Gość: kucharz
IP: *.aura.com.pl
26.04.01, 13:22
Prawdopodobnie dołączyłem właśnie do grona tych, ktorzy przez
najbliższe miesiące będą - bez skutku - zdawać egzamin praktyczny.
Wczoraj oblałem słynny "placyk" w Poznaniu. Zaliczyłem bezbłędnie durne testy.
Na placu dowiedziałem się, że moja jazda nie jest płynna i ciągle musiałem
dokonywać jakiś korekt. Całym interesem dyrygował emerytowny milicjant, ktory
traktował towarzystwo jak dzieci z pierwszej klasy podstawówki. Dziewczyny
były zestersowane, ja mimo swoich 33lat czułem się jak upominany dzieciak.
Podobno byłem rozkojarzony i nie sluchalem uwag egzaminatora.
JAK DŁUGO BĘDZIE SIĘ ODBYWAŁA JESZCZE TA SZOPKA Z LICZENIEM SŁUPKÓW I
PRZERYWANYCH PASKÓW?
Moja matka jeździ od 35 lat i uważa placyk za wymysł wariata, służący do
wyciskania pieniędzy. Przecież wśród tych słupków i linii zawsze zrobi się
jakis błąd. To całe gadanie o tym, że placyk symuluje ruch w mieście jest
kompletną brednią. Na ten temat powinna się odbyć jakaś poważna debata.
Pozdrawiam
Kucharz,
który NA 100% NIE zapłaci łapówki.