Gość: raczkującykierowca
IP: *.dynamic.chello.pl
07.02.11, 21:48
W Warszawie za czwartym razem. Pierwsze trzy, przegrałam sama z sobą i oblałam już na placyku. Dziś się udało. Egzaminatorem była kobieta, prawdę mówiąc tego scenariusza bałam się najbardziej. Niepotrzebnie - była bardzo służbowa, ale kompetenta. Godzinę jeździłam po mieście. Hmmm... muszę uczciwie przyznać, że na ostatnich godzinach kursu znacznie lepiej mi szło niż dziś. Mimo, to egzamin zakończony wynikiem pozytywnym. Tak czy owak, zdobyłam uprawnienia, ale kierowcą bez wątpienia nie jestem. Zanim samodzielnie wyjadę na miasto wykupię kolejne godziny w mojej szkole jazdy. Jestem przeszczęśliwa a jednocześnie pełna obaw. Co dalej? Przecież te moje "umiejętności" na zatłoczonych ulicach to śmiech na sali. Też baliście się po egzaminie samodzielnych jazd? Na początku pojeżdżę z instruktorem i naszym autem z mężem, ale przecież nie będzie mnie asekurował w nieskończoność...