Dodaj do ulubionych

opuszczona kotka

15.12.06, 01:57
staram sie pomoc kotce, ktorej opiekunka jest w hospicjum, rodzina daleko a obecni mieszkancy kotki nie toleruja. sam nie moge jej przygarnac, mam psy.kotka miala tam dom przez 9 lat. zrobilem dla niej ocieplana budke, dokarmiam ale co mam zrobic dalej? byle nie schronisko. dziekuje z gory za rade.
Obserwuj wątek
    • kalina_p Re: opuszczona kotka 15.12.06, 18:21
      Dokarmiac na pewno i najlepiej poszukac jej domu...ja tez wziąc nie mogę, mam
      juz 2 koty przybłędy i 2 psy, nie da rady trezciej kociny wziąc:(
      Napisz na forum Zwierzęta, napisz na forum Koty...
      Biedna kotka:( Powodzenia i napisz, czy ktos się zgłosil, żeby się nia
      zaopiekowac.
    • marta_i_koty Re: opuszczona kotka 15.12.06, 19:16
      Gdzie teraz mieszka kotka i czy była kotem wychodzącym? Napisz cos wiecej na jej
      temat, jaki ma charakter, czy korzysta z kuwety i jak jest w kontakcie z innymi
      ludźmi niz opiekunka..
      • witek3327 Re: opuszczona kotka 15.12.06, 21:48
        kotka mieszka w ocieplonej budce. byla kotem wychodzacym. z kuweta nie wiem, ale
        mysle ze tak. mieszkala ze starsza osoba w malym domku bez piwnicy, z
        ogrodkiem.Trzyma sie tego miejsca.jest poczatkowo plochliwa ale do obcych dosc
        szybko sie oswaja. wyglada na spokojna, rozwazna i rozumna.
        • marta_i_koty Re: opuszczona kotka 15.12.06, 21:56
          Czy jest wysterylizowana?
          • witek3327 Re: opuszczona kotka 15.12.06, 23:56
            tak,jest wysterylizowana
            • marta_i_koty Re: opuszczona kotka 16.12.06, 20:12
              Urabiam kogos, kto ewntualnie zdecydowałby sie na wzięcie tej kotki - ja
              niestety jej nie przyjmę, bo mam 10 swoich i mieszkam w bloku.. Wiem, ze nie
              będzie chętnych na wzięcie tak "starego" kota, chociaz ludzie sa durni, bo ona
              najprawdopodobniej bez problemu przyzwyczai sie do nowych ludzi, zresztą kot w
              tym wieku jest po prostu dojrzały, a nie stary... No, ale wiem to ja, kociara do
              kwadratu i ludzie, których urabiam... Czy jest możliwośc zrobienia jej fotek?
              Troche martwi mnie to, że kotka może mieć problem z siedzeniem w domu (byłaby
              niewychodząca) i z dogadaniem się z 5-miesięczna kociczką... Nic nie obiecuje na
              100%, ale bardzo sie staram, aby kicia nie spędziła reszty życia w budzie...:)
              • witek3327 Re: opuszczona kotka 16.12.06, 23:16
                dziekuje,Marta. wiem dobrze, jak to jest . gdy sprowadzilem sie, wzialem do domu
                taka wlasnie kotke, ktora miala miala 10 lat.tez byla pozostawiona i dokarmiana
                przez sasiadow.w dodatku nie byla sterylizowana.dozyla u mnie do 20 lat.trudno
                mi o tym pisac. jutro poszukam kogos z aparatem cyfrowym lub telefonem. jesli
                trzeba,sfinansuje ew.odrobaczenie i pokarm na poczatek.
                • kalina_p Re: opuszczona kotka 17.12.06, 12:28
                  a ja trzymam mocno kciuki za powodzenie całej akcji!!!
                • otwockowiec Re: opuszczona kotka 17.12.06, 15:22
                  kot ot takie dziwne zwierze, ze pojdzie tam gdzie lepiej karmią, to cała
                  tajemnica przebywania kotów w jednym miejscu wiek i inne pierdoły -
                  sterylizacja, to wytłumaczenie dla wielbicieli kotów

              • otwockowiec Re: opuszczona kotka 17.12.06, 15:20
                10 kotów ?? no normalnie chyba ... nie byłaś myszą w poprzdnim życiu.

                przepraszam ale to chyba strasznie musi śmierdzieć sąsiedzi sie nie skarża ??
                • marta_i_koty Re: opuszczona kotka 17.12.06, 18:03
                  Śmierdzieć???? Oszalałes chyba, moje koty sa wysterylizowane, tylko kocur
                  znaczący teren pozostawia smród, a ja takich nie mam... Bierz pod uwage, ze ja
                  tez mam powonienie, wiec to mi najbradziej zależy na tym, aby mój nos sie nie
                  wykręcał...:)
                  • marta_i_koty Re: opuszczona kotka 17.12.06, 18:09
                    otwockowiec napisał:

                    > kot ot takie dziwne zwierze, ze pojdzie tam gdzie lepiej karmią, to cała
                    > tajemnica przebywania kotów w jednym miejscu wiek i inne pierdoły -
                    > sterylizacja, to wytłumaczenie dla wielbicieli kotów

                    Nie zgadzam sie z Tobą.. Koty bardzo przywiązują się do ludzi... Gdy wyjeżdzam i
                    moje koty zostaja w domu z mężem, są osowiałe, tracą apetyt, tęsknia za mną...
                    Bardzo sie cieszą, gdy wracam... A zaręczam Ci, podczas mojej nieobecnosci są
                    dobrze karmione..:)
                • abstrakt2003 norma rzecz względna 17.12.06, 18:22
                  my mieliśmy max 6 kotów i to pełnowartościowych tzn. znaczacych i naprawdę dało
                  sie wytrzymać z tym że były to koty żyjące w stanie poł wolnym czyli wychodziły
                  i przychodziły kiedy chciały.
                  Kot to bardzo czysty zwierz jeśli tylko moze to zachowuje w domu pełną czystość.
              • witek3327 Re: opuszczona kotka 17.12.06, 21:52
                dobry wieczor Marta! mam problem ze zdjeciem. moze narazie poszukam podobnego
                zdjecia w internecie? kotka jest biala z ladnymi popielatymi dodatkami. jest
                nieduza i ma uwazne, rozumne oczy. zna mnie kilka dni i juz sie nie boi.
                • kalina_p Re: opuszczona kotka 17.12.06, 22:50
                  :(((
                  Alez mi kociny szkoda :(
                  Marta, jak urabianie? ja męża nijak nie urobię na trzeciego kota:(
                  Dawajcie znać, co dalej z kotką...
                  • 111majka Re: opuszczona kotka 17.12.06, 22:55
                    Witek, gdzie jest ta kotka? Mogę jej jutro zrobić zdjęcie.
                    Ona zawsze jest w tym samym miejscu?
                    Moglabym zajrzec jutro kolo 10, albo po południu.
                    • witek3327 Re: opuszczona kotka 17.12.06, 23:46
                      dobry wieczor Majka. to swietnie, ze moglabys zrobic zdjecie. adres wyslalem ci
                      na poczte. bede jutro tam o 10. dzieki.
                      • 111majka Re: opuszczona kotka 17.12.06, 23:57
                        Witek, poczta gazetowa mi nie działa :(
                        Móglbyś tu napisac ten adres, czy niechętnie?
                        • 111majka Re: opuszczona kotka 18.12.06, 00:11
                          Witek, doszedl adres i telefon.
                          Do zobaczenia jutro.
                        • witek3327 Re: opuszczona kotka 18.12.06, 00:16
                          to Falenica Zaporoze. ul kisielicka przy rogu Narcyzowej. Jesli mozesz, bede tam
                          jutro o 1o. kotka trzyma sie domu. napewno sie uda. z gory dziekuje. jakby sie
                          cos u ciebie zmienialo, napisz. rano zobacze jeszcze forum. ale ja i tak tam
                          bede.dzieki.
                        • witek3327 Re: opuszczona kotka 18.12.06, 00:18
                          ps. poznasz mnie po styropianie,ktory zabieram do ocieplenia.
                          • 111majka Re: opuszczona kotka 18.12.06, 00:19
                            Ok, będę wypatrywala styropianowego witka :)
                            • witek3327 Re: opuszczona kotka 18.12.06, 00:33
                              do zobaczenia. dzieki za pomoc.
                    • cat_s Re: opuszczona kotka 17.12.06, 23:58
                      otwockowiec napisał:

                      > kot ot takie dziwne zwierze, ze pojdzie tam gdzie lepiej karmią, to cała
                      > tajemnica przebywania kotów w jednym miejscu wiek i inne pierdoły -
                      > sterylizacja, to wytłumaczenie dla wielbicieli kotów

                      Ech, Otwocowicu...
                      Że się tak wtrącę - widać od razu, żeś nigdy nie miał kota a jeśli miałeś - kompletnie nie zajarzyłeś na czym polegają koty.
                      Cóż, wielu ludzi nie ma o tym pojęcia - ale przynajmniej nie wypowiadaj się autorytatywnie na tematy, o których nie masz pojęcia. Bo się ośmieszasz.

                      I ja się nie znam na kotach - ale je lubię.
                      I zaprawdę powiadam Ci - tak jak "wino jest najszlachetnieszym z trunków" - tak i kot jest najszlachetniejszym ze zwierząt.
                      O czym może się kiedyś przekonasz. Albo też będziesz tkwił dalej w błędnych przekonaniach ;-)

                      Pozdrawiam Otwock, ze szczególnym uwzględnieniem Marty i jej kotów,
                      Wesołych Świąt!

                      cat_s
    • 111majka Zdjęcia kotki 18.12.06, 14:05
      są tutaj
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,782,54143436.html
    • kalina_p Re: opuszczona kotka 18.12.06, 16:05
      witku, a czy opiekunka kotki nie ma jakiejs moz eprzyjaciółki/psiapsołki, która
      by kotke zabrała? Czy ta pani w ogóle wie, że ktos sie jej kotka interesuje?
      Może ona by miała gdzie ja oddac, tylko nie zdążyła, czy nie ma jak...no nie
      wiem sama- znasz te pania? jest z nia kontakt?
      • marta_i_koty Re: opuszczona kotka 18.12.06, 17:04
        Kotka ma zaropiałe oczęta, przez co wydaje sie bardzo biedna (zreszta jest
        przeciez taka), więc mysle, ze osoba, która juz się prawie zdecydowała tak sie
        jej widokiem wzruszy, ze ja weźmie jak najszybciej... Mam nadzieję, że w ciągu
        paru najblizszych dni sprawa sie wyklaruje i kotka trafi do normalnego domu..
        Czego i jej, i Tobie Witku zyczę...:) Strasznie mi jej zal, a ludzie, ktorzy
        zostawiłi ja na pastwę losu to @#%$&^@!!!!.....
        • marta_i_koty Cat_s...:) 18.12.06, 17:05
          Pozdrawiam Cię ja i moje koty - mam juz 10 futrzaków:)
        • 111majka Re: opuszczona kotka 18.12.06, 17:12
          Marta, trzymam bardzo mocno kciuki żeby się udalo.
          • marta_i_koty Re: opuszczona kotka 18.12.06, 17:18
            Nie masz nawet pojecia, jak mi zależy, aby ta mała znalazła dom...
            • 111majka Re: opuszczona kotka 18.12.06, 17:27
              Widzę. i bardzo się cieszę.
              Kocinka jest tak straszliwie smutna. Ma smutne nie tylko te zaropiale ślipka, ale caly pyszczek. I jest
              taka ufna do witka, a znają się przecież niedlugo. Jak witek ją wypuścił z rąk, to odeszła pomału,
              usiadła kawalek dalej i cichutko do nas miałknęła. Cichutko i bardzo bardzo smutno...
          • witek3327 Re: opuszczona kotka 18.12.06, 22:27
            111majka napisała:

            > Marta, trzymam bardzo mocno kciuki żeby się udalo.
            moze warto, zeby kotke zobaczyl weterynarz, skoro kotka juz sie nie boi.jesli to
            koci katar, podobno mija samo, jesli kot jest odporny. ale jesli zapalenie
            spojowek albo cos podobnego, trzeba bedzie zakraplac oczy, a to bedzie dodatkowy
            stres.nie chcialbym, zeby opuscila ciepla budke i bala sie wracac. musze sie
            zastanowic. nie chce , zeby sie do mnie przyzwyczajala.jest dobrze
            odzywiona,futerko ma czyste, bez zapachu, jak kot domowy.moze lepiej poczekac,
            ew. podjechac do lekarza gdyby jechala do nowego domu.
      • witek3327 Re: opuszczona kotka 18.12.06, 21:30
        wiem, ze w sasiedztwie jest ktos, kto czasem kotke dokarmial.z zabraniem chyba
        nie ma szans.bede sie jeszcze dowiadywal.ja sam za bardzo nie znam sprawy,
        poniewaz zostalem niedawno wlaczony przez znajomych.dzieki za kontakt.
        • kalina_p witku 18.12.06, 21:41
          jeszcze jedna sprawa - jezeli (w co wierzę, bo innej opcji nie ma!) kotka trafi
          do tego domu, do którego ma trafic, to może by powiadomić jej właścicielkę..?
          Nie wiem, ale wczoraj tak się zastanawiałam...jesli kobieta lezy gdzies w
          hospicjum, jesli jest przytomna, tro pewnie o tej kocicy swojej mysli i pewnie
          jest bezradna, martwi się o nia itd...Wiesz może, gdzie jest ta pani i co z nia
          w ogóle? Może jej by tez można/trzeba pomóc? Napisz, co wiesz...
          Za kocine trzymam kciuki i wierze w Martę i jej siłe przekonywania:)))
          • witek3327 Re: witku 18.12.06, 21:59
            mysle, ze ona na cale szczescie nie wie,ze kotka ma problemy.reszta rodziny
            gdzies daleko, ktos jest w Belgii itd. ale jak sprawa znajdzie dobry final,to
            bedzie mozna ja zawiadomic.
            • witek3327 Re: witku 20.12.06, 00:28
              link do forum weterynaria
              :forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=54176335
              Gazeta.pl : Forum : Weterynaria
              • kirke18 Re: witku 20.12.06, 13:27
                Nie mogę pomóc, ale śledzę wątek z nadzieją, że jednak koteczka znajdzie dom,
                bardzo gorąco Cię Witku pozdrawiam, gochna
    • wia Re: opuszczona kotka 20.12.06, 15:06
      Ja codziennie parę razy zaglądam na forum zwierzaki , weterynaria no i tu do
      Otwocka....Trzymam kciuki za koteczkę. Wierze , że sie uda...
      Proszę ją ode mnie mocno przytulić i pogłaskać.

      Pozdrawiam pana Panie Witku. Jest Pan bardzo dobrym człowiekiem.
      Jeleniogórzanka.
    • witek3327 Re: opuszczona kotka 20.12.06, 19:43
      nie udal sie dzis wyjazd do weterynarza. kotka widocznie nie spala i uciekla z
      budki na inna posesje. przy zdjeciach byla bardzo ufna, napewno brak jej
      kontaktu z czlowiekiem, ale jeszcze nie jest na tyle ze mna oswojona, zeby
      podejsc do jedzenia. siedzi za parkanem i obserwuje z daleka.sprobuje jutro.
      bedzie problem z ew.kroplami do oczu. wiem jak to jest nawet z bardzo oswojonym
      kotem.
      • witek3327 Re: opuszczona kotka 21.12.06, 12:59
        czy ktos mialby do pozyczenia duza klatke, w ktorej kotka moglaby mieszkac kilka
        dni na czas leczenia? sproboje tez na miau.pl
        • kalina_p Re: opuszczona kotka 21.12.06, 13:47
          nie mam nic takiego:(((
          Kurcze, pytam znajomych, szukam...ale na razie nikt chętny sie nie zgłosil.
          Witku, czy można Ci pomoc (na razie, poki kotka nie znajdzie domu, w co
          wierzę!) w jakis sposób? jedzenie, nie wiem, co jeszcze...gdyby co to pisz
          mail.
          • witek3327 Re: opuszczona kotka 21.12.06, 14:24
            dziekuje, kalina. narazie dam sobie rade. kotka znow zwiala.lekarz mowi ze to
            nic bardzo pilnego, lepiej najpierw ja oswoic, zeby potem przez 4-5 dni podawac
            jej leki.
            • 111majka Re: opuszczona kotka 21.12.06, 16:06
              Ja chyba mam klatkę po króliku miniaturowym i śwince. Na pewno lepsza by była dużo większa, ale jak
              nic się nie znajdzie to poszukam.
              Witek, a ta klatka potrzebna jest do jej przewożenia? Bo nie wyobrażam sobie, żeby miała spędzić w
              niej te kilka dni leczenia.

              Marta, odezwij się...
              • 111majka Re: opuszczona kotka 21.12.06, 17:31
                Witku, zajrzyj na forum Józefów. Jest kontenerek.
                • kalina_p kontener to i ja mam! 21.12.06, 21:59
                  taki do przewozenia. Myślałam, ż echodzi o większa klatkę, w której musiałaby
                  posiedziec dłużej, w kontenerze całego dnia by nie wytrzymała...Ale jeśli o
                  przewozenie chodzi, to kontener mam, moge podrzucić, gdzie trzeba.
                  • marta_i_koty Re: kontener to i ja mam! 22.12.06, 02:27
                    Witku, piszesz "kotka zwiała".. Czy ona jest raczej dzika?
                    • 111majka Re: kontener to i ja mam! 22.12.06, 11:02
                      marta_i_koty napisała:
                      >Czy ona jest raczej dzika?

                      Kotka wcale się nie broniła gdy witek wyjmował ja z budki. Nie uciekała z jego rąk. Gdy ją wypuścił -
                      nie czmychnęła tylko spokojnie odeszla.

                      Ja mam kota, który często przesiaduje u kotów sąsiadów. Nie daje im się glaskać, ucieka gdy ktoś
                      podchodzi bliżej. Latem obraził się na nas i przez tydzień nie przychodził do domu, łaził po okolicy,
                      stołował się u tych sąsiadów, Ale nie pozwalał się im zbliżyć do siebie, robił wrażenie dzikiego. Jak go
                      spotkałam kiedyś na ulicy to też od razu ode mnie uciekł. A to przecież poczciwa domowa kocina.
                      • witek3327 Re: kontener to i ja mam! 22.12.06, 18:44
                        kotka ucieka z budki, gdy otwieram furtke i czeka spokojnie patrzac na mnie z
                        sasiedniego ogrodka. mysle, ze cos ja ostatnio wystraszylo. musze ja bardziej
                        oswwoic, bo inaczej ew zakraplanie oczu bedzie dla niej wielkim stresem.ale mam
                        juz wlasnie klatke!
                        • marta_i_koty Re: kontener to i ja mam! 23.12.06, 02:31
                          Ja myslę, że ona w nowym domu i tak bedzie na prozacu... Biedula, mam nadzieje,
                          że szybko sfinalizuję jej przeprowadzkę...
                          • witek3327 Re: kontener to i ja mam! 23.12.06, 09:38
                            marta, jak myslisz, zabrac ja juz teraz do weterynarza (mysle o Vika na
                            Obszarowej w Falenicy) czy czekac z tym na ewentualna przeprowadzke?
                            • marta_i_koty Re: kontener to i ja mam! 23.12.06, 14:19
                              Zabrać teraz i niech zostanie odrobaczona i dokładnie obejrzana... A ta lecznica
                              w Falenicy jest dobra?
                              • witek3327 Re: kontener to i ja mam! 23.12.06, 16:36
                                kotka dala sie zabrac, zostala zbadana, (bez oplaty) , to zapalenie spojowek,
                                poza t m zdrowa. ladne zabki. bardzo przymilna i lagodna. przez tydzien bedzie
                                dostawac krople. po swietach odrobaczenie. chrupki gryzie, to b. dobry znak, ma
                                zdrowe zeby i oczyszcza je w ten sposob. moje koty kiedys, 15-letnia kotka i
                                mlody kotek lykaly i byl potem klopot. Co tez wazne, kotka jest b. zgodna i
                                spokojna. bardzo dobrze zachowywala sie w samochodzie i u lekarza. Wszystkim
                                zycze dobrych, spokojnych Swiat!
                                • witek3327 Re: kontener to i ja mam! 23.12.06, 16:43
                                  jesli chodzi o lecznice, to dawniej byla dobra, zwlaszcza dla kotow, nie bylo
                                  kolejek i szczekania psow. teraz jest tam pani doktor, ktorej nie znam, ale jak
                                  widac , jest bardzo OK. W b. trudnych przypadkach dobra jest moim zdaniem Radosc
                                  (Lesniewscy, choc bardziej dla psow) a wyjatkowo w trudnych, beznadziejnych
                                  pozornie sprawach u kotow bardzo polecalbym dr.Zabrzyjewskiego w Wawrze. Ale to
                                  jego wlasnie osobiscie.Jest dokladny, kompetentny, wczuwa sie, pamieta i przede
                                  wszystkim r o z m a w i a.
                                  • marta_i_koty Re: kontener to i ja mam! 23.12.06, 23:04
                                    Moją zgraję prowadzą lekarze z Otwocka, z gabinetu przy Staszica... We srode
                                    zawożę tam podrzutka na kastrację - kocisko zostało zdjęte z drzewa przez
                                    strażaków, straż miejska chciała zabrać go do schroniska, ale nie pozwoliłam -
                                    kot ma zapewniony tymczasowy dach nad glową, karmię go i znalazłam kogoś, kto go
                                    przygarnie!:) I własnie we środę wiozę Poldka na pozbawienie męskości...
                                    • sonsiadka Re: kontener to i ja mam! 29.12.06, 14:02
                                      czy udało się znależć dla tej biedy jakiś dom? Serce się kroi jak się patrzy na
                                      zdjęcia..... Nie mogę wziąć kotki, bo mam w domu psa, kota i .......mieszkam za
                                      daleko aby go wieżć :(
                                      • witek3327 Re: kontener to i ja mam! 29.12.06, 18:51
                                        Kotka jest u mnie w domu na leczeniu. przez kilka dni zrobila sie jakby wieksza,
                                        nawet chodzi czasami z ogonkiem do gory. O mruczeniu nawet nie wspominam.
                                        • 111majka Re: kontener to i ja mam! 29.12.06, 19:50
                                          Znalazla najodpowiedniejsze miejsce na to leczenie :)
                                          Pozdrawiam Ciebie i mruczącą kotkę :)
                                        • kalina_p witku...:) 29.12.06, 22:26
                                          a jak twoje psy z ta koteczką?
                                          Może by...tak sobie marzę...może by ona juz u Ciebie zostala i mruczała...na
                                          zawsze?
                                          Pisałes, że masz psy, ale tę kocinke pokochałes, ja tez mam psy i koty- bardzo
                                          się lubia wszyscy i zyja zgodnie.
                                          Cooo...?
                                          • 111majka Re: witku...:) 29.12.06, 23:50
                                            Wiadomo, że koty się bardzo przywiązują do miejsca... A ludzie do kotów... )
                                            Tutaj to przywiązanie działa chyba już na wszystkie strony :)
                                            • witek3327 Re: witku...:) 30.12.06, 01:07
                                              kotka ma osobny pokój, zresztą ten sam, co ja. chodzi po domu kiedy zwierzaki sa
                                              na zewnątrz.jest bardzo w porządku.kuweta itd. Chce jesc, to sie odzywa.Pozwala
                                              sie czesać, więc ma już czyste, domowe futerko.Za kropelki nie obraza sie, sama
                                              przychodzi zaraz po tym na kolana.czuje sie dobrze, systematycznie zwiedza dom,
                                              przy legowisku Miśka syczy, a nastepnie bez pospiechu wraca do siebie na
                                              górę.Jest ciągle wylękniona. Twoje zdjęcie,Majka,to drugie, świetnie oddaje jej
                                              usposobienie.
                                              • 111majka Re: witku...:) 30.12.06, 01:32
                                                Miło się to czyta :)
                                                A jak jej ślipka? Widać poprawę?
                                                • kalina_p Re: witku...:) 30.12.06, 08:27
                                                  cos mnie sie wydaje, że milośc kotki i Witka to uczucie wzajemne, spełnione i
                                                  że będzie kwitło:)))
                                                  Witku, jakie to psy?
                                                  Może cos moge poradzic...U mnie bylo po kolei:
                                                  - kotka z przystanku
                                                  - potem pies znajda
                                                  - potem drugi pies
                                                  - potem drugi kot ze schoniska, stary
                                                  i ten stary kot na poczatku bardzo bał sie psów, fukał, uciekał...ale drugiego
                                                  dnia juz sie oswoił, musieli się poobwachiwac, pooglądać- teraz się wszyscy
                                                  czworo bardzo przyjaźnia, kot Bruno (ten stary) z jednym z psów jedzą z jednej
                                                  miski i jest sielanka :)
                                                  No al moje psy sa raczej łagodne, nic do kotów nie mają, krzywdy im nie robią.
                                                  Pisz, Witku, co dalej z kocinką i jak jej zdrówko.
                                                  • witek3327 Re: witku...:) 30.12.06, 14:06
                                                    psy, to niezbyt duzy mieszaniec, ktory lubi ganiac male zwierzaki.na gonieniu
                                                    zawsze sie konczy, ale zawsze stres i brak swobody.Kota juz nie gania, czasem
                                                    szczeka, zresztą jest nie tak znowu duzo wiekszy. Kocur jest mlody, swietnie
                                                    slyszy jest umięśniony jak dorodny jamnik, gdy błąkał sie w W-wie,nauczyl sie
                                                    biegania po drzewach, wiec nie ma obawy.nie wiem jak kotka.drugi pies to czasami
                                                    gosc z sąsiedztwa przy otwieraniu bramy, wiekszy, ale spokojny.Ale dwa psy, to
                                                    juz stado. Ale teraz kotka i tak musi byc jeszcze tydzien w domu, poniewaz
                                                    lekarz radzi jeszcze tydzien kuracji. Wszystkim wam oraz zwierzakom najlepszego
                                                    w nowym roku!:-)
                                                  • kalina_p Re: witku...:) 30.12.06, 19:03
                                                    "Ale teraz kotka i tak musi byc jeszcze tydzien w domu, poniewaz
                                                    > lekarz radzi jeszcze tydzien kuracji."
                                                    hehe, a ja mam nadzieję, że na tym tygodniu sie nie skończy, bo nie będziesz
                                                    chciał sie z nią rozstać:)
                                                    Czego jej i Tobie zyczę w Nowym Roku!
                                                    Dwa psy i dwa koty to jak dla mnie najwspanialszy skład domowego zwierzyńca...
                                                    Wszystkim psiarzom, kociarzom, psom, kotom i innym czworonogom zycze
                                                    szczęśliwego Nowego Roku!
                                                  • sonsiadka Re: witku...:) 04.01.07, 22:19
                                                    I jak się czują: Witek, kotka i brytany? ;)))
                                                    Ja też mam takiego kota-podrzutka, którego dziecie przynisło mi chyba ze 6 lat
                                                    teemu w straszną pogodę z ulicy.... Ponieważ miałam wtedy już w domu mocno
                                                    dorosłą kotkę (także przygarniętą jako kocie niemowle zdjęte z drzewa, przez
                                                    kogoś wyrzucone i straszliwie zabiedzone ), a na podwórku jeszcze nie
                                                    staruszka, ale już dojrzałego psa wilczura, a kociny wyrzucić ponownie nie
                                                    potrafiłam (był taki maleńki, że mieścił się w dłoniach...) przygarnęłam go "na
                                                    chwilkę", do czasu, gdy znajdę mu dom....
                                                    A teraz... pies sobie nadal chodzi po podwórku, kotki już od kilku lat nie ma,
                                                    a ten koci podrzutek króluje w domu na kanapie...... A gdy wychodzi na dwór,
                                                    patrzy ukosem na psa i idzie sobie w swoja stronę. Pies - normalnie pies na
                                                    koty - "swoje koty" toleruje nie zwracając na nie uwagi...
                                                    Powodzenia Witku :) bo jestem niemal pewna, że kotki się już nie
                                                    pozbędziesz... :)
                                                  • kalina_p no własnie- Witku, co słychac..? 04.01.07, 23:00
                                                    tez mialam zapytac.
                                                    Jak kocia panna? I jak stosunki miedzy zwierzakami? mam nadzieje, że
                                                    pozytywnie;)
                                                  • witek3327 Re: no własnie- Witku, co słychac..? 05.01.07, 23:31
                                                    ma do dyspozycji wlasny pokoj, ktory czasami dzieli tylko ze mna.ma juz ulubione
                                                    miejsca do spania i do siedzenia, dawno juz na wlasne zyczenie opuscila
                                                    klatke.zaczela zwiedzac dom, ale jak upewnila sie, ze jest tu kot, nie chce
                                                    sama wychodzic poza pokoj.kuracja w zasadzie skonczona, w poniedzialek do
                                                    lekarza na kontrole.czasami wpuszczam kocurka, zeby na siebie popatrzyli. juz
                                                    nie sycza.kasia jest bardzo zalekniona.poruszylem niechcacy jej fotel, to 2 dni
                                                    na nim nie spala.Bralem plecak z podlogi, ona zobaczyla i uciekla pod
                                                    lozko.bardzo bym chcial zeby zostala ,ale nie wiem, czy bedzie sie mogla czuc
                                                    swobodnie.
                                                  • 111majka Re: no własnie- Witku, co słychac..? 06.01.07, 00:10
                                                    Oj witku, toż ona już została u Ciebie :)
                                                    Tak się przed nią broniłeś, ale bezskutecznie... :)
                                                  • witek3327 Re: no własnie- Witku, co słychac..? 06.01.07, 01:13
                                                    no pewnie, ze jest troche klopotow, ale jakos sobie radze, kocur chyba nie ma za
                                                    zle, tylko nie wiem, czy kotka bedzie miala odpowiednia swobode, przeciez wiele
                                                    lat byla u kogos jedynym kotem.czas pokaże. :-)
                                                  • kalina_p bo z miłościa nie ma co walczyc;))) 06.01.07, 09:14
                                                    Witku, nawet nie wiesz, jak sie ciesze, że ta mała zostaje u Ciebie!!!
                                                    Nikt by jej chyba tak nie pokochal i Ty sie nia zajmiesz najlepiej...co do jej
                                                    i kocura- czy on jest wykastrowany?
                                                    Koty sie dogadaja, to kwestia czasu, pare razy może sie zetną, ale w końcu się
                                                    dogadają, będzie dobrze! U mnie jest odwrotnie- w domu rzadzi najmniejsza i
                                                    jedyna dziewucha- kotka. 'Ustawia" i wielkiego kocura i oba psy, hehehe...
                                                    Bardzo fajna wiadomośc z rana :)
                                                    Zdrówka zycze Tobie i całemu Twojemu zwierzyńcowi z kotką (Kasią, rozumiem...)
                                                    na czele!
                                                  • marta_i_koty Re: bo z miłościa nie ma co walczyc;))) 06.01.07, 13:50
                                                    ja też sie bardzo cieszę, że kotka będzie u Ciebie:) Urabiałam na nia swoją
                                                    rodzinę, ale myslę, że dla niej takie zmiany opiekunów nie byłyby wskazane..
                                                    Kotka i tak wiele przeszła, zdążyła zdobyć Twoje zaufanie i nie trzeba narażać
                                                    jej na stres...
                                                    Wiesz, my mamy w domu 10 kotów, mieszkają z nami w 50-metrowym mieszkaniu w
                                                    bloku(!!!) i dla mnie posiadanie 2 kotów i 2 psów to pestka:) Więc myslę, ze
                                                    doskonale się wszystko ulozy, czego zyczę Ci z całego serca:))))
                                                  • witek3327 Re: bo z miłościa nie ma co walczyc;))) 06.01.07, 17:29
                                                    problem w tym, ze kotka jest bardzo lękliwa. nie wiem, czy u mnie odwazy sie na
                                                    jakąś swobodę. po wyjsciu kota, ktory nawet sie do niej nie zblizyl, jeszcze
                                                    przez pol godziny buczala i nie chciala jesc. w koncu przez tyle lat byla
                                                    jedynym kotem w czyims domu. wynosilem dzis duze pudło z jej pokoju i tez
                                                    uciekla pod lóżko.widze, ze jest przyzwyczajona do "ludzkiego" jedzenia bardziej
                                                    niz kociego (np pasztecik z puszki, wędlinka itd).
                                                  • marta_i_koty Re: bo z miłościa nie ma co walczyc;))) 06.01.07, 17:50
                                                    Kiedys zostałam obdarowana 4 letnim kocurem, ktory mieszkał z dwoma staruszkami,
                                                    był ich jedynym kotem.. Nie mowie juz o tym, że kot, gdy do mnie trafił, był
                                                    kłębkiem nerwów (bał sie dosłownie wszystkiego - babcie nie traktowały go zbyt
                                                    dobrze), to jeszcze jedna z moich kocic za punkt honoru uznała prześladowanie
                                                    go.. Ale po pewnym czasie kotka dała spokój, a i on bardzo się "wyprostował"..
                                                    Myslę, że Twojej kotce też trzeba dać trochę czasu - zrozumie, że jest
                                                    bezpieczna i uspokoi się...
                                                  • witek3327 Re: bo z miłościa nie ma co walczyc;))) 30.01.07, 19:51
                                                    muszę się pochwalić , kotka od wczoraj zaczęła się bawić , biegać i polować na
                                                    papierki! oczki prawie zupelnie wyleczone. teraz przyjdzie pora na zapoznanie z
                                                    kocurkiem. za ew. rady będę wdzięczny. pozdrawiam wszystkich ! :-)
                                                  • kalina_p :DDD ale sie ciesze:) 30.01.07, 21:15
                                                    czyli wszystko ok :)
                                                    ja zapoznawałam koty najnormalniej, tzn. po prostu przyniosłam kota do
                                                    mieszkania, w którym od kilku lat byla juz kotka. zapoznały się same, pofukały,
                                                    poganiały sie, pouciekaly i teraz baaaardzo sie lubia.
                                                    czego i Twoim kotom zycze!
                                                    Wiecej rad konkretnych pewnie udzieli Ci Marta_i_jej_koty ;)))
                                                  • marta_i_koty Re: :DDD ale sie ciesze:) 30.01.07, 22:56
                                                    Koty same muszą sie dogadać i tyle..:) Przeważnie na początku sa jakieś starcia,
                                                    ale wierz mi - mam stado kotów i nie zdarzyło sie tak, że się w końcu nie
                                                    dogadały... Jasne, nie wszystkie muszą sie pokochać, ale generalnie w mojej
                                                    kociej familii panuje harmonia:) Czego i Twoim kotom zyczę:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka