Gość: stokrotka_150 IP: *.mofnet.gov.pl 28.08.07, 14:07 co u Ciebie? Trochę wypadłam z tematu, bo przed egzaminem nie czytałam forum. W końcu zdałam. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
linia.frontu Re: do linii frontu 28.08.07, 14:51 Gość portalu: stokrotka_150 napisał(a): > co u Ciebie? Trochę wypadłam z tematu, bo przed egzaminem nie > czytałam forum. W końcu zdałam. No to GRATULACJE przede wszystkim!!!! I to nie byle jakie: TAAAAAAAAAKIE WIELKIE, i to nie dla Przyszłego, ale Obecnego Kierowcy, pełną gębą, a co!!!! :))) A u mnie? Trzecie podejście uwalone na łuku i chwilowa przerwa od tematyki egzaminacyjnej, z racji braku czasu i kasy. Jestem w trakcie poszukiwań nowego instruktora, przychodzą do mnie różne śmieszne maile od kierowników ośrodków szkolenia. Nowy instruktor będzie mnie uczył na wyczucie, mój były instruktor nie tylko się nie sprawdził, ale nie potrafił tego przyznać, nie potrafi zresztą do tej pory, kusząc mnie zwrotem pieniędzy w razie niezadowolenia ze szkolenia uzupełniającego. Czeka mnie jeszcze zdawanie teorii, upłynął termin jej ważności. Pozdrawiam Kierowcę!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pontus_euxinus Re: do linii frontu 29.08.07, 22:02 linia.frontu napisała: > > kusząc mnie zwrotem pieniędzy w razie niezadowolenia ze > szkolenia uzupełniającego. Czeka mnie jeszcze zdawanie teorii, > upłynął termin jej ważności. a moze wpadniesz do Lodzi;)? terminy egzaminow nie takie zle, a czas podrozy dom- WORD Warszawa, dom- WORD Lodzi, taki sam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smaile Re: do linii frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 22:10 No ja przypominam, że również proponowałąm przyjazd do Łodzi i doszkolenie. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 30.08.07, 11:23 Gość portalu: smaile napisał(a): > No ja przypominam, że również proponowałąm przyjazd do Łodzi i > doszkolenie. Łatwo powiedzieć! :) Trzeba przenieść papiery z Ośrodka Egzaminowania na Odlewniczej, do Ośrodka Egzaminowania w Łodzi, który, z tego co słyszałam, do najciekawszych pod względem egzaminatorów nie należy, i tam też zdawać teorię (można w jednym dniu, czy trzeba to sobie podzielić na dwa?). To się wiąże z kosztami dojazdu, które możnaby przeznaczyć na doszkalanie. Wiążę się z dużą ilością "zabawy" z organizowaniem tego wszystkiego. Wiąże się także z poznawaniem nowego miasta od zera. Jak również z uzyskaniem urlopu (jak wiesz, mogłabym zawitać do Was w sobotę wieczorem, po pracy - w obliczu nadciągających studiów projekt mało realny). Do tego dochodzi niepewność co do utrzymania wyżej wymienionej pracy, najprawdopodobniej od września, lub października będę szukać nowej - a na jazdy trzeba zarobić. Jeden ze znanych mi poniekąd instruktorów, zaprasza mnie do Siedlec, a mam równie duże wątpliwości, mimo, iż Siedlce są... cóż, troszkę bliżej, niż Łódź. Ponadto dochodzą kwestie typu: a to mało jest instruktorów w Warszawie, że aż do Łodzi trzeba jechać, żeby zdać to prawko? Jest już aż tak źle, że tylko jeden Instruktor może mnie nauczyć jeździć? Skoro jest aż tak źle, to ile jazd będę musiała wykupić i czy mnie na to stać, zważywszy, ile pieniędzy zainwestowałam uprzednio? Etc. Nie mniej, jest mi bardzo miło, że aż tylu instruktorów chce ze mną jeździć, mimo moich, hmmm, umiejętności. I, że ktoś jeszcze widzi we mnie materiał na kierowcę, w przeciwieństwie do mojego instruktora. Poza tym bardzo chciałabym zobaczyć, jak to mój instruktor "wysłuchuje uwag, jakie masz do jego sposobu nauczania" (broń Boże do moich jazd - one są tu przecież najmniej istotne, wszyscy chcą oceniać sposób nauczania mojego Instruktora, prawda?), a potem "zmiata Cię intelektualnie z instruktorskiego globu" :D:D:D To cytaty:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: admin Re: do linii frontu IP: *.acn.waw.pl 28.08.07, 23:08 a może by tak panie pogadały na PW i nie robiły tu czata i smietnika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stokrotka_150 Re: do linii frontu IP: *.mofnet.gov.pl 29.08.07, 07:50 Chciałam tylko powiedzieć, że zdałam, to nie przestępstwo. Proponowałabym raczej złożyć gratulacje. Pozdrawiam wszystkich zdających. Linio frontu, uda się, tylko trzeba wierzyć w siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 29.08.07, 12:01 Ja od lat wierze, ze zostane milionerem, i lipa. Od lat bida. Cuś nie tak z tą wiarą. Panna linia należey do grona tych wybitnych jednotek. Powinno sie ją wysłac do tego angielskiego programu pokazywanego na TVN Turbo :D Tam to dopiero zrobiłaby kariere. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 29.08.07, 15:19 Gość portalu: zorro napisał(a): > Ja od lat wierze, ze zostane milionerem, i lipa. Od lat bida. Cuś > nie tak z tą wiarą. Biedactwo... > Panna linia należey do grona tych wybitnych > jednotek. Powinno sie ją wysłac do tego angielskiego programu > pokazywanego na TVN Turbo :D Tam to dopiero zrobiłaby kariere. Te, zorro, a widziałeś, jak jeżdżę? :) Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 29.08.07, 16:23 Gość portalu: zorro napisał(a): > Ja od lat wierze, ze zostane milionerem, i lipa. Od lat bida. Cuś > nie tak z tą wiarą. A powiedz mi, co robisz, żeby zostać milionerem? Wtewdy ja Ci powiem, co robię, żeby zostać Kierowcą:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 29.08.07, 23:29 > A powiedz mi, co robisz, żeby zostać milionerem? > Wtewdy ja Ci powiem, co robię, żeby zostać Kierowcą:). Takie tam rzeczy - często spotykam takich co wierzą,bo muszę ich czegoś nauczyć, a wiara to stanowczo za mało ! Wiesz, biednemu zawsze wiatr w oczy... To na tyle, po 23 nie jestem złośliwy, ale raz dziennie muszę być :D A program jest beznadziejnie nudny. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 30.08.07, 11:07 Gość portalu: zorro napisał(a): > Takie tam rzeczy - często spotykam takich co wierzą,bo muszę ich > czegoś nauczyć, a wiara to stanowczo za mało ! Wiesz, biednemu > zawsze wiatr w oczy... Mnie o wiarę nie posądzaj. Gorzej, jeśli wierzą w Ciebie i w Twoje metody nauczania, czegokolwiek nauczasz. Żeby cokolwiek osiągnąć potrzebna jest jeszcze wiedza, lub chęć jej zdobycia, oraz aktywność - podejmowanie działań w ramach osiągnięcia celu. Na tym zasadniczo się opieram. Jednak nie tyle wiara, ile przekonanie o własnych umiejętnościach, bardzo pomaga. > To na tyle, po 23 nie jestem złośliwy, ale raz dziennie muszę > być :D A program jest beznadziejnie nudny. Jaki program? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 30.08.07, 17:40 Mnie o wiarę nie posądzaj. Gorzej, jeśli wierzą w Ciebie i w Twoje > metody nauczania, czegokolwiek nauczasz. Ooo, czyżbyś zakładała, że tak potwornie cienki jestem ? > Żeby cokolwiek osiągnąć potrzebna jest jeszcze wiedza, lub chęć jej > zdobycia, oraz aktywność - podejmowanie działań w ramach osiągnięcia > celu. Na tym zasadniczo się opieram. Słusznie, chęć do pracy i wytrwałaś są bardzo ważne. Aczkolwiek ze strony przekazującego wiedzę, to nie wystarczy, potrzebny jest jeszcze sposób, nierzadko do każdego inny. Z niewolnika nie ma pracownika. Jednak nie tyle wiara, ile > przekonanie o własnych umiejętnościach, bardzo pomaga. A co, gdy ich brak ? Gorzej przy ich braku i przekonaniu, że je delikwent posiada. Wówczas mówi się 'wyżej . . . niż mierzy', a praca z takim to gehenna. > > > To na tyle, po 23 nie jestem złośliwy, ale raz dziennie muszę > > być :D A program jest beznadziejnie nudny. > > Jaki program? Na TVN Turbo o dziadkach, którzy walcza o miano najgorszego kierowcy w UK. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 30.08.07, 18:43 Gość portalu: zorro napisał(a): > Ooo, czyżbyś zakładała, że tak potwornie cienki jestem ? Zależy, co robisz, musiałabym zweryfikować empirycznie. Ale wiara w to, że ktoś nas na pewno czegoś nauczy, bo przecież jest dobry w tym, co robi, to kiepski pomysł. > Słusznie, chęć do pracy i wytrwałaś są bardzo ważne. Aczkolwiek > ze strony przekazującego wiedzę, to nie wystarczy, potrzebny jest > jeszcze sposób, nierzadko do każdego inny. Z niewolnika nie ma > pracownika. Zgadzam się w 100%. > A co, gdy ich brak ? Gorzej przy ich braku i przekonaniu, że je > delikwent posiada. Wówczas mówi się 'wyżej . . . niż mierzy', a > praca z takim to gehenna. Zgoda. Tylko jeszcze musi być ktoś, kto Ci tę wiedzę przekazuje w odpowiewdni sposób. Nie sztuka nauczyć humanistę, powiedzmy, zresztą nie mówmy, bo odbiegniemy od tematu. Sprowadzając to do omawianego przypadku: dobry instruktor nauczy jeździć większość ludzi. Kiepski będzie się wymawiał brakiem predyspozycji kursanta, egzaminatorami. Słuchaj, bezsprzecznie uwalam na łuku, nie da się uwalić na łuku przez złośliwość exama, a facet do mnie z tekstem, że "Ci egzaminatorzy...". Nie. Albo mój brak predyspozycji, albo jego niekompetencja. > Na TVN Turbo o dziadkach, którzy walcza o miano najgorszego > kierowcy w UK. W przeciwieństwie do acn.waw.pl, czy jak mu tam, jeśli tracę czas na głupoty - to tutaj, nie przed telewizorem:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 01.09.07, 12:46 > przypadku: dobry instruktor nauczy jeździć większość ludzi. No nie do końca masz rację, na końcowy sukces składa się wiele czynników. Wiele z nich jest niezależna od instruktora. > Słuchaj, bezsprzecznie uwalam na łuku, nie da się uwalić na łuku > przez złośliwość exama, a facet do mnie z tekstem, że "Ci > egzaminatorzy...". Nie. Albo mój brak predyspozycji, albo jego > niekompetencja. Jego niekompetencja i . . . , tego dalej nie mogę stwierdzić. Z drugiej strony, zrozum też tego gościa. On w ten sposób zarabia na życie. Pewnie jest na tyle mądry, że zdaje sobie sprawę z konsekwencji ustawienia poprzeczki zbyt wysoko. Gdyby to zrobił, być może odfrunęłabyś do innego, a on stracił kasę. Często jest tak, że Pac wart pałaca :D. Gdybyś zdała za pierwszym razem, instruktorek byłby arcymistrzem, a Twoje umiejętności nie miałby najmniejszego znaczenia. > W przeciwieństwie do acn.waw.pl, czy jak mu tam, jeśli tracę czas na > głupoty - to tutaj, nie przed telewizorem:). Niezłe masz rozeznanie na rynku, to aceen, to jakiś stary adres. A głupoty, to rzecz gustu, jakie by nie były, dobrze wpływają na higienę mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 03.09.07, 15:50 Gość portalu: zorro napisał(a): > No nie do końca masz rację, na końcowy sukces składa się wiele > czynników. Wiele z nich jest niezależna od instruktora. Zgoda, ale kilka z nich zależy od Instruktora. Choćby charakter i atmosfera zajęć, to, jak kurs przebiega. Przykłady możnaby mnożyć, są czynniki, na które instruktor ma wpływ. > Jego niekompetencja i . . . , tego dalej nie mogę stwierdzić. Poczekaj, jego niekompetencji również nie możesz wywnioskować z s u b i e k t y w n e j oceny kursantki. A moja opinia jest bezsprzecznie subiektywna, jest relacją z moich refleksji. Gdybym miała być obiektywna musiałabym przyznać, że instruktor jest d o b r y w tym, co robi, a tylko ja nie potrafiłam tego wykorzystać. > Z drugiej strony, zrozum też tego gościa. On w ten sposób zarabia > na życie. Pewnie jest na tyle mądry, że zdaje sobie sprawę z > konsekwencji ustawienia poprzeczki zbyt wysoko. Gdyby to zrobił, > być może odfrunęłabyś do innego, a on stracił kasę. Eh, a któż inny miałby go rozumieć? No rozumiem przecież - oczywiście teraz, kiedy nie wyrabia się z kursantami, a co dopiero z "przeszkadzajkami", czyli z doszkalającymi, których trzeba gdzieś wcisnąć, a nie bardzo jest gdzie. Teraz to inna sprawa, ale w okresie zimowym kursantów było na pewno znacznie mniej, jemu wygodnie było mieć taką "niedorobioną" kierowniczkę, łykającą każdą jego teorię dotyczącą swojej jazdy. O Często jest tak, że Pac wart pałaca :D. Gdybyś zdała za pierwszym razem, instruktorek > byłby arcymistrzem, a Twoje umiejętności nie miałby najmniejszego > znaczenia. > > W przeciwieństwie do acn.waw.pl, czy jak mu tam, jeśli tracę czas > na > > głupoty - to tutaj, nie przed telewizorem:). > > Niezłe masz rozeznanie na rynku, to aceen, to jakiś stary adres. A > głupoty, to rzecz gustu, jakie by nie były, dobrze wpływają na > higienę mózgu. > Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 03.09.07, 21:51 linia.frontu nie skończyła: > Oczywiście w grę wchodzi też opinia o nim, jako o Instruktorze w jego środowisku pracy - bardzo ważna, dlatego też rozumiem, że łatwiej, rozumiem też konieczność pewnych zachowań. Normalne, że liczą się przede wszystkim interesy firmy i interesy własne instruktora - to jest priorytet. Wiem też, że się starał, dlatego rozumiem. > Często jest tak, że Pac wart pałaca :D. Ja jestem Pacem??? :) Gdybyś zdała za pierwszym razem, instruktorek byłby arcymistrzem, a Twoje umiejętności nie miałby najmniejszego znaczenia. Czasami odnoszę wrażenie, że jesteś instruktorem, choć wiem, że to pochopne wnioskowanie, albo, że pozwalasz mi tak myśleć:). Skąd u Was przekonanie, że tylko Wy jesteście full-wypas, a reszta to "instruktorki", co? A to, że zdam za czwartym, czy za piątym uwzniośli znaczenie moich umiejętności? Obawiam się, że nie. Po prostu innemu facetowi przypadnie tytuł arcymistrza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 06.09.07, 23:50 > linia.frontu nie skończyła: Dlaczego robisz to na raty ?? > > Oczywiście w grę wchodzi też opinia o nim, jako o Instruktorze w > jego środowisku pracy - bardzo ważna, Subiektywna. dlatego też rozumiem, że > łatwiej, rozumiem też konieczność pewnych zachowań. Normalne, że > liczą się przede wszystkim interesy firmy i interesy własne > instruktora - to jest priorytet. Może to trywialne, ale liczy sie interes klienta. Gdybym miał firmę, wolałbym stracić trochę grosza, ale zyskać reputację. Zachłanny dwa razy traci. > Ja jestem Pacem??? :) Skąd mam to wiedzieć ?? ;) > Czasami odnoszę wrażenie, że jesteś instruktorem, choć wiem, że to > pochopne wnioskowanie, Baardzo. Uwierz na słowo. Również wbijam ludziom do łbów pewne rzeczy, ale jedna z nielicznych zbieżności. Po prostu innemu facetowi > przypadnie tytuł arcymistrza Pewnie masz już dłuuugą listę kandydatów do tego tytułu, a korona 'grzeje' sie z niecierpliwości. Pamiętaj jednak, że wszelkie opinie o uzurpatorach są SBIEKTYWNE, i ludzi, którzy mogą nie znać sie na rzeczy. I tak mój będzie najlepszy :D, no koronę ma głęboko w . . . . . . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 06.09.07, 23:54 Bardzo to piękne, ale i frustrujące. Przecież nikt nie chce yć typ poprzednim. :D Gorszysz nieletnich, a tu ich musi być cała chmara. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 06.09.07, 23:35 Zgoda, ale kilka z nich zależy od Instruktora. Choćby charakter i > atmosfera zajęć, to, jak kurs przebiega. Przykłady możnaby mnożyć, > są czynniki, na które instruktor ma wpływ. Niby tak, ale zależ to też ( owe czynniki) od profesji jaką sie wykonuje. Dla mnie najważniejsze jest zaangażowanie delikwenta. Jak to robi na odpie.. to ma przechlapane. > Poczekaj, jego niekompetencji również nie możesz wywnioskować z s u > b i e k t y w n e j oceny kursantki. A moja opinia jest > bezsprzecznie subiektywna, jest relacją z moich refleksji. Racja, no ale te trzy łuki. Chyba, ..że to jakiś przeogromny stres. W każdym razie, to też sztuka, nie każdy tak potrafi. Gdybym > miała być obiektywna musiałabym przyznać, że instruktor jest d o b r > y w tym, co robi, a tylko ja nie potrafiłam tego wykorzystać. Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale czy Ty przyznajesz, że jesteś do bani ? > Eh, a któż inny miałby go rozumieć? No rozumiem przecież - > oczywiście teraz, kiedy nie wyrabia się z kursantami, a co dopiero > z "przeszkadzajkami", czyli z doszkalającymi, których trzeba gdzieś > wcisnąć, a nie bardzo jest gdzie. On jeszcze nie skończył swojej roboty - ciągle nie zdałaś, najwidoczniej wymiękł - konował Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 07.09.07, 08:31 Gość portalu: zorro napisał(a): > Niby tak, ale zależ to też ( owe czynniki) od profesji jaką sie > wykonuje. Dla mnie najważniejsze jest zaangażowanie delikwenta. > Jak to robi na odpie.. to ma przechlapane. Wierz mi, że należałam do zaangażowanych kursantów, mniejsza o przyczyny, ale chciałam zrobić to prawko, zainwestowałam w to od cholery czasu i kasy, i nie mówię tu tylko o jazdach, zresztą byłam na zawołanie, odrywałam się w połowie dnia od pracy, bo on miał akurat godzinkę wolną, a ja się mogłam urwać, etc. Więc o olewkę nie możesz mnie posądzać... > Racja, no ale te trzy łuki. Chyba, ..że to jakiś przeogromny > stres. W każdym razie, to też sztuka, nie każdy tak potrafi. Jakie TRZY??? D W A! To, że ja uwaliłam nie znaczy, że on mnie nie nauczył. A stres też, owszem. Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale czy Ty przyznajesz, że jesteś do bani ? Sugeruję, że Instruktor jest dobry, i że będę się tego trzymać. Tylko mi już teraz nie zależy, żeby to prawko z nim robić, żeby on się czuł... etc, coś za coś. >> On jeszcze nie skończył swojej roboty - ciągle nie zdałaś, > najwidoczniej wymiękł - konował Nie mów tak. Mimo tego, że jest zawalony, nadal chce ze mną jeździć, ciągle się dopytuje i nawet chciał mi oddać pieniądze, jeśli szkolenie nie będzie przebiegało tak, jak bym chciała. Tylko ja już nie chcę. > linia.frontu nie skończyła: Dlaczego robisz to na raty ?? A coooo? ;p A bo mi się wysłało za szybko. A prawko robię na raty, bo już mam go dosyć, muszę odpocząć. Może to trywialne, ale liczy sie interes klienta. Gdybym miał firmę, wolałbym stracić trochę grosza, ale zyskać reputację. Zachłanny dwa razy traci. Zgadzam się. Instruktor dba o reputację. Wiesz, to chamskie, ale uważam, że Instruktor podlega pod Kierwnika Ośrodka... a z KO różnie to bywa... jeśli kogoś obchodzi kursant jako odrębna jednostka, to Instruktora. Skąd mam to wiedzieć ?? ;) Myślałam, że wysnułeś analogię, powinieneś więc wiedzieć:). Baardzo. Uwierz na słowo. Również wbijam ludziom do łbów pewne rzeczy, ale jedna z nielicznych zbieżności. Czego uczysz??? I gdzie??? W sensie w szkole, czy jakoś inaczej. Pewnie masz już dłuuugą listę kandydatów do tego tytułu, a korona 'grzeje' sie z niecierpliwości. Pamiętaj jednak, że wszelkie opinie o uzurpatorach są SBIEKTYWNE, i ludzi, którzy mogą nie znać sie na rzeczy. I tak mój będzie najlepszy :D, no koronę ma głęboko w . . . . . . Mam teraz jakieś 40 telefonów do instruktorów i weryfikuję sama. Jaki Twój? Znasz jakiegoś? Korona koroną, mi się jakoś nie chce. Zresztą mój Instruktor zawsze będzie moim Instruktorem, po tylu godzinach to już nie tak łatwo myśleć inaczej, on mnie tego wszystkiego uczył od podstaw. Bardzo to piękne, ale i frustrujące. Przecież nikt nie chce yć typ poprzednim. :D Gorszysz nieletnich, a tu ich musi być cała chmara. Pięknie:), to jak w Mareczku: Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 08.09.07, 16:40 Wierz mi, że należałam do zaangażowanych kursantów, mniejsza o > przyczyny, ale chciałam zrobić to prawko, zainwestowałam w to od > cholery czasu i kasy, i nie mówię tu tylko o jazdach, zresztą byłam > na zawołanie, odrywałam się w połowie dnia od pracy, bo on miał > akurat godzinkę wolną, a ja się mogłam urwać, etc. Więc o olewkę nie > możesz mnie posądzać... No, żeby ja miał takich zangażowników. . . > Nie mów tak. Mimo tego, że jest zawalony, nadal chce ze mną jeździć, > ciągle się dopytuje i nawet chciał mi oddać pieniądze, jeśli > szkolenie nie będzie przebiegało tak, jak bym chciała. Tylko ja już > nie chcę. Blefował z tą kasą, zakład ? Zrób eksperyment i poproś gościa o zwrot kasy. Zobaczysz jaką minę zrobi ! A jak zrobi dajesz mi trzykrotność żądanej kwoty, jak nie - i odda, ja daję. > Czego uczysz??? Czemu pytasz ??? I gdzie??? W sensie w szkole, czy jakoś inaczej. Od szkoły to uchowaj mnie Panie Boże, to już za mną. Mam do czynienia z ludźmi teoretycznie dorosłymi, światłymi, wyedukowanymi itp. W rzeczywistości, to często ich złudzeni, a ja staram się ich, na to zasługujących, z tych złudzeń obdzierać. > Jaki Twój? No ten, co mnie kiedyś tam uczył jak to robić. Znasz jakiegoś? Korona koroną, mi się jakoś nie chce. > Zresztą mój Instruktor zawsze będzie moim Instruktorem, po tylu > godzinach to już nie tak łatwo myśleć inaczej, on mnie tego > wszystkiego uczył od podstaw. To się chyba nazywa kompleks "pierwszego razu" Jak już będziesz dobra w te klocki, być może dojdziesz do wniosku, że nie był z niego w cale taki zuch. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 09.09.07, 14:53 Gość portalu: zorro napisał(a): > No, żeby ja miał takich zangażowników. . . Brzmi, jak Grupa Organiczników Poznańskich:). > Blefował z tą kasą, zakład ? Zrób eksperyment i poproś gościa o > zwrot kasy. Zobaczysz jaką minę zrobi ! A jak zrobi dajesz mi > trzykrotność żądanej kwoty, jak nie - i odda, ja daję. Nie wchodzę, sama bym się pogrążyła. Albo zrobiłby tak, że by mi się to szkolenie podobało i nie dał możliwości zanegowania (a jak chce, to potrafi być taki, jak na pierwszych 30 - miły, uśmiechnięty, sympatyczny). Zresztą mogę Cię okłamać, a Ty nie będziesz w stanie tego zweryfikować. Kolejną trudnością jest fakt, że mnie Instruktor za dobrze zna, nie odejmę chłopakowi chleba od ust (pokarmu dla jego rozchwianego Ego chyba też)... i będzie na tym żerował, w końcu powiem: pal sześć 300 zł z hakiem:). > Czemu pytasz ??? Z ciekawości, i z potrzeby wysnucia skomplikowanych analogii:). > Od szkoły to uchowaj mnie Panie Boże, to już za mną. Mam do > czynienia z ludźmi teoretycznie dorosłymi, światłymi, > wyedukowanymi itp. W rzeczywistości, to często ich złudzeni, a ja > staram się ich, na to zasługujących, z tych złudzeń obdzierać. Już wiem! Jesteś moim wykładowcą z pierwszego roku, ze staropolskiej!!! Zgadłam? On też nas obdzierał ze złudzeń, mistrzowsko, wierz mi, że większej ilości godzin w Narodówce nie spędziłam w ciągu ostatniego roku, tak z własnej woli, aniżeli wówczas:). Ale się czułam po studencku męcząc do godzin zamknięcia "jakieś morsztyny" ;p... > > Jaki Twój? > No ten, co mnie kiedyś tam uczył jak to robić. Mmmmm. No ale ja się o tym nie przekonam, chyba, że dasz mi namiary. Najlepszy jest jednak mój. > To się chyba nazywa kompleks "pierwszego razu" Jak już będziesz > dobra w te klocki, być może dojdziesz do wniosku, że nie był z > niego w cale taki zuch. Dobre!!!! Nie analizujmy kompleksu, sam konspekt jest świetny:). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 14.09.07, 19:48 Nie wchodzę, sama bym się pogrążyła. Albo zrobiłby tak, że by mi się > to szkolenie podobało i nie dał możliwości zanegowania (a jak chce, > to potrafi być taki, jak na pierwszych 30 - miły, uśmiechnięty, > sympatyczny). Zresztą mogę Cię okłamać, a Ty nie będziesz w stanie > tego zweryfikować. Kolejną trudnością jest fakt, że mnie Instruktor > za dobrze zna, nie odejmę chłopakowi chleba od ust (pokarmu dla jego > rozchwianego Ego chyba też)... i będzie na tym żerował, w końcu > powiem: pal sześć 300 zł z hakiem:). Widzę, że hazardu nie lubisz, ale dylematy bardzo. > Z ciekawości, i z potrzeby wysnucia skomplikowanych analogii:). W zasadzie żadna tajemnica, no ale skora ma to być skomplikowana analogia. > Już wiem! Jesteś moim wykładowcą z pierwszego roku, ze > staropolskiej!!! Zgadłam? On też nas obdzierał ze złudzeń, > mistrzowsko, wierz mi, że większej ilości godzin w Narodówce nie > spędziłam w ciągu ostatniego roku, tak z własnej woli, aniżeli > wówczas:). Ale się czułam po studencku męcząc do godzin > zamknięcia "jakieś morsztyny" ;p... No to chylę czoła przed panem wykładowcą, ale to nie ja. > Mmmmm. Żadne "Mmmmm", o ile dobrze Cię odczytałem :D No ale ja się o tym nie przekonam, chyba, że dasz mi namiary. Uważaj, bo jak tak dalej pójdzie, zaczniesz kolekcjonować ich numery niczym znaczki pocztowe. Jak chcesz, to mogę Ci dać, gość naprawdę słynie z ociosywania hardkorowych egzemplarzy. > Najlepszy jest jednak mój. To tak, jak w tym dowcipie żydowskim o szewcach na ulicy X. Pierwszy wywiesił sobie szyld - najlepszy w Europie, drugi - najlepszy na świecie, trzeci - najlepszy na tej ulicy. > Dobre!!!! Nie analizujmy kompleksu, sam konspekt jest świetny:). Bez analizy kompleksu nie można dojść do źródła obecnego stanu rzeczy. P.S Od czego jesteś expertem ?? Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 17.09.07, 04:26 Gość portalu: zorro napisał(a): > Widzę, że hazardu nie lubisz, ale dylematy bardzo. Trafiłeś! Do tego jeszcze porzędną analizę dylematu, a potem trafne rozpoznanie:). > No to chylę czoła przed panem wykładowcą, ale to nie ja. Jaka szkoda. On by nie powiedział: "ociosywania hardkorowych egzemplarzy" :D > Żadne "Mmmmm", o ile dobrze Cię odczytałem :D A właśnie, że: Mmmmm! Najprawdopodobniej dobrze mnie odczytałeś, tylko nietrafnie odczytałeś intencje:))). > Uważaj, bo jak tak dalej pójdzie, zaczniesz kolekcjonować ich > numery niczym znaczki pocztowe. Jak chcesz, to mogę Ci dać, gość > naprawdę słynie z ociosywania hardkorowych egzemplarzy. Mam już koło 40, możesz dać do tego swojego, jak taki super. A po których tracach jeździ? I czy w Wawie, może od tego zacznijmy... :) > To tak, jak w tym dowcipie żydowskim o szewcach na ulicy X. :))) Mój jest tym trzeim;) > Bez analizy kompleksu nie można dojść do źródła obecnego stanu > rzeczy. Sama sobie zanalizuję:). A jaką masz propozycję analizy? :) > P.S Od czego jesteś expertem ?? Od niemożliwego:))). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 21.09.07, 00:36 > Jaka szkoda. On by nie powiedział: "ociosywania hardkorowych > egzemplarzy" :D Ja też żałuję. On musiał trzymać staropolski fason, ja nie. > A właśnie, że: Mmmmm! Najprawdopodobniej dobrze mnie odczytałeś, > tylko nietrafnie odczytałeś intencje:))). Z tym rzeczywiście miewam problemy. > Mam już koło 40, możesz dać do tego swojego, jak taki super. A po > których tracach jeździ? I czy w Wawie, może od tego zacznijmy... :) To super zależy od tego, czego oczekujesz. Gość z nie jednego pieca chleb jadł i wie na czym rzecz polega. Nie jest to pierwszy lepszy chłoptaś, który zrobił sobie uprawnienia, żeby laski bajerować. Poza tym sam dobrze jeździ. Co do miejsca, to rzeczywiście W-wa; tak przy [puszczałem, w końcu wykazałaś sie dobrą znajomością rynku medialnego. Jego osk znajduje sie na Bemowie, a 1 h kosztuje 40 płn. Tyle Info, jeżeli ciągle chcesz, to mogę wysłać Ci jego numer tel. A po > których tracach jeździ? Jakie to ma znaczenie ? Prawdopodobnie pojechałby i do Krakowa, gdybyś sobie zażyczyła. > Sama sobie zanalizuję:). Przecież sama sobie zanalizujesz ;-) > A jaką masz propozycję analizy? :) Tradycyjną. > > P.S Od czego jesteś expertem ?? > > Od niemożliwego:))). Czyli jesteś teoretykiem. Ja wolę być expertem od rzeczy trudno osiąganych, wtedy jest sie praktykiem. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 21.09.07, 11:47 Gość portalu: zorro napisał(a): > Ja też żałuję. On musiał trzymać staropolski fason, ja nie. W zasadzie nie masz czego - został odmitologizowany. Ale przyznam, że miał niebagatelny wpływ na moją edukację, on też przekonał mnie do starpolskiej:))). Czego w koncu uczysz??? > Z tym rzeczywiście miewam problemy. Na polonistę się nie nadajesz;p Chyba, że nim jesteś... ? > To super zależy od tego, czego oczekujesz. Nauki łuku na wyczucie, podobnie z parkowaniem. Merytorycznego uzasadniania wykładanych mi teorii, znajomości przepiów i przekładania tej znajomości na sposób nauczania. Rzetelności. Znajomości tras na Odlewniczej. No jednym słowem taki porządny instruktor, który będzie mnie chciał n a u c z y ć. I chcę jeździć pełną godzinę. I chcę, żeby mi powiedział, ile jest jeszcze do zrobienia. Musi być takim instruktorem, żeby budzić mój szacunek i respekt. > Gość z nie jednego pieca chleb jadł i wie na czym rzecz polega. Nie jest to pierwszy lepszy chłoptaś, który zrobił sobie uprawnienia, żeby laski bajerować. Poza tym sam dobrze jeździ. Co do miejsca, to rzeczywiście W-wa; tak przypuszczałem, w końcu wykazałaś sie dobrą znajomością rynku medialnego. Jego osk znajduje sie na Bemowie, a 1 h kosztuje 40 płn. Rekomendacja kusząca. Trochę daleko i trochę drogo (wiem, w większośći ośrodków tak jest), ale moim zdaniem warto się poświęcić. Z Twojej "recenzji" wygląda na konkretnego faceta. A w jakim wieku? Wolałabym, żeby był starszy. > Tyle Info, jeżeli ciągle chcesz, to mogę wysłać Ci jego numer tel. To na priv, oki? :))) > A po których tracach jeździ? > Jakie to ma znaczenie ? Prawdopodobnie pojechałby i do Krakowa, > gdybyś sobie zażyczyła. Chciałabym, żeby znał haczyki, rekreacyjną jazdę już przerabiałam, a potem, jak na examie wyjechałam na miasto, okazało się, że nie wiem, gdzie u licha jadę. Jak znam okolice, czuję się pewniej. > > Sama sobie zanalizuję:). > Przecież sama sobie zanalizujesz ;-) Dziękuję:) > > A jaką masz propozycję analizy? :) > Tradycyjną. To znaczy??? > Czyli jesteś teoretykiem. Ja wolę być expertem od rzeczy trudno > osiąganych, wtedy jest sie praktykiem. Poniekąd tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 22.09.07, 01:50 > Czego w koncu uczysz??? A Ty co robisz ?? Jak wyśle Ci namiary do tego superman'a, to napiszę. > Na polonistę się nie nadajesz;p Zważywszy, że w podstawówce 'zouza' zawsze stawiała mi tróje, nie. > Chyba, że nim jesteś... ? A jednak babsztyl niesłusznie stawiał mi trójkę > > To super zależy od tego, czego oczekujesz > Nauki łuku na wyczucie, podobnie z parkowaniem. Kiedyś, po wciągającej lekturze metod 'zaliczania łuku', zapytałem go, jakie zna metody. Spojrzał na mnie jak na idiotę. Zacznij się po prostu bawić samochodem, zrób to ‘na gazie’, bez itp. Jakie guru daje wskazówki na pokonanie zmitologizowanej przeszkody, nie wiem. Merytorycznego > uzasadniania wykładanych mi teorii, znajomości przepiów i > przekładania tej znajomości na sposób nauczania. Jeszcze mało Ci teorii? :D Czas wypuścić się na głębokie wody. Rzetelności. Tu pełna gwarancja, nie uszczknie Ci nawet sekundy. Ostrzeżenie: Pali w samochodzie, mnie to nie przeszkadzało, sam należę do stowarzyszenia ‘chain smoker’ > Znajomości tras na Odlewniczej. Jest na bieżąco z prawie każda dziura wyszperaną ostatnio przez egzaminatorów. No jednym słowem taki porządny > instruktor, który będzie mnie chciał n a u c z y ć. Wydaje sie nim być, ale za Niceę nie będę umierał. I chcę, żeby mi powiedział, ile jest jeszcze do > zrobienia. Musi być takim instruktorem, żeby budzić mój szacunek i > respekt. Takie podejście pewnie mu nie przeszkadza, ale to już sama powinnaś omówić przy ewentualnym spotkaniu. > Trochę daleko i trochę drogo (wiem, w > większośći ośrodków tak jest), ale moim zdaniem warto się poświęcić. Niezależnie od tego, czy zdecydujesz sie na niego czy nie, cena i odległość nie powinny grać roli. To nie sa setki kilometrów i tysiące złoty różnicy. > Z Twojej "recenzji" wygląda na konkretnego faceta. A w jakim wieku? 53? Może więcej. Nie potrafię oceniać wieku. Na pewno nie sędziwy dziadzio. > Wolałabym, żeby był starszy. Jakiś szczególny powód?? > To na priv, oki? :))) Stoi. Tak chyba po staropolsku 'zgoda' ? :D To oki, to jakieś takie. . > Chciałabym, żeby znał haczyki, rekreacyjną jazdę już przerabiałam, a > potem, jak na examie wyjechałam na miasto, okazało się, że nie wiem, > gdzie u licha jadę. Jak znam okolice, czuję się pewniej. Widzisz, facet od 'pierwszego razu' pokpił sprawę. Już pisałem, zna je doskonale, a jest ich naprawdę sporo. Nie tylko na Bródnie, egzaminacyjne Corsy bywają i na Pradze (co najmniej 2 cudowne miejąca do wpadki)Są tu i tory tramwajowe - lubisz ?, równorzędne skrzyżowania; nie wyuczone na pamięć, i masa innych atrakcji. > Dziękuję:) Nie ma za co :D,, w końcu powiedziałaś, że jesteś za, a nawet przeciw > > > A jaką masz propozycję analizy? :) > > Tradycyjną. > > To znaczy??? Skuteczną ! Poniekąd tak. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 22.09.07, 10:45 Gość portalu: zorro napisał(a): > A Ty co robisz ?? Jak wyśle Ci namiary do tego superman'a, to > napiszę. Oki, w takim razie czekam. A kiedy mi napiszesz? Byłam przed chwilą na skrzynce i nic tam nie ma:( > Zważywszy, że w podstawówce 'zouza' zawsze stawiała mi tróje, > nie. Uspokoiwszy moje podejrzliwe, skołatane jestestwo... > A jednak babsztyl niesłusznie stawiał mi trójkę ... wprawiłeś mnie ponownie w stan alarmowy. Mam nadzieję, że nie spotykamy się co tydzień na jednym wydziale, brrrr:). To by było mistrzostwo:))). Na szczęście to niemożliwe. > Kiedyś, po wciągającej lekturze metod 'zaliczania łuku', zapytałem > go, jakie zna metody. Spojrzał na mnie jak na idiotę. Zacznij się > po prostu bawić samochodem, zrób to ‘na gazie’, bez itp. Jakie gur > u daje wskazówki na pokonanie zmitologizowanej przeszkody, nie > wiem. Kurcze, ale Ty kusząco piszesz, naprawdę nabieram ochoty na to jeżdżenie (a patrzeć nie mogłam na autko), czuję, że to może być po prostu... takie w porządku:))). > Jeszcze mało Ci teorii? :D Czas wypuścić się na głębokie wody. Dobra, dobra, przepisy musi znać:). > Tu pełna gwarancja, nie uszczknie Ci nawet sekundy. Ostrzeżenie: > Pali w samochodzie, mnie to nie przeszkadzało, sam należę do > stowarzyszenia ‘chain smoker’ Ja też palę... dobra, wygląda na to, że jesteś niegroźny, ale jeszcze się upewnię: Jechałeś windą z Derridą? :) > Jest na bieżąco z prawie każda dziura wyszperaną ostatnio przez > egzaminatorów. Brzmi naprawdę kusząco... Czy To wszystko prawda, czy Ty po prostu piszesz w sposób, który mnie przekonuje? > Wydaje sie nim być, ale za Niceę nie będę umierał. Powinnam odpowiedzieć jakimś nawiązaniem, ale nie uczynię tego:). > Takie podejście pewnie mu nie przeszkadza, ale to już sama > powinnaś omówić przy ewentualnym spotkaniu. Ne, to powinno wynikać z charakteru:). Nie mogę mu powiedzieć: "BĄDŹ AUTORYTETEM!" i on zacznie nim być:). Oswój mnie, powiem Ci, jak to zrobić:). > Niezależnie od tego, czy zdecydujesz sie na niego czy nie, cena i > odległość nie powinny grać roli. To nie sa setki kilometrów i > tysiące złoty różnicy. Z tym zgoda:). Muszę jeszcze przeżyć batalię z Mamą o pożyczkę, jeszcze jej za całe prawko nie oddałam:/. A wydają tam zaświadczenia... albo już się jego zapytam:). > 53? Może więcej. Nie potrafię oceniać wieku. Na pewno nie sędziwy > dziadzio. Bomba! > Jakiś szczególny powód?? Mój był młody... skończyło się na jeździe innego typu. Może starszy będzie bardziej odpowiedzialny, liczę na to, że będzie o mnie myślał coś w klimatach: "jest w wieku mojej córki" :) > Stoi. Tak chyba po staropolsku 'zgoda' ? :D > To oki, to jakieś takie. . W takim razie czekam:). Jak Ty naprawdę masz jakikolwiek bliższy związek z językiem polskim już tak "na poważnie", to będę musiała zacząć wypowiadać się w normie wzorcowej:(((. > facet od 'pierwszego razu' pokpił sprawę. Już pisałem, zna > je doskonale, a jest ich naprawdę sporo. Nie tylko na Bródnie, > egzaminacyjne Corsy bywają i na Pradze (co najmniej 2 cudowne > miejąca do wpadki)Są tu i tory tramwajowe - lubisz ?, równorzędne > skrzyżowania; nie wyuczone na pamięć, i masa innych atrakcji. Nie wierzę, że pokpił:( Nie lubię torów!!! Rond też!!! Przestaje mi się podobać... to ile ja będę miusiała wyjeździć, żeby to wszystko poznać???? :( > Nie ma za co :D,, w końcu powiedziałaś, że jesteś za, a nawet > przeciw :) > > To znaczy??? > Skuteczną ! No tak, wiele więcej mi to mówi:))). > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 22.09.07, 13:00 Oki, w takim razie czekam. A kiedy mi napiszesz? Byłam przed chwilą > na skrzynce i nic tam nie ma:( No, ja zawsze dotrzymuje słowa :) > Uspokoiwszy moje podejrzliwe, skołatane jestestwo... > > > A jednak babsztyl niesłusznie stawiał mi trójkę > > ... wprawiłeś mnie ponownie w stan alarmowy. Mam nadzieję, że nie > spotykamy się co tydzień na jednym wydziale, brrrr:). To by było > mistrzostwo:))). Na szczęście to niemożliwe. Kto wie, może kiedyś. Na chwilę obecną, rzeczywiście, sprawa czysto hipotetyczna. Ale dlaczego na szczęście ? > Kurcze, ale Ty kusząco piszesz, naprawdę nabieram ochoty na to > jeżdżenie (a patrzeć nie mogłam na autko), czuję, że to może być po > prostu... takie w porządku:))). Ewidentnie narobiłem Ci smaka, ale co będzie, jeżeli będzie nie - halo ? Zaczynam czuć pręgierz odpowiedzialności :-) > Ja też palę... dobra, wygląda na to, że jesteś niegroźny, Niegroźny, a co, myślałaś, że mam 180 w pasie, przykrótki podkoszulek, dziadkowe bajdele, i wyglądam jak ten pan z bilbordów informujących o pedofilach w sieci (widziałaś?), co siedzi przed ekranem i dziarsko korespondując z dziećmi ?? :(. > jeszcze się upewnię: Jechałeś windą z Derridą? :) A to pytanie mnie intryguje. Rozwiniesz? > > Brzmi naprawdę kusząco... Czy To wszystko prawda, czy Ty po prostu > piszesz w sposób, który mnie przekonuje? Powiem tak; takie były moje odczucia, uważam, że potrafię ocenić czyjeś umiejętności, chociaż pewne sprawy pociągnąłbym inaczej. Dwa, zdaję sobie sprawę, że pewna część instruktorów nigdy nie powinna robić tego, co robi. Potraktuj to jako bezinteresowną pomoc. Sama, z resztą, decydujesz. > > Powinnam odpowiedzieć jakimś nawiązaniem, ale nie uczynię tego:) A co sie za tym kryje?. > Ne, to powinno wynikać z charakteru:). Nie mogę mu powiedzieć: "BĄDŹ > AUTORYTETEM!" i on zacznie nim być:). > Oswój mnie, powiem Ci, jak to zrobić:). Mówisz mu po prostu, co Cię boli, jakie masz słabe punkty (tylko bez przesady) itp. itd. > Z tym zgoda:). Muszę jeszcze przeżyć batalię z Mamą o pożyczkę, > jeszcze jej za całe prawko nie oddałam:/. A wydają tam > zaświadczenia... albo już się jego zapytam:). Słyszałem, że bank PKO BP oferuje pożyczkę, na Dodów osobisty. > Bomba! Uważaj, żeby Ci w dłoniach nie wybuchła - to ostatnio bardzo modne > Mój był młody... skończyło się na jeździe innego typu. nie będę pytał o co chodzi ;D Przecież każdy może mieć inne skojarzenia. > W takim razie czekam:). Jak Ty naprawdę masz jakikolwiek bliższy > związek z językiem polskim już tak "na poważnie", to będę musiała > zacząć wypowiadać się w normie wzorcowej:(((. Proponuję zacząć od zwracania sie do siebie per Pan/Pani > Nie wierzę, że pokpił:( T jest tzw. brutalna prawda, nikt nie mówi, że łatwo ją przyjąć. > Nie lubię torów!!! Rond też!!! Przestaje mi się podobać... to ile ja > będę miusiała wyjeździć, żeby to wszystko poznać???? :( Myślę, że nie więcej jak 6 (pan X najczęściej umawia się na 2h - to chyba sensowna propozycja) h, i nic na pamięć. Przede wszystkim czytać znaki > > > > To znaczy??? > > Skuteczną ! > > No tak, wiele więcej mi to mówi:))). Czasami lubię wejść w skórę kobiet i do bólu naśladować ich 'konkretyzm'. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 27.09.07, 21:42 Gość portalu: zorro napisał(a): > No, ja zawsze dotrzymuje słowa :) Przed sekundką dzwoniłam do swojego Instruktora, ten telefon przypieczętował moją decyzję. Nie wiem, czy wezmę zaświadczenie w poleconej przez Ciebie szkole, u siebie mam dokładnie połowę taniej. Ale będę się doszkalać z poleconym przez Ciebie instruktorem. Kurde, robi się gorąco przez ten cholerny przetarg, może mam jeszcze szansę zdawać na korsie, bo jeśli nie, to cały kurs trzeba będzie powtórzyć, żebym nauczyła się jeździć na jakimś Yarisie, czy innym draństwie, czyli nic, tylko usiąść i się pochlastać. Bo ja już nie mam kasy na kolejne X godzin, po prostu. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak mi ku.wsko zależało na tym prawku. No ale teraz ciśnienie zeszło, rekreacyjnię pojeżdżę. I już Ci mówię - instruktor "brzmi" (bo dzwoniłam), fajnie - spokojnie, rzetelnie, konkretnie. A jutro dzwonię do biura dowiadywać się o warunki wydania zaświadczenia;). Przy okazji muszę przekazać kierownikowi, że nie są jedyną szkołą, w której jazdy po mieście na A wyglądają tak, że instruktor jedzie na motorze z kursantem;P. Instruktor zna okolice Odlewniczej, jeżdżą wszędzie, zmartwiły mnie natomiast manewry, z jego niepewności: "hmmm, a, no tak... no dobra... no zobaczymy" (mniej więcej) wywnioskowałam, że uczy na sposób. A nie chcę po raz kolejny glebnąć na łuku, wolę na mieście, ale po instruktorze, który uczy manewrów na wyczucie. Więc tak. Więc jutro dzwonię i się dowiaduję, na pewno wezmę kilka godzin. Gorzej, że oni o 19:00 to się już wzwijają, więc moja dyspozycyjność wynosi dokładnie 2 godziny: 8:00- 10:00 rano. Myślę, że - dowiadując się wystarczająco wcześnie, nie tydzień przed egzaminem, jak to w zwyczaju kursantów, załapię się do niego na dwie godzinki, może więcej, zależy, jak będzie uczył, bo z rozmowy to mi się podobało:))). > Kto wie, może kiedyś. Na chwilę obecną, rzeczywiście, sprawa czysto hipotetyczna. Ale dlaczego na szczęście ? Ta, okazałoby się, że tak sobie gawędzę z moim np. prowadzącym ćwiczenia... ;p Jutro, albo kiedyś odpiszę na post, padam z nóg... Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 27.09.07, 21:43 linia.frontu napisała: > na korsie, Pffffff, o jeżu. Corsie:). Ależ mnie zmierził ten błąd! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 01.10.07, 00:42 robi się gorąco przez ten cholerny przetarg, może mam jeszcze szansę > zdawać na korsie, bo jeśli nie, to cały kurs trzeba będzie > powtórzyć, żebym nauczyła się jeździć na jakimś Yarisie, czy innym > draństwie, czyli nic, tylko usiąść i się pochlastać. Jak Ty się chlastasz z takiego byle pierdoła, to co robisz jak jakaś sprawa jest naprawdę poważna ? Czy ten damski jarisek ma trzy kierownice, skrzydła i trzeba na nim latać ? Przecież to jeden i ten sam . . . . . > Przy okazji muszę przekazać kierownikowi, że nie są jedyną szkołą, w > której jazdy po mieście na A wyglądają tak, że instruktor jedzie na > motorze z kursantem;P. A co, literka A po głowie Ci chodzi. Instruktor zna okolice Odlewniczej, jeżdżą > wszędzie, zmartwiły mnie natomiast manewry, z jego > niepewności: "hmmm, a, no tak... no dobra... no zobaczymy" (mniej > więcej) wywnioskowałam, że uczy na sposób. A nie chcę po raz kolejny > glebnąć na łuku, wolę na mieście, ale po instruktorze, który uczy > manewrów na wyczucie. Lepsze 'Hmm' od 'Yyyy'. Ja też na jego miejscu nie obiecywał bym gruszek na wierzbie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: teoretycznie mam Re: do linii frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.07, 14:56 Zgodzę się, zgodzę ze słowami: "potrzebny jest sposób, często do każdego inny". I dodam, że dobry sposób (sprawdzony w wielu przypadkach powiedzmy typowych), przy kandydacie, ktory wymaga wiekszych starań, podlega tylko nielicznym modyfikacjom, bo sam w sobie "sposób" jest dobry, gdyż generalnie się sprawdza. Dużo to lesze, niż przekonanie (mam nadzieję nielicznych) instruktorów, że ich metoda (ktora, jak lubił to podkreślać na każdej lekcji, dostosowywuje do każdego kandydata z osobna, najpierw - w przypadku ciągłych oporów kandydata na zdobywanie wiedzy, doszukując się błedów w swoim postępowaniu). Szkoda tylko ch........, że ten "mistrz wśród nauczycieli" to mój znajomy, do którego specjalnie się na jazdy zapisałam, świadomie, z premedytacją, oczekując uczciwego traktowania. Niestety był to duży błąd, ale co się nasłuchałam autoprezentacji przez te 30 godzin (minus ustawiczne spóźnienia, tudzież tankowania paliwa), to moje. Swoje lata mam, sama wiem co umiem, a co bym chciała umieć, dlatego na zachęty typu: "zadzwoń do mnie jakbyś chciała pojeździć przed egzaminem" zareagowałam poszukiwanie innego instruktora, który rzeczywiście potrafiłby swoją metodę nauczania dostosować do mich potrzeb. I kurcze opłacało się. Co z tego, że pierwszy egzamin (na który zapisałam się po 15 godzinach jazdy z drugim instruktorem) nie zdałam, jak jestem o niebo bogatsza w wiedzę o zachowaniach (własnych) na drodze i sposobach radzenia sobie w różnych (również samodzielnie stwarzanych) systuacjach. Ponadto mimochodem wróciło do mnie uczucie, że prowadzenie samochodu sprawia mi przyjemność, zamiast być źródłem stressu (bo i tak było podczas tych kursowych jazd). Wiem, że zdanie egzaminu jest wynikiem różnych czynników, wiem, ze potrzeba do tego szczęścia, własnej wiedzy, wiary ...... itd. Wiem, że przed kolejnym podejściem będzie mnie brzuch bolał z nerwów, ale też wiem, że umiem, potrafię, wiem jak wykonać polecenia egzaminatora, i jak inne warunki będą sprzyjające, to kolejny egzamin zakończy się sukcesem (albo, żeby ktoś nie pomyślał, ze jestem bufonem, to niech będzie: któryś kolejny egzamin). Ktoś mi zabroni takiego podejścia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 07.09.07, 00:08 Podoba mi sie Twoje podejście do sprawy. Po prostu konkret, to wszystko. P.S Ja mam również mało przyjemne doświadczenia ze znajomymi, tylko że, w większości, z "drugiej strony". Istotne jest, co znajomy prezentuje sobą, a nie, że znajomy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
evula Re: do Zorro! 10.09.07, 11:01 hahaha:-) Brawo! Moze ktos wreszcie utnie noska tej.."ekspertce":-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: do linii frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.07, 14:58 Dziwie sie ludziom, ktorzy nie zdaja dwa, trzy razy i wszystko zganiaja na stres...a moze warto zastanowic sie nad tym czy w ogole potrafi sie jezdzic?Moze po prostu nie nadajesz sie na kierowce? Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 10.09.07, 04:32 Gość portalu: Magda napisał(a): > Dziwie sie ludziom, ktorzy nie zdaja dwa, trzy razy i wszystko > zganiaja na stres...a moze warto zastanowic sie nad tym czy w > ogole potrafi sie jezdzic?Moze po prostu nie nadajesz sie na > kierowce? Zważywszy na fakt, iż umieszczasz tę wypowiedź w moim wątku, mniemam, iż masz na myśli mnie. Podejmę więc wysiłek zestawienia własnych wypowiedzi, żeby unaocznić Ci, z czego wynika moje z d z i w i e n i e, na jakiej podstawie udało Ci się wysnuć wnioski tak radykalnie jednoznaczne. Być może unaoczni Ci to konieczność czytania ze zrozumieniem, oraz wyciągania adekwatnych w n i o s k ó w z przeczytanego uprzednio tekstu. Nie mniej, jest mi bardzo miło, że aż tylu instruktorów chce ze mną jeździć, _mimo_moich,_hmmm,_umiejętności. I, że ktoś jeszcze widzi we mnie materiał na kierowcę, w przeciwieństwie do mojego instruktora. bezsprzecznie uwalam na łuku, nie da się uwalić na łuku przez złośliwość exama, a facet do mnie z tekstem, że "Ci egzaminatorzy...". Nie. Albo_mój_brak_predyspozycji, albo jego_niekompetencja. Gdybym miała być obiektywna musiałabym przyznać, że instruktor jest d o b r y w tym, co robi, a tylko ja nie potrafiłam tego wykorzystać. Teraz będzie deus ex machina: To, że ja uwaliłam nie znaczy, że on mnie nie nauczył. A stres _____też_____ (t e ż - przyp.a.), owszem. W razie ponownego nieodczytania i niedomyślenia intencji nadawcy, odpowiem jeszcze wprost: jakkolwiek stres jest jednym z czynników, który wliczam w szereg przyczyn tyczących się moich egzaminacyjnych porażek, zwłaszcza przy pierwszym podejściu, nie jest jednak jedynym, na pewno zaś nie konstytutywnym. Może warto zastanowić się nad tym, czy w ogóle potrafi się czytać tekst ze zrozumieniem, wyciągając z niego adekwatne wnioski poprzez analizę? Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 10.09.07, 04:35 Errata: linia.frontu napisała: (jest:) w moim wątku, (powinnno być:) w "moim" wątku, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fanka linii Re: do linii frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.07, 09:57 Hej linia dawno mnie tu nie bylo i mam do Ciebie kilka pytań: 1-czy masz juz ustaloną datę kolejnego egzaminu? Jak tak to podaj :) 2-Jak masz na imię bo strasznie mnie to nurtuje od jakiegoś czasu 3-Czy przeszło Ci "to coś" do pierwotnego instruktora? :) to tyle narazie bo inne info wyciągnełam z innych wątków. Ten nowy instruktor to nie za bardzo prawda? Pozdro kochaniutka! Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Re: do linii frontu 21.09.07, 11:34 Gość portalu: fanka linii napisał(a): > 1-czy masz juz ustaloną datę kolejnego egzaminu? Jak tak to podaj :) Nie, na razie sobie troszkę jeżdżę, ale to tak rekreacyjnie. Odpuściłam ze względu na studia. Ale może teraz się za to wezmę. > 2-Jak masz na imię bo strasznie mnie to nurtuje od jakiegoś czasu ...linia. :) Nie zamierzam się aż tak obnażać:))) > 3-Czy przeszło Ci "to coś" do pierwotnego instruktora? :) NIE NIE NIE I JESZCZE RAZ NIE!!!! :) Tylko, że on myśli, że przeszło, a ja nie wyprowadzam go z błędu:). Jest wspaniałym kumplem! > to tyle narazie bo inne info wyciągnełam z innych wątków. Ten nowy > instruktor to nie za bardzo prawda? Pozdro kochaniutka! Nie za bardzo... :/. Zwłaszcza, że musi sprostać niedoścignionemu wzorcowi. Odpowiedz Link Zgłoś
linia.frontu Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa do NC!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.09.07, 21:50 Nie, w ogóle nie jeżdżę, ale dzisiaj tak trochę wygarnęłam kierownikowi mojego ośrodka, i to mnie jakoś popchnęło do ruszenia tyłka i pokombinowania. Kwestia jest taka, że nie tylko nie mam kasy - żeby pracować na drugi etat zarabiając na m o j e (prawko) potrzeby, musiałabym brać gdzieś nocki, a gdzie miejsce na studia? A studiów sobię znów nie zawalę. Mój instruktor powinien mi oddać za moje 4 zmarnowane pakiety, tak uważam. Ja mu chętnie oddam swoje śmieszne cienie umiejętności, które mi przekazał, czasu, niestety, nikt nam już nie zwróci. No i zadzwoniłam do instruktora Zorra:). Jutro postaram się odpisać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . Ale się wkopaaaałam... ;/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 18:03 Wzięłam zaświadczenie w swojej szkole, z racji tego, że mam tam o połowę taniej, a instruktor jest niejeden, i też się z jednym umówiłam. O moim zaświadczeniu nie wie mój instruktor. Byłam przekonana, że obejdzie się bez rozkmin natury etycznej. Bo w końcu nie zależało mu na tym moim kursie, bo w końcu chodziło mu tylko o podtrzymanie własnej opinii w oczach własnych i innych instruktorów, bo w końcu tylko po to chciał ze mną jeździć, więc w zasadzie co mnie obchodzi, co on myśli i czuje i jak bardzo zranię jego przewrażliwione ego? Zresztą byłam wściekła. Ale to nie tak łatwo. Bo ja nie umiem tak, jak on. W końcu doskonale wiem, jak to odbierze. Nie mam na tyle odwagi cywilnej, żeby spojrzeć w oczy facetowi, który mnie wszystkiego nauczył, który mi wszystko pokazał, i powiedzieć mu to, co on zrozumie: jesteś do d. instruktorem. I co z tego, że wcale tak nie myślę, że... a tylko mój kurs i moje prawko spadło na drugi plan w ramach podtrzymywania jego pewności własnych umiejętności, analizy jego reakcji... że jest po prostu przewrażliwiony na swoim punkcie, a ja nie chciałam rozjątrzać i tak dośc specyficznej relacji. Tylko, że ja mu tego nie wytłumaczę, on to odbierze na swój sposób, czyli, że właśnie mu oświadczam "jaki jest moim zdaniem beznadziejny". Więc jednak nie mam na tyle odwagi cywilnej, mogę się przyznać do najgorszych pomyłek i najżałośniejszych wpadek egzaminacyjnych, ale nie powiem komuś, kto jest moim kumplem, że po chamsku i z premedytacją działam przeciw niemu. Wiem, że go to kopnie. Ale nie potrafię go też okłamywać. I liczyć na to, że to się nie wyda. Jakkolwiek "mój" nowy instruktor ma rację, że w życiu nie ma miejsca na sentymenty, że mój instruktor na pewno by się ze mną nie cackał, nie wiem, czy to wynika z braku empatii, ale rzeczywiście tak jest z nami. Dobra, ale jest miejsce na uczciwość. I nawet, jeśli on się nie przejmuje tym, że mnie coś ubodzie nie znaczy, że mam postępować tak, jak on. Mnie to x razy bardziej zaboli. Zresztą nie umiem, mówcie, co chcecie, ale mi to przez gardło nie przejdzie. To nie jest w ogóle tak, jak mówi nowy, że jestem taką samą kursantką, jak reszta, że płacę i wymagam. Kompletnie nie tak. Od tygodnia myślę, co z tym zrobić... i chyba zostawię żabę, niech leży. Poza tym Pszczoła. Przecież wchodzą Yarisy. Odpowiedz Link Zgłoś