Czy byłyście????

18.03.08, 20:04
Mam do Was pytanie kochane mamy czy byłyście po odebraniu dziecka jeszcze na
oddziale noworodkó?Po to by pokaza malucha,jeszcze raz podziękowac itd?Od
urodzenia Filipka minęło 13 miesięcy,od wyjścia ze szpitala 11 miesięcy,czasem
myślę,że chciałabym jeszcze raz tam pójśc,pokazac filipka jak
urósł,podziękowac,ale szczrze...brak mi odwagi,może to głupie,ale boję się
wspomnień,powrotu przezyc.Jak to było z Wami?
    • margowlinka Re: Czy byłyście???? 18.03.08, 20:56
      Ja z moim Kuba przychodze na oddzial gdzie lezal co jakis czas.Wszyscy przyjmuja
      nas bardzo serdecznie i ciesza ze moga zobaczyc jak ich maly podopieczny rosnie
      i rozwijaja sie.Jak skonczyl rok to zawiozlam na oddzial dla wszystkich wielki
      tort urodzinowy.Lekarze czasami zarzucaja mnie roznymi pytaniami odnosnie jego
      postepow i o to co z nim robimy.Mysle ze dla nich to wazne informacje ktore moga
      przekazac potem innym rodzicom.Co do wspomnien to pojawiaja sie ale calkiem
      inne.Z lekarzamimi pielegniarkami wspominamy tylko te radosne.Uwazam ze smialo
      mozesz pojsc.
      • ewcians Re: Czy byłyście???? 18.03.08, 22:53
        Ja z Bliźniakami również odwiedziłam oddział wcześniaczków.
        Było to podczas naszej ostatniej wizyty kontrolnej w poradni patologii noworodka.
        Bardzo nas ciepło przyjęto, Maluszki od razu zostały "przejęte" przez najpierw
        pielęgniarki następnie lekarzy (akurat trafiliśmy na jakieś konsylium). Małe w
        siódmym niebie, Personel również. Pani dr prowadząca mojego Syneczka nie mogła
        uwierzyć własnym oczom jak Mały pięknie się rozwijasmile (miał niezbyt kolorowe
        rokowania).....smile
        Gdy już wychodziliśmy - poproszono nas byśmy wpadali przy każdej okazji - jak
        tylko będziemy w pobliżu.
        Powiem Ci, że jak usłyszałam od Pani dr z poradni, że mam iść z Małymi na
        oddział pokazać Je ciociom, to się nogi pode mną ugięły....gdy stanęłam przed
        drzwiami, przez które codziennie wchodziłam na oddział jak Maluszki tam leżały -
        cała zaczęłam się trząść, spociły mi się dłonie i pojawiły łzy w oczach......ale
        zacisnęłam zęby i nacisnęłam klamkę, po drugiej stronie drzwi całe emocje
        prysłysmile, a ja zaczęłam się uśmiechaćsmile.
        Nie taki diabeł straszny jednaksmile

        Polecam taką wizytęsmile
    • jolantusia1 Re: Czy byłyście???? 18.03.08, 22:47
      byłąm kilka razy, po wyjściu ze szpitala co miesiąc kontrola serducha małego
      właśnie na oddziale, później szpital nie dostał kontraktu więc bardzo
      okazjonalnie. Ostatnio poszliśmy całkiem niedawno jak mały skończył dwa lata z 3
      blachami ciasta domowego, kawą i wielkim bukietem kwiatów dla dr prowadzącej.
      Niestety zmieniła pracę, więc kwiaty dostali pozostali lekarze. Bardzo się
      ucieszyli, prosili o częstsze wizyty i zdjęcia żeby umieścic w galerii. Było im
      bardzo miło że o nich pamietaliśmy. Pozdrawiam
    • mamawcze-sniaczka Re: Czy byłyście???? 19.03.08, 08:35
      Witam,byłam na oddziale w szpitalu własnie wczoraj z drobnym
      upominkiem z okazji nadchodzacych swiat,dla mnie i mojej rodziny ci
      obcy ludzie -pielegniarki i lekarze juz na zawsze pozostana w sercu
      i pamieci -przeciez to oni pomogli mojej malenkiej córeczce i mi
      kiedy było cięzko .Ja mam ogromna potrzebe wewnetrzna dziekowac im -
      przeciez to oni "dali "mi mała -uratowali jej kruche zycie.A takie
      wizyty na oddziale sa bardzo miłe ja tez wczoraj uroniłam łezke jak
      zobaczyłam mame pochylona nad inkubatorem,Wracaja wspomnienia ale to
      pozwala mi tez zobaczyc ile mam siły i ile juz przetrwałam od
      momentu wyjscia ze szpitala .Warto pójsc .pozdrawiam
      • mercate Re: Czy byłyście???? 19.03.08, 09:02
        Witam, bylam z Michaska dwa razy na oddziale przy okazji wizyt w
        poradni neonatologicznej i za kazdym razem bylysmy bardzo milo
        przyjete. Niedlugo Misia konczy rok i rowniez wybieram sie na
        oddzial z tortem. Po za tym caly czas mamy kontakt z lekarka, ktora
        prowadzila Misie.
    • madziach1 Re: Czy byłyście???? 19.03.08, 09:19
      Witam

      Znam parę pielęgniarek, które pracowały lub pracują na OIOMach dla wcześniaków - zawsze to dla nich było bardzo budujące, jak wcześniaki je po jakimś czasie odwiedzały. To dla nich ważne wiedzieć jakie ich praca ma znaczenie i jakie przynosi efekty. To dobrze motuwuje do jeszcze lepszej pracy smile.

      Myśmy nie byli na OIOMIe, ale jak byliśmy dwa razy w tym szpitalu i spotykaliśmy pielięgniarki i lekarzy z OIOMu, to sami podchodzili i pytali się jak Beatka się miewa smile. Raz siedzieliśmy na korytarzu, dwie pielęgniraki przychodziły i jedna powiedziała do drugiej "patrz, tam jest nasze dziecko". No bo w pewnym sensie to też Ich dzieci smile

      Pozdrawiam, Madzia
    • oyate Re: Czy byłyście???? 19.03.08, 10:55
      Z córkami nie musiałam wracać do szpitala by je pokazać, bo urodziły
      się w mojej małej miejscowości, gdzie wszyscy lekarze mieszkają
      akurat koło mnie (mam 200 metrów do szpitala). Widuję lekarzy kilka
      razy w tygodniu.

      Z synkiem, który urodził się w Łodzi planowałam wejśc ale jakoś tego
      nie zrobiłam. Lekarz, który zadecydował o przewiezieniu mnie do
      Łodzi mieszka w klatce mojego taty i widzi mojego synka też często.
    • u_brzoska Re: Czy byłyście???? 19.03.08, 11:54
      chodzimy co roku na urodziny oraz w Swieta Bozego Narodzenia
    • mirkad Re: Czy byłyście???? 19.03.08, 12:26
      chodzimy no naszej pani Doktor przy okazji wizyt w poradni
      patologii noworodka i posyłamy jej zdjecia mailem - z obustronną
      radością
      • mariagajor Re: Czy byłyście???? 19.03.08, 13:03
        Dziękuje Wam mamy za dodanie mi otuchy i odwagi,tak sobie myslę,że w piersze
        święto wielkanocne wezmę Filipka i pojedziemy,a tak na marginesie-czy któraś z
        mam miała dziecko w Poznaniu na Polnej?Pytam,bo my tam leżeliśmy i zastanawiam
        sie czy nas wpuszczą bo jest tam rygor
        • pa_yo Re: Czy byłyście???? 19.03.08, 14:57
          ja rodziłam na Polnej i nie zdecydowałam się nigdy na pójście na
          oddział smile
          Za to do dzis (Igor ma 4 latka) utrzymuje kontakt z nasza lekarka
          prowadząca oraz z bardzo miła pielegniarką z OIOMu, która jest
          pierwsza chrzestna naszego Igorka smile
          • tolka11 Re: Czy byłyście???? 19.03.08, 15:35
            Nie. I na samą myśl, żeby tam jechać robi mi się zimno.
            • gruchotka Re: Czy byłyście???? 19.03.08, 18:38
              tolka11 napisała:

              > Nie. I na samą myśl, żeby tam jechać robi mi się zimno.

              Dokładnie tak jak mi. Mat ma 7,5 roku, a do dzisiaj nie mogę pozbyć się uczucia
              żalu i wściekłości na personel z OIOM-u Neonatologicznego i oddziału Wcześniaków.
              • marta_i_koty Re: Czy byłyście???? 20.03.08, 21:54
                Nie mam takiego zamiaru - i mam nadzieję, że nigdy nie spotkam ludzi, którzy
                przez dwa miesiące pobytu mojego dziecka na OIOM-ie robili wszystko, aby
                pozbawić mnie nadziei..
                • wioola_13 Re: Czy byłyście???? 20.03.08, 23:09
                  Witam! My też byliśmy na oddziale jak Norbert skończył roczek było
                  bardzo miło i wesoło! Chociaż p. ordynator "nie przypuszczał że z
                  Norberta bedzie taki CHŁOP" wrrsad.
                  Ale z paniami pielęgniarkami często się widujemy, przychodzą do mnie
                  do pracy pytać o Norberta i pozabierać zdjęciasmile
                  Każdy ma swoje wrażenia odczucia i doświadczenia ale ja nie żałuje
                  ze mamy kontakt<jeden z lekarzy do tej pory opiekuje sie moim
                  synkiem>
    • mama-cudownego-misia Re: Czy byłyście???? 21.03.08, 10:15
      Wysyłamy maile z fotkami smile
      A jak będziemy w okolicy, wpadniemy z czymś dobrym smile
    • jola23061978 Re: Czy byłyście???? 21.03.08, 13:05
      Ja jeszcze nie dojrzałam do tej decyzji a może nie chcę.
      Wiem, że powinnam być wdzięczna że uratowali Oliwii życie i jestem
      ale uważam , że po uratowaniu już życia można było lepiej zadbać o
      zdrowie i przyszłość Oliwii.
      Nie zapomnę i zawsze będze wdzięczna kilku pielęgniarkom, które
      dobrze opiekowały się Oliwią, traktowały ją jak człowieka a nie jak
      śmiecia.
      I naszej rehabilitantce, którą poznałyśmy na OIOM ,która nauczyła
      Oliwię jeść, robiła pierwsze ćwiczenia.
      POza tym mam żal o nieudzielanie informacji (że Oliwia nie widzi, że
      miała wylewy IV stopnia i wiele innych), o zabieranie szansy na
      leczenie przez zdawkowe informacje że nic się nie da zrobić np. z
      oczami, o dziwne zwyczaje i procedury (kąpiele pod kranem bez
      respiratora, mycie okien przez sprzątaczki zimą na OIOM (Oliwia w
      otwartym inkubatorze w body), wyłączanie alarmu w inkubatorach przez
      sprzątaczki, niereagowanie na spadki saturacji nawet do 30),
      bieganie z urodzonymi delikatnymi wcześniakami po schodach na piętro
      zanim zostaną podłączone w inkubatorze, za to jak mama chce
      pokangurować dziecko (już większe) to słyszy, że dla dziecka jest to
      za duży szok.
      Jak pytałam o stan Oliwii czułam się jak intruz, który nie wiadomo
      po co pyta jak i tak pewnie się nie zna tylko coś tam wyczytał w
      internecie.
      O higienie i czystości nie wspomnę: gronkowce, klebsielle - raz
      szpital zamknął sanepid na jakiś czas z powodu bakterii.
      O problemach finansowych też nie wspomnę - komornik, groźba
      zamknięcia szpitala, momentami braki podstawowego sprzętu np. sond
      do karmienia ale rodzicom był zakaz mówienia że brakuje i za pare
      groszy można kupić i woleli wpychać większe sondy maluchom.
      Nie czepiam się decyzji dlaczego przy bilirubinie 28 nie było
      transfuzji, dlaczego nie zrobiono TK głowy przy tak dużych
      uszkodzeniach, dlaczego przez 3 m-ce nie robiono prób odłączenia
      respiratora bo nie wiem co by to dalo

      Pewnie wielu rzeczy się czepiam bo jak każdy rodzic chciałabym aby
      dziecko miało idealne warunki a tak w naszej rzeczywistości nie ma .

      DZiękuję za uratowanie życia Oliwii (KAsi się nie udało).
      Co do późniejszej opieki mam mieszane uczucia.

      Jola
Inne wątki na temat:
Pełna wersja