Dodaj do ulubionych

rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji

20.09.07, 17:12
Wiem, że wcześniaki nie dość, że rozwijają się wolno, to jeszcze
każdy w innym tempie, że trzeba dać im czas, że dogonią etc. Ale
czasami mam już dość. Widzę wokół biegające maluchy, które są
znacznie mniejsze od mojego Antosia (Antek jest dość wysoki- ponad
80 cm). Mamy mówią mi, że mam szczęście, że moje bliźniaki jeszcze
nie chodzą, że nie muszę za nimi biegać. Ale ja bym bardzo chciała,
żeby moje już biegały, a nie żebym musiała już 18 mc bez przerwy
wszędzie je nosić. Antoś potrafi na razie tylko chodzić trzymając
się mebli, nie potrafi jeszcze nawet chodzić trzymany za ręce. Ale
to nie jest głównym powodem moich frustracji.
Nie mogę już czasami patrzeć na moją kochaną Zosię, która ma już 17
mcy a nawet nie wie co oznacza siadanie. Jak widzę siedzące
maluszki, które mają 6 mcy chce mi się płakać. Zosia dopiero
niedawno nauczyła się pełzać i robi to niestey źle, bo tylko na
jedną stronę. Umie już sama stanąć na czworakach ale rehabilitantka
mówi, że do raczkowania jeszcze daleko. Nic dziwnego skoro jest taka
chuda- prawie 80 cm i 7 kg, jakby miała raczkować na tych
cieniutkich rączkach i nóżkach.
Dzieci wokół rozwijają się a my wciąż jesteśmy w martwym punkcie. I
po co ta rehabilitacja, którą zamęczam dzieci trzy razy dziennie.
Kiedy moja Zosia wreszcie usiądzie? Kiedy będzie na poziomie
ruchowym 7 miesięcznego dziecka?
Obserwuj wątek
    • mama.ady Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 20.09.07, 17:57
      nie wolno Ci tak myśleć: "po co rehabilitacja" a w jakim punkcie byłybyście
      gdybyś nie ćwiczyła z małą? nam ciągle powtarzano, że ada nie wymaga rehab.nawet
      neurolog tak twierdziła! i co - ma 10m-cy i nie obraca się na brzuch, na dodatek
      zaczęłam ją rehabilit.vojtą i okazało się, że dla niej ta metoda jest
      niewskazana. dlatego życzę Ci cierpliwości i zobaczysz - w końcu wyjdziecie na
      prostąsmile
    • beataklaudia Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 20.09.07, 19:08
      tak jak mamy ada napisała..nie popadaj w zwątpienie jesli chodzi o rehabilitację
      i ciesz sie, że Twoje maluchy od początku są rehabilitowane..my zmarnowaliśmy
      prawie póltora roku, słysząc najpierw że wszystko jest ok, a później, że są
      tylko nieznaczne braki i nie trzeba przesadzać z męczeniem dziecka...do tej pory
      wyrzucam sobie , że przez ten okres Klaudia była tak mało rehabilitowana, bo
      pewnie teraz byłoby inaczej..Zwątpienie przychodzi ..wiem, bo mnie to też
      dopadło, tym bardziej , że czasem bardzo długo czeka się na efekty, są
      zastoje..a później nagle wielki skok w rozwoju i wtedy widzisz , że ten rok
      ciężkiej pracy opłacał się smile Życzę Wam dużo zdrowka smilePozdrawiam, Beata
      • trojakowamama Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 20.09.07, 19:46
        Jak ja Cię rozumiem, tylko że u nas nie motoryka a rozwój poznawczy
        i mowa zatrzymały się, jesteśmy na poziomie ok 18 m-cznych dzieci
        (trojaki mają 2,5 lat)i od roku nic nie chce ruszyćsad Antoś jest
        jeszcze bardziej w tyle. Z samoobsługą jest jeszcze gorzej. Mam
        wrażenie, że moja trójka nigdy nie będzie sprawna, że czeka nas
        najpierw przedszkole integracyjne a potem pewnie szkoła
        specjalna...Czarne scenariusze wyświetlają się mi przed oczami a
        specjaliści z OWI każą czekac...Tylko na co?
    • hankam Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 20.09.07, 20:23
      Traganku, Antkowi niewiele już brakuje do samodzielnego chodzenia.
      Jestem gotowa założyć się, że do Bożego Narodzenia będzie chodził
      samodzielnie.
      Zosia jest po ciężkich przejściach, więc u niej to przebiega
      inaczej. Pozostaje ci tylko rehabilitować, rehabilitować i
      rehabilitować. I czekać na rezultaty. A postępy przyjdą na pewno -
      nie zawsze są systematyczne, czasami to przychodzi nagle.
      • cytrusowa Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 20.09.07, 20:37
        kobieto! czym ty sie przejmujesz - soro male nie chca chodzic, to nie jest ich
        pora. nie wszystkie dzieci sa ksiazkowe.

        moje male skonczyly 9mcy, dopiero jedna raczkuje, druga pelza, siedza jak je
        posaze ale same - nigdy.

        na poczatku tez sie martwilam itp., ale teraz ciesze sie ich malymi sukcesami!

        glowa do gory
        • traganek Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 20.09.07, 21:15
          no tak tylko u mnie to nie 9 mcy, ale dwa razy więcejsad( bardzo bym
          chciała, żeby Zosia chociaż nauczyła się już siedzieć, to by
          naprawdę ułatwiło nam życie... a najbardziej boję się, że jej
          chodzenie będzie tak samo krzywe jak pełzanie (rehabilitantka mówi,
          że tak niestety może być, no ale nie musi).
    • sirbal Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 20.09.07, 21:01
      Doskonale Cie rozumiem a na dokladke w swoim otoczeniu mam dwoje
      dzieci w wieku Alicji- kuzynki synek 3 tyg. mlodszy od mojej corki -
      oczywiscie w stosunku do niej bardziej rozwiniety ruchowo, sasiadki
      córka bedaca 2 miesiace mlodsza to samo. A najbardziej irytuja mnie
      pytania w stylu czy siedzi, raczkuje itd. ciagle musze tlumaczyc, ze
      jeszcze nie bo jest wczesniakiem .....
      A teraz ku pokrzepieniu serc pomimo, ze mala wolniej sie rozwija to
      trudno taka juz uroda naszych dzieci ale bez rehabilitacji postepy
      bylyby duzo, duzo mniejsze. Jak bylam w Koscierzynie na turnusie to
      widzialam wiele dzielnych dzieci, ktorych mamy opowiadaly, ze tylko
      dzieki systematycznym cwiczeniom ich dzieci tak wiele umieja. W
      szpitalu bylo sporo dzieciakow z porazeniem mozgowym, ktore dzieki
      ciezkiej pracy swojej i rodzicow chodza do normalnych szkol i co
      najwazniejsze bardzo dobrze sie ucza- w zyciu bym nie powiedziala ze
      na to choruja/chorowaly. Mamy duzo szczescia, ze nasze maluchy juz
      tak duzo umieja, ja sie czasami smieje ze maja wf od malego, trzymam
      kciuki za Zosie, Antosia no i Ciebie smilePS: U nas 3tyg. codziennej
      rehabilitacji i masazy daja pierwsze efekty smile
    • anetka110 Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 21.09.07, 03:38
      traganek napisała:

      > Wiem, że wcześniaki nie dość, że rozwijają się wolno, to jeszcze
      > każdy w innym tempie, że trzeba dać im czas, że dogonią etc. Ale
      > czasami mam już dość. Widzę wokół biegające maluchy, które są
      > znacznie mniejsze od mojego Antosia (Antek jest dość wysoki- ponad
      > 80 cm). Mamy mówią mi, że mam szczęście, że moje bliźniaki jeszcze
      > nie chodzą, że nie muszę za nimi biegać. Ale ja bym bardzo chciała,
      > żeby moje już biegały, a nie żebym musiała już 18 mc bez przerwy
      > wszędzie je nosić. Antoś potrafi na razie tylko chodzić trzymając
      > się mebli, nie potrafi jeszcze nawet chodzić trzymany za ręce. Ale
      > to nie jest głównym powodem moich frustracji.
      > Nie mogę już czasami patrzeć na moją kochaną Zosię, która ma już 17
      > mcy a nawet nie wie co oznacza siadanie. Jak widzę siedzące
      > maluszki, które mają 6 mcy chce mi się płakać. Zosia dopiero
      > niedawno nauczyła się pełzać i robi to niestey źle, bo tylko na
      > jedną stronę. Umie już sama stanąć na czworakach ale rehabilitantka
      > mówi, że do raczkowania jeszcze daleko. Nic dziwnego skoro jest taka
      > chuda- prawie 80 cm i 7 kg, jakby miała raczkować na tych
      > cieniutkich rączkach i nóżkach.
      > Dzieci wokół rozwijają się a my wciąż jesteśmy w martwym punkcie. I
      > po co ta rehabilitacja, którą zamęczam dzieci trzy razy dziennie.
      > Kiedy moja Zosia wreszcie usiądzie? Kiedy będzie na poziomie
      > ruchowym 7 miesięcznego dziecka?

      Traganek ty tak serio się przejmujesz????weź kobitko wyluzuj! Twoje dzieciaczki
      mają DOPIERO 17 miesięcy! Moja Karola zaczeła chodzić jak miała 24miesiącesmile
      wszystkie komentarze odnośnie jej chodzenia zbywałam tekstem"będzie/przyjdzie
      czas -zacznie chodzić!"
      Olej to!Ludzie nie rozumieją słowa "wcześniak" nasze dzieci są cudowne i wierzę
      w to że po mimo,że wolniej się rozwijają będą/są nadzwyczajnie
      inteligentne!Jakież znaczenie ma czy zaczął/zaczęła chodzić /siadać w tym a tym
      miesiącu!Ciesz się,że zdrowe są !
      Moja mała (ur.32tydz. 1180gr) ma w tej chwili dwa lata i dwa miesiące ....i
      wiesz co? nie gada jeszcze !ale powiem ci szczerze ,że wali mnie to!od
      początku/od urodzenia -powiedziałam NIC NA SIŁĘ !!na wszystko przyjdzie czas! i
      tylko mam teraz problem z otoczeniem które pyta"a tju tju tju a dlaczego ty
      jeszcze nie mówisz?" Mała odpowiada "NE!" a ja "BO nie chce jej się i już!!!"
      Zośkę kładź często na podłodze,nie wiem co ci rehabilitanka zaleciła
      ale istotne jest to żeby miała motywację do ruchu.Kładź na podłogę...kup jej
      kulę taką co sama się toczy -zachęca dziecię do raczkowania siadania....
      Stymuluj Zosię !Wyklucz jakiekolwiek noszenie na rękach..!niech sama się
      przemieszcza nawet turlając się po podłodze.
      Dla Antka proponuję tkzw "pchacz" już kiedyś tu na tym fortum wklejałam linka smile
      Antek wg.mnie ma tylko jeden krok do tego aby samodzielnie zacząć chodzić!
      Czym się Traganek i uwierz w swoje dzieci!Nie porównuj ich z innymi!To nie ma
      sensu!Nasze dzieci są WYJĄTKOWE<NIEPOWTARZALNE i NIEPORÓWNYWALNE Z INNYMIbig_grinDDDDD
      • traganek Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 21.09.07, 07:58
        Zosia od przyjścia do domu 99% czasu spędza na podłodze (Antek też).
        Doszło do tego, że nie biorę ich nawet na ręce jak płaczą tylkko
        przytulam na podłodze (tak się przejęłam ich rehabilitacją).
        Ostatnio nawet jedzą na podłodze bo nie chcą siedzieć w żadnych
        fotelikach czy leżaczkach.
        Kulę mam, pchacz teżsmile i wiele innych stymulujących rozwój zabawek.
        Ale tu nie chodzi o to, że ona musi mieć stymulację do ruchu. Zosia
        ma po prostu słaby (i jeszcze trochę krzywy) kręgosłup, a
        szczególnie słabą obręcz barkową i słabą rotację z jednej strony
        (dlatego pełza niesymetrycznie).
        • monika774 Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 21.09.07, 08:54
          Traganku nie martw się,moje bliźniaki są w tym samym wieku co twoje
          maluszki i na tym samym etapie rozwoju...."też ich jeszcze noszę i
          też mam dosyć" Mój Mateuszek ma też 82 cm wzrostu i waży 8 kg. jest
          długi i bardzo chudy, też ma cienkie rączki i nóżki i też nie
          raczkuje tylko pełza i też preferuje jedną stronę -prawą bo lewą ma
          słabszą (nie symetrycznie pełza).Rehabilitacje mają 3 razy w tyg.
          Ale dla mnie mimo wszystko najwazniejsze jest że moje maluchy są
          kontaktowe że się uśmiechają, śmieją się głośno,wiedzą co chcą,co
          lubią jeść,że nie są tzw."roślinkami" a reszte z czasem napewno
          przyjdzie choć późno, no trudno. Ja też mam czasem straszne doły
          szczególnie po wizytach u neurologa, prawie że głupieje ze
          zmartwienia, a wtedy mój mąż mi mówi ...żebym się odczepiła od
          dzieci..bo tyle co one przeszły to nawet ja nie przeszłam...więc
          dałam spokój sobie i dzieciom.
        • u_brzoska Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 21.09.07, 09:17
          Traganku,
          rozumiem Twoje zmeczenie i frustracje. Tez tak chwilami odczuwalam. Jesli moge
          cie pocieszyc, to Berenia tez dlugo miala asymetrie, slaba obrecz barkowa i
          biodrowa. Ta nieszczesna asymetria "wylazila" jej w roznych miejscach - a to
          nozki, a to raczki, plecki. Jeszcze nie tak dawno martwilam sie jej ramionkami,
          poniewaz lewe bylo nizej. Balismy sie skrzxywienia kregoslupa. Ale wczoraj
          obejrzala mi ja rehabilitantka, ktora powiedziala ze juz nie widac zadnych
          negatywnych pozostalosci. A Bercia ma 26 miesiecy! Wiec Twoje dzieciaczki,
          ktore tak dlugo lezaly w szpitalu (zwlaszcza Zosia)przeciez musza ten czas
          nadrobic! I teraz czas plynie na ich korzysc. Zobaczysz, ze bedzie dobrze. Jak
          czytam o postepach Twoich maluszkow, to brak mi slow z podziwu! Wiem ze Tobie
          jest ciezko, ale uwierz, powolutku, powolutku, dzieci wyjda z tego wszystkiego.
          Pozdrawiam cieplo,
    • tabaluga0 Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 21.09.07, 10:10
      mnie nawet teraz gdy Szymek ma 3 latka doprowadza do frustracji to
      ze odstaje od innych dzieci, ze nie umie sam jesc, nie umie zdjąc
      spodenek czy kapci, słabo schodzi ze schodów, czy nie kuma jazdy na
      rowerze a inne dzieci po prostu to umieja.
      • niux3 Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 21.09.07, 10:30
        Nic się Traganku nie przejmuj, jak sama napisalaś wczesniaki
        wszystko robia w swoim tempie. U mnie synek miał tylko 3 m-ce
        opóźnienia ale córeczka zaczęła siadać jak miała 17 m-cy (również
        słaby kręgoslup), raczkowała później bardzo długo bo na
        tzw. "bałyku" tzn. siedziała na jednej nóżce a drugą się odpychała.
        zaczęła chodziś w wieku 26 m-cy. Teraz ma 2 i pół roku, waży 8,5
        kg,ma 90 cm wzrostu niedawo zaczęła już nawet biegać (na tych swoich
        chudziutkich nóżkach). Nadal jest rehabilitowana ma oslabione
        napięcie mięśniowe w linii głowa-tłów.
        A rozwijali się tak różnie że jak synek zaczął chodzić to córeczka
        jeszcze nawet nie siedziała. Jak zaczęła siedzieć on już chodził
        pewnie. Jak zaczeła raczkować i stawiać piewsze chwiejne kroki on
        juz biegał, potrafił sam wejśc i zejśc ze schodów itp. A razem w
        wózku wyglądają tak jakby był rok róznicy między nimi. Ale już się
        nie przejmuję zdziwieniem ludzi jak mówię że to bliźniaki.
        Powodzenia i głowa do góry. Mnie też się wydawało że nigdy nie
        osiągną kolejnych poziomów rozwoju ale wszystko powoli idzie do
        przodu. Pamiętaj Traganku że nasze dzieci są WYJĄTKOWE i że każde
        dziecko jak każda ciąża rozwija sie inaczej i niepowtarzalnie.
        A i półtoraroku młodszy kuzyn moich maluchów miał 6 m-cy jak
        przegonił Olę wagą. Tylko że jego startowa była 3700 a moich
        dziciaków 1000.
        Ale się rozpisałam. Pozdrawiam. Monika
    • zorrgula Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 21.09.07, 10:33
      Witaj Traganku smile
      Jak czytam o Twojej Zosi, to tak jak bym czytała o swojej Zuzi.
      Dokładnie wszystko tak samo ruchowo. Z tym, że Zuzka ma niecałe 16mc
      urodzeniowych, a niecałe 13mc korygowane.
      Dopiero niedawno zaczeła pełzac, oczywiscie tez tylko jedną stroną.
      Rehabilitantka podpowiedziała mi abym porozkładała na ziemi pluszaki
      co by mała pełzała po nich i w ten sposób musiała kombinowac z
      przenoszeniem ciężaru ciała. Niestety pluszaki nie zdały egzaminu,
      ale wymyśliłam coś innego smile W pokoju na podłodze są porozkładane
      kołdry, poduszki, bałagan nieziemski smile, ale młodej spodobało się
      to. Tak więc nie ma tak łatwo, że tylko na ziemi i ciągnie jedną
      stronę.
      Postępy zaczeły nareszciee przychodzic jak przeszliśmy na Bobathy(w
      sierpniu). Właściwie żaden neurolog u którego byliśmy nie chciał się
      zgodzic na odejście od Vojty, ale jednak to zrobiłam na "własną
      rękę". Teraz chodzimy 2xw tygodniu na Bobathy smile
      Zuzka ma 76cm a jej waga to 7200g.
      Pozdrawiamy gorąco, buziaki kiss*****
    • baszkas Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 21.09.07, 15:35
      Traganku,
      Wiem, ze jest Ci ciezko czasem, ale naprawde dzieciom trzeba dac
      czas.
      Wiekszosc z nas uwaza, ze dziecko powinno najpierw siedziec, a potem
      dopiero raczkowac i chodzic, tak jestesmy nauczone i przyzwyczajone
      z naszego dziecinstwa i przez naszych rodzicow ect. Ja dopiero
      dzieki Ali poznalam caly proces rozwoju dziecka (glownie wg Vojty),
      ktory opiera sie na prawidlowym ksztaltowaniu kregolsupa i wierz mi
      na slowo, albo poczytaj sama - umiejetnosc samodzielnego siadania
      dziecko nabywa praktycznie na samym koncu: najpierw lezy, potem
      obraca sie samo z plecow na brzuch i z powrotem, potem pelza,
      nastepnie wstaje do raczkowania na czworakach i dopiero z takiej
      pozycji jest w stanie samo usiasc, no i na koncu wstaje na dwie nogi.
      To, ze 6 miesieczne dziecko siedzi - ono samo z reguly nie siedzi,
      ono jest sadzane i podtrzymywane potrafi pozostac w takiej pozycji,
      co nie znaczy, ze jest to dobre dla jego kregoslupa. Pozycja siedzac
      jest najwiekszym obciazeniem dla kregoslupa dla doroslych, a co
      dopiero mowic o dzicekusmile)) Tak wiec prosze cie, wyluzuj troche,
      cwiczcie dalej, minie okres zastoju i sprawy rusza do przodu i to w
      swojej kolejnoscismile)
      Pozdrawiam cieplo i cierpliwosci zycze,
      Basia
      PS>Nasze obie rehabilitatnki byly zdania, ze nie nalezy ani
      przyspieszac, ani spowalniac rozwoju dziecka - jesli bedzie czulo
      sie na silach, to samo siadzie, wstanie ect.
      • mama.ady Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 21.09.07, 17:35
        nie wiem czy zawsze jest taka książkowa kolejność jak piszesz...nasza lekarka
        nas poczesza, że jej o czasie urodzona córka najpierw siedziała a potem obracała
        się na brzuch a mój brat najpierw raczkował a później siedział więc nasze dzieci
        jeszcze mogą nas zaskoczyćsmile
        • jolantusia1 Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 21.09.07, 20:01
          traganku tak jak piszą dziewczyny wyluzuj. Nasze dzieci idą swoim tempem. Alex
          najpierw opanował czworakowanie, wstawanie, dopiero potem usiadł a na samym
          końcu nauczył się przewracac z pleców na brzuch. Ruchowo ok ale mówienie u niego
          kiepściutko a z tego co piszesz to twoje dzieci dzieki cwiczeniom logopedycznym
          świetnie mówią, więc na tym się ich mózg skupił. Antoś lada dzień zacznie śmigac
          a Zosia też cię jeszcze nie raz zaskoczy. Pozdrawiam
          • dlania Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 21.09.07, 21:50
            A mnie ostatnio pani w żłobku zapytała, dlaczego Ala (20 msc, 17 korygowane)
            "tak powoli biega"... Ech, nie chciało mi sie tłumaczyć, że to że chodzi, a
            nawet potruchta czasem (3 kroki, potem gleba) to dla mnie wielkie szczęście...
            Trzymam kciuki, Traganku, za maluchy. Ja tez myslę, że pod choinke to już Antos
            dostojnym krokiem na własnych podeszwach się uda, a Zosia usiądzie przy
            wigilijnym stole na własnym pampersiewink
            • traganek Już nie:))) 17.10.07, 09:37
              Antoś od paru dni chodzi trzymany za jedną rączkę i coraz dłużej
              potrafi sam stać- ale jak się na coś zapatrzy, bo inaczej się boi i
              asekuruje.
              Zosia zaczęła wreszcie pełzać symetryczniesmile. Coraz więcej raczkuje
              (już jakiś 3 m jak chce gdzieś się wspinać na jakiś mebel). Klęczy
              przy meblach. A od wczoraj już parę razy usiadła bez
              podpieraniasmile))))
              To mnie zachęca do dalszych ćwiczeń z maluchami.
              • jola23061978 Re: Już nie:))) 17.10.07, 09:58
                Wiesz traganku - miśku kochany - że my mamuśki wcześniaków - raz
                mamy doła i wszystkiego dość a następnego dnia full energii do
                działania i wiarę w maluchy.
                Ja po ostatnich przejściach z Oliwią nie wiem czy ona kiedykolwiek
                usiądzie a o chodzeniu to narazie mogę pomarzyć.
                Oliwia tylko leży, śpi, je. Nie uśmiecha się, płacze bardzo rzadko
                jak bardzo jest głodna albo ma kupkę w majciochach.
                Widzę, że na brzuszku zaczyna coś kombinować, że więcej rusza nogami
                ale głównie lewą. Z rzadka obroci główkę.Asymetryczna, wzmożone
                napięcie ale glowa chwiejna.
                10 mcy, 4400 kg.
                Choroba się kończy więc musimy wracać do rehabilitacji - już mi się
                rzygać chce na myśl o Vojcie. Bobathy, masaże, zabawy - OK.
                Ale też mam chwilę zwątpienia jak widzę dzieci, zdjęcia koleżanek.
                Marzę o następnym zdrowym dziecku - chciałabym widzieć jak to jest -
                jak bez wielkiego trudu dziecko ładnie się rozwija.
                Ale i tak kocham Oliwcię najmocniej w świecie.
                • traganek Jolu 17.10.07, 12:09
                  Pomyśl, że Zosia w tym wieku wyglądała jak Oliwka. Może miała
                  lżejsze przejścia ale całe 10 miesięczne życie (poza kilkoma dniami
                  przerwy) spędziła w szpitalu.
                  Ważyła tyle samo co Oliwcia, a umiała też niewiele więcej. Leżała na
                  brzuszku i ledwo unosiła na chwilkę główkę. Dopiero w wieku 10 mcy
                  zaczęliśmy ja rehabilitować, wcześniej w szpitalu nie pozwalano nam
                  (chociaz po kryjomu trochę ćwiczyliśmy z nią vojtą).
                  Gdyby nie codzienna rehabilitacja wolę nie myśleć jak by teraz
                  wyglądała. A lekarze próbowali nam wmówić, że wszystko jest ok, że
                  Zosia nie wymaga rehabilitacji. Na szczęście ich nie posłuchaliśmy i
                  znaleźliśmy super rehabilitantkę. Dzięki jej pomocy mogę teraz
                  oglądać moje przemieszczające się dzieckosmile
                  U Was musi być dobrze.
              • dlania Ale super!!! 17.10.07, 10:30
                Strasznie sie cieszę, że maluchy tak prą do przodu!
                Chyba czas na małe przestawianko: chowaj wszystko, co jest w zasięgu rąk
                stojącego Antosia, bo będa dzbanki, obrazki, serwetki fruwaćwink
                • traganek Re: Ale super!!! 17.10.07, 12:13
                  Już od paru miesięcy wszystko latasmile)))
                  Antoś uwielbia się ubierać i co chwilę otwiera szafki (jakoś nauczył
                  się otwierać zabezpieczenia) i buszuje w ubraniach. Efektem tego są
                  przedziwne stroje, jak np moje majtki na jego głowiesmile))
                  Ostatnio nauczył się urochamiać tv i włączać teletubisie na dvd.
    • aga1978 Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 17.10.07, 11:22
      Właśnie miałam napisać taki sam post, ale widzę ze my wszystkie jesteśmy w
      takiej sytuacji i to mnie pociesza że to nie tylko ja jestem czasem zdołowana.
      Mojego męża siostra urodziła o czasie 2 tygodnie przede mną i jak do nas
      przychodzi ze swoim małym który już waży ponad 6 kilo i wysoko trzyma głowę
      gaworzy itd to ogarnia mnie niesamowita przykrość że znowu muszę przeżywać to co
      5 lat temu. Nikt nas nie rozumie tylko my na wzajem siebie. Mam dosyć na samą
      myśl ile ludziom trzeba się natłumaczyć a i tak za tydzień nie pamiętają.
      Dokładnie tak to przeżywałm ze swoim starszym synem, którego rokowania były
      kiepskie "roślina" ale nic mu nie jest jest zdrowy i "normalny", choć czywiście
      był ćwiczony i stymulowany, a teraz myslałam sobie że urodzę szczęśliwie i
      będziemy mogli cieszyć się jak "normalni" rodzice ale niestety nie udało się i
      to mnie dołuje podwójnie, ale wiem że jestem wstanie walczyć z wszystkim dla
      swojego dziecka bo pamiętam właśnie takie radowsne chwile których było wiele.
      Pozdrawiam
      • attache1974 Czyż bym był jedynym tatuśkiem na tym forum 17.10.07, 12:43
        U nas też długo wszystko było w tyle Zochna nie miała sił żeby
        podnosić głowę i tak dalej. Pamiętam jak byliśmy u lekarza a tam
        wisiały na ścianie plansze pokazujące rozwój dziecka w danym
        miesiącu i Zochna pod żadną z nich się nie łapała (3 miesiące wtedy
        miała) dodatkowo prawie w tym samym czasie urodziła nasza kuzynka -
        jej mała miała przy urodzeniu coś koło 4 kilo a nasza tylko 1450
        gramm. Tamta prawie od razu zaczęła się podnosić - sama chodziła w
        wieku 9 miesięcy nasza Zochna umiała wtedy jedynie sama siedzieć
        obłożona poduszkami. Teraz w wieku 17 miesięcy Zośka zaczyna chodzić
        przy meblach, pchając wózek.

        Ostatnio jak ją usypiałem mówię Zochna śpij bo już jest ciemno na
        dworzu a ta wstała pokazała na okno i mówi ma.
        Albo wczoraj ogląda Claudię a tam czarno białe zdjęcie portfelowe
        Ałły Pugaczowej z mikrofonem a Zochna na to la la la.

        I z kąd ona to wie nikt przecież jej tego nie pokazywał.
        Pamiętam kiedyś w kściele zaraz po urodzeniu Zośki jak była jeszcze
        w szpitalu i lekarze straszyli czym tylko mogli zobaczyłem małego
        brzdąca bawiącego się smokiem i pomyślałem kiedy i czy w ogóle moja
        Zośka będzie taka sprawna (mówili o niedowładzie, ślepocie,
        głuchocie i na dodatek wysłali drugą bibułę na badania genetyczne
        pneumokoki i te inne wynalazki - a to oznacza że pierwsze badanie
        nie za dobrze wyszło i pewnie coś jest nie tak - więc ja w nerwach
        ale okazało się że pierwszą bibułę po prostu gdzieś zgubili )

        A teraz Zochna wczoraj dała dyla do przedpokoju - słychać jej
        sapanie i piski - nagle wpada na czworakach do pokoju z czapką na
        głowie i woła MA (znaczy Zosia coś ma), potrafi ze starszą ganiać
        się na czworaka w koło fotela strasznie przy tym się śmiejąc więc
        coś tam musi sobie w główce kombinować.

        U nas wszystko idzie falami - nic nic a nagle Zochna raczkuje - w
        ciągu dwóch tygodni zaczęła raczkować od pierwszych niepewnych
        pełznięć. Właściwie w ogóle nie pełzała. Najpierw strasznie płakała
        postawiona na czworaczki a potem pewnego dnia myk do przodu i sama
        zaczęła śmigać po mieszkaniu.

        Teraz ucieka siada obraca się i woła żeby ją gonić.

        Jeśłi lekarze dają nadzieję albo nawet i nie dają lub straszą nie
        wiadomo czym to i tak dzieciak może sobie z tego nic nie robić i
        wszystkich zaskoczyć.

    • martencja7 Re: rozwój maluchów doprowadza mnie do frustracji 17.10.07, 15:25
      O rety!!!Wchodzę na forum a tu post zatytułowany dokładnie tak jak ja bym to
      zrobiła...przeczytałam wszystko.Podniosło mnie na duchu zakończenie,że bliźniaki
      poszły dalej smile Ja od kilku dni chodzę taka zdołowana.Moja Karolka ma 10m-cy.Od
      czwartego miesiąca,choć z 3 tygodniową przerwą na szpital bo miała zapalenie
      nerek, ćwiczymy Vojtą.Tak jak napisała Jola czasem już rzygam na myśl o
      Vojcie.Walczę byśmy przeszły już na NDT bo ćwiczenia czasem wyglądają jak
      siłowanie się...
      Karolka ma 10-m-cy i od niedawna zaczęła przewracać się na boczki.Nie ma
      przewracania się na brzuszek,albo z powrotem...Otaczają mnie dzieciaki urodzone
      w terminie i wiem,że nie mam prawa porównywać do nich mojej córci,a jednak
      gdzieś to ukłucie w sercu jest i pytanie:dlaczego jeszcze nie siedzi?dlaczego
      nie raczkuje?I wiem,że chyba sama nakręcam się niepotrzebnie tymi pytaniami,bo
      przecież kocham moją córcię nad wszystko i cieszę się że żyje,a jednak czasem
      chcę normalności...
      To trudne,to takie dwie skrajności we mnie...
      Tak długo na nią czekałam,ta bardzo zmieniła nasze życie na cudowne,bo dla nas
      jest ona cudem.Czasem jednak chciałabym ją zabrać do innego świata,gdzie
      będziemy tylko my i wtedy będzie wszystko normalnie,albo czasem na jakąś planetę
      dla wcześniaków gdzie nikt nie zadaje niepotrzebnych pytań,gdzie nikt nie patrzy
      się dziwnie,gdzie nikt nie porównuje do innych...
      Na razie taką planetą jest dla mnie to forum.Potrzebowałam chyba wyrzucenia z
      siebie tych myśli.Teraz czekam dalej,cierpliwie ćwiczę i wiem,że kiedyś na pewno
      Karolka zacznie siadać,raczkować,chodzić...
      To takie moje małe marzenia...
      I tak jak napisał Attache1974,że nasze dzieciaki nie robią sobie nic z tego co
      mówią lekarze i potrafią wszystkich zaskoczyć i to jest najwspanialsze u
      wcześniaków wink
      • traganek Wcześniaki są zadziwiające 01.11.07, 08:52
        Jeszcze niedawno pisałam, że maluchy stanęły w rozwoju, a tu...
        Zosia od dwóch tygodni siada sama. Siedzi zupełnie prosto, chociaż
        trochę bardziej na jednym pośladku. Od tygodnia wie do czego służą
        nóżki i wstaje przy meblachsmile)))))Wczoraj nawet próbowała trochę
        chodzićsmile
        Neurolog zachwycony, lekarz od rehabilitacji także. Mówią, że w
        swoim ośrodku nie mieli do tej pory dzieci, które przy takich
        obciążeniach tak ładnie by się rozwijały (chodzi im o to, że
        rozwijają się książkowo, a kręgosłupy mają super proste). Ja już nie
        chciałam dodawać, że w ich ośrodku dzieci ćwiczone są tylko raz na
        dwa tygodnie (bo takie terminy) i pewnie dlatego nie ma aż takich
        efektów.
        Najważniejsze nie poddawać się z rehabilitacją i ćwiczyć, ćwiczyć a
        to w końcu przyniesie efekty.
        • goskagb Re: Wcześniaki są zadziwiające 01.11.07, 13:16
          Super wiesci! gratulacje dla Zosi i dla mamy smile).
          Ja tez nie moge sie doczekac zeby moja Mloda przynajmniej siedziała
          a ma 14 mies (11 kory) o chodzeniu narazie nie mysle, ale czytajac
          takie posty dalej czekam cierpliwie ze kiedys to nastapi chcoc jak
          wielu z nas i mnie dopada flustracja na punkcie rozwoju ruchowego smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka