Dodaj do ulubionych

Jak sie umie to sie zdaje

IP: *.ifj.edu.pl 27.04.01, 13:09
Jesli odpowiednio przygotujesz sie do egzaminu to na 100% zdasz. Jesli
bedziesz chcial dostac prawko za lapówke to też je dostaniesz. Nie opowiadajcie
jednak glupot o upiornych egzaminatorach, ktorzy jak jeden bez wyjatku
dopraszają sie o lapowke. Na placyku gdzie pada najwiecej osob stoi przeciez
masa świadkow i widac jak kto potrafi jezdic. Sam zdawalem 2 razy bo za
pierwszym razem najechalem dwa razy podczas koperty na linie. Ale slyszalem tez
na wlasne uszy jak jedna pannica zdajaca podobno 8 raz po oblanym egzaminie
twierdzila, ze egzaminator sie na nia uwziął. Ja jednak widzialem jej poczynania
bez ogrodek mogę powiedzieć, że pannica nie powinna znaleźć się na ulicy
Obserwuj wątek
    • Gość: X Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.vancouver10.dialup.canada.psi.net 29.04.01, 01:09
      Jestes prawdopodobnie mloda osoba. Zdawanie egzaminu na prawo jazdy to "specjalny" egzamin,
      nie tylko z przepisow i umiejetnosci jazdy, ale czesto z "zycia". tzw. numery maja miejsce nie tylko w
      Polsce, ale praktycznie na calym swiecie. Jest to w duzej mierze zwiazane z rodzajem ludzi
      zajmujacych sie egzaminami na prawo jazdy. Nikt z egzaminatorow nie ma wyksztalcenia, a moze
      udowodnic ze jest wazny, a przy okazji "dorobic". Wielu egzaminatorow nadaje sie po prostu na
      leczenie psychiatryczne.
      Prosze cie, nie pisz bzdur, ze jak ktos umie to zda. Z drugiej strony wszystko zalezy od interpretacji
      slowa "umiec".
      Proponuje rozwinac temat, co nalezy "umiec" aby zdac egzamin na prawo jazdy.
      • Gość: Hamster Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: 195.117.18.* 01.05.01, 00:37
        A to ciekawe bo w Kielcach na plac manewrowy udaje sie tylko zdajacy i
        egzaminator a reszta stoi z dala za krzakami i garazami gdzie nic nie widac
      • mz Re: Jak sie umie to sie zdaje 03.05.01, 16:11
        Ja zdawalem w Gdyni - tam na placu wszyscy sie gapia na zdajacego i po porstu
        nie ma mozliwosci oszustwa - widac czy ktos zdal czy nie. Nie ma tez zadnego
        sprawdzania zlinijka odleglosci - musisz sie tylko zmiescic miedzy liniami.
        Egzaminator to znudzony koles ktory marzy o tym zeby jak najszybciej skonczyc
        robote. Na placu wszystko (!) powtarzalem - ale tylko i wylacznie z mojej winy.
        Na miescie egzaminator nie oblal mnie mimo ze dwa razy zgasl mi silnik.
        Jeszcze sie nie zdarzylo, zeby kots z moich kolegow musial zdawac wiecej niz 3
        razy. To, ze niektorzy zdaja tyle razy wiaze sie tylko z tm, ze... nie cwicza !
        Po niezdanym egzaminie nastepny ma sie za minimum dwa tygodnie (albo pozniej
        jezeli ktos jest leniwy) i w tym czasie prawie nikt nie szkoli sie dodatkowo. A
        to blad, zapomina sie te wszystkie detale potrzebne przy wykonywaniu manewrow
        na placyku. Ja po pierwszym niezdanym egazminie wzialem 3 godziny jazd - i
        pomoglo.
        Radze wiec nie narzekac, bo egzaminator taki straszny nie jest, tylko sie
        dobrze przygotowac, najlepiej wziac jazde tuz przed egzaminem i isc na plac "na
        goraco"
      • Gość: Rafał Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.leczna.dialup.inetia.pl 11.05.01, 09:54
        rozwijajac : "uniec" znaczy potrafic , i jest to jedyna zasada podczas zdawania
        na prawko UMIESZ,ZDAJESZ,MASZ!
        • Gość: Aga Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: 212.109.154.* 13.06.01, 12:25
          Dosyc naiwne podejscie. Moze kiedys bedziesz mial jeszcze szanse przekonac sie ze tak nie jest,
          czego ci zycze.
      • Gość: Iza Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: 195.136.252.* 06.11.01, 13:37
        Pewnie nie jesteś młodą osobą, wiec powinieneś wiedzieć, że egzaminatorem może
        być tylko osoba, która ukończyła studia wyższe. Więc Twoje zarzuty odnośnie
        wykształcenia egzaminatorów są bezpodstawne.
      • Gość: mn Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.lubl.gazeta.pl 31.12.01, 13:02
        Gość portalu: X napisał(a):


        > Proponuje rozwinac temat, co nalezy "umiec" aby zdac egzamin na prawo jazdy.

        Nalezy umiec:
        1 wsiasc do samochodu
        2. zapiac pas
        3. ustawic sobie lusterka
        4. wrzucic luz
        5. odpalic silnik
        6. puscic reczny
        7. przy predkosci 3km/h panowac nad maszyna na tyle aby wjechala tam gdzie sie chce

        i to w zasadzie wszystko co potrzebne na placu na ktorym "grasuja ci wredni egzaminatorzy", no bo "na miescie" to
        juz poszloby jak po masle......gdyby nie ten gosc co sie uczepil, ze nie potrafiłem (-am) cofnac po luku.....
    • Gość: Adam_ski Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: 195.94.222.* 02.05.01, 14:21
      Gówno prawda. Z tymi świadkami to tez lipa - ludzie stoją, ale nie mają prawa
      nawet zagadnąć egzaminatora. W razie jakichkolwiek spraw sądowych podejrzewam,
      ze ich zdanie jako świadków w ogóle nie zostanie dopuszczone.
      A fakty sa takie - w Warszawie na Warszawiance jest kilka placyków. Na jednym z
      nich sa cztery stanowiska. Na jednym z nich stoi sobie koleś, który ANI RAZU
      jeszcze nie wypuścił nikogo z manewrów! A oglądałem to sześć razy po półtorej
      godziny, bo moja kobieta przymierzała się tam do zdawania egzaminu, i najpierw
      oglądaliśmy przed, a później ja sam, kiedy ona zdawała. Dziewięć godzin,
      trzydziestukilku zdajacych i NIKT nie przeszedł? Przepraszam, ale w takie bajki
      to ja już nie wierzę.
      Ludzie schodzili z placu ze łzami w oczach. Autentycznie, jeżdże od paru lat i
      sam zdawałem parę razy, więc wiem, na co się przy egzaminie zwraca uwage i czym
      się różni oferma od po prostu nowicjusza - ci ludzie zdali manewry poprawnie. A
      fiut ich nie przepuscil...

      Wiec prosze powstrzymać się od takich pierdu-pierdu bajeczek, jak umie to zda,
      pewnie byl zdenerwowany jak zdawal, sprobuj sie przyłożyć. Egzaminatorzy to
      MAFIA.
      • Gość: magic Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.01, 01:08
        Masz rację że to mafia ale są nią dlatego że system nauczania nie premiuje
        dobrych wyników w NAUCZENIU ludzi jak jeździć.Egzaminator (czy bierze czy nie)
        zawsze dostaje dodatkową forsę za każdego egzaminowanego.Cóż więc prostszego
        niż tych egzaminowanych produkować własnym sumptem?I nie dzieje się to tylko na
        egzaminie, ale już w trakcie jazd.Obserwowałem kiedyś egzamin w Płocku.Z grupy
        ok.10 osób zdała 1.Złośliwość egzaminatora?Nie!Te 9 oblanych nie powinno się
        było w ogóle znaleźć na egzaminie z umiejętnościami które tam
        demonstrowali.Mieli problemy z ruszeniem,jazdą do tyłu itp.Za nic nie chciałbym
        znaleźć się na jezdni razem z nimi.Egzaminy będą niewiarygodne póki nie stworzy
        się systemu który premiuje instruktora za skuteczne nauczanie.A egzaminator
        powinien być całkowicie odseparowany od ośrodka w którym przeprowadza egzamin
        (np.wybierany losowo).Wtedy będzie można mówić o normalnym egzaminie.Ponadto
        nazwisko instruktora i egzaminatora powinno znaleźć się na prawie jazdy.Jeżeli
        kierowca spowoduje wypadek w okresie np. pół roku od wydania prawa
        jazdy,konsekwencje powinny spotkać również ich.A zdawanie egzaminu po
        kilkanaście razy to jakiś obłęd!Świadczy to o dwóch rzeczach:albo delikwent
        jest mało inteligentny i nie umie tego "załatwić",choćby przez dodatkowe
        jazdy,albo jest niereformowalny i nie powinien w ogóle mieć prawa
        jazdy.Naprawdę,ten dokument to nie jest coś,co się każdemu NALEŻY!
    • Gość: czarek Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.acn.waw.pl 11.05.01, 22:06
      Jak zwykle w zyciu nie ma regul . Czesto jednak egzaminatorzy o wiele surowiej
      traktuja tych ktorzy nie dali lapowy - maja zreszta wiele mozliwosci aby ktos
      nie zdal. Sytuacja zmienia sie diametralnie jak juz zaplacisz - wtedy wszystko
      idzie gladko. Z autopsji znam egzaminy na ciezarowke z przyczepa moze to nie
      dotyczy osobowek.
    • Gość: m A ja widziałem jak chcieli udupić chłopaka - ale on był świetny :-) IP: *.unregistered.formus.pl 12.05.01, 15:25
      • Gość: P. Re: A ja widziałem jak chcieli udupić chłopaka - ale on był świetny :- IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.01, 23:32
        Wszyscy tylko łapówki iłapówki. Podejdź na egzaminie po oblanym placu tak
        otwarcie z kopertą i co??? To gówno prawda. Większość ludzi woła że trza dać w
        łapę. A to wynika jednak z moż nie małych, ale MNIEJSZYCH ;) umiejętności. z
        kolei ci którzy zdali za 1 razem mówią, że to nic strasznego i łatwizna. Z
        moich doświadczeń wynika że i tak trzeba UMIEC ale poza tym i tak trzeba mieć
        trochę szczęścia. Poza tym na egzaminie działa tez STRES.
        • Gość: Niknejm Re: A ja widziałem jak chcieli udupić chłopaka - ale on był świetny :- IP: *.pg.com 25.06.01, 00:00
          Koledze zabrali prawo jazdy, bo przekroczył o 2 ilość dozwolonych punktów
          karnych (szybkość). Jeździ od 12 lat (przejechał kilkaset tysięcy km), jest
          dobrym kierowcą (choć szybko jeździł :-)), miał w życiu 2 stłuczki, w tym jedną
          nie ze swojej winy.
          Musiał więc zdawać egzamin ponownie. W jeździe miejskiej udupili go już 2 razy.
          Dlaczego? Raz za to, że przez 2 sekundy trzymał rękę na lewarku skrzyni przed
          zmianą biegów. Drugi raz za coś zbliżonego.
          Bez jaj, w Polsce ostatnio na ogół nie dostaje się prawa jazdy za umiejętności.

          Ja zdałem, ale było to 10 lat temu, kiedy wszystko trochę wyglądało inaczej.

          Pozdrawiam,
          Niknejm
    • Gość: otto777 Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.06.01, 21:57
      Ja zdawałem sześc razy prawo jazdy,w dwóch ośrodkach. O ile testy zdałem dwa
      razy bez błędnie, to nie mogłem wyjechać z placu. Dopiero za szóstym razem
      zdałem plac i wyjechałem na miasto. Przez te sześć egzaminów, egzaminator nie
      proponował łapówki. Wszyscy jednak wiedzieli, że można po znajomości załatwić
      zdany egzamin u kierowniczki ZDZ i u osoby pomagającej egzaminatorom w PZM.
      Cena u nich nie była wielka ( kilka butelek dobrego wina lub wódki). Można było
      kupić lewe prawko za 700 zł (rok 1996).
      • Gość: Lulek Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: 62.233.138.* 01.10.01, 19:36
        w jaki sposob zdales 2 razy testy????????????????? Przeciez jak zdasz testy a
        nie zdasz jazd, to masz poprawke tylko z jazd.
    • Gość: Bart Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.01, 14:52
      są też wyjątki. moja koleżanka oblała za zbyt małą dynamikę jazdy: egzamin
      odbywał się około 15, w godzinach szczytu, na zatłoczonych ulicach Bydgoszczy,
      bidulka jechała ostrożnie, nie łamała przepisów, egzaminator nie miał do niej
      żadnych uwag, tylko poganiał szybciej szybciej, mimo, że się szybciej nie dało;
      na sam koniec ośwaidczył, że dynamika jazdy była zbyt mała boi nie wrzucała
      pani 4 biegu sic!
      Bart z Bydgoszczy
      • Gość: AdS Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.hajnowka.sdi.tpnet.pl 31.10.01, 17:29
        Mnie też poganiał i to jak cholera, nie było szczytu ale byłem przedostatni na
        mieście i gościowi się starsznie śpieszyło. Nacisnąłem na gaz i po kłopocie,
        nie widze problemu :>
        Ogólnie z egzaminami to jest różnie, ale twierdzenie, że "żeby zdać to trzeba
        dać" wyprowadza mnie z równowagi. Ja mam prawko od 10 miesięcy, ale w moim
        środowisku egzaminy dalej się zdaje. I jak na razie to najwięcej prób miał
        kolega - zdał za 3 razem, a drugi kolega 2 razy oblał( 3-go razu jeszcze nie
        było:) Poza tym wszyscy(czyli 3 osoby jak narazie) za 1 razem, nie chwaląc się
        ja też :> Poprostu trzeba umiec jeździć i mieć odrobinę szczęścia(no może
        większą odrobinę). Pozdrawiam
    • Gość: zulugula Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.01, 17:06
      Z łapówkami się zdaje, bez łapówke napewno też.

      Egzamin miałam parę dni temu i dziś już przeszedł mi żal jaki miałam zaraz po
      zakończeniu oblanego zresztą egzaminu. Plac manewrowy poszedł mi rewelacyjnie i
      wyjechaliśmy na miasto, gdzie egzaminator pokazał klasę przez duże K. Mała
      dynamika to raz, jakieś głupie uwagi co do umiejętności mojego instruktora bo
      nawet nie nauczył mnie trzymania poprawnie kierownicy, ja próbowałam się skupić
      na drodze a on zagadywał, krytykował, robił dziwne aluzje i uwagi. Skończyło
      się na tym, że kiedy zauważył że nie mam ochoty na rozmowy zaczął sobie
      podśpiewywać pod nosem co ostatecznie wyprowadziło mnie z równowagi. Myślałam o
      tym by wreszcie skończył się ten koszmar. Już nie myślałam o tym że jestem na
      egzaminie a tylko o tym by wreszcie wysiąść z tego koszmarnego auta. Oczywiście
      oblałam, ... pan egzaminator nie omieszkał dać mi do zrozumeinia że bardzo
      chętnie znalazłby się ze mną w innym otoczeniu, może bardziej kameralnym.
      Ostatecznie dostałam telefon kolegi który podobno "Swietnie" uczy... tylko
      należałoby się zastanowić czego, bo pan egzaminator był tak milusi by dodać -
      gdybyś miała ze 30 lat to bym Ci nie odpuścił, bo takie kobiety są
      najapetyczniejszym kąskiem, ale jesteś młoda i koszystaj z życia, masz tu
      telefon do mojego przyjaciela... on cię nauszy jeździć. Nie sądźcie że jestem
      młodą, głupią gąską, która swoim wyglądem i zachowaniem daje do zrozumienia że
      łóżko wchodzi w grę. Mam swoje latka, pracuję, studiuję i mam swojego
      najukochańszego mężczyznę na świecie.

      Na marginesie dodam, że nie zniechęciłam się jego impertynęckim zachowaniem i
      wierzę że uda mi się zdać egzamin, prędzej czy później, bez łapówki i bez
      chodzenia do łóżka z obleśnym, starym dziadem.

      A historiata miała miejsce w Warszawie na Warszawiance. I mam wrazęnie, że to
      ten sam facet, który został opisany wcześniej, a który nie wypuszczał nikogo z
      placu. Przede mną też nikt nie wyjechał.Mnie wypuścił choć sama nie wiem czemu
      skoro robił wszystko bym nie zdała.

      A tak przy okazji to nie wiecie, gdzie kierować skargi na impertynenckie i
      jakże mało kulturalne zachowanie takich pajaców jak mój egzaminator?
    • Gość: Adam Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: 213.77.19.* 18.11.01, 18:45
      Państwo mili! Jak tak czytam Wasze żale że to się uwziął, a że to nie lubi, a
      to z kolei ten jest taki nie inny (egzaminator) to po prostu zwijam się ze
      śmiechu.
      Jestem młodą osobą, absolwentem technikum samochodowego, od 5 lat posiadam
      prawo jazdy, do tej pory przejechałem bez najmniejszej stłuczki 200 tys. km.
      pozwólcie więc że się wypowiem.

      Egzamin zdałem za pierwszym podejściem,tego dnia zdawałem jako ostatni a na 18
      zdających zdały tylko 3 osoby. Z noich obserwacji wynikało to że osoby które
      nie zdały, musiały popełniać kardynalne błędy typu najazd na pachołki, wyjazd
      za linię, czy nieumiejętność posługiwania się ręcznym hamulcem.

      Ktoś powie że się przechwalam, ale stwierdzam dziś z perspektywy czasu że po
      prostu w tej materii byłem i jestem dobry, mam wyczucie i dzięki temu zdałem.

      W tym okresie czasu 90% moich kumpli zdawało egzaminy i taką już mieliśmy
      tradycję że przyjeżdżaliśmy grupą dopingując zdającego.

      Wielu przy tym innych zdających przy tym się naoglądałem i z pełną premedytacją
      potwierdzam że jak ktoś umie jeździć to zda na pewno.

      Ale gdy pacjent twierdzi że wszyscy się na niego uwzięli, a on nie potrafi
      prosto przejechać 10 metrów koło linii to niech nie pier..li głupot.

      Za dużo na drogach mamy poważnych wypadków spowodowanych przez nieudolnych
      dzieciaków którym rodzice razem z samochodem kupili prawo jazdy.

      Ja na przykład pod koniec egzaminu usłyszałem od egzaminatora: świetnie i
      pewnie pan jeździ, zdał pan oczywiście, szerokiej drogi.
      • Gość: Szybki Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.proxy.aol.com 29.11.01, 05:43
        Ja zdawalem egzamin na prawo jazdy 34 lata temu w Chicago,niemoge nic
        powiedziec jezeli chodzi o zdawanie egzaminu w Polsce lecz slyszalem ze trzeba
        zdac egzamin z teori(czyli jak samochod jest zbudowany i jak mechanicznie
        pracuje) Ja natomiast tylko zdawalem ze znakow drogowych itp. i z prowadzenia
        samochodu na ulicach. Jezeli chcial bym sie ubiegac o licensje mechanika to
        teoria silnika itp. byla by potrzebna. Co w Polsce dla cierowcy przyda sie
        teoria funkjonowania silnika czy wodna pompa czy akumulator jezeli nie masz
        czesci. W mojej opini prowadzenie samochodowe jest wazniejsze anizeli teoria
        silnika i jak on pracuje. W ostatnich 34 latach z pewnoscia mam po za soba
        okolo miliona mil. Bylem w kazdym stanie w
        USA,Kanadzie,Meksyku,Jamaica,Bahamas,Niemczech,Angli,Polsce,Francji,Szwajcari,Wl
        oszech,Monako,Japoni,Vietnamie,Australi,Hiszpani i Afryce......Jak dotychczas
        to tylko jeden wypadek(bylem lekko udezony w tylek) Pozdrawiam. Czy teoria
        silnika itp.jest dla mnie potrzebna - raczej nie.....
    • Gość: Jacek Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.chello.pl 03.12.01, 23:46
      Trzeba umiec parkowac i jezdzic po miescie. Taka jest prawda. Nie zwalajcie
      tego na egzaminatorow. Jesli tak doskonale sobie radzicie dlaczego jezdzac po W-
      wie mam ciagle poobijany samochod??? Jak widze, jak kobiety parkuja, to cholery
      dostaje!!!!!!!!!
    • Gość: MiSiEk Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.01, 19:31
      Jak sie umie to sie CH....ja ma. Ja pierwszy raz oblalem za pasy tyle ze na placu. Wsiadlem do samochodu i zapomnialem odpalilem silnik i ruszylem przejechalem 2 moze 3 metry a gosciu z morda wysiadaj. I co o tym myslisz pajacu. A i jeszcze jedno jak myslisz jak czesc osob z grupy da w lape to kto niezda bo wszyscy przeciesz nie moga zaliczyc?????
      • Gość: mn Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.lubl.gazeta.pl 31.12.01, 12:48
        Gość portalu: MiSiEk napisał(a):

        > Jak sie umie to sie CH....ja ma. Ja pierwszy raz oblalem za pasy tyle ze na pla
        > cu. Wsiadlem do samochodu i zapomnialem odpalilem silnik i ruszylem przejechal
        > em 2 moze 3 metry a gosciu z morda wysiadaj.

        No i do kogo masz pretensje? Ze sto razy na kursie pewnie Ci mowili, ze wsiadasz do samochodu i pierwsza rzecz -
        pasy, lusterka......zapomniales......ile mozna sie tego uczyc?
        • Gość: szatan Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.pl 31.12.01, 14:47
          Gość portalu: mn napisał(a):

          > Gość portalu: MiSiEk napisał(a):
          >
          > > Jak sie umie to sie CH....ja ma. Ja pierwszy raz oblalem za pasy tyle ze n
          > a pla
          > > cu. Wsiadlem do samochodu i zapomnialem odpalilem silnik i ruszylem przej
          > echal
          > > em 2 moze 3 metry a gosciu z morda wysiadaj.
          >
          > No i do kogo masz pretensje? Ze sto razy na kursie pewnie Ci mowili, ze wsiadas
          > z do samochodu i pierwsza rzecz -
          > pasy, lusterka......zapomniales......ile mozna sie tego uczyc?

          właśnie MISIEK, w tym wypadku możesz mieć pretense tylko I WYŁĄCZNIE do samego
          siebie.....
    • Gość: szakal Re: Jak sie umie to sie zdaje IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 12.01.02, 18:31
      ooooo - ponioslo kolesia z tymi tekstami nie ma co !!!! Jak sie umie to sie
      zdaje ! a skad sie przepraszam kolega urwal ? moze ze zbiorki zuchow ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka