Dodaj do ulubionych

do linii frontu

IP: *.mofnet.gov.pl 28.08.07, 14:07
co u Ciebie? Trochę wypadłam z tematu, bo przed egzaminem nie
czytałam forum. W końcu zdałam.
Obserwuj wątek
    • linia.frontu Re: do linii frontu 28.08.07, 14:51
      Gość portalu: stokrotka_150 napisał(a):

      > co u Ciebie? Trochę wypadłam z tematu, bo przed egzaminem nie
      > czytałam forum. W końcu zdałam.

      No to GRATULACJE przede wszystkim!!!! I to nie byle jakie:
      TAAAAAAAAAKIE WIELKIE, i to nie dla Przyszłego, ale Obecnego
      Kierowcy, pełną gębą, a co!!!! :)))

      A u mnie? Trzecie podejście uwalone na łuku i chwilowa przerwa od
      tematyki egzaminacyjnej, z racji braku czasu i kasy. Jestem w
      trakcie poszukiwań nowego instruktora, przychodzą do mnie różne
      śmieszne maile od kierowników ośrodków szkolenia. Nowy instruktor
      będzie mnie uczył na wyczucie, mój były instruktor nie tylko się nie
      sprawdził, ale nie potrafił tego przyznać, nie potrafi zresztą do
      tej pory, kusząc mnie zwrotem pieniędzy w razie niezadowolenia ze
      szkolenia uzupełniającego. Czeka mnie jeszcze zdawanie teorii,
      upłynął termin jej ważności.

      Pozdrawiam Kierowcę!!!
      • pontus_euxinus Re: do linii frontu 29.08.07, 22:02
        linia.frontu napisała:

        >
        > kusząc mnie zwrotem pieniędzy w razie niezadowolenia ze
        > szkolenia uzupełniającego. Czeka mnie jeszcze zdawanie teorii,
        > upłynął termin jej ważności.

        a moze wpadniesz do Lodzi;)? terminy egzaminow nie takie zle, a czas
        podrozy dom- WORD Warszawa, dom- WORD Lodzi, taki sam:)
        • Gość: smaile Re: do linii frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.07, 22:10
          No ja przypominam, że również proponowałąm przyjazd do Łodzi i
          doszkolenie.
          • linia.frontu Re: do linii frontu 30.08.07, 11:23
            Gość portalu: smaile napisał(a):

            > No ja przypominam, że również proponowałąm przyjazd do Łodzi i
            > doszkolenie.

            Łatwo powiedzieć! :)
            Trzeba przenieść papiery z Ośrodka Egzaminowania na Odlewniczej, do
            Ośrodka Egzaminowania w Łodzi, który, z tego co słyszałam, do
            najciekawszych pod względem egzaminatorów nie należy, i tam też
            zdawać teorię (można w jednym dniu, czy trzeba to sobie podzielić na
            dwa?). To się wiąże z kosztami dojazdu, które możnaby przeznaczyć na
            doszkalanie. Wiążę się z dużą ilością "zabawy" z organizowaniem tego
            wszystkiego. Wiąże się także z poznawaniem nowego miasta od zera.
            Jak również z uzyskaniem urlopu (jak wiesz, mogłabym zawitać do Was
            w sobotę wieczorem, po pracy - w obliczu nadciągających studiów
            projekt mało realny). Do tego dochodzi niepewność co do utrzymania
            wyżej wymienionej pracy, najprawdopodobniej od września, lub
            października będę szukać nowej - a na jazdy trzeba zarobić.
            Jeden ze znanych mi poniekąd instruktorów, zaprasza mnie do Siedlec,
            a mam równie duże wątpliwości, mimo, iż Siedlce są... cóż, troszkę
            bliżej, niż Łódź.
            Ponadto dochodzą kwestie typu: a to mało jest instruktorów w
            Warszawie, że aż do Łodzi trzeba jechać, żeby zdać to prawko? Jest
            już aż tak źle, że tylko jeden Instruktor może mnie nauczyć jeździć?
            Skoro jest aż tak źle, to ile jazd będę musiała wykupić i czy mnie
            na to stać, zważywszy, ile pieniędzy zainwestowałam uprzednio? Etc.

            Nie mniej, jest mi bardzo miło, że aż tylu instruktorów chce ze mną
            jeździć, mimo moich, hmmm, umiejętności. I, że ktoś jeszcze widzi we
            mnie materiał na kierowcę, w przeciwieństwie do mojego instruktora.
            Poza tym bardzo chciałabym zobaczyć, jak to mój
            instruktor "wysłuchuje uwag, jakie masz do jego sposobu nauczania"
            (broń Boże do moich jazd - one są tu przecież najmniej istotne,
            wszyscy chcą oceniać sposób nauczania mojego Instruktora, prawda?),
            a potem "zmiata Cię intelektualnie z instruktorskiego globu" :D:D:D
            To cytaty:).
    • Gość: admin Re: do linii frontu IP: *.acn.waw.pl 28.08.07, 23:08
      a może by tak panie pogadały na PW i nie robiły tu czata i smietnika
      • Gość: stokrotka_150 Re: do linii frontu IP: *.mofnet.gov.pl 29.08.07, 07:50
        Chciałam tylko powiedzieć, że zdałam, to nie przestępstwo.
        Proponowałabym raczej złożyć gratulacje. Pozdrawiam wszystkich
        zdających. Linio frontu, uda się, tylko trzeba wierzyć w siebie.
        • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 29.08.07, 12:01
          Ja od lat wierze, ze zostane milionerem, i lipa. Od lat bida. Cuś
          nie tak z tą wiarą. Panna linia należey do grona tych wybitnych
          jednotek. Powinno sie ją wysłac do tego angielskiego programu
          pokazywanego na TVN Turbo :D Tam to dopiero zrobiłaby kariere.
          • Gość: kat Re: do linii frontu IP: *.acn.waw.pl 29.08.07, 14:30
            masz rację zorro
          • linia.frontu Re: do linii frontu 29.08.07, 15:19
            Gość portalu: zorro napisał(a):

            > Ja od lat wierze, ze zostane milionerem, i lipa. Od lat bida. Cuś
            > nie tak z tą wiarą.

            Biedactwo...

            > Panna linia należey do grona tych wybitnych
            > jednotek. Powinno sie ją wysłac do tego angielskiego programu
            > pokazywanego na TVN Turbo :D Tam to dopiero zrobiłaby kariere.

            Te, zorro, a widziałeś, jak jeżdżę? :)
          • linia.frontu Re: do linii frontu 29.08.07, 16:23
            Gość portalu: zorro napisał(a):

            > Ja od lat wierze, ze zostane milionerem, i lipa. Od lat bida. Cuś
            > nie tak z tą wiarą.

            A powiedz mi, co robisz, żeby zostać milionerem?
            Wtewdy ja Ci powiem, co robię, żeby zostać Kierowcą:).
            • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 29.08.07, 23:29
              > A powiedz mi, co robisz, żeby zostać milionerem?
              > Wtewdy ja Ci powiem, co robię, żeby zostać Kierowcą:).

              Takie tam rzeczy - często spotykam takich co wierzą,bo muszę ich
              czegoś nauczyć, a wiara to stanowczo za mało ! Wiesz, biednemu
              zawsze wiatr w oczy...
              To na tyle, po 23 nie jestem złośliwy, ale raz dziennie muszę być :D
              A program jest beznadziejnie nudny.
              • linia.frontu Re: do linii frontu 30.08.07, 11:07
                Gość portalu: zorro napisał(a):

                > Takie tam rzeczy - często spotykam takich co wierzą,bo muszę ich
                > czegoś nauczyć, a wiara to stanowczo za mało ! Wiesz, biednemu
                > zawsze wiatr w oczy...

                Mnie o wiarę nie posądzaj. Gorzej, jeśli wierzą w Ciebie i w Twoje
                metody nauczania, czegokolwiek nauczasz.
                Żeby cokolwiek osiągnąć potrzebna jest jeszcze wiedza, lub chęć jej
                zdobycia, oraz aktywność - podejmowanie działań w ramach osiągnięcia
                celu. Na tym zasadniczo się opieram. Jednak nie tyle wiara, ile
                przekonanie o własnych umiejętnościach, bardzo pomaga.

                > To na tyle, po 23 nie jestem złośliwy, ale raz dziennie muszę
                > być :D A program jest beznadziejnie nudny.

                Jaki program?
                • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 30.08.07, 17:40
                  Mnie o wiarę nie posądzaj. Gorzej, jeśli wierzą w Ciebie i w Twoje
                  > metody nauczania, czegokolwiek nauczasz.

                  Ooo, czyżbyś zakładała, że tak potwornie cienki jestem ?
                  > Żeby cokolwiek osiągnąć potrzebna jest jeszcze wiedza, lub chęć
                  jej
                  > zdobycia, oraz aktywność - podejmowanie działań w ramach
                  osiągnięcia
                  > celu. Na tym zasadniczo się opieram.

                  Słusznie, chęć do pracy i wytrwałaś są bardzo ważne. Aczkolwiek ze
                  strony przekazującego wiedzę, to nie wystarczy, potrzebny jest
                  jeszcze sposób, nierzadko do każdego inny. Z niewolnika nie ma
                  pracownika.

                  Jednak nie tyle wiara, ile
                  > przekonanie o własnych umiejętnościach, bardzo pomaga.

                  A co, gdy ich brak ? Gorzej przy ich braku i przekonaniu, że je
                  delikwent posiada. Wówczas mówi się 'wyżej . . . niż mierzy', a
                  praca z takim to gehenna.
                  >
                  > > To na tyle, po 23 nie jestem złośliwy, ale raz dziennie muszę
                  > > być :D A program jest beznadziejnie nudny.
                  >
                  > Jaki program?
                  Na TVN Turbo o dziadkach, którzy walcza o miano najgorszego kierowcy
                  w UK.

                  • linia.frontu Re: do linii frontu 30.08.07, 18:43
                    Gość portalu: zorro napisał(a):

                    > Ooo, czyżbyś zakładała, że tak potwornie cienki jestem ?

                    Zależy, co robisz, musiałabym zweryfikować empirycznie. Ale wiara w
                    to, że ktoś nas na pewno czegoś nauczy, bo przecież jest dobry w
                    tym, co robi, to kiepski pomysł.

                    > Słusznie, chęć do pracy i wytrwałaś są bardzo ważne. Aczkolwiek
                    > ze strony przekazującego wiedzę, to nie wystarczy, potrzebny jest
                    > jeszcze sposób, nierzadko do każdego inny. Z niewolnika nie ma
                    > pracownika.

                    Zgadzam się w 100%.

                    > A co, gdy ich brak ? Gorzej przy ich braku i przekonaniu, że je
                    > delikwent posiada. Wówczas mówi się 'wyżej . . . niż mierzy', a
                    > praca z takim to gehenna.

                    Zgoda. Tylko jeszcze musi być ktoś, kto Ci tę wiedzę przekazuje w
                    odpowiewdni sposób. Nie sztuka nauczyć humanistę, powiedzmy, zresztą
                    nie mówmy, bo odbiegniemy od tematu. Sprowadzając to do omawianego
                    przypadku: dobry instruktor nauczy jeździć większość ludzi. Kiepski
                    będzie się wymawiał brakiem predyspozycji kursanta, egzaminatorami.
                    Słuchaj, bezsprzecznie uwalam na łuku, nie da się uwalić na łuku
                    przez złośliwość exama, a facet do mnie z tekstem, że "Ci
                    egzaminatorzy...". Nie. Albo mój brak predyspozycji, albo jego
                    niekompetencja.


                    > Na TVN Turbo o dziadkach, którzy walcza o miano najgorszego
                    > kierowcy w UK.

                    W przeciwieństwie do acn.waw.pl, czy jak mu tam, jeśli tracę czas na
                    głupoty - to tutaj, nie przed telewizorem:).
                    • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 01.09.07, 12:46
                      > przypadku: dobry instruktor nauczy jeździć większość ludzi.

                      No nie do końca masz rację, na końcowy sukces składa się wiele
                      czynników. Wiele z nich jest niezależna od instruktora.

                      > Słuchaj, bezsprzecznie uwalam na łuku, nie da się uwalić na łuku
                      > przez złośliwość exama, a facet do mnie z tekstem, że "Ci
                      > egzaminatorzy...". Nie. Albo mój brak predyspozycji, albo jego
                      > niekompetencja.

                      Jego niekompetencja i . . . , tego dalej nie mogę stwierdzić.
                      Z drugiej strony, zrozum też tego gościa. On w ten sposób zarabia na
                      życie. Pewnie jest na tyle mądry, że zdaje sobie sprawę z
                      konsekwencji ustawienia poprzeczki zbyt wysoko. Gdyby to zrobił, być
                      może odfrunęłabyś do innego, a on stracił kasę. Często jest tak, że
                      Pac wart pałaca :D. Gdybyś zdała za pierwszym razem, instruktorek
                      byłby arcymistrzem, a Twoje umiejętności nie miałby najmniejszego
                      znaczenia.

                      > W przeciwieństwie do acn.waw.pl, czy jak mu tam, jeśli tracę czas
                      na
                      > głupoty - to tutaj, nie przed telewizorem:).

                      Niezłe masz rozeznanie na rynku, to aceen, to jakiś stary adres. A
                      głupoty, to rzecz gustu, jakie by nie były, dobrze wpływają na
                      higienę mózgu.

                      • linia.frontu Re: do linii frontu 03.09.07, 15:50
                        Gość portalu: zorro napisał(a):

                        > No nie do końca masz rację, na końcowy sukces składa się wiele
                        > czynników. Wiele z nich jest niezależna od instruktora.

                        Zgoda, ale kilka z nich zależy od Instruktora. Choćby charakter i
                        atmosfera zajęć, to, jak kurs przebiega. Przykłady możnaby mnożyć,
                        są czynniki, na które instruktor ma wpływ.

                        > Jego niekompetencja i . . . , tego dalej nie mogę stwierdzić.

                        Poczekaj, jego niekompetencji również nie możesz wywnioskować z s u
                        b i e k t y w n e j oceny kursantki. A moja opinia jest
                        bezsprzecznie subiektywna, jest relacją z moich refleksji. Gdybym
                        miała być obiektywna musiałabym przyznać, że instruktor jest d o b r
                        y w tym, co robi, a tylko ja nie potrafiłam tego wykorzystać.

                        > Z drugiej strony, zrozum też tego gościa. On w ten sposób zarabia
                        > na życie. Pewnie jest na tyle mądry, że zdaje sobie sprawę z
                        > konsekwencji ustawienia poprzeczki zbyt wysoko. Gdyby to zrobił,
                        > być może odfrunęłabyś do innego, a on stracił kasę.

                        Eh, a któż inny miałby go rozumieć? No rozumiem przecież -
                        oczywiście teraz, kiedy nie wyrabia się z kursantami, a co dopiero
                        z "przeszkadzajkami", czyli z doszkalającymi, których trzeba gdzieś
                        wcisnąć, a nie bardzo jest gdzie. Teraz to inna sprawa, ale w
                        okresie zimowym kursantów było na pewno znacznie mniej, jemu
                        wygodnie było mieć taką "niedorobioną" kierowniczkę, łykającą każdą
                        jego teorię dotyczącą swojej jazdy. O

                        Często jest tak, że Pac wart pałaca :D. Gdybyś zdała za pierwszym
                        razem, instruktorek
                        > byłby arcymistrzem, a Twoje umiejętności nie miałby najmniejszego
                        > znaczenia.

                        > > W przeciwieństwie do acn.waw.pl, czy jak mu tam, jeśli tracę
                        czas
                        > na
                        > > głupoty - to tutaj, nie przed telewizorem:).
                        >
                        > Niezłe masz rozeznanie na rynku, to aceen, to jakiś stary adres. A
                        > głupoty, to rzecz gustu, jakie by nie były, dobrze wpływają na
                        > higienę mózgu.
                        >
                        • linia.frontu Re: do linii frontu 03.09.07, 21:51
                          linia.frontu nie skończyła:

                          > Oczywiście w grę wchodzi też opinia o nim, jako o Instruktorze w
                          jego środowisku pracy - bardzo ważna, dlatego też rozumiem, że
                          łatwiej, rozumiem też konieczność pewnych zachowań. Normalne, że
                          liczą się przede wszystkim interesy firmy i interesy własne
                          instruktora - to jest priorytet. Wiem też, że się starał, dlatego
                          rozumiem.

                          > Często jest tak, że Pac wart pałaca :D.

                          Ja jestem Pacem??? :)

                          Gdybyś zdała za pierwszym razem, instruktorek byłby arcymistrzem,
                          a Twoje umiejętności nie miałby najmniejszego znaczenia.

                          Czasami odnoszę wrażenie, że jesteś instruktorem, choć wiem, że to
                          pochopne wnioskowanie, albo, że pozwalasz mi tak myśleć:). Skąd u
                          Was przekonanie, że tylko Wy jesteście full-wypas, a reszta
                          to "instruktorki", co?
                          A to, że zdam za czwartym, czy za piątym uwzniośli znaczenie moich
                          umiejętności? Obawiam się, że nie. Po prostu innemu facetowi
                          przypadnie tytuł arcymistrza.
                          • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 06.09.07, 23:50
                            > linia.frontu nie skończyła:
                            Dlaczego robisz to na raty ??

                            > > Oczywiście w grę wchodzi też opinia o nim, jako o Instruktorze w
                            > jego środowisku pracy - bardzo ważna,

                            Subiektywna.
                            dlatego też rozumiem, że
                            > łatwiej, rozumiem też konieczność pewnych zachowań. Normalne, że
                            > liczą się przede wszystkim interesy firmy i interesy własne
                            > instruktora - to jest priorytet.

                            Może to trywialne, ale liczy sie interes klienta. Gdybym miał firmę,
                            wolałbym stracić trochę grosza, ale zyskać reputację. Zachłanny dwa
                            razy traci.

                            > Ja jestem Pacem??? :)
                            Skąd mam to wiedzieć ?? ;)

                            > Czasami odnoszę wrażenie, że jesteś instruktorem, choć wiem, że to
                            > pochopne wnioskowanie,

                            Baardzo. Uwierz na słowo. Również wbijam ludziom do łbów pewne
                            rzeczy, ale jedna z nielicznych zbieżności.

                            Po prostu innemu facetowi
                            > przypadnie tytuł arcymistrza
                            Pewnie masz już dłuuugą listę kandydatów do tego tytułu, a
                            korona 'grzeje' sie z niecierpliwości. Pamiętaj jednak, że wszelkie
                            opinie o uzurpatorach są SBIEKTYWNE, i ludzi, którzy mogą nie znać
                            sie na rzeczy. I tak mój będzie najlepszy :D, no koronę ma głęboko
                            w . . . . . .
                          • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 06.09.07, 23:54
                            Bardzo to piękne, ale i frustrujące. Przecież nikt nie chce yć typ
                            poprzednim. :D
                            Gorszysz nieletnich, a tu ich musi być cała chmara.

                        • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 06.09.07, 23:35
                          Zgoda, ale kilka z nich zależy od Instruktora. Choćby charakter i
                          > atmosfera zajęć, to, jak kurs przebiega. Przykłady możnaby mnożyć,
                          > są czynniki, na które instruktor ma wpływ.

                          Niby tak, ale zależ to też ( owe czynniki) od profesji jaką sie
                          wykonuje. Dla mnie najważniejsze jest zaangażowanie delikwenta. Jak
                          to robi na odpie.. to ma przechlapane.

                          > Poczekaj, jego niekompetencji również nie możesz wywnioskować z s
                          u
                          > b i e k t y w n e j oceny kursantki. A moja opinia jest
                          > bezsprzecznie subiektywna, jest relacją z moich refleksji.

                          Racja, no ale te trzy łuki. Chyba, ..że to jakiś przeogromny stres.
                          W każdym razie, to też sztuka, nie każdy tak potrafi.

                          Gdybym
                          > miała być obiektywna musiałabym przyznać, że instruktor jest d o b
                          r
                          > y w tym, co robi, a tylko ja nie potrafiłam tego wykorzystać.
                          Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale czy Ty przyznajesz, że jesteś do
                          bani ?

                          > Eh, a któż inny miałby go rozumieć? No rozumiem przecież -
                          > oczywiście teraz, kiedy nie wyrabia się z kursantami, a co dopiero
                          > z "przeszkadzajkami", czyli z doszkalającymi, których trzeba
                          gdzieś
                          > wcisnąć, a nie bardzo jest gdzie.

                          On jeszcze nie skończył swojej roboty - ciągle nie zdałaś,
                          najwidoczniej wymiękł - konował
                          • linia.frontu Re: do linii frontu 07.09.07, 08:31
                            Gość portalu: zorro napisał(a):

                            > Niby tak, ale zależ to też ( owe czynniki) od profesji jaką sie
                            > wykonuje. Dla mnie najważniejsze jest zaangażowanie delikwenta.
                            > Jak to robi na odpie.. to ma przechlapane.

                            Wierz mi, że należałam do zaangażowanych kursantów, mniejsza o
                            przyczyny, ale chciałam zrobić to prawko, zainwestowałam w to od
                            cholery czasu i kasy, i nie mówię tu tylko o jazdach, zresztą byłam
                            na zawołanie, odrywałam się w połowie dnia od pracy, bo on miał
                            akurat godzinkę wolną, a ja się mogłam urwać, etc. Więc o olewkę nie
                            możesz mnie posądzać...

                            > Racja, no ale te trzy łuki. Chyba, ..że to jakiś przeogromny
                            > stres. W każdym razie, to też sztuka, nie każdy tak potrafi.

                            Jakie TRZY??? D W A! To, że ja uwaliłam nie znaczy, że on mnie nie
                            nauczył. A stres też, owszem.

                            Nie wiem czy dobrze rozumiem, ale czy Ty przyznajesz, że jesteś do
                            bani ?

                            Sugeruję, że Instruktor jest dobry, i że będę się tego trzymać.
                            Tylko mi już teraz nie zależy, żeby to prawko z nim robić, żeby on
                            się czuł... etc, coś za coś.

                            >> On jeszcze nie skończył swojej roboty - ciągle nie zdałaś,
                            > najwidoczniej wymiękł - konował

                            Nie mów tak. Mimo tego, że jest zawalony, nadal chce ze mną jeździć,
                            ciągle się dopytuje i nawet chciał mi oddać pieniądze, jeśli
                            szkolenie nie będzie przebiegało tak, jak bym chciała. Tylko ja już
                            nie chcę.

                            > linia.frontu nie skończyła:
                            Dlaczego robisz to na raty ??

                            A coooo? ;p
                            A bo mi się wysłało za szybko. A prawko robię na raty, bo już mam go
                            dosyć, muszę odpocząć.

                            Może to trywialne, ale liczy sie interes klienta. Gdybym miał firmę,
                            wolałbym stracić trochę grosza, ale zyskać reputację. Zachłanny dwa
                            razy traci.

                            Zgadzam się. Instruktor dba o reputację. Wiesz, to chamskie, ale
                            uważam, że Instruktor podlega pod Kierwnika Ośrodka... a z KO różnie
                            to bywa... jeśli kogoś obchodzi kursant jako odrębna jednostka, to
                            Instruktora.

                            Skąd mam to wiedzieć ?? ;)

                            Myślałam, że wysnułeś analogię, powinieneś więc wiedzieć:).

                            Baardzo. Uwierz na słowo. Również wbijam ludziom do łbów pewne
                            rzeczy, ale jedna z nielicznych zbieżności.

                            Czego uczysz??? I gdzie??? W sensie w szkole, czy jakoś inaczej.

                            Pewnie masz już dłuuugą listę kandydatów do tego tytułu, a
                            korona 'grzeje' sie z niecierpliwości. Pamiętaj jednak, że wszelkie
                            opinie o uzurpatorach są SBIEKTYWNE, i ludzi, którzy mogą nie znać
                            sie na rzeczy. I tak mój będzie najlepszy :D, no koronę ma głęboko
                            w . . . . . .

                            Mam teraz jakieś 40 telefonów do instruktorów i weryfikuję sama.
                            Jaki Twój? Znasz jakiegoś? Korona koroną, mi się jakoś nie chce.
                            Zresztą mój Instruktor zawsze będzie moim Instruktorem, po tylu
                            godzinach to już nie tak łatwo myśleć inaczej, on mnie tego
                            wszystkiego uczył od podstaw.

                            Bardzo to piękne, ale i frustrujące. Przecież nikt nie chce yć typ
                            poprzednim. :D Gorszysz nieletnich, a tu ich musi być cała chmara.

                            Pięknie:), to jak w Mareczku:
                            • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 08.09.07, 16:40
                              Wierz mi, że należałam do zaangażowanych kursantów, mniejsza o
                              > przyczyny, ale chciałam zrobić to prawko, zainwestowałam w to od
                              > cholery czasu i kasy, i nie mówię tu tylko o jazdach, zresztą
                              byłam
                              > na zawołanie, odrywałam się w połowie dnia od pracy, bo on miał
                              > akurat godzinkę wolną, a ja się mogłam urwać, etc. Więc o olewkę
                              nie
                              > możesz mnie posądzać...

                              No, żeby ja miał takich zangażowników. . .

                              > Nie mów tak. Mimo tego, że jest zawalony, nadal chce ze mną
                              jeździć,
                              > ciągle się dopytuje i nawet chciał mi oddać pieniądze, jeśli
                              > szkolenie nie będzie przebiegało tak, jak bym chciała. Tylko ja
                              już
                              > nie chcę.

                              Blefował z tą kasą, zakład ? Zrób eksperyment i poproś gościa o
                              zwrot kasy. Zobaczysz jaką minę zrobi ! A jak zrobi dajesz mi
                              trzykrotność żądanej kwoty, jak nie - i odda, ja daję.

                              > Czego uczysz???

                              Czemu pytasz ???

                              I gdzie??? W sensie w szkole, czy jakoś inaczej.

                              Od szkoły to uchowaj mnie Panie Boże, to już za mną. Mam do
                              czynienia z ludźmi teoretycznie dorosłymi, światłymi, wyedukowanymi
                              itp. W rzeczywistości, to często ich złudzeni, a ja staram się ich,
                              na to zasługujących, z tych złudzeń obdzierać.

                              > Jaki Twój?

                              No ten, co mnie kiedyś tam uczył jak to robić.

                              Znasz jakiegoś? Korona koroną, mi się jakoś nie chce.
                              > Zresztą mój Instruktor zawsze będzie moim Instruktorem, po tylu
                              > godzinach to już nie tak łatwo myśleć inaczej, on mnie tego
                              > wszystkiego uczył od podstaw.

                              To się chyba nazywa kompleks "pierwszego razu" Jak już będziesz
                              dobra w te klocki, być może dojdziesz do wniosku, że nie był z niego
                              w cale taki zuch.


                              • linia.frontu Re: do linii frontu 09.09.07, 14:53
                                Gość portalu: zorro napisał(a):

                                > No, żeby ja miał takich zangażowników. . .

                                Brzmi, jak Grupa Organiczników Poznańskich:).

                                > Blefował z tą kasą, zakład ? Zrób eksperyment i poproś gościa o
                                > zwrot kasy. Zobaczysz jaką minę zrobi ! A jak zrobi dajesz mi
                                > trzykrotność żądanej kwoty, jak nie - i odda, ja daję.

                                Nie wchodzę, sama bym się pogrążyła. Albo zrobiłby tak, że by mi się
                                to szkolenie podobało i nie dał możliwości zanegowania (a jak chce,
                                to potrafi być taki, jak na pierwszych 30 - miły, uśmiechnięty,
                                sympatyczny). Zresztą mogę Cię okłamać, a Ty nie będziesz w stanie
                                tego zweryfikować. Kolejną trudnością jest fakt, że mnie Instruktor
                                za dobrze zna, nie odejmę chłopakowi chleba od ust (pokarmu dla jego
                                rozchwianego Ego chyba też)... i będzie na tym żerował, w końcu
                                powiem: pal sześć 300 zł z hakiem:).

                                > Czemu pytasz ???

                                Z ciekawości, i z potrzeby wysnucia skomplikowanych analogii:).

                                > Od szkoły to uchowaj mnie Panie Boże, to już za mną. Mam do
                                > czynienia z ludźmi teoretycznie dorosłymi, światłymi,
                                > wyedukowanymi itp. W rzeczywistości, to często ich złudzeni, a ja
                                > staram się ich, na to zasługujących, z tych złudzeń obdzierać.

                                Już wiem! Jesteś moim wykładowcą z pierwszego roku, ze
                                staropolskiej!!! Zgadłam? On też nas obdzierał ze złudzeń,
                                mistrzowsko, wierz mi, że większej ilości godzin w Narodówce nie
                                spędziłam w ciągu ostatniego roku, tak z własnej woli, aniżeli
                                wówczas:). Ale się czułam po studencku męcząc do godzin
                                zamknięcia "jakieś morsztyny" ;p...

                                > > Jaki Twój?
                                > No ten, co mnie kiedyś tam uczył jak to robić.

                                Mmmmm. No ale ja się o tym nie przekonam, chyba, że dasz mi namiary.
                                Najlepszy jest jednak mój.


                                > To się chyba nazywa kompleks "pierwszego razu" Jak już będziesz
                                > dobra w te klocki, być może dojdziesz do wniosku, że nie był z
                                > niego w cale taki zuch.

                                Dobre!!!! Nie analizujmy kompleksu, sam konspekt jest świetny:).
                                • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 14.09.07, 19:48
                                  Nie wchodzę, sama bym się pogrążyła. Albo zrobiłby tak, że by mi
                                  się
                                  > to szkolenie podobało i nie dał możliwości zanegowania (a jak
                                  chce,
                                  > to potrafi być taki, jak na pierwszych 30 - miły, uśmiechnięty,
                                  > sympatyczny). Zresztą mogę Cię okłamać, a Ty nie będziesz w stanie
                                  > tego zweryfikować. Kolejną trudnością jest fakt, że mnie
                                  Instruktor
                                  > za dobrze zna, nie odejmę chłopakowi chleba od ust (pokarmu dla
                                  jego
                                  > rozchwianego Ego chyba też)... i będzie na tym żerował, w końcu
                                  > powiem: pal sześć 300 zł z hakiem:).

                                  Widzę, że hazardu nie lubisz, ale dylematy bardzo.

                                  > Z ciekawości, i z potrzeby wysnucia skomplikowanych analogii:).
                                  W zasadzie żadna tajemnica, no ale skora ma to być skomplikowana
                                  analogia.

                                  > Już wiem! Jesteś moim wykładowcą z pierwszego roku, ze
                                  > staropolskiej!!! Zgadłam? On też nas obdzierał ze złudzeń,
                                  > mistrzowsko, wierz mi, że większej ilości godzin w Narodówce nie
                                  > spędziłam w ciągu ostatniego roku, tak z własnej woli, aniżeli
                                  > wówczas:). Ale się czułam po studencku męcząc do godzin
                                  > zamknięcia "jakieś morsztyny" ;p...

                                  No to chylę czoła przed panem wykładowcą, ale to nie ja.

                                  > Mmmmm.
                                  Żadne "Mmmmm", o ile dobrze Cię odczytałem :D
                                  No ale ja się o tym nie przekonam, chyba, że dasz mi namiary.

                                  Uważaj, bo jak tak dalej pójdzie, zaczniesz kolekcjonować ich
                                  numery niczym znaczki pocztowe. Jak chcesz, to mogę Ci dać, gość
                                  naprawdę słynie z ociosywania hardkorowych egzemplarzy.

                                  > Najlepszy jest jednak mój.
                                  To tak, jak w tym dowcipie żydowskim o szewcach na ulicy X. Pierwszy
                                  wywiesił sobie szyld - najlepszy w Europie, drugi - najlepszy na
                                  świecie, trzeci - najlepszy na tej ulicy.

                                  > Dobre!!!! Nie analizujmy kompleksu, sam konspekt jest świetny:).
                                  Bez analizy kompleksu nie można dojść do źródła obecnego stanu
                                  rzeczy.
                                  P.S Od czego jesteś expertem ??
                                  • linia.frontu Re: do linii frontu 17.09.07, 04:26
                                    Gość portalu: zorro napisał(a):

                                    > Widzę, że hazardu nie lubisz, ale dylematy bardzo.

                                    Trafiłeś! Do tego jeszcze porzędną analizę dylematu, a potem trafne
                                    rozpoznanie:).

                                    > No to chylę czoła przed panem wykładowcą, ale to nie ja.

                                    Jaka szkoda. On by nie powiedział: "ociosywania hardkorowych
                                    egzemplarzy" :D


                                    > Żadne "Mmmmm", o ile dobrze Cię odczytałem :D

                                    A właśnie, że: Mmmmm! Najprawdopodobniej dobrze mnie odczytałeś,
                                    tylko nietrafnie odczytałeś intencje:))).

                                    > Uważaj, bo jak tak dalej pójdzie, zaczniesz kolekcjonować ich
                                    > numery niczym znaczki pocztowe. Jak chcesz, to mogę Ci dać, gość
                                    > naprawdę słynie z ociosywania hardkorowych egzemplarzy.

                                    Mam już koło 40, możesz dać do tego swojego, jak taki super. A po
                                    których tracach jeździ? I czy w Wawie, może od tego zacznijmy... :)


                                    > To tak, jak w tym dowcipie żydowskim o szewcach na ulicy X.

                                    :)))
                                    Mój jest tym trzeim;)

                                    > Bez analizy kompleksu nie można dojść do źródła obecnego stanu
                                    > rzeczy.

                                    Sama sobie zanalizuję:). A jaką masz propozycję analizy? :)

                                    > P.S Od czego jesteś expertem ??

                                    Od niemożliwego:))).
                                    • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 21.09.07, 00:36
                                      > Jaka szkoda. On by nie powiedział: "ociosywania hardkorowych
                                      > egzemplarzy" :D

                                      Ja też żałuję. On musiał trzymać staropolski fason, ja nie.

                                      > A właśnie, że: Mmmmm! Najprawdopodobniej dobrze mnie odczytałeś,
                                      > tylko nietrafnie odczytałeś intencje:))).

                                      Z tym rzeczywiście miewam problemy.

                                      > Mam już koło 40, możesz dać do tego swojego, jak taki super. A po
                                      > których tracach jeździ? I czy w Wawie, może od tego zacznijmy... :)

                                      To super zależy od tego, czego oczekujesz. Gość z nie jednego pieca
                                      chleb jadł i wie na czym rzecz polega. Nie jest to pierwszy lepszy
                                      chłoptaś, który zrobił sobie uprawnienia, żeby laski bajerować. Poza
                                      tym sam dobrze jeździ. Co do miejsca, to rzeczywiście W-wa; tak przy
                                      [puszczałem, w końcu wykazałaś sie dobrą znajomością rynku
                                      medialnego. Jego osk znajduje sie na Bemowie, a 1 h kosztuje 40 płn.
                                      Tyle Info, jeżeli ciągle chcesz, to mogę wysłać Ci jego numer tel.
                                      A po
                                      > których tracach jeździ?
                                      Jakie to ma znaczenie ? Prawdopodobnie pojechałby i do Krakowa,
                                      gdybyś sobie zażyczyła.
                                      > Sama sobie zanalizuję:).
                                      Przecież sama sobie zanalizujesz ;-)

                                      > A jaką masz propozycję analizy? :)
                                      Tradycyjną.
                                      > > P.S Od czego jesteś expertem ??
                                      >
                                      > Od niemożliwego:))).
                                      Czyli jesteś teoretykiem. Ja wolę być expertem od rzeczy trudno
                                      osiąganych, wtedy jest sie praktykiem.

                                      • linia.frontu Re: do linii frontu 21.09.07, 11:47
                                        Gość portalu: zorro napisał(a):

                                        > Ja też żałuję. On musiał trzymać staropolski fason, ja nie.

                                        W zasadzie nie masz czego - został odmitologizowany. Ale przyznam,
                                        że miał niebagatelny wpływ na moją edukację, on też przekonał mnie
                                        do starpolskiej:))).
                                        Czego w koncu uczysz???

                                        > Z tym rzeczywiście miewam problemy.

                                        Na polonistę się nie nadajesz;p
                                        Chyba, że nim jesteś... ?

                                        > To super zależy od tego, czego oczekujesz.

                                        Nauki łuku na wyczucie, podobnie z parkowaniem. Merytorycznego
                                        uzasadniania wykładanych mi teorii, znajomości przepiów i
                                        przekładania tej znajomości na sposób nauczania. Rzetelności.
                                        Znajomości tras na Odlewniczej. No jednym słowem taki porządny
                                        instruktor, który będzie mnie chciał n a u c z y ć. I chcę jeździć
                                        pełną godzinę. I chcę, żeby mi powiedział, ile jest jeszcze do
                                        zrobienia. Musi być takim instruktorem, żeby budzić mój szacunek i
                                        respekt.

                                        > Gość z nie jednego pieca chleb jadł i wie na czym rzecz polega.
                                        Nie jest to pierwszy lepszy chłoptaś, który zrobił sobie
                                        uprawnienia, żeby laski bajerować. Poza tym sam dobrze jeździ. Co do
                                        miejsca, to rzeczywiście W-wa; tak przypuszczałem, w końcu wykazałaś
                                        sie dobrą znajomością rynku medialnego. Jego osk znajduje sie na
                                        Bemowie, a 1 h kosztuje 40 płn.

                                        Rekomendacja kusząca. Trochę daleko i trochę drogo (wiem, w
                                        większośći ośrodków tak jest), ale moim zdaniem warto się poświęcić.
                                        Z Twojej "recenzji" wygląda na konkretnego faceta. A w jakim wieku?
                                        Wolałabym, żeby był starszy.

                                        > Tyle Info, jeżeli ciągle chcesz, to mogę wysłać Ci jego numer tel.

                                        To na priv, oki? :)))

                                        > A po których tracach jeździ?
                                        > Jakie to ma znaczenie ? Prawdopodobnie pojechałby i do Krakowa,
                                        > gdybyś sobie zażyczyła.

                                        Chciałabym, żeby znał haczyki, rekreacyjną jazdę już przerabiałam, a
                                        potem, jak na examie wyjechałam na miasto, okazało się, że nie wiem,
                                        gdzie u licha jadę. Jak znam okolice, czuję się pewniej.

                                        > > Sama sobie zanalizuję:).
                                        > Przecież sama sobie zanalizujesz ;-)

                                        Dziękuję:)

                                        > > A jaką masz propozycję analizy? :)
                                        > Tradycyjną.

                                        To znaczy???

                                        > Czyli jesteś teoretykiem. Ja wolę być expertem od rzeczy trudno
                                        > osiąganych, wtedy jest sie praktykiem.

                                        Poniekąd tak.
                                        • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 22.09.07, 01:50
                                          > Czego w koncu uczysz???

                                          A Ty co robisz ?? Jak wyśle Ci namiary do tego superman'a, to
                                          napiszę.

                                          > Na polonistę się nie nadajesz;p
                                          Zważywszy, że w podstawówce 'zouza' zawsze stawiała mi tróje, nie.
                                          > Chyba, że nim jesteś... ?

                                          A jednak babsztyl niesłusznie stawiał mi trójkę

                                          > > To super zależy od tego, czego oczekujesz
                                          > Nauki łuku na wyczucie, podobnie z parkowaniem.
                                          Kiedyś, po wciągającej lekturze metod 'zaliczania łuku', zapytałem
                                          go, jakie zna metody. Spojrzał na mnie jak na idiotę. Zacznij się
                                          po prostu bawić samochodem, zrób to ‘na gazie’, bez itp. Jakie guru
                                          daje wskazówki na pokonanie zmitologizowanej przeszkody, nie wiem.

                                          Merytorycznego
                                          > uzasadniania wykładanych mi teorii, znajomości przepiów i
                                          > przekładania tej znajomości na sposób nauczania.

                                          Jeszcze mało Ci teorii? :D Czas wypuścić się na głębokie wody.

                                          Rzetelności.
                                          Tu pełna gwarancja, nie uszczknie Ci nawet sekundy. Ostrzeżenie:
                                          Pali w samochodzie, mnie to nie przeszkadzało, sam należę do
                                          stowarzyszenia ‘chain smoker’

                                          > Znajomości tras na Odlewniczej.
                                          Jest na bieżąco z prawie każda dziura wyszperaną ostatnio przez
                                          egzaminatorów.
                                          No jednym słowem taki porządny
                                          > instruktor, który będzie mnie chciał n a u c z y ć.
                                          Wydaje sie nim być, ale za Niceę nie będę umierał.

                                          I chcę, żeby mi powiedział, ile jest jeszcze do
                                          > zrobienia. Musi być takim instruktorem, żeby budzić mój szacunek i
                                          > respekt.
                                          Takie podejście pewnie mu nie przeszkadza, ale to już sama powinnaś
                                          omówić przy ewentualnym spotkaniu.

                                          > Trochę daleko i trochę drogo (wiem, w
                                          > większośći ośrodków tak jest), ale moim zdaniem warto się
                                          poświęcić.
                                          Niezależnie od tego, czy zdecydujesz sie na niego czy nie, cena i
                                          odległość nie powinny grać roli. To nie sa setki kilometrów i
                                          tysiące złoty różnicy.
                                          > Z Twojej "recenzji" wygląda na konkretnego faceta. A w jakim
                                          wieku?
                                          53? Może więcej. Nie potrafię oceniać wieku. Na pewno nie sędziwy
                                          dziadzio.
                                          > Wolałabym, żeby był starszy.
                                          Jakiś szczególny powód??

                                          > To na priv, oki? :)))
                                          Stoi. Tak chyba po staropolsku 'zgoda' ? :D
                                          To oki, to jakieś takie. .

                                          > Chciałabym, żeby znał haczyki, rekreacyjną jazdę już przerabiałam,
                                          a
                                          > potem, jak na examie wyjechałam na miasto, okazało się, że nie
                                          wiem,
                                          > gdzie u licha jadę. Jak znam okolice, czuję się pewniej.

                                          Widzisz, facet od 'pierwszego razu' pokpił sprawę. Już pisałem, zna
                                          je doskonale, a jest ich naprawdę sporo. Nie tylko na Bródnie,
                                          egzaminacyjne Corsy bywają i na Pradze (co najmniej 2 cudowne
                                          miejąca do wpadki)Są tu i tory tramwajowe - lubisz ?, równorzędne
                                          skrzyżowania; nie wyuczone na pamięć, i masa innych atrakcji.

                                          > Dziękuję:)
                                          Nie ma za co :D,, w końcu powiedziałaś, że jesteś za, a nawet
                                          przeciw
                                          > > > A jaką masz propozycję analizy? :)
                                          > > Tradycyjną.
                                          >
                                          > To znaczy???
                                          Skuteczną !
                                          Poniekąd tak.


                                          • linia.frontu Re: do linii frontu 22.09.07, 10:45
                                            Gość portalu: zorro napisał(a):

                                            > A Ty co robisz ?? Jak wyśle Ci namiary do tego superman'a, to
                                            > napiszę.

                                            Oki, w takim razie czekam. A kiedy mi napiszesz? Byłam przed chwilą
                                            na skrzynce i nic tam nie ma:(

                                            > Zważywszy, że w podstawówce 'zouza' zawsze stawiała mi tróje,
                                            > nie.

                                            Uspokoiwszy moje podejrzliwe, skołatane jestestwo...

                                            > A jednak babsztyl niesłusznie stawiał mi trójkę

                                            ... wprawiłeś mnie ponownie w stan alarmowy. Mam nadzieję, że nie
                                            spotykamy się co tydzień na jednym wydziale, brrrr:). To by było
                                            mistrzostwo:))). Na szczęście to niemożliwe.

                                            > Kiedyś, po wciągającej lekturze metod 'zaliczania łuku', zapytałem
                                            > go, jakie zna metody. Spojrzał na mnie jak na idiotę. Zacznij się
                                            > po prostu bawić samochodem, zrób to ‘na gazie’, bez itp. Jakie gur
                                            > u daje wskazówki na pokonanie zmitologizowanej przeszkody, nie
                                            > wiem.

                                            Kurcze, ale Ty kusząco piszesz, naprawdę nabieram ochoty na to
                                            jeżdżenie (a patrzeć nie mogłam na autko), czuję, że to może być po
                                            prostu... takie w porządku:))).

                                            > Jeszcze mało Ci teorii? :D Czas wypuścić się na głębokie wody.

                                            Dobra, dobra, przepisy musi znać:).

                                            > Tu pełna gwarancja, nie uszczknie Ci nawet sekundy. Ostrzeżenie:
                                            > Pali w samochodzie, mnie to nie przeszkadzało, sam należę do
                                            > stowarzyszenia ‘chain smoker’

                                            Ja też palę... dobra, wygląda na to, że jesteś niegroźny, ale
                                            jeszcze się upewnię: Jechałeś windą z Derridą? :)


                                            > Jest na bieżąco z prawie każda dziura wyszperaną ostatnio przez
                                            > egzaminatorów.

                                            Brzmi naprawdę kusząco... Czy To wszystko prawda, czy Ty po prostu
                                            piszesz w sposób, który mnie przekonuje?

                                            > Wydaje sie nim być, ale za Niceę nie będę umierał.

                                            Powinnam odpowiedzieć jakimś nawiązaniem, ale nie uczynię tego:).


                                            > Takie podejście pewnie mu nie przeszkadza, ale to już sama
                                            > powinnaś omówić przy ewentualnym spotkaniu.

                                            Ne, to powinno wynikać z charakteru:). Nie mogę mu powiedzieć: "BĄDŹ
                                            AUTORYTETEM!" i on zacznie nim być:).
                                            Oswój mnie, powiem Ci, jak to zrobić:).


                                            > Niezależnie od tego, czy zdecydujesz sie na niego czy nie, cena i
                                            > odległość nie powinny grać roli. To nie sa setki kilometrów i
                                            > tysiące złoty różnicy.

                                            Z tym zgoda:). Muszę jeszcze przeżyć batalię z Mamą o pożyczkę,
                                            jeszcze jej za całe prawko nie oddałam:/. A wydają tam
                                            zaświadczenia... albo już się jego zapytam:).

                                            > 53? Może więcej. Nie potrafię oceniać wieku. Na pewno nie sędziwy
                                            > dziadzio.

                                            Bomba!

                                            > Jakiś szczególny powód??

                                            Mój był młody... skończyło się na jeździe innego typu. Może starszy
                                            będzie bardziej odpowiedzialny, liczę na to, że będzie o mnie myślał
                                            coś w klimatach: "jest w wieku mojej córki" :)

                                            > Stoi. Tak chyba po staropolsku 'zgoda' ? :D
                                            > To oki, to jakieś takie. .

                                            W takim razie czekam:). Jak Ty naprawdę masz jakikolwiek bliższy
                                            związek z językiem polskim już tak "na poważnie", to będę musiała
                                            zacząć wypowiadać się w normie wzorcowej:(((.

                                            > facet od 'pierwszego razu' pokpił sprawę. Już pisałem, zna
                                            > je doskonale, a jest ich naprawdę sporo. Nie tylko na Bródnie,
                                            > egzaminacyjne Corsy bywają i na Pradze (co najmniej 2 cudowne
                                            > miejąca do wpadki)Są tu i tory tramwajowe - lubisz ?, równorzędne
                                            > skrzyżowania; nie wyuczone na pamięć, i masa innych atrakcji.

                                            Nie wierzę, że pokpił:(
                                            Nie lubię torów!!! Rond też!!! Przestaje mi się podobać... to ile ja
                                            będę miusiała wyjeździć, żeby to wszystko poznać???? :(

                                            > Nie ma za co :D,, w końcu powiedziałaś, że jesteś za, a nawet
                                            > przeciw

                                            :)

                                            > > To znaczy???
                                            > Skuteczną !

                                            No tak, wiele więcej mi to mówi:))).
                                            >
                                            >
                                            • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 22.09.07, 13:00
                                              Oki, w takim razie czekam. A kiedy mi napiszesz? Byłam przed chwilą
                                              > na skrzynce i nic tam nie ma:(
                                              No, ja zawsze dotrzymuje słowa :)

                                              > Uspokoiwszy moje podejrzliwe, skołatane jestestwo...
                                              >
                                              > > A jednak babsztyl niesłusznie stawiał mi trójkę
                                              >
                                              > ... wprawiłeś mnie ponownie w stan alarmowy. Mam nadzieję, że nie
                                              > spotykamy się co tydzień na jednym wydziale, brrrr:). To by było
                                              > mistrzostwo:))). Na szczęście to niemożliwe.

                                              Kto wie, może kiedyś. Na chwilę obecną, rzeczywiście, sprawa czysto
                                              hipotetyczna.
                                              Ale dlaczego na szczęście ?

                                              > Kurcze, ale Ty kusząco piszesz, naprawdę nabieram ochoty na to
                                              > jeżdżenie (a patrzeć nie mogłam na autko), czuję, że to może być
                                              po
                                              > prostu... takie w porządku:))).
                                              Ewidentnie narobiłem Ci smaka, ale co będzie, jeżeli będzie nie -
                                              halo ? Zaczynam czuć pręgierz odpowiedzialności :-)

                                              > Ja też palę... dobra, wygląda na to, że jesteś niegroźny,
                                              Niegroźny, a co, myślałaś, że mam 180 w pasie, przykrótki
                                              podkoszulek, dziadkowe bajdele, i wyglądam jak ten pan z bilbordów
                                              informujących o pedofilach w sieci (widziałaś?), co siedzi przed
                                              ekranem i dziarsko korespondując z dziećmi ?? :(.

                                              > jeszcze się upewnię: Jechałeś windą z Derridą? :)
                                              A to pytanie mnie intryguje. Rozwiniesz?
                                              >

                                              > Brzmi naprawdę kusząco... Czy To wszystko prawda, czy Ty po prostu
                                              > piszesz w sposób, który mnie przekonuje?
                                              Powiem tak; takie były moje odczucia, uważam, że potrafię ocenić
                                              czyjeś umiejętności, chociaż pewne sprawy pociągnąłbym inaczej. Dwa,
                                              zdaję sobie sprawę, że pewna część instruktorów nigdy nie powinna
                                              robić tego, co robi. Potraktuj to jako bezinteresowną pomoc. Sama, z
                                              resztą, decydujesz.
                                              >
                                              > Powinnam odpowiedzieć jakimś nawiązaniem, ale nie uczynię tego:)
                                              A co sie za tym kryje?.

                                              > Ne, to powinno wynikać z charakteru:). Nie mogę mu
                                              powiedzieć: "BĄDŹ
                                              > AUTORYTETEM!" i on zacznie nim być:).
                                              > Oswój mnie, powiem Ci, jak to zrobić:).

                                              Mówisz mu po prostu, co Cię boli, jakie masz słabe punkty (tylko bez
                                              przesady) itp. itd.

                                              > Z tym zgoda:). Muszę jeszcze przeżyć batalię z Mamą o pożyczkę,
                                              > jeszcze jej za całe prawko nie oddałam:/. A wydają tam
                                              > zaświadczenia... albo już się jego zapytam:).
                                              Słyszałem, że bank PKO BP oferuje pożyczkę, na Dodów osobisty.

                                              > Bomba!
                                              Uważaj, żeby Ci w dłoniach nie wybuchła - to ostatnio bardzo modne

                                              > Mój był młody... skończyło się na jeździe innego typu.
                                              nie będę pytał o co chodzi ;D Przecież każdy może mieć inne
                                              skojarzenia.

                                              > W takim razie czekam:). Jak Ty naprawdę masz jakikolwiek bliższy
                                              > związek z językiem polskim już tak "na poważnie", to będę musiała
                                              > zacząć wypowiadać się w normie wzorcowej:(((.
                                              Proponuję zacząć od zwracania sie do siebie per Pan/Pani

                                              > Nie wierzę, że pokpił:(
                                              T jest tzw. brutalna prawda, nikt nie mówi, że łatwo ją przyjąć.

                                              > Nie lubię torów!!! Rond też!!! Przestaje mi się podobać... to ile
                                              ja
                                              > będę miusiała wyjeździć, żeby to wszystko poznać???? :(
                                              Myślę, że nie więcej jak 6 (pan X najczęściej umawia się na 2h - to
                                              chyba sensowna propozycja) h, i nic na pamięć. Przede wszystkim
                                              czytać znaki

                                              >
                                              > > > To znaczy???
                                              > > Skuteczną !
                                              >
                                              > No tak, wiele więcej mi to mówi:))).
                                              Czasami lubię wejść w skórę kobiet i do bólu naśladować
                                              ich 'konkretyzm'.
                                              • linia.frontu Re: do linii frontu 27.09.07, 21:42
                                                Gość portalu: zorro napisał(a):

                                                > No, ja zawsze dotrzymuje słowa :)

                                                Przed sekundką dzwoniłam do swojego Instruktora, ten telefon
                                                przypieczętował moją decyzję. Nie wiem, czy wezmę zaświadczenie w
                                                poleconej przez Ciebie szkole, u siebie mam dokładnie połowę taniej.
                                                Ale będę się doszkalać z poleconym przez Ciebie instruktorem. Kurde,
                                                robi się gorąco przez ten cholerny przetarg, może mam jeszcze szansę
                                                zdawać na korsie, bo jeśli nie, to cały kurs trzeba będzie
                                                powtórzyć, żebym nauczyła się jeździć na jakimś Yarisie, czy innym
                                                draństwie, czyli nic, tylko usiąść i się pochlastać. Bo ja już nie
                                                mam kasy na kolejne X godzin, po prostu. Nawet sobie nie wyobrażasz,
                                                jak mi ku.wsko zależało na tym prawku. No ale teraz ciśnienie
                                                zeszło, rekreacyjnię pojeżdżę. I już Ci mówię - instruktor "brzmi"
                                                (bo dzwoniłam), fajnie - spokojnie, rzetelnie, konkretnie. A jutro
                                                dzwonię do biura dowiadywać się o warunki wydania zaświadczenia;).
                                                Przy okazji muszę przekazać kierownikowi, że nie są jedyną szkołą, w
                                                której jazdy po mieście na A wyglądają tak, że instruktor jedzie na
                                                motorze z kursantem;P. Instruktor zna okolice Odlewniczej, jeżdżą
                                                wszędzie, zmartwiły mnie natomiast manewry, z jego
                                                niepewności: "hmmm, a, no tak... no dobra... no zobaczymy" (mniej
                                                więcej) wywnioskowałam, że uczy na sposób. A nie chcę po raz kolejny
                                                glebnąć na łuku, wolę na mieście, ale po instruktorze, który uczy
                                                manewrów na wyczucie. Więc tak. Więc jutro dzwonię i się dowiaduję,
                                                na pewno wezmę kilka godzin. Gorzej, że oni o 19:00 to się już
                                                wzwijają, więc moja dyspozycyjność wynosi dokładnie 2 godziny: 8:00-
                                                10:00 rano. Myślę, że - dowiadując się wystarczająco wcześnie, nie
                                                tydzień przed egzaminem, jak to w zwyczaju kursantów, załapię się do
                                                niego na dwie godzinki, może więcej, zależy, jak będzie uczył, bo z
                                                rozmowy to mi się podobało:))).

                                                > Kto wie, może kiedyś. Na chwilę obecną, rzeczywiście, sprawa
                                                czysto hipotetyczna. Ale dlaczego na szczęście ?

                                                Ta, okazałoby się, że tak sobie gawędzę z moim np. prowadzącym
                                                ćwiczenia... ;p

                                                Jutro, albo kiedyś odpiszę na post, padam z nóg...
                                                • linia.frontu Re: do linii frontu 27.09.07, 21:43
                                                  linia.frontu napisała:

                                                  > na korsie,

                                                  Pffffff, o jeżu. Corsie:). Ależ mnie zmierził ten błąd!
                                                • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 01.10.07, 00:42
                                                  robi się gorąco przez ten cholerny przetarg, może mam jeszcze szansę
                                                  > zdawać na korsie, bo jeśli nie, to cały kurs trzeba będzie
                                                  > powtórzyć, żebym nauczyła się jeździć na jakimś Yarisie, czy innym
                                                  > draństwie, czyli nic, tylko usiąść i się pochlastać.

                                                  Jak Ty się chlastasz z takiego byle pierdoła, to co robisz jak jakaś
                                                  sprawa jest naprawdę poważna ? Czy ten damski jarisek ma trzy
                                                  kierownice, skrzydła i trzeba na nim latać ? Przecież to jeden i ten
                                                  sam
                                                  . . . . .

                                                  > Przy okazji muszę przekazać kierownikowi, że nie są jedyną szkołą,
                                                  w
                                                  > której jazdy po mieście na A wyglądają tak, że instruktor jedzie
                                                  na
                                                  > motorze z kursantem;P.
                                                  A co, literka A po głowie Ci chodzi.

                                                  Instruktor zna okolice Odlewniczej, jeżdżą
                                                  > wszędzie, zmartwiły mnie natomiast manewry, z jego
                                                  > niepewności: "hmmm, a, no tak... no dobra... no zobaczymy" (mniej
                                                  > więcej) wywnioskowałam, że uczy na sposób. A nie chcę po raz
                                                  kolejny
                                                  > glebnąć na łuku, wolę na mieście, ale po instruktorze, który uczy
                                                  > manewrów na wyczucie.

                                                  Lepsze 'Hmm' od 'Yyyy'. Ja też na jego miejscu nie obiecywał bym
                                                  gruszek na wierzbie.
                  • Gość: teoretycznie mam Re: do linii frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.07, 14:56
                    Zgodzę się, zgodzę ze słowami: "potrzebny jest sposób, często do
                    każdego inny". I dodam, że dobry sposób (sprawdzony w wielu
                    przypadkach powiedzmy typowych), przy kandydacie, ktory wymaga
                    wiekszych starań, podlega tylko nielicznym modyfikacjom, bo sam w
                    sobie "sposób" jest dobry, gdyż generalnie się sprawdza. Dużo to
                    lesze, niż przekonanie (mam nadzieję nielicznych) instruktorów, że
                    ich metoda (ktora, jak lubił to podkreślać na każdej lekcji,
                    dostosowywuje do każdego kandydata z osobna, najpierw - w przypadku
                    ciągłych oporów kandydata na zdobywanie wiedzy, doszukując się
                    błedów w swoim postępowaniu). Szkoda tylko ch........, że
                    ten "mistrz wśród nauczycieli" to mój znajomy, do którego specjalnie
                    się na jazdy zapisałam, świadomie, z premedytacją, oczekując
                    uczciwego traktowania. Niestety był to duży błąd, ale co się
                    nasłuchałam autoprezentacji przez te 30 godzin (minus ustawiczne
                    spóźnienia, tudzież tankowania paliwa), to moje. Swoje lata mam,
                    sama wiem co umiem, a co bym chciała umieć, dlatego na zachęty
                    typu: "zadzwoń do mnie jakbyś chciała pojeździć przed egzaminem"
                    zareagowałam poszukiwanie innego instruktora, który rzeczywiście
                    potrafiłby swoją metodę nauczania dostosować do mich potrzeb. I
                    kurcze opłacało się. Co z tego, że pierwszy egzamin (na który
                    zapisałam się po 15 godzinach jazdy z drugim instruktorem) nie
                    zdałam, jak jestem o niebo bogatsza w wiedzę o zachowaniach
                    (własnych) na drodze i sposobach radzenia sobie w różnych (również
                    samodzielnie stwarzanych) systuacjach. Ponadto mimochodem wróciło do
                    mnie uczucie, że prowadzenie samochodu sprawia mi przyjemność,
                    zamiast być źródłem stressu (bo i tak było podczas tych kursowych
                    jazd). Wiem, że zdanie egzaminu jest wynikiem różnych czynników,
                    wiem, ze potrzeba do tego szczęścia, własnej wiedzy, wiary ......
                    itd. Wiem, że przed kolejnym podejściem będzie mnie brzuch bolał z
                    nerwów, ale też wiem, że umiem, potrafię, wiem jak wykonać polecenia
                    egzaminatora, i jak inne warunki będą sprzyjające, to kolejny
                    egzamin zakończy się sukcesem (albo, żeby ktoś nie pomyślał, ze
                    jestem bufonem, to niech będzie: któryś kolejny egzamin). Ktoś mi
                    zabroni takiego podejścia?
                    • Gość: zorro Re: do linii frontu IP: *.aster.pl 07.09.07, 00:08
                      Podoba mi sie Twoje podejście do sprawy. Po prostu konkret, to
                      wszystko.
                      P.S Ja mam również mało przyjemne doświadczenia ze znajomymi, tylko
                      że, w większości, z "drugiej strony". Istotne jest, co znajomy
                      prezentuje sobą, a nie, że znajomy ;)
                  • evula Re: do Zorro! 10.09.07, 11:01
                    hahaha:-) Brawo! Moze ktos wreszcie utnie noska tej.."ekspertce":-)
    • Gość: Magda Re: do linii frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.07, 14:58
      Dziwie sie ludziom, ktorzy nie zdaja dwa, trzy razy i wszystko
      zganiaja na stres...a moze warto zastanowic sie nad tym czy w ogole
      potrafi sie jezdzic?Moze po prostu nie nadajesz sie na kierowce?
      • linia.frontu Re: do linii frontu 10.09.07, 04:32
        Gość portalu: Magda napisał(a):

        > Dziwie sie ludziom, ktorzy nie zdaja dwa, trzy razy i wszystko
        > zganiaja na stres...a moze warto zastanowic sie nad tym czy w
        > ogole potrafi sie jezdzic?Moze po prostu nie nadajesz sie na
        > kierowce?

        Zważywszy na fakt, iż umieszczasz tę wypowiedź w moim wątku,
        mniemam, iż masz na myśli mnie. Podejmę więc wysiłek zestawienia
        własnych wypowiedzi, żeby unaocznić Ci, z czego wynika moje
        z d z i w i e n i e, na jakiej podstawie udało Ci się wysnuć wnioski
        tak radykalnie jednoznaczne. Być może unaoczni Ci to konieczność
        czytania ze zrozumieniem, oraz wyciągania adekwatnych
        w n i o s k ó w z przeczytanego uprzednio tekstu.

        Nie mniej, jest mi bardzo miło, że aż tylu instruktorów chce ze mną
        jeździć, _mimo_moich,_hmmm,_umiejętności. I, że ktoś jeszcze widzi
        we mnie materiał na kierowcę, w przeciwieństwie do mojego
        instruktora.

        bezsprzecznie uwalam na łuku, nie da się uwalić na łuku
        przez złośliwość exama, a facet do mnie z tekstem, że "Ci
        egzaminatorzy...". Nie. Albo_mój_brak_predyspozycji, albo
        jego_niekompetencja.

        Gdybym miała być obiektywna musiałabym przyznać, że instruktor jest
        d o b r y w tym, co robi, a tylko ja nie potrafiłam tego wykorzystać.

        Teraz będzie deus ex machina: To, że ja uwaliłam nie znaczy, że on
        mnie nie nauczył. A stres _____też_____ (t e ż - przyp.a.), owszem.

        W razie ponownego nieodczytania i niedomyślenia intencji nadawcy,
        odpowiem jeszcze wprost: jakkolwiek stres jest jednym z czynników,
        który wliczam w szereg przyczyn tyczących się moich egzaminacyjnych
        porażek, zwłaszcza przy pierwszym podejściu, nie jest jednak
        jedynym, na pewno zaś nie konstytutywnym.
        Może warto zastanowić się nad tym, czy w ogóle potrafi się czytać
        tekst ze zrozumieniem, wyciągając z niego adekwatne wnioski poprzez
        analizę?
        • linia.frontu Re: do linii frontu 10.09.07, 04:35
          Errata:

          linia.frontu napisała:

          (jest:) w moim wątku,
          (powinnno być:) w "moim" wątku,
          • Gość: fanka linii Re: do linii frontu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.07, 09:57
            Hej linia dawno mnie tu nie bylo i mam do Ciebie kilka pytań:
            1-czy masz juz ustaloną datę kolejnego egzaminu? Jak tak to podaj :)
            2-Jak masz na imię bo strasznie mnie to nurtuje od jakiegoś czasu
            3-Czy przeszło Ci "to coś" do pierwotnego instruktora? :)
            to tyle narazie bo inne info wyciągnełam z innych wątków. Ten nowy
            instruktor to nie za bardzo prawda? Pozdro kochaniutka!
            • linia.frontu Re: do linii frontu 21.09.07, 11:34
              Gość portalu: fanka linii napisał(a):


              > 1-czy masz juz ustaloną datę kolejnego egzaminu? Jak tak to
              podaj :)

              Nie, na razie sobie troszkę jeżdżę, ale to tak rekreacyjnie.
              Odpuściłam ze względu na studia. Ale może teraz się za to wezmę.

              > 2-Jak masz na imię bo strasznie mnie to nurtuje od jakiegoś czasu

              ...linia. :) Nie zamierzam się aż tak obnażać:)))

              > 3-Czy przeszło Ci "to coś" do pierwotnego instruktora? :)

              NIE NIE NIE I JESZCZE RAZ NIE!!!! :)
              Tylko, że on myśli, że przeszło, a ja nie wyprowadzam go z błędu:).
              Jest wspaniałym kumplem!

              > to tyle narazie bo inne info wyciągnełam z innych wątków. Ten nowy
              > instruktor to nie za bardzo prawda? Pozdro kochaniutka!

              Nie za bardzo... :/. Zwłaszcza, że musi sprostać niedoścignionemu
              wzorcowi.
    • linia.frontu Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa do NC!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 27.09.07, 21:50
      Nie, w ogóle nie jeżdżę, ale dzisiaj tak trochę wygarnęłam
      kierownikowi mojego ośrodka, i to mnie jakoś popchnęło do ruszenia
      tyłka i pokombinowania. Kwestia jest taka, że nie tylko nie mam
      kasy - żeby pracować na drugi etat zarabiając na m o j e (prawko)
      potrzeby, musiałabym brać gdzieś nocki, a gdzie miejsce na studia? A
      studiów sobię znów nie zawalę. Mój instruktor powinien mi oddać za
      moje 4 zmarnowane pakiety, tak uważam. Ja mu chętnie oddam swoje
      śmieszne cienie umiejętności, które mi przekazał, czasu, niestety,
      nikt nam już nie zwróci.
      No i zadzwoniłam do instruktora Zorra:). Jutro postaram się
      odpisać...
    • Gość: . Ale się wkopaaaałam... ;/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.10.07, 18:03
      Wzięłam zaświadczenie w swojej szkole, z racji tego, że mam tam o
      połowę taniej, a instruktor jest niejeden, i też się z jednym
      umówiłam. O moim zaświadczeniu nie wie mój instruktor. Byłam
      przekonana, że obejdzie się bez rozkmin natury etycznej. Bo w końcu
      nie zależało mu na tym moim kursie, bo w końcu chodziło mu tylko o
      podtrzymanie własnej opinii w oczach własnych i innych instruktorów,
      bo w końcu tylko po to chciał ze mną jeździć, więc w zasadzie co
      mnie obchodzi, co on myśli i czuje i jak bardzo zranię jego
      przewrażliwione ego? Zresztą byłam wściekła. Ale to nie tak łatwo.
      Bo ja nie umiem tak, jak on. W końcu doskonale wiem, jak to
      odbierze. Nie mam na tyle odwagi cywilnej, żeby spojrzeć w oczy
      facetowi, który mnie wszystkiego nauczył, który mi wszystko pokazał,
      i powiedzieć mu to, co on zrozumie: jesteś do d. instruktorem. I co
      z tego, że wcale tak nie myślę, że... a tylko mój kurs i moje prawko
      spadło na drugi plan w ramach podtrzymywania jego pewności własnych
      umiejętności, analizy jego reakcji... że jest po prostu
      przewrażliwiony na swoim punkcie, a ja nie chciałam rozjątrzać i tak
      dośc specyficznej relacji. Tylko, że ja mu tego nie wytłumaczę, on
      to odbierze na swój sposób, czyli, że właśnie mu oświadczam "jaki
      jest moim zdaniem beznadziejny". Więc jednak nie mam na tyle odwagi
      cywilnej, mogę się przyznać do najgorszych pomyłek i
      najżałośniejszych wpadek egzaminacyjnych, ale nie powiem komuś, kto
      jest moim kumplem, że po chamsku i z premedytacją działam przeciw
      niemu. Wiem, że go to kopnie. Ale nie potrafię go też okłamywać. I
      liczyć na to, że to się nie wyda. Jakkolwiek "mój" nowy instruktor
      ma rację, że w życiu nie ma miejsca na sentymenty, że mój instruktor
      na pewno by się ze mną nie cackał, nie wiem, czy to wynika z braku
      empatii, ale rzeczywiście tak jest z nami. Dobra, ale jest miejsce
      na uczciwość. I nawet, jeśli on się nie przejmuje tym, że mnie coś
      ubodzie nie znaczy, że mam postępować tak, jak on. Mnie to x razy
      bardziej zaboli. Zresztą nie umiem, mówcie, co chcecie, ale mi to
      przez gardło nie przejdzie. To nie jest w ogóle tak, jak mówi nowy,
      że jestem taką samą kursantką, jak reszta, że płacę i wymagam.
      Kompletnie nie tak. Od tygodnia myślę, co z tym zrobić... i chyba
      zostawię żabę, niech leży. Poza tym Pszczoła. Przecież wchodzą
      Yarisy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka