tullia.blair
25.07.06, 18:27
Witajcie,
Dziś rano w drodze do pracy miałam wątpliwą przyjemność jechać za firmową "L"
jednej z warszawskich szkół jazdy. Osobnik, który kierował autem łamał chyba
wszystkie możliwe przepisy, które na tym krótkim odcinku dało się złamać:
- brak sygnalizacji zmiany pasów kierunkowskazami,
- zajeżdżanie drogi innym,
- przejechanie linii ciągłej,
- zmiana pasa na przejściu dla pieszych,
- przejazd przez tunel bez włączonych świateł.
To wszystko w ciągu mniej więcej 3 minut... Nie wiem, jakie jeszcze ciekawe
manewry wykonywał, bo mój autobus zatrzymał się na przystanku, a zadowolony
troglodyta z łokciem wystawionym przez okno radośnie pomknął dalej...
Włos mi się zjeżył na głowie... Mam tylko nadzieję, że ów palant nie jest
instruktorem, bo jeśli tak, to ktoś popełnił tragiczną pomyłkę dając mu
uprawnienia do nauczania innych...
P.S. serdecznie nie pozdrawiam pana w aucie Imoli, białe Punto, numer rej.
WPI 36 (TF?)
t.b.