Dodaj do ulubionych

Mam problem...

03.01.09, 20:10
Mąż uważa, że powinniśmy się z tym zgłosić do psychologa dziecięcego, a ja nie
jestem pewna, czy to nie jest coś normalnego i czy nie przesadzamy.

Młoda ma dość ciężki charakter, ale staramy się być konsekwentni i unikać
sytuacji, w których pokazywałaby ten swój uparty charakterek. Ataki furii
prawie się jej już nie zdarzają, za to zrobiła sie koszmarnie zazdrosna o
tatę. Jak widzi, że się przytulamy, usiłuje mnie odepchnąć i zaczyna zrzędzić
(nawet, gdy ją przytulamy razem). Odpycha mnie, jak stoję w drzwiach gabinetu
męża, czasem nawet jak ze sobą rozmawiamy. Tacie wolno ją przebrać, z
uśmiechem i kwikiem radości daje mu się ubrać, zmienić pieluszkę, obciąć sobie
pazurki. Wręcz sama się układa na przewijaku. Jeśli spróbuję ją przebrać ja, a
tata jest w domu, jest awantura na całego, z uciekaniem, histerią i wymiotami.
Nie pomaga odwracanie uwagi, śpiewanie, łaskotki, nic zupełnie sad

Jak taty nie ma, te zachowania nie są takie nasilone, chociaż Małgosia trochę
mi się stawia przy przewijaniu czy ubieraniu i wyraźnie za nim tęskni. Teraz
jednak mąż jest w domu drugi tydzień i to się strasznie nasiliło (a myślałam,
że jak tata z nią pobędzie, to jej spowszednieje). Dzisiaj Małgosia mi się
dotknąć nie daje (sama przychodzi czasem się połasić, ale mi jej nawet
głasknąć po główce nie wolno). Wróg numer 1 jestem sad

Spotkałyście się z takim zachowaniem u półtoraroczniaka??
Kurcze, wciąż sie zastanawiam, czy coś robię nie tak, ale przecież nie biję
jej, nie krzyczę, nie stosuję jakiejś twardej dyscypliny, jak poprosi o
poczytanie czy jak się rozpłacze, nigdy jej nie olewam. Przytulam, głaszczę,
bawię się z nią, chodzę na spacery, karmię, ogólnie obsługuję... Faktem jest,
że tata jest od rozpuszczania, a mama czasem coś zakazuje i swego czasu
przymuszała do ćwiczeń, ale chyba nie przez to mnie kobita tak znielubiła?? sad

Doradźcie, co zrobić? Czy w ogóle coś z tym robić, czy przeczekać?
Obserwuj wątek
    • 11anetta Re: Mam problem... 03.01.09, 20:15
      u mnie pododbna sytuacja haha.jak tata przyjdzie wieczorkiem do domu to wszyscy
      wokolo nie istnieja tylko tatus.Jak tata siedzi w domu to nie moze sie od niego
      oderwac.jak pytam go kochasz mame to zawsze jest nie i kreci glowka a jak juz
      jest u taty na rekach to za chiny nie da sie z nich zdjac.Na szczescie nie
      dzieja sie takie cyrki JESZCZE jak u ciebie ale sytuacja podobna.Kolazenka
      mowi,ze tez to przechodzila i na szczescie szybko mija.Psychologa sobie darujcie
      bez przesady.pozdr.
      • aneciamamawiki Re: Mam problem... 03.01.09, 21:33
        Moja corka ma 2,5 roku i jest dokladnie to samo+ to ze wiki jeszcze
        potrafi mi powiedziec idz sobie to moj tatussad przykro jak cholera
        ale co zrnic?takie sa coreczki tatusiow ktorzy sie nimi zajmuja i
        zwracaja uwage.Mam znajome ktorych mezowie kompletnie nic z
        dzieckiem nie robia ani przy dziecku i wtedy dziecko jest tylko
        mamusi a w naszym przypadku trzeba sie poprostu pogodzic z taka
        sytuacja.Buziaki
    • 11anetta Re: Mam problem... 03.01.09, 20:16
      A rtak wogole to zaloze sie ze tata jest w duchu przeszczesliwy,ze coreczka jest
      100 procentowa jego
    • mamaolisia Re: Mam problem... 03.01.09, 21:05
      Beatko
      myślę że powinnaś przeczekać ten czas i nic z tym narazie nie robić
      chyba że sytuacja stanie sie nie do wytrzymania i nie bedziesz już
      mogła tego wytrzymać widocznie Małgosia chce być cały czas w centrum
      zainteresowania i chce być "adorowana" przez tatusia .
      Nie zadręczaj sie nic nie zrobiłaś i nie robisz nie tak jesteś
      najwspanialszą mama a Małgosi to przejdzie zobaczysz daj jej troszke
      czasu.
      Pozdrawiam.

      a href="fotoforum.gazeta.pl/5,2,mamaolisia.html"
      target="_blank">fotoforum.gazeta.pl/5,2,mamaolisia.html</a>
    • ania.silenter moja Ola tak miała w wieku ok. roku życia 03.01.09, 21:19
      może bez odpychania i bicia mnie ale również tylko TATA. Nie ukrywam, że
      przyjęłam to zachowanie z ulgą bo mogłam się wtedy zająć bez problemu maleńką
      Adą. Do głowy mi nie przyszło, żeby iść z tym do psychologa. Okres "do tata"
      minął bezpowrotnie w wieku ok. 18 miesięcy - 2 lat. Ada była bardziej mamowa.
      Teraz obie uwielbiają się przytulać zarówno do mnie jak i do mojego męża.
    • mamakubusia9 Re: Mam problem... 03.01.09, 21:32
      Myślę, że nie musisz się martwić bo to pewnie taki okres i jej za
      jakiś czas przejdzie. A napewno nic złego nie zrobiłaś.
      U nas jest odwrotnie, ale ja mam syna, coprawda 3,5letniego, ale on
      tylko mama i mama. Miał taki okres wcześniej, że nie pozwolił nic
      tacie przy sobie zrobić, nie histeryzował, ale stanowczo dystansował
      sie. Teraz jeszcze ma takie zgrania, że jak się z mężem przytulamy
      czy całujemy to szybciutko sie wpycha między nas i rozdziela, całuje
      mnie i mówi, że ja jestem jego smile i odpycha tatę. Jeśli nie ma
      jakichś "czułych" sytuacji smile to Kuba chętnie bawi się z tata i robi
      generalnie wszystko z nim. To chyba taka zazdrość i zupełnie jest to
      normalne bo przechodzi. Sama pamiętam jak zawsze mówiłam jako mała
      dziewczynka, że ożenie się z tatą wink i mi bardzo przeszło smile
      • ap77 Re: Mam problem... 03.01.09, 22:06
        u mnie identycznie!!! Jacek ma 16 mies. Nie przyszlo mi do glowy zeby isc do
        psychologawink
        Po prostu mama jest na codzin od obslugi i nie ukrywam , mam go czasem dosc! A
        tata ma go rzadziej, zajmuje sie wiec efektywniej i maly jzu kuma o co chodzi.
        A wogole to zrobil sie maruda i nerwussad
        Ide zalozyc watek o tej nerwowosci.
        Buzia
        • mama-cudownego-misia Uspokajacie mnie, dziewczyny :-) 03.01.09, 22:16
          Dzięki, jesteście niezawodne, jak zwykle.
          Widać mama to po prostu bura proza życia, a tata to miła odmiana smile

          Ap77, załóż wątek o nerwusach, poużalamy się nad naszym losem smile)
    • mamaduo Re: Mam problem... 03.01.09, 22:21
      hej,
      moi sa jeszcze za mali smile ale pewnie tez tak bedzie ze coreczka
      tatusia a synus mamusi big_grin takie etapy. Mam kolezanke ktora pisze
      prace o relacjach dzieci z mama i ojcem - dzieci w okolicy roku -
      poltorej po rehabilitacji vojta - sama to przeszla z synkiem -
      zaobserwowala po rozmowawch z wielomami mamami, ze dzieci w pewnym
      sensie uprzedzaja sie do tego rodzica ktory z nimi cwiczyl ta metoda
      i wybieraja tego drugiego, bo maja sprzecny sygnal od tego co z nimi
      cwiczy. Oczywiscie jezeli cwiczenia sa nieprzyjemne a w wiekszosci
      vojta taki jest. Ale potem im to przechodzi - znaczy dzieciom. A
      druga rzecz - mama jest na codzien a tato od swieta smile
      a psychologa bym odpuscila. bez przesady. minie.
      • yula Re: Mam problem... 04.01.09, 11:02
        > hej,
        > moi sa jeszcze za mali smile ale pewnie tez tak bedzie ze coreczka
        > tatusia a synus mamusi big_grin takie etapy. Mam kolezanke ktora pisze
        > prace o relacjach dzieci z mama i ojcem - dzieci w okolicy roku -
        > poltorej po rehabilitacji vojta - sama to przeszla z synkiem -
        > zaobserwowala po rozmowawch z wielomami mamami, ze dzieci w pewnym
        > sensie uprzedzaja sie do tego rodzica ktory z nimi cwiczyl ta metoda
        > i wybieraja tego drugiego, bo maja sprzecny sygnal od tego co z nimi
        > cwiczy. Oczywiscie jezeli cwiczenia sa nieprzyjemne a w wiekszosci
        > vojta taki jest. Ale potem im to przechodzi - znaczy dzieciom. A
        > druga rzecz - mama jest na codzien a tato od swieta smile
        > a psychologa bym odpuscila. bez przesady. minie.

        U mnie ta teoria nie sprawdziła sie, mam synka ktorego prawie do roku cwiczyłam
        Vojtą i nigdy nie było tylko tata ma już 5,5 i córeczke która chętnie wybiera
        tate jak tylko może za miesiąc 4 latka smile ona nic nie ćwiczyła smile a za to były
        okresy że jak tata w domu to mamo nie zbliżaj sie smile
    • tumigutek5 Re: Mam problem... 03.01.09, 22:48
      Nie przejmuj się, mój teraz już 14 letni syn też tak miał ok 15 m-
      ca, że mamy wogóle nie lubił , był tylko tata, ale bardzo szybko mu
      minęło - mała jest bardzo cwana i wie do kogo pójśc, aby dostac co
      chce.Zobaczę jak mały Łukaszek będzie się zachowywał za rok ?
    • tumigutek5 Re: Mam problem... 03.01.09, 22:50
      Acha ... i ten 14 latek teraz nie lubi ani mamy , ani taty i to jest
      dopiero problem !!!! ale też mu kiedyś przejdzie.
      • mama-cudownego-misia Re: Mam problem... 03.01.09, 22:56
        smile)) Pfhahaah, poplułam ekran smile
        Jak to się mówi, małe dzieci nie dają spać, duże dzieci nie dają żyć wink
        • mamaewci Re: Mam problem... 03.01.09, 23:08
          Mnie sie wydaje, choc to tylko moja intuicja, ze takie sytuacje moga
          sie zdarzac czesciej, jak jedno z rodzicow pracuje, a drugie zajmuje
          sie dzieckiem. Ale pewnie z czasem minie kazdemu maluchowi...
          • blaszka0662 Re: Mam problem... 03.01.09, 23:50
            Też mi się wydaje, że u was to ma większą siłę niż unas, ponieważ my oboje
            pracujemy. Mały jest stęskniony za nami. Oczywiście synek jest bardziej mamusi,
            więc to mojemu mężowi jest przykro, jak słyszy różne rzeczy. Ma prawie 2 lata i
            też biegnie nas rozdzielać jak się przytulamy, całujemy i oczywiście wtedy nie
            chce się do nas obojga przytulić, tylko do mamusi. Ostatnio mąż wziął sobie
            urlop między świętami a ja musiałam pracować. Jak wychodziłam do pracy to
            niechcący obudziłam moich chłopaków. Pożegnałam się z niezadowolonym z tego, że
            wychodzę synkiem, po czym tatuś próbował go ściągnąć z powrotem do łóżka. Na
            słowa męża: "Chodź do tatusia, poprzytulamy się, tatuś przeczyta książeczkę",
            ten nasz mały wredniak odpowiedział: "Puknij się w głowę tatusiu"smile Co prawda
            tatuś mu tak ostatnio powiedział w żarcie, jak mały krzykiem próbował coś
            wskórać i sobie ten mądraliński, najpierw na ścianie próbował, to co usłyszał a
            po kilku dniach sprytnie wypalił ten tekst swojemu pierworodnemu. No cóż, mamy
            nauczkę i teraz ważymy każde słowo, nawet żarty, bo czasami nasze poczucie
            humoru jak widać może przynieść nie taki efekt jak byśmy się spodziewali.
            • mama-cudownego-misia Re: Mam problem... 03.01.09, 23:52
              smile)
        • tumigutek5 Re: Mam problem... 03.01.09, 23:15
          Dokładnie tak jak mówisz - te starsze nie dają życ, ale jeszcze
          przyjdą jak im pieniędzy zabraknie - wtedy kochają i mamusię i
          tatusia, a jak bardzo babcie i dziadka kochają kochają.
          • mama-cudownego-misia Re: Mam problem... 03.01.09, 23:54
            O, to wtedy zołzie wypomnę, że się dla niej dałam wypatroszyć, że po nocach
            wstawałam, że dojarka, stresy, zmartwienia, a ona tak lezie do tego trutnia, co
            to smacznie przesypiał każde karmienie, i "mama be" smile
    • tunelinda Re: Mam problem... 03.01.09, 23:08
      Oj trudny charakterek ma Misia, ale jak już Ci pisałam cwana jest przeokrutnie.
      Wiem, że jest Ci przykro, ale ten stan zapewne minie, a jak nie to trzeba
      produkować braciszka Misiwink A do psychologa mądrego warto pójść, bo zawsze
      można się dowiedzieć jakich błędów wychowawczych nie popełniać. Zresztą kiedyś
      sama pisałaś, że jak mama jest bardzo dobra i zaspakaja wszystkie potrzeby
      Malucha to tak to wygląda, że dzieciaczek woli tatę. Już się martwię, jak Aluś
      sobie z narzeczoną poradzi. Pozdrawiam z zaśnieżonej Wawy. Ola i Alek
      • mama-cudownego-misia Re: Mam problem... 03.01.09, 23:51
        Hej, Olu smile
        Oj... chciałabym takiego słodkiego synka, takiego uśmiechniętego i
        grzeczniutkiego przytulaska mamusi, jak Aluś smile
        A z narzeczoną Lulek nie ma szans sobie poradzić, chyba, ze go Mama mocno
        utuczy. Misica jest waga ciężka i go pewnie będzie próbowała pod pieluszką
        trzymać wink. Z tatą jej się zresztą też udało - ostatnio nałogowym klientem
        Smyka został smile
    • zorrgula Re: Mam problem... 04.01.09, 01:09
      Wrr poraz kolejny wcina mi posta....

      Mamo... smile
      U nas jest też "tak samo", tzn, Zu jest córeczką tatusia. Jak się przytulam, to
      ona jest pierwsza, aby mnie odgonić i być przy tacie najbliżej. Możemy się
      całować na jej oczach jak ona nam pozwoli tzn jeżeli jej humor na to pozwala; w
      momęcie jeżeli stoimy np w kuchni blisko siebie, stojąc między nami, szarpie nas
      za nogawki i "Muuu mmcok" coś w tym rodzaju, abyśmy dali sobie całusa. Życie
      "bliskie" na jej życzenie wink A w śród obcych, tylko do taty, mama się nie liczy smile
      • szalicja Re: Mam problem... 04.01.09, 11:17
        Hm... wink U nas odwrotnie, może nie aż tak silnie, ale podobnie choć w drugą
        stronę. Synuś mój jest MOIM syneczkiem a ja jestem tylko JEGO mamuńcią. I tak
        jak u Was, ja bez problemu pomogę ubrać czy rozebrać, wykąpać itd. itp. Do
        czegokolwiek weźmie się małż - kończy się awanturą. I tak u nas jest, ja jestem
        łagodna i mniej wymagająca a maż wprowadza wręcz wojskowy rygor. Może to właśnie
        w tym tkwi sedno...?
    • jola23061978 Re: Mam problem... 05.01.09, 09:24
      Pewnie jest taki etap, że dzieciaczek wybiera sobie jedno z dwojga i
      tak Oliwia woli mamę , znajomej Julci woli mamę ale już znajomej
      LAura woli tatusia a MAdzi bijou chyba tez chetniej od tatusia je
      itp.
      JA podobno też byłam tatusiowa ale z wiekiem zdecydowanie wiecej
      tematów z mamusią miałam i chyba wolałam jak mama byla w domu.
      Także jeszcze wiele razy może się zmienić.
      Pomyślcie sami - czy oboje rodziców traktujecie jednakowo - wydaje
      mi się że zawsze bardziej nam pasuje albo mama albo tato

      pozdr

      Jola


    • skomroch1 Re: Mam problem... 05.01.09, 16:05
      Roch woli tatusia, zdecydowanie.Mąż wraca zmęczony z pracy a tu przysysa się do
      niego 13 kg. małpka i nie daje się zdjąć. Ja jestem od razu jako ta pralka albo
      radio, sprzętem domowym. Mówię sobie, że minie, chociaż na razie bywa mi bardzo
      przykro. Co robię?
      Nie nadskakuję małemu, jak jest mąż nie wtrącam się do nich, chyba że mam coś
      na prawdę ciekawego do pokazania, np. ukochany helikopter czy
      śmieciarę.Wieczorem wszyscy we trójkę przytulamy sie i bawimy w dawanie
      całusków, ja mężowi, ja Rochowi, mąż mi , Rochowi itp. i zauważyłam że mały nie
      ma już odruchu odsuwania mnie od męża, a taki zaczynał sie pojawiać.
      I staram sie to cierpliwie przeczekaćsad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka