Witajcie. Myślałam, że mojej Majce (3 miesiące korygowane, 6 urodzeniowych) zęby ida - ślini się że hoho, pcha łapki do buzi, nie chce jeść, płacze, a wręcz wrzeszczy. Jak smaruję żelem dziąsełka to na jakieś 2 godz. przechodzi. Później cyrki od nowa. Byliśmy u lekarza dziś - zęby napewno jeszcze nie idą, osłuchowo ok, gardełko czyste, więc to nie ból gardła. Więc co? Naprawdę nie da się wytrzymać tego jej płaczu, widać, że coś boli, bo są momenty, że aż się kuli z tego bólu. Wziełam skierowanie na badania moczu, ale nie wiem czy to bedzie to. Jak myślicie, czym to może być spowodowane? Co takiemu dzieciątku się może dziać? Gorączki nie ma, żadnych innych objawów też nieMartwię się, bo dziecko cierpi, a lekarka mówi, że wymyślam

Pomożecie?