Dodaj do ulubionych

bobath kontra vojta

27.05.09, 16:16
Dziś bylyśmy na kontrolach w Prokocimiu i miedzy innymi u pani dr wczesnej
rehabilitacji
ja wiem ze dr od vojty bedzie polecac vojte a dr od bobathów bobathy..
ale w sumie nie wiem...
vojta cwiczymy ogolnie rozwojowo i nacisk kladziemy zeby jula w koncu zaczela
sie przewracac na brzuszek i na odwrót (czasem sie uda lecz nie do konca)
a dzis pani dr zaproponowała nam bobathy zeby jule cwiczyc w kierunku
siedzenia...ze w tej pozycji napewno sie bedzie lepiej oddychac, lepiej
probowac jesc, ogladac swiat itp..
i teraz nie wiem?vojta?bobathy?czy to i to?
Obserwuj wątek
    • tolka11 Re: bobath kontra vojta 27.05.09, 16:48
      Mozna to i to.
      wszystko zalezy od dziecka. My ćwiczyliśmy Vojtą i Miłosz nie
      reagował. Kilka miesięcy to trwało. Przeszlismy na Bobath i ruszył
      jak burza.
    • ada-15 Re: bobath kontra vojta 27.05.09, 18:27
      W naszym przypadku było parę cwiczeń metodą Vojty wspomagane przez
      metodę bobatha. Mały siedziec zaczoł w 10 miesiącu a chodzic w 13.
      Najdłużej szło nam z siedzeniem (wszystko ruszyło jak nauczył się
      czworakowac).
      • szalicja Re: bobath kontra vojta 27.05.09, 21:04
        U nas był Bobath poł roku i było tak, że Mati wogóle nie trzymał głowy.
        Robiliśmy różne cwiczenia typu kołyski na boki, przewroty, również takie, które
        miały na celu zmniejszenie napięcia i redukcję asymetrii, potem na piłkach,
        wałkach itp. itd. Mieliśmy dwie panie, jedną przez miesiąc a drugą przez pięc
        miesięcy. Przez jakieś dwa miesiące czy trzy nie widziałam znacznej poprawy. I
        nagle jakoś się odblokował, zaczał radzic sobie z trzymaniem głowy i potem
        poszło błyskawicznie. Zaczął chodzic w wieku 12 miesięcy. Dodatkowo po niedługim
        czasie synek bardzo polubił cwiczenia. Vojta jest metodą nieprzyjemną i dzieci
        raczej jej nie lubią. Myślę, że może warto spróbowac najpierw Bobath. Dopiero
        jeśli to nie pomoże to przejśc na Vojtę. Znajomych dziecko tak wyło na Vojcie,
        że dostało zapalenia krtani.
    • jak47 Re: bobath kontra vojta 27.05.09, 20:58
      To ja się wypowiem, bo jestem "doświadczona" w tym temacie. Sama zadawałam to
      pytanie kilka miesięcy temu. Ćwiczyliśmy vojtą od miesiąca, moje dziecko darło
      się potwornie, reagowało płaczem na każdą próbę rozbierania, nawet do kąpieli
      czy przewinięcia, ja miałam poczucie (chyba słuszne) że źle wykonuje te
      ćwiczenia i moje dziecko nie jest skutecznie rehabilitowane. I co mogę teraz po
      czasie powiedzieć. Można łączyć obie metody, tylko czy dziecko to wytrzyma, no
      chyba że vojta 2-3 razy dziennie i bobath 2-3 razy w tygodniu. Ja zrezygnowałam
      z vojty pomimo tego,że moja neurolog jest fanką vojty i ona się na to zgodziła.
      Nie zgadzam się z opinią powszechną na forum, że vojta jest skuteczniejsza od
      bobathów - to zależy od dziecka i od terapeuty. Wkurza mnie to,że rodzice którzy
      np. ćwiczyli bobathami 2 razy w tygodniu po 30 minut z kiepskim terapeutą albo
      nie ćwiczyli tą metodą wyrażają opinię, że ta metoda jest nieskuteczna. My
      ćwiczymy 5 razy w tygodniu po 40-45 minut i są postępy. Dziecko przy okazji się
      uspołecznia - ma kontakt z innymi dziećmi podczas terapii, zajęcia wpływają na
      integrację sensoryczną i co najważniejsze moje dziecko śmieje się a nie płacze w
      trakcie terapii, a na codzień jest bardzo spokojne i radosne.
      • szalicja Re: bobath kontra vojta 27.05.09, 21:21
        jak47 napisała:

        > bobathów - to zależy od dziecka i od terapeuty. Wkurza mnie to,że rodzice
        którzy np. ćwiczyli bobathami 2 razy w tygodniu po 30 minut z kiepskim terapeutą
        albo nie ćwiczyli tą metodą wyrażają opinię, że ta metoda jest nieskuteczna.

        Ja myślę, że to też zależy od skali problemu. Mój synek cwiczył dwa razy w
        tygodniu po godzinie, więc to nie była intensywna terapia. Mimo to efekt był
        szybki i rewelacyjny.

        > uspołecznia - ma kontakt z innymi dziećmi podczas terapii, zajęcia wpływają na
        integrację sensoryczną i co najważniejsze moje dziecko śmieje się a nie płacze w
        trakcie terapii, a na codzień jest bardzo spokojne i radosne.

        No właśnie to jest jedna jeśli nie najważniejsza zaleta. Dziecko dzięki temu
        wspołpracuje, chetnie cwiczy a raczej bawi się. Dziecko zadowolone na pewno robi
        szybciej postępy niż takie, które cierpi podczas terapii. Spro też zależy od
        terapeuty. Pierwsza nasza terapeutka, mimo, że miła dziewczyna, synkowi do gustu
        nie przypadła. Druga, już starsza (pewnie i doświadczenie znacznie większe) od
        razu nawiązała z nim świetny kontakt.

        Tych czynników, od których zależy skutecznośc metody jest wiele. Niezależnie od
        tego Vojta jest nieprzyjemna i tyle, choc pewnie wiele dzieci dzięki niej
        stanęło na nogi.
        • jak47 Re: bobath kontra vojta 27.05.09, 21:30
          2 razy w tygodniu po godzinie to nie to samo co 2 razy w tygodniu po pół
          godziny, a to jest standard jak chodzisz na bobath w ramach NFZ. Decyzje o tym,
          że moje dziecko będzie rehabilitowane 5 razy w tygodniu podjęłam sama i 3 razy
          chodzimy dodatkowo prywatnie. Z całą pewnością nie szkodzi , a pomaga.
          • emig1975 Re: bobath kontra vojta 28.05.09, 09:47
            wybieram bobath. Na państwowej reh była tylko vojta i oczywiście ja
            nieświadoMA BYŁA Z 5 RAZY ALE DZIECIAK darł sie w niebogłosy.
            Zrezygnoiwałam. Dowiedziałam się o bobath ale tylko prywatnie i
            oczywiście poszłam wykonywałam również zalecenia w domu bo
            rehabilitować trzeba non stop a nie tylko 2 razy w tyg u
            rehabilitanta. Samemu trzeba się auczyć wi wykorzystywać to w domu.
            • szalicja Re: bobath kontra vojta 28.05.09, 13:52
              Kurcze, dziene, co piszecie... Może się trochę pozmieniało... Synek
              chodził do poradni rehabilitacyjnej, więc nie płaciliśmy. Była to
              metoda Bobath a zajęcia trwały godzinę, równiutko. To była
              przychodnia przy Mickiewicza, na Żoliborzu w Warszawie. Na początku
              chciałam mieć bliżej domu, rzeby bombla tak nie wozić i zapisałam go
              do fundacji. Tam trochęwtopiłam pieniążków, a zajęcia trwały max. 45
              minut. Tak więc chyba jednak nie wszędzie tak jest, jak piszecie.
    • ellllla To i ja się wypowiem 31.05.09, 23:59
      Jako, że przetestowałam obie metody na bliźniakach to czuję się na
      siłach by móc coś powiedzieć. Rehabilitację zaczęliśmy już w
      szpitalu na neonatologii. Rehabilitantka przychodziła do dzieci i
      ćwiczyła Vojtą. Uczyła też nas odpowiednich ćwiczeń. Jak pytałam
      lekarza dlaczego ta a nie inna metoda rehabilitacji to mi
      odpowiedział, że dla noworodków Vojta nadaje się bardziej. Jak już
      wyszliśmy po miesiącu do domu ćwiczyłam z dziećmi 4 razy dziennie
      (czyli w sumie 8 razy). Masakra... te ciągłe ubieranie i
      rozbieranie. Dwa razy w tygodnu byliśmy na wizytach w poradni
      rehabilitacyjnej, gdzie dodawano nam kolejne punkty do uciskania
      dziecka i ocenano stan rozwoju dzieci. W okolicy 5 miesiąca lekarz
      zadecydował, że czas na metodę bobath. Przez miesiąc w kazdym
      tygodniu zmniejszaliśmy ilość vojty o 1, bobath miałam stosować raz
      dziennie. I tak po tym całym czasie mogę powiedziec, że faktycznie
      bobath jest lepszy do ćwiczeń ze starszymi dziećmi. I nie mówię tu
      tylko o skuteczności ale o ogólnym wpływie na dziecko i relacje
      rodziców z nim. Ważne tez było to, że od początku bylśmy uczeni ja
      dziecko ubierać, przewijać, karmić tak by przy okazji było
      stymulowane do rozwoju. Taka rehabilitacja przy okazji. Albo mi się
      dobre rehabilitantki trafiły albo zawsze tak jest, że nawet
      przyglądały się jak rozbieramy czy ubieramy dzieci przygotowując się
      do ćwiczeń, jak je trzymamy przy przenoszeni. I jak robiliśmy przy
      zwykłych czynnościach coś źle to od razu nas korygowały.
      Skończyliśmy rehabilitację po 7 miesiącach i jak patrzę na to z
      perspektywy czasu to nie wiem kiedy znalazlam czas na te wszystkie
      zajęcia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka