Dodaj do ulubionych

Jeżdżąca antyreklama... :-((

25.07.06, 18:27
Witajcie,

Dziś rano w drodze do pracy miałam wątpliwą przyjemność jechać za firmową "L"
jednej z warszawskich szkół jazdy. Osobnik, który kierował autem łamał chyba
wszystkie możliwe przepisy, które na tym krótkim odcinku dało się złamać:
- brak sygnalizacji zmiany pasów kierunkowskazami,
- zajeżdżanie drogi innym,
- przejechanie linii ciągłej,
- zmiana pasa na przejściu dla pieszych,
- przejazd przez tunel bez włączonych świateł.

To wszystko w ciągu mniej więcej 3 minut... Nie wiem, jakie jeszcze ciekawe
manewry wykonywał, bo mój autobus zatrzymał się na przystanku, a zadowolony
troglodyta z łokciem wystawionym przez okno radośnie pomknął dalej...

Włos mi się zjeżył na głowie... Mam tylko nadzieję, że ów palant nie jest
instruktorem, bo jeśli tak, to ktoś popełnił tragiczną pomyłkę dając mu
uprawnienia do nauczania innych...

P.S. serdecznie nie pozdrawiam pana w aucie Imoli, białe Punto, numer rej.
WPI 36 (TF?)

t.b.
Obserwuj wątek
    • queen-of-angels Częsty klient blacharza ;P 25.07.06, 20:21
      Hej:)

      Ja też ostatnio miałam podobne odczucia, ale z trochę innych powodów. Otóż,
      jadąc /a właściwie stojąc w korku:-/ sobie do pracy ulicami mojej pięknej Łodzi
      miałam okazję jechać przez dłuższy czas obok Elki ze szkoły Easy Rider, która
      miała mocno wgniecione przednie drzwi od strony kierowcy... Jak dla mnie to nie
      było byle wgniecionko, tylko po prostu ktoś w owe drzwi zdrowo przygrzmocił
      tudzież owe drzwi na kogoś najechały.

      I tu pytanie (bo dla mnie to oczywiste nie jest) - kto, będąc zdrowym na
      umyśle, wsiada do takiego samochodu by uczyć się jeździć ??!! Ja bym nie miała
      odwagi, bo przecież wiadomo, że dopiero się uczę i obowiązkiem patafiana, który
      ma mnie tego nauczyć jest dbanie o moje bezpieczeństwo (i swoje przy okazji),
      bo sama jeszcze tego nie potrafię !

      Ludzie...czasami naprawdę się Wam dziwię...czemu nie macie odwagi
      powiedzieć "nie" i ponieść tego konsekwencje...

      Swoją drogą, chłopak kierujący tą toyotą był tak przerażony i miał tak błagalne
      spojrzenie (w stylu "Niech mnie ktoś stąd wypuści!" :-), że aż mi się go żal
      zrobiło...a instruktor - ekhm...no był obok, owszem...tylko gapił się cały czas
      przez swoje okno na chodnik, kompletnie nie interesując się tym, co robi
      kursant i dokąd jedzie i czy czasem nie przyjdzie mu do głowy zmienić pas...

      Ręce opadają...

      pzdr
    • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Jeżdżąca antyreklama... :-(( 26.07.06, 15:35
      A czy to "L" miał zakryte, skoro samochodem nie kierował kursant? :)
      • tullia.blair Re: Jeżdżąca antyreklama... :-(( 26.07.06, 18:38
        "L" z dachu miał zdjęte, za to był oklejony dookoła reklamą szkoły ;-))
        Też w pierwszej chwili spojrzałam uważnie, czy to aby nie kursant szaleje, ale
        zdecydowanie nie...

        Pzdr
        t.b.
    • pontus_euxinus Re: Jeżdżąca antyreklama... :-(( 27.07.06, 00:07
      tullia.blair napisała:

      > - zmiana pasa na przejściu dla pieszych,

      genaralnie nie jest to zabronione...

      > Mam tylko nadzieję, że ów palant nie jest
      > instruktorem, bo jeśli tak, to ktoś popełnił tragiczną pomyłkę dając mu
      > uprawnienia do nauczania innych...

      jesli byles swiadkiem tak razacego naruszenia przepisow przez jakiegos
      instruktora mozesz zlozc "doniesienie" do Wydz. Komunikacji. opisac sytuacje,
      miejsce, czas itp.

      Zgodnie z art.107 p.4 K.D. instruktor ktory dopuscil sie razacego naruszenia
      przepisow w zakresie szkolenia moze zostac pozbawiony uprawnien.

      osobiscie uwazam, ze kazdy powinien "donosic" na takich kwaitkow, wowczas jest
      wieksza szansa ze zostana jedynie uczciwi instruktorzy, a szkoly beda same
      dbaly o poziom szkolenia. [utopia]
    • ecikp Re: Jeżdżąca antyreklama... :-(( 09.08.06, 08:50
      Ja też miałam nieprzyjemną sytuację z "L-ką". Jechał sam "pan instruktor", L-kę
      miał zdjętą, ale cały samochód był bardzo widocznie oznaczony, więc była to
      jeżdżąca antyreklama. Otóż - w Warszawie skręcałam z ul. Grenadierów, w lewo w
      Aleję Stanów Zjednoczonych, w kierunku centrum. Pan zajechał mi drogę,
      objeżdżając mnie po lewej (choć jest tylko jeden pas do skrętu i stał za mną,
      ale widocznie bardzo mu się "spieszyło..."). Gdy na niego zatrąbiłam i
      uskuteczniłam ostre hamowanie Pan stanął na hamulcu, następnie ruszył i znów
      ostro zachamował. A potem było już tylko gorzej - aż szkoda że taki ktoś wogóle
      uczy. Ku przestrodze - mowa o niebieskiej Corsie nr rej. WJ 46818
      szkoły "LINIA". Mam nadzieję, że ktoś z tej szkoły to przeczyta i wyciągnie
      odpowiednie konsekwencje w stosunku do tego pożal się boże nauczyciela ...
    • misiania Re: Jeżdżąca antyreklama... :-(( 09.08.06, 09:08
      skoro znacie nazwy szkół jazdy i numery rejestracyjne samochodów, to chyba
      lepiej jest zadzwonić do tych firm i przekazać swoje uwagi, zamiast bić pianę
      na forum - z nadzieją, że ktoś za was to załatwi. nikt niczego nie załatwi.
      tutaj to sobie można powzdychać ze zgrozą, mojapani widziałapani nokoniecświata
      cotosięwyprawia.
      • ecikp Re: Jeżdżąca antyreklama... :-(( 09.08.06, 09:16
        Nie ma sensu dzwonić i się denewować. Wystarczy przestrzec innych przed daną
        szkołą. Szkoły monitorują to forum i będzie to dla nich wystarczająca
        informacja. A ja nie będę dzwoniła w wyznaczonych godzinach, skoro mam forum
        gdzie moge się w odpowiednim wątku wypowiedzieć ...

        Natomiast Twoje ostatnie "zdanie" jest tu cokolwiek nie na miejscu.
        • misiania Re: Jeżdżąca antyreklama... :-(( 09.08.06, 12:31
          a to szkoda, że nie widziałaś, co się działo w firmie, w której poprzednio
          pracowałam, kiedy ktoś zadzwonił, informując kiedy, gdzie i który z naszych
          samochodów zajechał mu drogę (czy też wymusił pierwszeństwo, już nie pamiętam
          dokładnie). na pewno nasz kierowca po rozmowie z szefową logistyki dłuuuuuugo
          potem jeździł jak największy dżentelmen świata. a gdybym była tym kierowcą ze
          szkoły jazdy, o którego zachowaniu ty piszesz, i gdyby ktoś z mojej firmy
          zwrócił mi uwagę, że coś jest o mnie nieprzychylnego na forum, to tylko bym się
          zastanowiła, którą bajkę opowiedzieć. np. taką: "Szef mnie zna, ja przepisów
          przestrzegam. ale chodziła do nas na kurs taka zołza jedna, egzamin uwaliła,
          mówiła, że jej niczego nie nauczyłem i przeze mnie nie zdała, pewno teraz się
          mści anonimowo"

          taka jest różnica między załatwieniem sprawy, a gadaniem na forum.
          • misiania Re: Jeżdżąca antyreklama... :-(( 09.08.06, 12:31
            wiem, wiem, zajechanie to też wymuszenie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka