Gość: czeremcha7
IP: *.centertel.pl
15.05.07, 17:18
Zdałam w Bydgoszczy za drugim podejściem. Jestem bardzo szczęśliwa i jakoś
dziwnie się czuję bo pozbyłam się kilku miesięcznego stresu i jakby mi czegoś
teraz brakowało. Natomiast jestem w wielkiej euforii i to mi właśnie
odpowiada. Hurra, ale odjazd. Jeździłam prawie 50 minut. Zrobiłam parę błędów
a egzaminator (choć wydawał się bardzo służbowy-działał jak automat)
podarował mi je, choć nie musiał. Powiedział tylko: Zdała pani, proszę
uciekać. A ja rzeczywiście zaczęłam uciekać. Ale zaraz się opamiętałam i
wróciłam by spytać co zrobić żeby otrzymać dokument. A potem już tylko
radość. Raz się chyba lekko na mnie wkurzył bo kazał mi zajechać na parking,
który miał chyba z 30 m i dwa rzędy i na którym nie stał żaden samochód.
Powiedział : „proszę zaparkować”. A ja się głupio pytam : Tutaj mam
zaparkować? A on na to dosyć groźnym głosem: A gdzie chce pani parkować? Na
samochodach? Strasznie się zdenerwowałam a on chyba nie zwrócił na to
większej uwagi bo dalej tak samo wydawał mi polecenia. Pamiętajcie, lepiej
się nie odzywać. Na placu manewrowym zamiast patrzyć co robię to rozmawiał
z naszym egzekiem z forum. Pachołki miałam poukładane bardzo nierówno i
gdybym nie umiała zrobić łuku na wyczucie poległabym na nim jak nic.
Powodzenia życzę i cieszę się, że natrafiłam na fajnego egzaminatora. Chyba
chciał żebym zdała. Dzięki. Zdałam w Bydgoszczy za drugim podejściem. Jestem
bardzo szczęśliwa i jakoś dziwnie się czuję bo pozbyłam się kilku
miesięcznego stresu i jakby mi czegoś teraz brakowało. Natomiast jestem w
wielkiej euforii i to mi właśnie odpowiada. Hurra, ale odjazd. Jeździłam
prawie 50 minut. Zrobiłam parę błędów a egzaminator (choć wydawał się bardzo
służbowy-działał jak automat) podarował mi je, choć nie musiał. Powiedział
tylko: Zdała pani, proszę uciekać. A ja rzeczywiście zaczęłam uciekać. Ale
zaraz się opamiętałam i wróciłam by spytać co zrobić żeby otrzymać dokument.
A potem już tylko radość. Raz się chyba lekko na mnie wkurzył bo kazał mi
zajechać na parking, który miał chyba z 30 m i dwa rzędy i na którym nie
stał żaden samochód. Powiedział : „proszę zaparkować”. A ja się głupio
pytam : Tutaj mam zaparkować? A on na to dosyć groźnym głosem: A gdzie chce
pani parkować? Na samochodach?" Strasznie się zdenerwowałam a on chyba nie
zwrócił na to większej uwagi bo dalej tak samo wydawał mi polecenia.
Pamiętajcie, lepiej się nie odzywać. Na placu manewrowym zamiast patrzyć co
robię to rozmawiał z naszym egzekiem z forum. Pachołki miałam poukładane
bardzo nierówno i gdybym nie umiała zrobić łuku na wyczucie poległabym na
nim jak nic. Powodzenia życzę i cieszę się, że natrafiłam na fajnego
egzaminatora. Chyba chciał żebym zdała. Wydaje mi się, że miałam
wymuszenie, za które chyba mógł mnie oblać a on mi je podarował. Jest
cudowny. Dzięki. Ogólnie jeździłam dosyć pewnie i może dlatego uznał, że
poradzę sobie na drodze.