Dodaj do ulubionych

Czy ja źle robię?

07.06.08, 00:32
że nie chcę dawać mojej małej słodyczy?(czekolada, wafelki itp). Ma
już 13 miesięcy i nie wiem. Osobiście jestem za tym żeby tego nie
robić bo uważam, że to dziecku nie jest do szczęścia potrzebne. Mój
mąż upiera się nad tym po każdej wizycie u jego matki. Poradźcie

PS. I nie chcę aby miała w przyszłości problemy z wagą tak jak ja
(to znaczy odreagowywała stres jedząc słodycze.)

pozdrawiam Agnieszka
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: Czy ja źle robię? 07.06.08, 08:44
      Widzisz, na dwoje babka wróżyła. Nie dając małej niezdrowych słodyczy chronisz
      jej zęby, apetyt i szczupłą sylwetkę. Nie kształtujesz jednak dobrych nawyków
      żywieniowych, bo dziecko ma głęboko w pieluszce to, czy coś jest zdrowe albo
      tuczące czy nie. Zakazany owoc smakuje lepiej, staje się rarytasem, a z czasem
      formą buntu przeciw władzy rodzicielskiej.
      Myślę, że na Twoim miejscu (a już niedługo na nim będę) nie będę się upierała
      przy tym, że absolutnie nie wolno, tylko wprowadzę zdrowe zasady, typu: po
      ładnie zjedzonym posiłku deser w postaci dwóch kostek czekolady czy połowy
      wafelka. No i oczywiście te zasady muszą obowiązywać cała rodzinę, bo dzieci
      uczą się przez przykład. Jeśli Wy się będziecie obżerać, a maluch będzie
      dostawał desery w ilościach ograniczonych, to się będzie czuł pokrzywdzony.
      • zurawska.barbara Re: Czy ja źle robię? 07.06.08, 10:02
        hmm, z tego co piszesz kwestia słodyczy jest konfliktowa u Ciebie w domu.
        Napiszę jak to u nas wygląda. Mój mały ma dopiero 11 miesięcy, ale wiem ze w
        tym wieku inne dzieci już jadają kinderki i takie tam inne(jak on dostaje to ja
        zajadam ze smakiembig_grin). Ja jestem temu raczej przeciwna, ale zdarza się że mały
        dostanie kawałek ciasta (domowego!) czy liźnie loda (liźnie dosłownie kilka
        razy) ale ja ma zasadę taką ze w domu nie ma słodyczy,rzadko je kupuję,jak już
        naprawde ja czy mąż mamy ochotę. Nie ma nic słodkiego pod ręką. Jak się chce to
        trzeba lecieć do sklepu a to często powstrzymuje łakomczuszkismile
        Ale nie żałuje małemu owoców, często jada banany, a teraz zmieszane z
        truskawkami - uwielbia. Wyznajemy zasadę że co zdrowe, mało przetworzone albo w
        ogóle to najlepsze i nie powinno zaszkodzić. (oczywiście to co mały powinien
        jeść : mieso ryby, jaja warzywa obowiązkowo!) Jednak w Twojej sytuacji
        godziłabym sie na słodycze u babci a w domu bym ich nie miała. U nas jest tak że
        są zabawy w które bawi się Stasio tylko z babcia czy dziadkiem, to sprawia ze są
        dla niego atrakcyjni (jeszcze bardziejsmile) i zawsze jest ogromny wybuch
        entuzjazmu kiedy ich widzi(a mieszkają za płotem), aż miło popatrzeć i wszyscy
        są zadowoleni. może to jakieś wyjście dla Was?
        Myślę ze lepiej troszkę ustąpić niż sprzeczać się nad dzieckiem, bo to dla niego
        bardziej szkodliwe niż kawałek łakocia. Głowa do góry,pozdrawiam!
    • beataklaudia Re: Czy ja źle robię? 07.06.08, 13:08
      a ja zgodzę się z mamą cudownego misia...wszystko jest dla dziecka tylko z
      umiarem smile Właściwie nie potrafię wyobrazić sobie jak można dziecku całkowicie
      odmówić czegoś co jest dobre czyli słodyczy..i jeszcze jak pisze któraś z mam,
      zjadać samemu dziecka kinderki, albo kupować słodycze dla siebie, bo są dobre..a
      dziecku nie dać...
      Moja Klaudia we wczesnym dzieciństwie tj. do ok. 2,5 roku życia nie była
      pasjonatka słodyczy, ale od czasu do czasu coś tam przegryzła. Jak skończyła 3
      latka bardzo polubiła kinderki, żelki, galaretki w czekoladzie itp..i zawsze ma
      je w swoim "bufeciku" czyli w zasięgu ręki. Ponieważ nigdy nie zabraniałam jej
      słodyczy nie traktuje ich jako rarytas, który trzeba pochłonąć natychmiast co do
      sztuki..czasem jak ma ochotę potrafi zjeść na raz 10 czekoladek - bo akurat ma
      na nie smak, a później potrafi np przez tydzień nie tknąć nic słodkiego..bo
      akurat nie ma ochoty..
      Na pewno ważne jest żeby chronić ząbki...ale tu raczej stawiałabym na regularne
      szczotkowanie a nie na zakazanie jedzenia słodyczy...
      Dodam, że moje dziecko ma obecnie ponad 4,5 roku, ma śliczne bielusieńkie ząbki
      bez żadnej próchnicy, waży 14 kg - jest filigranowa..ma świetne wyniki
      badań...więc nie ma reguły...
      POzdrawiam, Beata
    • kicia031 Re: Czy ja źle robię? 07.06.08, 14:31
      Moj mlodszak ma 3 lata i jewzcze ani razu nie jadl cukierkow, czekolady, zelkow,
      batonikow i innych swonstw. Okazjonalnie je lody, albo domowe, malo slodkie
      ciasteczka i to jedyna slodycze, jakie mial w dziobiszczu.
      Straszy byl, mimo moich prosb tuczony slodyczami przez dziadko i mial problemy z
      otyloscia i zebami, a takze z uzaleznieniem psychicznym. Na szczescie do
      dziadkow dotarlo, ze robia dziecku krzywde.

      A sposob na to - nie kupowac. Nie ma slodyczy w domu i dziecko w ogole nie musi
      ich poznawac. Moim zdaniem 13 miesiecy to grubo za wczesnie na wpychanie
      smieciowego zarcia, a takim jest wiekszosc slodyczy.
      • mamaiggiego Re: Czy ja źle robię? 07.06.08, 15:32
        Ja uważam że powinniście być zgodni co do dawania dziecku słodyczy a
        nie mąż swoje racje a Ty swoje racje.Hm 13 miesięcy to chyba jednak
        za małe dziecko jak na słodycze.Mój synek ma dopiero 7 miesięcy i
        mamy troszke jeszcze czasu ale jesteśmy z mężem zgodni że
        niekoniecznie takiego malucha będziemy raczyć słodkościami a każdy o
        tym wie że wcale nie są zdrowe.A dziadkowie jeśli chcą uszczęśliwić
        wnuka to jest wiele innych sposobów a słodycze mogą sami zjadać w
        dowolnych ilościach.
      • mada567 Re: Czy ja źle robię? 09.06.08, 18:14
        Nie robisz zle. Poza tym soczki, herbatki zawieraja cukier i to moim zdaniem
        wystarczajaca ilosc dla takiego malucha. Choc mysle, ze jakis herbatniczek,
        ciasteczko od czasu do czasu nie zaszkodzi. Wszystko w granicach rozsadku.
        Ja tez mam w planach nie dawac maluchowi slodyczy tak robi moja kuzynka i mala
        zdrowo sie jej chowa ma sliczne zabki bez pruchnicy.
    • artdesign84 to Twoja decyzja 08.06.08, 01:19
      Ty jesteś matką i wiesz co najlepsze dla Twojego dziecka
      Mój ma niespełna 6 miesięcy a już posmakował czekolady (mój synek to
      Michałek i dostał kawałek cukierka Michałek jak miał 5 mieś -
      kawałek tzn 1 milimetr na 1 milimetr - tak do possania
      Ja NIGDY nie byłam niczym ograniczana - raz chciałam czakoladę raz
      nie (potrzeby organizmu) i źle na tym nie wyszłam
    • rwyskiel Re: Czy ja źle robię? 08.06.08, 15:45
      Sądzę, że nie robisz źle nie dając dziecku słodyczy. Raz, że to
      puste kalorie, a po drugie i tak kiedyś spróbuje ich smaku, ale
      lepiej później niż za wcześnie. Ja ma 5-latka i sporadycznie dostaje
      słodycze i tylko jeden raz w tygodniu. Ja oczywiście robię to ze
      względu na zęby. Moi rodzice nigdy mi słodyczy nie zabraniali i
      cierpię do dziś dnia, nie mogę się bez nich obejść. Nie chcę żeby
      moje dziecko było takim niewolnikiem jak ja. Oczywiście każdy ma
      prawo do swoich racji i ja to szanuję. Nikogo nie będę ciągła na
      swoją stronę. Najgorsze jest to, że inni, tzn. np. teściowa, czy mój
      tato, tego nie uznają, mówią, że przywilejem dziecka jest cukierek i
      słodki smak. A ja pamiętam, że po takich przywilejach płakałam z
      bólu zębów. Nie chcę, żeby moje dziecko też musiało. To jest wybór
      mój i męża, my słodyczy nie dajemy.
      • zurawska.barbara Re: Czy ja źle robię? 08.06.08, 22:07
        no to ładnie, dostało mi się ze zjadam dziecku kinderkismile (wyrodna matka! -
        bardzo rozbawiła mnie ta uwaga) no cóż wszystkie czekolady ktore dostaje Stasio
        lądują w naszym zołądku, on jeszcze nawet nie rozumie co to jest, z równym
        apetytem zajada wszystko od kaszki po rybę, banany i wszystkio inne. Uważam
        osobiście że nie robię mu w ten sposób krzywdy. Jak już było napisane, większość
        słodyczy to śmieciowe jedzenie a mnie zależy na tym zeby było zdrowe i
        pełnowartościowe, na słodycze przyjdzie czas jak będzie się sam o nie upominał.
        Ja poprostu nie uważam ze przez dawanie słodyczy uszczęśliwię dziecko, jak
        przyjdzie czas kiedy bedzie to dla niego przyjemność to owszem w rozsądnych
        ilościach nie ma sprawy. I z pewnością będzie chciał zelki i inne takie wymysły
        w których większa część to cukier, zelatyna, farbka, polepszacze smaku,
        utwardzane tłuszcze roślinne i konserwanty, ale cóż zrobić. A teraz
        uszczęsliwiam małego warzywami, owocami mięsem i innymi smakołykami
        (niedokończone jedzonko sama dojadam często bo mi też makuje) bo to inwestycja w
        jego zdrowie.
        Z reszta dla niego ogromną frajdą jest jedzenie tego co my np w czasie wspólnego
        obiadu i zawsze coś dla niego się znajdzie na stole, sądzę że to lepsze bo i
        przyjemność i zdrowie, a słodycze to raczej tylko przyjemność. Choć przyjemności
        też są ważnesmile. Pozdrawiam wszystkie mamy!
          • mlagodna Super pomysł 10.06.08, 01:09
            U mnie ze słodyczami dla młodego wparowali dziadkowie... niestety.
            I się zaczęło. Czy przed czy po posilku, gdy przychodziła babcia - Grześ do
            torebki i czekał na coś słodkiego.
            Słodycze staram się ograniczać jak mogę. Grześ jest nadaktywny, jak to u
            wcześniaków bywa, i porcja cukru w piciu, słodyczach, jogurtach, serkach itd to
            dodatkowy bodziec do szaleństw i de facto do rozniesienia domu w strzępy...
    • sirbal Re: Czy ja źle robię? 10.06.08, 01:09
      Witaj,
      My tez nie dajemy slodyczy corce (17miesiecy), ze wzgledu na
      tluszcze, na ktorych sa robione (moj tata jest technologiem zywnosci
      i naprawde wiele sie nasluchalam jak wyglada przetworstwo).
      Slodkosci zastepujemy owocami, jedynie po ladnie zjedzonym obiedzie
      specjalnym herbatnikiem dla dzieci smile to uklon w strone slodyczy.
      PS: Dziewczyny a co z rybami? Ja dawalam corce dorsza ale w sklepie
      rybnym gdzie kupowalam i wsrod niektorych lekarzy panuje opnia ze
      dziecku nie powinno sie dawac ryb (zawieraja metale ciezkie itp).
      Osobiscie uwazam, ze ryby w menu dziecka bardzo wzbogacaja diete-
      kwasy tluszczowe omega-3 itd, tylko te metale....co myslicie?
      • tolka11 Re: Czy ja źle robię? 10.06.08, 10:17
        to, co piszecie jest proste, gdy się ma jedno dziecko dziecko. Ale
        co zrobić, gdy dzieci jest więcej? moje dzieci dostają słodycze 2
        razy w tygodniu [środa i niedziela]. W jaki sposób mam wytłumaczyć
        najmłodszej półtorarocznej, że jej nie wolno? Zwłaszcza, ze ona w
        tym towarzystwie jest jedynym jedzącym normalnie dzieckiem {Miłosz
        jada coś czasem, Judyta nie jada z zasady].
        U mnie więc wyglada to tak, ze od ukończenia roku Sara dostaje to,
        co starszaki.
        Jedyne czego nie dopuszczam to cola [ja piję hektolitrami, ale nie
        piję kawy, herbaty, alkoholu, a jakieś złe nawyki dobrze miećwink],
        chcociaż i na ten rarytas starszaki załapują się na imprezach.
        • tolka11 Re: Czy ja źle robię? 10.06.08, 10:20
          Ryby silnie uczulają, Miłosz jako jedyne moje dziecko nie ma skazy
          białkowej, ale na uwielbianą rybkę zawsze reaguje wysypką.
          Ja jedynie unikam pangi, ale to ze względów estetycznych, niestety
          widziałam kiedyś jakimi smieciami te ryby są karmione. W sensie
          dosłownym do wody wysypuje się śmieci z kubłów, a one to pochłaniają.
    • liti Re: Czy ja źle robię? 10.06.08, 18:18
      Moim zdaniem robisz bardzo dobrze. Dziecko będzie miało jeszcze milion okazji,
      żeby jeść słodycze i to w dużych ilościach, których nie będziesz mogła
      kontrolować, np. urodziny w przedszkolu. Ja zostałam wychowana liberalnie i
      mogłam jeść słodycze często. Teraz jestem na diecie przeciwgrzybiczej z powodu
      Candidy, czyli grzyba , który żywi się cukrem i to nie tylko takim białym cukrem
      do herbaty ale każdym cukrem (w marchewce, owocach , pieczywie itd, itp) więc
      wyobraź sobie moją dietę. Na dodatek będąc w ciąży zaraziłam Candidą dziecko.
      Nie życzę tego nikomu, jednak dużo się nauczyłam. Odstawiając cukier zmienił mi
      się smak i nawet grejfruty nie wydają mi się gorzkie, wcześniej zawsze jadłam je
      z cukrem. Dużo by opowiadać, ale krótko mówiąc przyzwyczajenie do słodyczy to
      nic dobrego . Ja jako dorosła osoba zmieniam zupełnie podejście do jedzenia,
      nie mówiąc o tym o ile lepiej się czuję i jakie dolegliwości mi minęły.
      Pozdrawiam i mam nadzieję , że dojdziesz do porozumienia z mężem , bo to w tej
      kwestii najważniejsze.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka