdecydowanie nabraly wyrazu,
        przedtem w sumie patrzyl jakoś tak... dziwnie. Teraz jest już ok. Nie wyobrażam
        sobie, że można byłoby odebrac dzieci tej rodzinie, bo oni przecież po swojemu
        bardzo się kochają i staraja, aby było dobrze. Im potrzeba tylko jakichs porad,
        opieki medycznej, mieszkania, trochę zdrowia i szczęścia. Tak bardzo
        chciałabym, aby im się polepszyło, naprawdę bardzo! Dziękuję raz jeszcze za
        pomoc, za współczucoe i wrażliwość. Dziękuję! Agnieszka. PS> Jak myślicie, czy
        ja zrobiłam bardzo xle, że opisałam całą sytuację vbez ich zgody? Trochę mnie
        to martwi. Agnieszka.
        Adańku!jesteś serca biciem, wiosną, zimą - Moim Życiem
        • maliniaq Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 09:43
          Skąd znam historię? Obydwoje rodzice pracują razem z moim mężem. Tomek jest
          jedgo bliskim przyjacielem. I naprawdę nikt nie chce zbijac majątku posługując
          się opowieściami o tragedii rodziny. Nikt nie zmusza nikogo do pomocy. Jeśli
          ktoś nie chce, nie może, nie musi pomagać. Napisałam obszerny list do hani,
          podałam oczywiście adres. Nie będę przekonywac nikogo co do prawdziwości moich
          słów bo nie na tym ma to polegać.Agnieszka.
          • simonhektor Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 12:26
            > Nie będę przekonywac nikogo co do prawdziwości moich
            > słów bo nie na tym ma to polegać.Agnieszka.

            DOKLADNIE NA TYM MA TO POLEGAC! Opisujesz historie w miejscu publicznym i
            zwracasz sie z prosba o pomoc - powinnas wiec umiec udowodnic prawdziwosc
            swojej historii. Jest bardzo wiele dzieci, ktore czekaja na pomoc. Jezeli Twoja
            historia nie jest prawdziwa, to pomoc, ktora mogla by trafic do dziecka
            potrzebujacego, trafi do jakiejs oszustki/oszusta.
            I prosze Cie bardzo, podaruj sobie takie chwytajace za serce wstawki. Znam
            bardzo wiele osob, ktore pomagaja dzieciom, sam do takich osob naleze, ale
            uwazam ze jezeli Tobie zalezy na tym, zeby pomoc do tego dziecka dotarla, to
            powinna zrobic WSZYSTKO, ZEBY PRZEKONAC JAK NAJWIEKSZA LICZBE OSOB CO DO
            PRAWDZIWOSCI TWOICH SLOW.
            A skoro Ci na tym nie zalezy, to historia jest tym bardziej podejrzana. Poza
            tym zbyt wiele rzeczy tu nie gra:
            Wysluchiwalas od ojca dziecka, ze naciara je spirytusem i co? Nie zareagowalas
            wczesniej? Slyszalas, ze nie wychodza z nim na spacery i co? Tez nie
            poinformowalas rodzicow, jak zle robia?

            A dla osob pomagajacych mam jedna rade - nie jest problemem wyslac paczke i
            poczuc mile uklucie w serduchu jakim to sie jest dobrym czlowiekiem, jak to sie
            innym pomaga. Uwazam jednak, ze nalezy sobie zadac ten trud, by sprawdzic, czy
            pomoc rzeczywiscie dociera do potrzebujacych. Bo jezeli nie, to bedziesz jedyna
            osoba, ktora to mile uczucie w serduchu poczuje - tego uczucia nie doswiadczy
            jednak potrzebujace dziecko!
            • maliniaq Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 12:39
              Przepraszam, rozumiem, że chcesz coś wysłać dziecku,tak? Nie potrafię cię
              przekonać o prawdziwości swojej wypowiedzi, bo nie wiem jak mogłabym to zrobić,
              nie posiadam stosownych dokumentów. Sprawa jest jednak znana tomaszowskiemu
              MOPSowi, znajdź więc sobie tam nr telefonu i zadzwoń. Poza tym, gdybym pisała
              nieprawdę, nie podawałabym adresu rodziny, prawda? A jednak podałam.Na forum
              publicznym i to też jest do sprawdzenia. A co do mojej reakcji na rażące
              zaniedbania dziecka, to pisałam o tym tylko nie przeczytałeś, wejdź więc na
              moje wątki i sprawdź. To tyle. Resztę pozostawiam bez komentarza. PS. Nie
              prosiłam o pomoc Ciebie imiennie, więc nie rozumiem Twojej ostrej reakcji.
              Jeśli jednak miałeś coś wysłąć dziecku, to w tej chwili po prostu daruj sobie,
              nie poszłoby mu to na zdrowie. A jeśli nie masz ochoty pomóc, to po prostu
              zamilcz, bo nawet nie wiesz, na temat jakiej rodziny się wypowiadasz. Jak tylko
              będę w posiadaniu zdjęć chłopca, to na pewno ci wyślę, choć z pewnością znó
              powiesz, że to przypadkowy dzieciak. Żegnam. Szkoda mi tylko dzieci no i
              tej "paniusi bogatej", co to robi majątek na... kaszkach, mleku, ubrankach i
              słoiczkach z zupkami dla dzieci.
              • simonhektor Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 13:02
                Podanie numeru telefonu do MOPS w Tomaszowie i nazwiska odoby, z ktora mozna
                porozmawiac o tej sprawie, to raczej Twoj obowiazek, jako organizatorki akcji
                pomocy.
                Nie reaguj tak agresywnie, sprawdzenie prawdziwosci takich historii to cos
                zupelnie naturalnego. Nie nalezy igrac z ludzkimi uczuciami - wszyscy na tym
                forum jestesmy rodzicami i bliski jest nam los wszystkich dzieci. Wszyscy
                chcemy pomoc, ale chcemy pomoc potrzebujacym. Jezeli historia o Czarusiu jest
                prawdziwa, dziecko na pewno od nas te pomoc dostanie - i nie ty bedziesz
                selekcjonowac osoby, ktore pomoc moga, a ktore (ze wzgledu jedynie na dazenie
                do potwierdzenia prawdziwosci tej historii) moralne prawo do udzielenia takiej
                pomocy traca...
                • maliniaq Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 13:21
                  A ja w dalszym ciągu proszę o podanie tych rażących nieścisłości w moich
                  postach o Czarusiu. A co do reszty, może masz trochę racji z tym nr telefonu.
                  Prosze więc:, właśnie znalazlam: (44)724 68 38. I pewnie ze nie ja będę
                  selekcjonować osoby które zechcą pomóc, ale osobiście nie chciałabym pomocy od
                  ciebie. Wybacz.Agnieszka.
    • simonhektor A oto starsza wersja tej historii 31.08.05, 12:48
      Poszperalem troszke i znalazlem starsza wersje historii o Czarusiu - patrz
      ponizej. Wyjatkowo latwo mozna wychwycic niezgodnosci z nowa wersja. Dodatkowo
      autorka tej historii nader czesto sama prosi o przeslanie darmowych rzeczy.
      Otwarcie niczego nie bede sugerowal - niech kazdy z forumowiczow sam osadzi!

      Prosze Was o komentarze!

      Forum Niemowlę :



      w piwnicznej izbie.... jak uratować Czarusia???
      Autor: maliniaq
      Data: 04.05.2005 16:21 + dodaj do ulubionych wątków


      --------------------------------------------------------------------------------
      Witajcie! Już kiedyś opisywałam Wam sytuację Czarusia synka znajomej z pracy
      od męża. Chłopczyk urodził się na początku sierpnia 2004r. i w sumie non stop
      choruje. Mieszka razem z rodzicami (chyba niezbyt odpowiedzialnymi,
      szczególnie mamusia jest lekko upośledzona). Czarusiem opiekuje się w
      największej mierze tata. Cała rodzina mieszka w warunkach "piwnicznej izby"
      (jeśli ktoś zna wiersz Konopnickiej, to wie, co mam na mysli). Dosłownie jest
      to piwnica pod domem, w którym mieszkają rodzice ojca dziecka. Tam
      wyszykowali sobie "gniazdko", w którym panuje ciągła wilgoć i woń stęchlizny.
      Chłopczyk po urodzeniu był zdrowy, zaczął chorowac po powrocie do domu.
      Codziennie był kąpany przez babcię i nacierany spirytusem (cały oprócz
      oczu).Do 4 miesiąca zycia nie był na dworze, w domu do pół roku był trzymany
      w czapce. Palono w piecu w pokoju gdzie leżało dziecko i nie otwierano okna,
      żeby nie studzić.W związku z tym Czaruś nie widział słońca całe wakacje
      i "kisił" się w tym pokoju do zimy. Po jakimś czasie na skórze dziecka
      zaczęły się pojawiać naczyniaki. Nie wiem, czy to z powodu tego spirytusu...
      Rodzice zasięgnęli porady lekarza (w państwowej przychodni bo na lekarza
      prywatnie... pieniędzy szkoda), który powiedział im, że naczyniaki same się
      wchłoną. Niestety, nie wchłonęły się i wyglądaja bardzo brzydko, są duże
      wielkości śliwki i oblepiły ciało chłopca prawie na każdej jego części. Są to
      wypukłe guzki na głowie, rączkach, na nóżce naczyniak zajmuje 3/4 uda, nawet
      na pupie. Miesiąc temu znajomi Ci przyjechali do nas z Czarusiem i to co
      zaniepokoiło nas (mnie i męża) w zachowaniu chłopca to fakt, że dziecko po
      prostu się dusiło ( nie wspomnę już o tym, że 7 miesi ęczny chłopczyk nie
      siedzi, nie potrafi stac sztywno na nóżkach, nawet nie podnosi główki z
      pozycjo leżącej). Nie moglo płakać, tylko kasłało. Wyglądało to tak, że kiedy
      chłopczyk chciał zapłakać to wydawał tylko pierwwszy "czysty" krzyk, i zaraz
      potem to był jakiś strasznie niepoojący atak kaszlu. Mówiłam Tomkowi (ojcu
      Czarka), żeby poszedł do lekarza z dzieciakiem gdzieś prywatnie bo to nie
      jest normalne zachowanie dziecka. Niestety, Dowiedziałam się, że "taka jest
      jego uroda, on zawsze tak płakał". Po tygodniu mąż dostał smsa, że Tomek zm
      dzieckiem są w szpitalu. Okazało się, że Czaruś zaczął się w nocy dusić i nie
      było wyjścia, wylądowali na oddziale dziecięcym. W szpitalu Tomek z dzieckiem
      spędzili 3 tygodnie i dziś wyszli. Lekarze orzekli, że gdzieś w płucach
      gromadzi sie dziecku wydzielina, której nie daje się usunąć. W czasie kuracji
      szpitalnej próbowano ją osuszać, rozpuszczac, ale dzieciak nie odksztuszał
      jej. Dawano jakieś antybiotyki, zastrzyki, po których niby odrobinę było
      lepiej ale nie na długo, bo świeża wydzielina wciąż wracała. Po dziesiejszej,
      pierwszej od 3 tygodni nocy spędzonej w domu Tomek przyszedł do pracy
      załąmany, że wszystko wróciło. Dzieciak znów się dusił w nocy, ojciec opisuje
      to w ten sposób, że zachowywał się tak, jakby go ktoś przyduszał poduszką. To
      trwa już kilka dobrych miesięcy (jeśli tyen duszący, kaszlący płacz,
      rzeczywiście dziecko ma od początku). Nie mam pojęcia co to jest i nie wiem,
      co im doradzić. Dziecko dusi się na oczach rodziców. Szczerze mówiąc szlag
      mnie trafia, kiedy w takich sytuacjach słyszę, że "na prywate wizyty u
      lekarza nie ma kasy". Mam też jakieś dziwne wrażenie, że Tomek wyszedł z
      dzieckiem dzis na własne żądanie, bo... czy to możliwe, aby lekarze wypuścili
      niewyleczone dziecko? Mam pytanie do bywalców tego forum, czy spotkaliście
      się kiedyś, z takimi objawami, jak opisane powyżej? Może Wy poradzicie coś,
      jak pomóc??? Agnieszka. PS. A może istnieje jakieś forum na którym można
      zapytać o pomoc pediatrę?


      • maliniaq Re: A oto starsza wersja tej historii 31.08.05, 13:00
        no i gdzie tu widzisz nieścisłości? W liczeniu miesięcy? bo fakty się precież
        zgadzają.a miesiące, faktycznie mogłam pomylić. To nie jest moje dziecko i nie
        prowadze kalendarium miesięcznego. A od mojego proszenia na forum to się
        łaskawie odczep, ok.? To moja sprawa i zupełnie niezwiązana z tą historią.
        Owszem,otrzymaywałam z forum oddam/przyjmę niektóre rzeczy i wcale tego nie
        ukrywam.W jednym z postów dotyczących Czarusia wyraźnie napisałam, że
        niejdnokrotnie sama korzystałm z pomocy forumowiczów (praktycznie wszystkie
        zabawki, jakie ma mój synek pochodzą z tego forum), więc wiem, że mozna na nich
        liczyć. Napisałam też, że kiedyś prosiłam równiez o huśtawkę dla mojego dziecka
        a le w tym momencie odstępuję od prośby na rzecz opisywanego chłopca. Nie
        sugeruj więc mojego oszustwa bo nie masz do tego prawa. A jesli cała historia
        wydaje Ci się podejrzana, to, piszę powaznie, zadzwoń do tomaszowskiego mopsu.
        Pewnie mnie czasu ci to zajmie niz złośliwe docinki tutaj. Ja chciałam i nadal
        bardzo chę pomóc i proszę, co mnie spotyka... Nie zycze ci, abyś kiedykoliek
        musiał znaleźć się w takiej sytuacji jak tamta rodzina. Agnieszka.
    • simonhektor POMYSL - ZEBY ROZWIAC WATPLIWOSCI 31.08.05, 13:20
      A ja proponuje zrobic tak - niech maliniaq poda nam numer to MOPS w Tomaszowie
      i namiary na osobe, z ktora trzeba rozmawiac. No i ustali sie z ta osoba, ze
      pomoc zostanie wystlana na adres MOPS a oni ja przekaza rodzicom. Co o tym
      sadzicie?
      • maliniaq Re: POMYSL - ZEBY ROZWIAC WATPLIWOSCI 31.08.05, 13:25
        Kilka postów wcześniej napisałam nr do MOPSu . Zróbcie jak chcecie, mnie jest
        wszystko jedno gdzie tę pomoc przeslecie, tylko czy z MOPSu przekażą ją
        rodzinie? Śmiem wątpić, no ale może... Szkoda by tylko było, aby nic nie
        dotarło do potrzebujących. Najłatwiej chyba sprawdzić telefonicznie tę
        sytuację. Nie wiem zz kim tam w MOPSie rozmawiać, nie znam nazwiska kobiety,
        która była na wywiadzie. a pytac trzeba o rodzinę Tomasza i Barbary Zbiciak
        (Łazisko 233 97-200 Tomaszów Maz.). Podaję raz jeszcze nr do MOPSu (44)7246838,
        aby nie trzeba było szukać.Agnieszka.
        • maliniaq Re: POMYSL - ZEBY ROZWIAC WATPLIWOSCI 31.08.05, 13:26
          aha, i nie wypowiadaj się "per my, niech poda NAM". Ten nr jest dla ciebie bo
          nikt inny o niego nie prosił, nie uogólniaj więc.
    • agulka2525 Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 13:47
      Aga/Jola, mamy ze sobą coś wspólnego bo mój Synek też urodził się 18 czerwca!!!
      W roku 2003. Proszę napisz dlaczego raz przedstawiasz się jako Jola, a raz jako
      Agnieszka?
      • maliniaq Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 13:58
        Już piszę. Jolą byłam na niepłodności. Tam na forum byłam kilka długich
        miesi,ęcy, nie wiem sama dlaczego tak się przedstawiłam. Wiesz, niedługo
        mjiałam wtedy komputer i nie bardzo znałam zasady logowania. Tak mnie wtedy
        zalogowała bratowa i tak zostało. 18 czerwca urodziłam Adasia i po prostu jako
        Jola przestałam istnieć. Razem z moim synkiem narodziła się AGNIESZKA.Zaczęłam
        przedstawiać się faktycznym imieniem, bo zauważyłam, że nick i login to coś
        innego. Czasem jeszcze "joluję" się na niepłodności, bo niektóre dziewczyny z
        forum kojarzą mnie z takim właśnie nickiem.Pozdrawiam serdecznie i ślę całuska
        dl Twojego dzieciaczka. Agnieszka-Jola smile)).
        • agulka2525 Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 14:17
          Ty również ucałuj swojego maluszka! Pozdrawiamy!
          • hania.wiecewicz Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 16:34
            Juz nie wiem co mam myslec... Dziwne to wszystko.
            Zastanowie sie jeszcze ...
    • hania.wiecewicz Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 31.08.05, 17:25
      dzieki dziewczyny
      od dzisiaj nie zagladam na forum potrzebuje niestety:0))))
      • zorka7 Re: Moze zechcecie pomoc wczesniaczkowi Czarusiow 01.09.05, 10:03
        Maliniaq, uważam, że dość gresywne posty pod adresem simonhektor są trochę nie
        na miejscu. Osobiście się nie dziwię jego sposobowi myślenia.

        I totalnie rozłożyło mnie na łopatki sformułowanie, że akurat od niego pomocy
        nie chcesz dla tej rodziny. Przypominają mi się czasy przedszkola.
        • maliniaq Re:do zorki i simonhektor 01.09.05, 11:57
          Witaj zorka! tak, wiesz, muszę przyznać ci rację. Rozmawiałam wczoraj z mężem i
          on tez powiedział, że nie dziwi się, że ludzie chcą to sprawdzić, że to
          normalna reakcja. I chyba tak jest, niepotrzebnie się uniosłam, to faktycznie
          zachowanie przedszkolaka. Zbulwersował mnie tylko fakt, że sama jestem brana
          pod uwagę jako oszustka (tak się poczułam po informacji, ze prosiłam o wiele
          rzeczy dla mojego synka na forum. To akurat była prawda, ale nigdy tego nie
          ukrywałam). Chciałam pomóc, znam tę rodzinę, a tylko mi się dostało. Dla mnie
          to o czym pisałam, to była i jest autentyczna i oczywista historia. Nie musi
          jednak być taką dla wszystkich. Poczułam się trochę urażona, ale trudno.
          Podałam numer tel. do mopsu w tomaszowie, ale tu zaszła pewna pomyłka (pisałam
          na oddam/przyjmę). Mąż powiedział mi wczoraj, że oni nie należą do mopsu tylko
          do gopsu (gminnego ośrodka pomocy społecznej). Tam niestety nie mam telefonu,
          choć jeśli chcecie, spróbuję go zdobyć. W mopsie też chyba powinni mieć ten
          numer. Nie chcę od nikogo nic wymuszać, ale nie chcę też aby podważano
          wiarygodność tego co piszę. Najłatwiej sprawdzić, a potem się stosunkować. PS>
          A co do Twojego zdania, że dzieci powinny być w rodzinie zastępczej, to...
          wybacz ale nie zgadzam się z Tobą (z całym szacunkiem). Naprawdę, może i
          teoretycznie lepiej by miały, ale żadna rodzina zastępcza nie zastąpi dziecku
          matki i ojca, żeby byli nawet nie wiem jak biedni i staroświeccy. Nie wyobrażam
          sobie zupełnie rozstania Czarusia z ojcem. Ani jeden ani drugi by chyba tego
          nie przeżył. Tym bardziej, że rodzice troszczą się o dzieci tak jak mogą,
          umieją... są po prostu strasznie niezaradni (chyba) idlatego tak się wszystko
          potoczyło. Mam nadzieję, że dzięki paczkom, które mimo wszystko niektóre osoby
          wysłały, dzieci będą miały choć trochę radości. Pozdrawiam i przepraszam, jeśli
          kogokolwioek uraziłam. Agnieszka.
          • maliniaq Re:do zorki i simonhektor 01.09.05, 12:00
            'a potem się stosunkować" - napisałam w poście powyżej. Chodziło mi oczywiście
            o "ustosunkować" smile))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka